Fed odpuścił dolarowi, euforia indeksów

Wtorek, 17 listopada 2009 (07:58)

Spadającemu kursowi dolara towarzyszyły w poniedziałek wzrosty cen wielu towarów, w tym złota i ropy oraz fala zakupów akcji na nowojorskiej giełdzie. Inwestorów zachęcił większy niż oczekiwano wzrost sprzedaży detalicznej w październiku.

Polityka monetarna Fed pozostanie luźna, co będzie wpływać niekorzystnie na kurs dolara /AFP

Wzrosty cen surowców i złota podniosły z kolei kursy koncernów energetycznych i wielu producentów.

Główne indeksy osiągnęły najwyższy poziom od 13 miesięcy a Standard & Poor's 500 przekroczył w pewnym momencie poziom 1.100 pkt., po raz pierwszy od października ub. r.

Indeks 30 największych korporacji Dow Jones zyskał 136,49 pkt. (1,33 proc.) i osiągnął poziom 10.406,96 pkt.

Wskaźnik szerokiego rynku Standard & Poor's 500 wzrósł o 15,82 pkt. (1,45 proc.) do 1.109,30 pkt.

Nasdaq wzmocnił się o 29,97 pkt. (1,38 proc.) do 2.197,85 pkt.

Indeks małych firm Russell 2000 podniósł się o 16,59 pkt. (2,8 proc.) do 602,87 pkt.

Przewaga kursów akcji wzrastających nad spadającymi wynosiła jak 5:1.Według Departamentu Handlu, sprzedaż detaliczna wzrosła w październiku o 1,4 proc., czyli znacznie powyżej 0,8 proc. przewidywanych przez ekonomistów. Średni kurs dolara wobec najważniejszych walut obniżył się 0,6 proc. do najniższego poziomu od 15 miesięcy.

Przyczyniła się do tego wypowiedź szefa banku centralnego (Fed) Bena Bernanke, iż stopy procentowe pozostaną niskie "przez dłuższy okres". Oznacza to, że polityka monetarna Fed pozostanie luźna, co będzie wpływać niekorzystnie na kurs dolara. Cena złota osiągnęła nowy rekordowy poziom 1.143,40 dol. za uncję. Wzrosła też cena baryłki ropy na giełdzie towarowej - o 2,55 dol. do 78,90 dol.

Po sporych wzrostach w poniedziałek, zarówno na warszawskim parkiecie jak i w USA, wtorek może przynieść korektę spadkową, przynajmniej na otwarciu sesji. Dalsza część notowań będzie zależała m.in. od danych makro, które po południu zostaną opublikowane w Stanach Zjednoczonych."Jeśli się otworzymy pod kreską nie będzie to dla mnie wielkie zaskoczenie. Wczoraj mieliśmy do czynienia z dużymi zakupami, które nie miały mocnych podstaw do takiej zwyżki" - powiedział PAP Łukasz Janus, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego.

"Dzisiaj jest możliwa realizacja zysków po wczorajszym rajdzie, jednak jeśli nastąpi, to nie będzie to przekreśleniem szans na dalsze wzrosty, będzie to naturalne zachowanie inwestorów" - dodał.

Jego zdaniem, po południu inwestorzy będą śledzić informacje z USA, gdzie o 15.15 zostanie podana informacja o produkcji przemysłowej w październiku.

Poniedziałkowa sesja na Wall Street przyniosła dalszy ciąg wzrostów, a indeksy znalazły się na najwyższych poziomach od 13 miesięcy. Pomogły wypowiedzi szefa Fed Bena Bernanke, który zasugerował, że niskie stopy procentowe w USA mogą zostać utrzymane jeszcze przez dłuższy czas.

Na zamknięciu Dow Jones Industrial wzrósł o 1,33 proc. do 10.407,11 pkt. Nasdaq Comp. zwyżkował 1,38 proc. do 2.197,85 pkt. Indeks S&P 500 wzrósł o 1,45 proc. i wyniósł na koniec dnia 1.109,30 pkt.

Podczas przemówienia w Klubie Ekonomicznym w Nowym Jorku Bernanke powiedział, że ożywienie w gospodarce nie będzie tak gwałtowne, jak wcześniej liczono, a głównymi problemami pozostaną rosnące bezrobocie i twarda polityka kredytowa banków.

INTERIA.PL/PAP

Podziel się

~marek poinformowany -

To jest tylko nakrecanie nastepnej banki (ameryka jest bankruten). Wszyscy beda miec dosyc po kilku zlych informacjach niebawem. Indeksy beda spadac nawet po 25% dziennie!!!

Piszesz jako Gość