Szczyt bezradności

Niedziela, 15 lutego 2009 (06:00)

Tegoroczne Światowe Forum Ekonomiczne w Davos - obradujące pod hasłem "Kształtowanie świata po kryzysie" - nie przyniosło odpowiedzi na pytania, w jaki sposób świat miałby się wydobyć z kryzysu, a tym mniej - jak miałby wyglądać pokryzysowy ład.

/AFP

Dość niespodziewanie, w roli pierwszego "projektanta" tego ładu wystąpił premier Władimir Putin, który wystąpił w Davos jako pierwszy. Wskazał, że w ostatnich latach wystąpiły "kolosalne dysproporcje, w pierwszej kolejności między skalą operacji finansowych i podstawową wartością aktywów, wzrastającym popytem na środki kredytowe i źródłami ich zabezpieczenia". Pojawiły się - mówił dalej premier Rosji - zawyżone oczekiwania, presja na szybki wzrost indywidualnych standardów życia, zwłaszcza w krajach rozwiniętych. "To nie była wypracowana pomyślność, a pomyślność na kredyt - na rachunek przyszłych pokoleń. Ta piramida oczekiwań musiała wcześniej czy później runąć. Właściwie dzieje się to na naszych oczach"- stwierdził mówca. Według premiera Rosji, uzdrowienie kryzysowej sytuacji wymaga reformy międzynarodowych stosunków finansowych i handlowych, w szczególności modernizacji globalnego systemu bankowego, umocnienia międzynarodowych instytucji finansowych, rozwijania społecznie zorientowanych gospodarek.

Władimir Putin proponował odejście od systemu jednej podstawowej waluty rezerwowej i oparcie go na kilku silnych walutach regionalnych. W celu pokonania następstw światowego kryzysu koniecznie trzeba wyswobodzić się od "wirtualnych pieniędzy, dętych sprawozdań i wątpliwych rankingów". Należy na nowo przemyśleć rolę międzynarodowych instytucji, umocnić "globalne regulatory", oparte na prawie międzynarodowym i systemie wielostronnych porozumień.

Władimir Putin oświadczył z trybuny Forum, że nawet jeśli w warunkach kryzysu pewne nasilenie protekcjonizmu okaże się nieuniknione, to ważnym jest, aby nie stoczyć się "do izolacjonizmu" i nadmiernej ingerencji państwa w ekonomię. Poza tymi ogólnikowymi postulatami premier Rosji proponował stworzenie nowych, międzynarodowych podstaw prawnych energobezpieczeństwa i powrót do "cen równowagi, zbudowanych na bilansie popytu i podaży", wolnych od wpływów spekulacyjnych. Na tegorocznym Forum jako drugi przemawiał premier Chin Wen Jiabao. Przyznał, że globalny kryzys finansowy "raczej ciężko" odbił się na gospodarce chińskiej, dotychczas szczycącej się imponującym tempem wzrostu (o 9% w 2008 roku, ale tylko o 6,8% w ostatnim kwartale tego roku). Mówiąc o znanych przyczynach globalnego kryzysu finansowego, pośrednio wskazał jako winowajcę Stany Zjednoczone, wytykając "nieodpowiednią politykę makroekonomiczną niektórych krajów, charakteryzującą się niską stopą oszczędności i wysoką konsumpcją" oraz brak skutecznego nadzoru nad systemem finansów.

Wystąpienia premierów Putina i Wen Jiabao dobitnie unaoczniły, że kryzys ma rzeczywiście globalny wymiar. Jak się wyraził Putin, "Niezależnie od ich systemów politycznych i gospodarczych wszystkie kraje znalazły się w tej samej łodzi." Postulaty premiera Rosji spotkały się z przychylnym przyjęciem wielu światowych przywódców. Brytyjski premier Gordon Brown opowiedział się za zmianami w funkcjonowaniu Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego, a kanclerz Niemiec Angela Merkel wystąpiła z projektem utworzenia Rady Ekonomicznej ONZ w ramach nowego "porozumienia o międzynarodowym porządku ekonomicznym", działającej na podobnych zasadach jak istniejąca Rada Bezpieczeństwa. Oboje politycy zdecydowanie wypowiadali się przeciw protekcjonizmowi. Kanclerz Niemiec skrytykowała wprost Stany Zjednoczone za ogromny pakiet pomocy dla przemysłu samochodowego, który stanowi rodzaj ochrony przed konkurencją zagraniczną. Na Forum zabrakło jednak adresatów tej krytyki. W Davos nie pojawił się ani sam prezydent Barak Obama, ani nowo mianowany sekretarz skarbu Tim Geithner, ani żaden z członków gabinetu prezydenta USA. Trudno zaś sobie wyobrazić, aby postulowana przebudowa globalnego systemu finansowego mogła się dokonać bez aktywnego udziału kraju reprezentującego ciągle jeszcze - gospodarki światowej. (Drugim wielkim nieobecnym był prezydent Francji, co można przypisać napiętej sytuacji wewnętrznej w kraju).

Trzeba odnotować, że na tegorocznym Forum (w odróżnieniu od dwóch poprzednich lat) pojawiła się reprezentatywna delegacja polska. W czasie dwudniowego pobytu w Davos premier Donald Tusk odbył dwustronne spotkania z głowami państw i rządów oraz z przedstawicielami biznesu, których zapewniał, że polska gospodarka jest w dobie globalnego kryzysu finansowego stabilna i "ma się dobrze". Odbyła się impreza Polish National Event. Głównymi tematami rozmowy premiera Tuska z premierem Federacji Rosyjskiej Putinem był kryzys gazowy i sposoby jego rozwiązania. Władimir Putin został zaproszony do złożenia wizyty w Polsce.

W tym roku wśród uczestników Forum przeważali politycy - w mniejszej liczbie pojawili się przedstawiciele międzynarodowego biznesu i finansjery, tj. głównych oskarżonych w sądzie nad współczesnym kapitalizmem, w jaki przekształciły się obrady Forum w Davos. W sumie nie przyniosły one odpowiedzi na pytanie: co w tej kryzysowej sytuacji należy zrobić? W ciągu pięciodniowych dyskusji uczestnicy przeważnie poprzestawali na opisie problemów, ale nie potrafili zaproponować rozwiązań. Jak stwierdził jeden z uczestników obrad, "Nie wiemy co mamy zrobić, ale wiemy, że coś zrobić musimy, i to zrobić szybko."

Pośpiech jest ze wszech miar wskazany. "Za rok sytuacja gospodarcza będzie jeszcze gorsza niż teraz - przepowiadał w wywiadzie dla TVN CNBC Biznes profesor Joseph Stiglitz. Noblista podkreślał, że obecny kryzys przyniesie zmianę spojrzenia na gospodarkę, bo w ideę "niewidzialnej ręki rynku" wierzy już bardzo niewielu. Jego zdaniem, koniunktura ekonomiczna będzie się pogarszać, dlatego rządy - zwłaszcza rząd amerykański - muszą reagować szybko i radykalnie. Stiglitz negatywnie ocenia pakiet stymulacyjny Obamy, który opiera się głównie na obniżeniu podatków, co zdaniem Stiglitza nie jest szczególnie skuteczne. Wciąż nie poradzono sobie z podstawowym problemem, czyli kwestią toksycznych kredytów hipotecznych. George Soros, jeden tych nielicznych finansistów, którzy przewidzieli kryzys światowej gospodarki, przyznał w wywiadzie dla telewizji CNBC, że nie spodziewał się jednak tak kompletnego i szybkiego załamania systemu finansowego.

Soros wskazuje, że sytuacja nie ulegnie zmianie, jeśli nie podejmiemy bardziej zasadniczych środków. Konieczne jest dokapitalizowanie banków, reorganizacja rynku kredytów hipotecznych oraz zajęcie się globalnymi konsekwencjami kryzysu. Obrady Forum w Davos nigdy nie kończą się formalnymi porozumieniami czy uzgodnionymi deklaracjami. Nadzieje na pogłębienie debaty o kryzysie wiążą się teraz ze spotkaniem G20 w Londynie 4 kwietnia. W rozmowach kuluarowych w Davos ministrowie handlu 24 krajów zadeklarowali też wolę dokończenia do końca 2009 roku ciągnących się latami rokowań rundy Doha na temat liberalizacji handlu międzynarodowego. Należy się wiec spodziewać, że temat zostanie podjęty również na londyńskim spotkaniu. Trzeba też liczyć na to, że do międzynarodowego dialogu na temat kryzysu włączy się nowa administracja amerykańska. Koordynację działań krajów strefy euro zapowiada - już po zakończeniu Forum - prezydent Francji Nocolas Sarkozy", który mówi o potrzebie "stworzenia na nowo" kapitalizmu i "uczynienia go bardziej moralnym". Mówi się o możliwości włączenia do grupy G-20 Polski.

Tymczasem perspektywy gospodarki światowej rysują się dość ponuro. Autorzy ostatniego raportu Global Risk przewidują pogłębianie kryzysu finansowego, spadek wartości funduszy i akcji, gwałtowne spowolnienie wzrostu gospodarczego w Chinach. Do tego dołączają się konsekwencje zmian klimatycznych i przyspieszenie przyrostu naturalnego ludności. Eksperci wskazują także na negatywne konsekwencje wydatków na ratowanie upadających instytucji finansowych w państwach dotkniętych kryzysem finansowym. Global CEO Survey

Pesymistyczne wnioski wynikają z ogłoszonego w Davos raportu firmy konsultingowej PricewaterhouseCoopers, sporządzonego na podstawie ankiet przeprowadzonych wśród ponad 1,1 tys. prezesów i dyrektorów generalnych największych światowych korporacji z 50 krajów.

Zaledwie 21% prezesów największych światowych przedsiębiorstw jest przekonanych o możliwości wzrostu ich organizacji w ciągu następnych 12 miesięcy. Większość spodziewała się, że powolne odbicie nastąpi dopiero w ciągu trzech najbliższych lat.

Eugeniusz Możejko

Nowe Życie Gospodarcze

Podziel się

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość