Kosiniak-Kamysz: Starajcie się o dzieci. Gwarantuję dłuższe urlopy macierzyńskie

Poniedziałek, 15 października 2012 (09:13)

- Czy już można zacząć starać się o kolejne dziecko? - Tak jest. Gwarantuję, że będą dłuższe urlopy macierzyńskie - zapewnia minister pracy, Władysław Kosiniak-Kamysz w Kontrwywiadzie RMF FM. - Trwa dyskusja o podziale urlopu pomiędzy matkę i ojca. Zobaczymy, ilu ojców korzysta z obecnego urlopu tacierzyńskiego. Chciałbym, żeby po wejściu w życie dłuższych urlopów macierzyńskich, było odbicie od obecnego, niskiego wskaźnika dzietności. Każdy ruch w górę jest dobry - mówi gość RMF FM.

Właysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy /RMF

Konrad Piasecki: Trudno panu wytrzymać w tym rządzie panie ministrze?

Władysław Kosiniak - Kamysz: - Jest dużo, dużo pracy, ale czuję się bardzo dobrze.

Podobno rząd oglądany od środka jest bardzo ponurym widowiskiem.

- Nie, to nie chodzi o odczucia, czy ponury, czy nie ponury. Chodzi o to, że jest naprawdę bardzo dużo pracy, dużo emocji i to też są bardzo duże nerwy.

Waldemar Pawlak mówi: kolega Władysław widzi ten rząd od środka i nie może wyjść ze zdumienia. Gdyby wszyscy widzieli to od kuchni to trudno byłoby to wytrzymać. Co pan takiego tam widzi?

- Chodzi o duże emocje które są. To na pewno...

Znaczy kłótnie? W rządzie?

- Pewnie ten moment ustawy emerytalnej, gdzie były różnice zdań między PSL i PO. To był taki trudny moment.

A teraz przed tym drugim exposé premiera było też trudno i było gorąco w rządzie?

- W ministerstwie bardzo dużo pracowaliśmy nad wieloma pomysłami.

Wiadomo, ale chodzi mi o to, czy były konflikty podczas posiedzenia Rady Ministrów i o to jakie ma być to exposé?

- Nie, nie było. Nie było.

O ozusowanie nie było konfliktu?

- Nie było konfliktu o to jakie ma być exposé.

A jakie ma być ozusowanie, były?

- Nie, tutaj są różne zdania. Np. Waldemar Pawlak wyrażał opinię, że warto, aby była tutaj sprawiedliwość społeczna. Ale warto też zastanowić się nad czasem kiedy ma to być wprowadzone.

W którym momencie ozusowanie zniknęło z exposé? Wie pan? Bo było.

- Exposé wygłasza pan premier.

Ale rozumiem jego ministrowie dzielnie śledzą sposób w jaki je pisze?

- Nie, ministrowie dają jakiś wkład, dają jakieś swoje propozycje. A co wykorzystuje pan premier to już jest jego decyzja.

A pan proponował ozusowanie? Czy nie?

- Rozmawiałem bardzo dużo o polityce prorodzinnej. Są te rozwiązania dotyczące urlopów macierzyńskich. Są duże zmiany w kodeksie pracy, dział szósty, to mówiąc o czasie pracy, zmiany dotyczące rynku pracy, instytucji pracy, urzędów pracy. Panie redaktorze ciężko oczekiwać, żeby więcej było tematów. Sprawa ozusowania...

Nie, nie, nie. Panie ministrze, ale o ozusowaniu premier mówił w exposé, czyli ta sprawa była jakoś na stole?

- Oczywiście, oczywiście.

Wróci ten temat?

- Ten temat jest wciąż aktualny i liczę na poważną debatę ze wszystkimi środowiskami.

Premier powiedział, że jest jakby mniej aktualny w najbliższych miesiącach i latach.

- Nie, ja myślę, że premier bardzo wyraźnie powiedział, iż jesteśmy gotowi do poważnych rozmów na ten temat, ale musi być porozumienie partnerów społecznych. Ja sobie nie wyobrażam, żeby ten projekt, jeżeli miałby powstać, nie był poparty ustaleniami Komisji Trójstronnej.

Porozumienie, ale też musi być, rozumiem, bezrobocie, które raczej spada niż rośnie?

- Musi być odpowiedni czas na wprowadzenie takich zmian.

Ten odpowiedni czas będzie wtedy, gdy bezrobocie przekroczy 10 procent, czy raczej 8 procent? Mówię o przekroczeniu w dół.

- Nie chciałbym się wiązać liczbami, ale oczywiście wszyscy czujemy tę sytuację na rynku i moment wprowadzenia różnych zmian też musi być odpowiednio wybrany.

Powiedzmy dzisiaj wprost - jeśli bezrobocie będzie rosnąć ozusowania nie będzie?

- Na razie nie ma planów legislacyjnych wprowadzenia ozusowania. Ale trzeba walczyć z patologiami i nie ma taryfy ulgowej.

Co znaczy "na razie" i co to są "patologie"? Najpierw "na razie" - co to znaczy na razie nie ma planów?

- Na razie nie ma planów. Nie były przedstawione w exposé, więc w najbliższym czasie, który jest przed nami, w perspektywie roku, dwóch, nie ma takiego planu legislacyjnego.

A patologię, którą by pan zmieniał?

- Jeżeli mamy na przykład umowę zlecenie, która jest na niską wartość, na przykład na 50 złotych, od niej jest odprowadzana składka. Ta sama osoba zawiera drugą umowę zlecenie na 1000-1500 złotych, od tej drugiej już nie muszą być odprowadzane składki. No więc te zbiegi tych umów warto wyeliminować.

Taką sytuację będzie pan chciał zmienić wcześniej, niż za rok czy dwa?

- Taką sytuację musimy zmieniać cały czas z Państwową Inspekcją Pracy. Jeżeli praca nie jest wykonywana gdy jest zawarta umowa na przykład o dzieło, to ma to być umowa rezultatu, a nie starannego wykonania.

Nie lepiej byłoby promować etaty, dające ulgi przedsiębiorcom albo zmienić kodeks pracy tak, żeby etat nie był tak dużym obciążeniem?

- Pełna zgoda, że warto promować i np. taką promocję zatrudniania mamy w programie "50+" - pracodawcy są zwolnieni ze składki na fundusz pracy.

Na jaką zwyżkę przyrostu naturalnego - po wydłużeniu urlopów macierzyńskich - liczycie? Dzisiaj to jest około 400 tysięcy urodzeń dzieci rocznie.

- Wskaźnik dzietności w Polsce jest bardzo niski, od 1988 roku spada.

Na jaki pan liczy po wejściu w życie urlopów?

- Patrząc na kraje UE, które mają dłuższe, płatne urlopy macierzyńskie, ten wskaźnik jest wyższy. Chodzi o Wielką Brytanię, Szwecję.

Jakiego chciałby pan w Polsce?

- Chciałbym, żeby najpierw nastąpiło odbicie. Odbijmy się od tego, co jest, czyli 1,3 i tych około 400 tysięcy dzieci rocznie.

Ale ideał to byłoby ile? 500-600 tysięcy?

- Każdy ruch w górę. Tendencja, żeby ona szła do góry, jest dobra.

To może przedłużyć te urlopy za trzy miesiące, a nie za ponad rok?

- Przedłużenie urlopów to jeden z elementów. Oczywiście nie załatwia całej sprawy. W tym roku podniesiemy progi uprawniające do świadczeń, zasiłków rodzinnych. Dlatego warto teraz przyłożyć się do pracy parlamentarnej i w rządzie nad tym projektem.

Także do pracy nad tym, żeby się decydować na dzieci.

- Jak najbardziej.

Dlaczego przedłużenie wchodzi w życie gdzieś w okolicach września-października przyszłego roku?

- Musimy przejść etap konsultacji społecznych. Ja sobie nie wyobrażam, żeby ten projekt nie był szeroko konsultowany, bo trzeba tam jeszcze kilka rzeczy rozstrzygnąć. Chodzi o udział ojców w urlopach.

Po prostu w 2013 nie ma na to pieniędzy i one się znajdą dopiero w 2014 roku?

- Jest zapowiedź, że wchodzi w 2013 roku.

Ale koszty będzie pochłaniać dopiero w 2014 roku?

- Co do 2014 r. jest wyliczenie, że to będzie kosztować około dwa miliardy, jeżeli to będzie cały rok.

Ale jest pan w stanie dzisiaj zagwarantować: te urlopy będą dłuższe, więc jeżeli myślicie o dziecku to się zaczynajcie starać?

- Tak jest. Gwarantujemy: będą dłuższe urlopy. Będzie możliwość wyboru dłuższego urlopu. pamiętajmy, że to będzie wybór. Albo sześciomiesięczny na 100 procent, albo roczny na 80 procent.

Będzie tak, że jakaś część tego urlopu, dłuższa niż dzisiaj, to będzie obowiązkowa dla taty?

- To temat do dyskusji.

Bo w Skandynawii tak na przykład jest.

- W Szwecji duża część urlopu jest dostępna tylko dla jednego z rodziców. Nie można jej przenieść na drugiego rodzica.

Chciałby pan takiej zasady w Polce?

- Warto o tym rozmawiać. Bo w Polsce mamy już taki urlop dla ojców na dwa tygodnie. To pierwszy rok funkcjonowania dwutygodniowego urlopu ojcowskiego. Zobaczymy jakie są efekty, ilu ojców z niego skorzystało. W dzisiejszych, obowiązujących przepisach kodeksu pracy po 14. tygodniu urlop macierzyński może być przekazany na ojca. Teraz jesteśmy gotowi z nowelizacją działu szóstego kodeksu o czasie pracy. Warto przeglądnąć się całemu kodeksowi pracy.

Nie chciałby pan napisać nowego kodeksu pracy?

- To koncepcja, którą możemy realizować.

Na koniec pytanie od pani Renaty: panie ministrze, czy najniższa krajowa płaca 1600 złotych wzrośnie i będziemy mogli przeżyć miesiąc? Bo jak z tego żyć?

- Minimalna pensja to 1500 zł, oczywiście po odliczeniu składek. Od stycznia 2013 r. będzie to 1600 zł. To wzrost o 100 zł - takie są teraz możliwości.

Myśli pan, że w dającym się przewidzieć terminie sięgnie ona 2000 zł?

- W roku ubiegłym mieliśmy 1384 zł, teraz 1500 a w przyszłym 1600, więc jest wzrost...

Konrad Piasecki

Słuchaj Faktów RMF.FM

RMF

Podziel się

~prześmiewca -

Ok, popatrzmy, posłuchajmy, poczytajmy... Młode małżeństwo, oboje pracują, zarabiają po około 2000 - 2500 zł miesięcznie netto. Czyli, średnio, 4500 zł. Kupują mieszkanie. Na kredyt. Rata kredytu wynosi 1900 zł. Czynsz plus opłaty - 900 zł. Do tego telefony, bilety miesięczne (zakładam, że nie mają samochodu) to kolejne 400 zł. Na jedzenie wydają łącznie 600 zł (skromnie licząc). Zostaje im 700 zł. I teraz pytanie - czy stać ich na dziecko? Owszem, macierzyński trwający 12 miesięcy i co później? Opiekunka kosztuje ponad 1000 zł (w większych miastach 1500 - 2000 zł miesięcznie). Żłobek? Be problemu można znaleźć w nich miejsce? Nie każdy ma dostęp do babci-emerytki.

~max -

Dlaczego jak słyszę słowo "tusk" to od razu POjawiają mi się obrazy : sPOconego zbycha, "dzikiego kraju" mira, cwaniaka grzecha, płaczki sawickiej, plującego jadem robakologa, gadającego do pustych krzeseł sekułę, chudą babę z dorszem w zębach, sPOłdzielczy bukiet róż w dłoniach grabarczyka, martwe stocznie, cyniczny uśmieszek misiaka, sPOdające samoloty jak na zamówienie, chudą brzózkę obracającą kilkudziesięciotonową maszyną jak płatkiem śniegu, kopacz przesiewającą przetakiem ziemię na głębokość 2 metrów w smoleńsku, szyderczy uśmieszek putina, , wyrachowaną merkelke, jakieś chińczyki biegające PO rozgrzebanej - niby autostradzie, fałszywe rozkłady jazdy na kolei i jakąś grubą POdwodną rurę przechodzącą koło nosa Polski, a przez kieszeń UE i na dużym placu wielki zegar długów (prezent tuska dla Polaków) obracający się w szaleńczym tempie w stronę (-). Na samym końcu tej wizji widzę rolnika pytającego się : premierze "jak żyć", a premierek gapi się na rolnika jak sroka w gnat przewracając oczkami, jakby cierpiał na POmroczność Ja sną ? I ani be ani me ani kukuryku !

~maja -

Dłuższe urlopy macierzyńskie?? wow, już lecę pod kołdrę. Do przedszkola publicznego kolejki; matki wypisują w formularzach, że są samotne, żeby zwiększyć szansę na przyjęcie dziecka do przedszkola; kiedy mój syn musiał mieć wycięte migdałki, to na początku lutego zapisy do szpitala były już na październik. Gdyby w tym czasie zachorował (co w zasadzie jest pewne), to wypadamy z kolejki, a przez cały ten okres bujamy się za zapaleniami uszu i antybiotykami. Oczywiście wykonaliśmy zabieg prywatnie (2 tys). Do laryngologa chodzimy prywatnie, do dentysty też, okoliczne przychodnie mają co prawda pediatrów, ale przyjmują oni dwa razy w tygodniu, więc pediatra też prywatnie. Czy był Pan kiedykolwiek z dzieckiem w szpitalu??, gorąco zachęcam; nie ma to jak spanie na plastikowym krzesełku, ew na podłodze w pokoju 9 m, w którym jest trójka dzieci wraz rodzicami. Przy staraniu się o pracę najlepiej udawać, że się jest bezdzietną, w pełni dyspozycyjną itp. Koleżanka, która po wielu latach szczęśliwie zaszła w ciążę, usłyszała od pracodawcy, pytanie, czy to jest ostateczne?! Płacę takie same podatki, jak ktoś, kto nie ma dzieci, i nie wychowuje przyszłych podatników. Tak więc drogi Panie Ministrze, jak chce Pan zwiększyć współczynnik dzietności, to proszę ostro brać się do roboty, ale na kobiety, niech Pan raczej nie liczy.

Piszesz jako Gość