Rynek domów inteligentnych będzie wart nawet 600 milionów złotych

Wtorek, 1 maja (06:00)

Żyjemy w świecie aplikacji i rozwiązań smart dostępnych na wyciągnięcie ręki. Bankowość, transport, inteligentny dom, zamówienia usług - to tylko niektóre z obszarów zarządzanych przez nas coraz częściej za pomocą smartfonów. Jednocześnie stajemy się mobilni, zawsze online,

/©123RF/PICSEL

zapobiegliwi i patriotyczni gospodarczo. Ten trend widać również w kwestii mieszkań, chcemy aby i one były smart, dlatego rynek tzw. inteligentnych domów wciąż rośnie. Specjaliści Paigo uważają, że rynek jest dziś wart co najmniej 150 mln złotych, a w ciągu 4-6 lat wzrośnie nawet czterokrotnie, do ponad 600 mln złotych.

Dostęp do internetu jest dziś dobrem powszechnym. Z kolei znakiem czasów: myślenie o technologii w zakresie utylitarystycznym. - Technologia powinna służyć człowiekowi i być realną alternatywą w tym sensie, by oferować dodatkowe możliwości przy jednoczesnym umożliwianiu osiągania zysków ekstra, na przykład w postaci oszczędności czasu lub pieniędzy - podkreśla Kamil Pawlak, prezes Paigo - W przypadku naszych inteligentnych rozwiązań dla domu są to m.in.: wzrost poczucia bezpieczeństwa wynikający z możliwości stałego monitorowania sytuacji, w tym m.in. kamer, czujników ruchu, czujników przepięć czy zalania, ale także zmniejszenie kosztów prądu i energii.

Bezpieczeństwo, komfort, oszczędność

Bezpieczeństwo oraz oszczędności, także czasu, to elementy, które bardzo cenimy w rozwiązaniach smart. Inteligentny dom daje użytkownikowi kontrolę nad pracą poszczególnych elementów wyposażenia z poziomu swojego smartfona.

Są to m.in. możliwość sterowania ogrzewaniem, alarmem, pralką, ale także zdalne zasłanianie rolet. Dodatkowo, poprzez zainstalowanie specjalnych mierników mocy, realnie obniżamy koszty zużycia energii.

- Dzięki rozwiązaniom inteligentnego domu możemy, np. zamknąć okno otwarte zimą i zniwelować straty w kosztach ogrzewania. Z drugiej strony możemy zarządzać ogrzewaniem dzięki specjalnym czujnikom zmniejszając koszty własne i zużywanie surowców. Skonfigurowany system sam zgasi światło po określonym czasie bezruchu w pomieszczeniu, będzie zarządzał temperaturą podczas naszego snu, a także zareaguje na warunki pogodowe, przyciemniając światła przy wysokim natężeniu światła słonecznego.

Inteligentny dom umożliwia więc sterowanie czasem. Funkcja ta pozwala nagrzać dom przed powrotem z pracy, schładzać i dogrzewać przestrzeń zgodnie z naszymi preferencjami, by wskazać wspomniane zarządzanie temperaturą podczas snu lub włączyć światło o wskazanej godzinie. Poprzez stały monitoring można zapobiec wielu uszkodzeniom, jakie notorycznie przydarzają się w każdym domu. Dzięki technologii wpływamy korzystnie na środowisko naturalne poprzez kontrolę wilgotności, temperatury czy CO2.

Technologia na każdą przestrzeń

Jeszcze dekadę temu system inteligentnego domu kosztował nawet 50 tys. zł co wynikało z ograniczeń technicznych. Wdrożenie systemu wymagało położenia kabli podłączonych do centrali, co przekładało się także na bardzo wysokie zużycie prądu. - Ostatnio w 2-pokojowym mieszkaniu w bloku założyliśmy klientowi system inteligentnego domu, który kosztował raptem 5 tys. złotych, więc dziesięciokrotnie mniej niż kosztowało to kiedyś. Nasz system jest tani w eksploatacji, dzięki niskiemu poziomowi zużycia energii. Co więcej, jest on całkowicie bezprzewodowy, a dzięki temu łatwy w montażu.

Zaletą jest także jego modułowość. Do zamontowanego systemu możemy dokładać kolejne rozwiązania, zależnie od potrzeb i aktualnych możliwości finansowych użytkownika.

Nie ma żadnych przeciwskazań do montażu w niewielkim mieszkaniu lub dużym, piętrowym domu - mówi Kamil Pawlak, Paigo - Od początku przyświecał nam cel stworzenia inteligentnego domu - intuicyjnego systemu, którego koszt byłby racjonalny i przystępny.

Szansą na to był jeden scentralizowany system, zamiast wielu niezależnych elementów. Wszystkie funkcje sterowane za pomocą jednego narzędzia. Ważna jest także komplementarność takiego rozwiązania. Czujniki współgrając ze sobą tworzą spójną całość, a elementami systemu możemy sterować za pomocą centralki. Jest nią tablet z interfejsem użytkownika obejmującym wszystkie elementy w ramach systemu, stworzony po to, by uniezależnić użytkowników od korzystania ze smartfonów.

Polska innowacja i polski rynek

Paigo powstało w 2014 r. w Ozorkowie, miasteczku w województwie łódzkim. Dziś zatrudnia programistów, projektantów i grafików, a swoim klientom oferuje innowacyjne rozwiązania oparte na technologii z-wave, stworzonej na rzecz automatyki budynkowej. Zastosowanie niskiej częstotliwości pozwala przenikać przez przeszkody, takie jak ściany, a droga pomiędzy elementem systemu a centralą odbywa się w ramach systemu replikowanego: element systemu łączy się z kolejnym elementem, tzw. sąsiadem, do momentu przesłania danych.

System można dowolnie konfigurować, łącząc się z każdym urządzeniem elektrycznym posiadającym swój sterownik, od ekspresu do kawy po baterię słoneczną.

- Myślę, że to co dziś wydaje nam się nowością, za 10-15 lat będzie standardem - uważa Kamil Pawlak, Paigo - Jeśli weźmiemy pod uwagę, że nawet dwóch na trzech Polaków interesuje się rozwiązaniami smart, a wraz ze zmianą pokoleniową jesteśmy nie tylko coraz bardziej otwarci na rozwiązania inteligentne, ale wręcz uważamy ich obecność za naturalny element otaczającej nas rzeczywistości, a także, że proponujemy dziś rozwiązania w przystępnych cenach, to możemy prognozować dalszy dynamiczny rozwój rynku.

Paigo - Polska firma innowacyjna, a zarazem nazwa systemu inteligentnego domu. Paigo wykorzystuje technologię z-wave i jako jedyna na rynku, oferuje klientom centralę główną w formie tabletu opartą o aktualizujący się software.

INTERIA.PL

Podziel się

~Pepe -

Na pewno zarobią firmy sprzedające złudzenia oszczędności! W dobrze zaizolowanych domu "bufor" cieplny powoduje, że wyłączenie ogrzewania skutkuje obniżeniem temperatury za kilka godzin! Jest to cecha indywidualna każdego domu i pomieszczenia - kto się będzie bawił w sprawdzanie temepratur w poszczególnych po ieszczeniach przy różnych temperaturach zewnętrznych, żeby zapragramować sterowownik? Automatyczne rolety? Koszt na średni domek koło 30-40 tysięcy - kiedy to się zwróci? Komfort użytkowania tak, oszczędności - w żadnej mierze!

~domator -

Wszystko pięknie opisane a ja mam przyziemne pytanie - co będzie i inteligencją jak zabraknie prądu na kilka dni. Ja już coś podobnego przerabiałem jak na osiedlu była poważna awaria wodociągu i nie było wody w kranie przez 4 dni. Noszenie wody w wiaderku na 4 piętro z odległości 0,5 km szybko pokazało co to znaczy brak podstgawowych mediów.

~xx -

Przygotowywałem raz u jednego gościa ściany i podłogi pod ten szajs zwany inteligentnym domem. Dach mu przeciekał, ale facet uparł się zeby wywalić pieniądze na zabawki. Całość musiałem zrobić przy zachowaniu dużej części starej elektryki bo się uparł, jednocześnie trzeba było prowadzić w nowych peszlach dodatkowe przewody elektryczne żeby mu się zgadzały dopuszczalne ilości odbiorników na bezpiecznik plus 2.5 mm dla zmywarki, pralki, piecyka. Powstały dziesiątki nowych gniazdek w całym domu. Do tego doszły dziury i peszle dla kabli automatyki. Dziura na dziurze i w efekcie dom składał się z elektrycznego gipsu. Czasem trzeba było omijać stare kable co sprawiało, że ściany wyglądały przez zarzuceniem jak drogi kornika w drewnie. A wszystko bez planów tylko na gębę i zapiski na ścianie zmieniane co drugi dzień. Można było oszaleć. Uparł się, że sam wszystko zaplanuje i planował tak dwa miesiące. A ja kułem, frezowałem i tak dalej. Czujniki temperatury pod podłogami, przy oknach na alarm, czujniki niedomknięcia okien, fotokomórki dla światła, sterowanie sraczem włącznie ze szczotą do d.y, ogrzewanie, przy każdym pokrętle kaloryferów (zostawił stare rupiecie), maty grzewcze w łazienkach też podłączone pod sterownik, sterowanie nawilżaniem, klimatyzacją, głośniki, mikrofony do kontaktu góra-dół i sam ze sobą, nawet drzwiczki dla kota były pod kontrolą i jak kot walnął nochem to mu się otwierały a gościowi pikał smartfon, że kot wylazł z domu., automatyczne otwieranie i zamykanie okien na poddaszu, sterowanie dopływem wody z głębinowego źródełka, choć wodę z sieci można spokojnie pić bo jest z gór itp. A dom ruina niedocieplona. Facet ma biuro w domu i do tego biura z piwnicy przez podłogę jednego pomieszczenia musiałem prowadzić takie dwa grube, niebieskie szlauchy żeby mu się te wszystkie kable z serwerów z piwnicy pomieściły. W podłodze jakoś to można było schować, gorzej ze ścianami. W jednym na przykład pokoju wyszło ponad trzydzieści obrzydliwych puszek. Podobno zanim ktoś tam teraz wstanie z łóżka to włącza się ogrzewanie podłogowe w kabinie natryskowej (to czego akurat nie powinno się kłaść w takim miejscu! Ale uparł się. Potem włącza się czajnik i gotuje im wodę na kawę, kot wraca szczęśliwy po oddaniu stolca i tak dalej. Dzieciom bardzo przypadło dłubanie przy kontaktach z mnóstwem malutkich przycisków. Bo ręcznie też można włączyć światło w sraczu czy na balkonie jak ma się kaprys. Ten dom to istny dom dla wariata. Firmy, które się tymi rzeczami zajmują pewnie robią to jak się patrzy. Ten gość to jednak poszedł na całość w wolną twórczość. A ja zarobiłem niezłe pieniądze.

Gość

Piszesz jako Gość