Wielka Brytania rozważa podatek od pracowników z państw UE

Środa, 11 stycznia (16:59) Aktualizacja: Środa, 11 stycznia (19:08)

Po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii brytyjski rząd rozważa wprowadzenie podatku, który mieliby płacić pracodawcy zatrudniający wykwalifikowanych pracowników z krajów UE. Za każdego zatrudnionego musieliby odprowadzić 1 tys. funtów (ok. 1200 dol.) rocznie - podała w środę agencja Reuters.

Wielka Brytania rozważa podatek od pracowników z państw UE /©123RF/PICSEL

Brytyjski minister ds. imigracji Robert Goodwill powiedział w środę w czasie komisji w Izbie Lordów, że podatek ten jest "czymś, co można by było wprowadzić" w odniesieniu do pracowników z państw Unii Europejskiej.

Wielka Brytania wprowadziła już "podatek od pracownika", którym obciążane będą firmy zatrudniające pracowników spoza państw Unii Europejskiej. Zacznie obowiązywać od kwietnia.

Jak przypomina Reuters, w myśl obowiązujących przepisów opartych na swobodzie przepływu osób, w Wielkiej Brytanii mogą bez przeszkód mieszkać i podejmować pracę obywatele pochodzący z 27 pozostałych krajów UE. Po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii ma się to jednak zmienić.

Minister Goodwill zapowiedział też możliwość uruchomienia programu, zgodnie z którym do Wielkiej Brytanii mogliby przyjeżdżać na krótkoterminowe kontrakty pracownicy rolni.

- - - - -

Rzeczniczka brytyjskiej premier Theresy May zdementowała w środę, jakoby rząd w Londynie rozważał wprowadzenie po Brexicie podatku w wysokości tysiąca funtów rocznie płaconego przez pracodawców od każdego pracownika z jakiegoś kraju UE.

Brytyjski minister ds. imigracji Robert Goodwill powiedział w środę na posiedzeniu komisji w Izbie Lordów, że podatek ten jest "czymś, co można by było wprowadzić" w odniesieniu do pracowników z państw Unii Europejskiej po Brexicie.

Jednak rzeczniczka Downing Street oświadczyła, że słowa Goddwilla zostały wyrwane z kontekstu i źle zrozumiane. - Wydaje się, że doszło do pewnej nadinterpretacji - powiedziała. - Nie ma tego w planach rządu.

Wielka Brytania wprowadziła już "podatek od pracownika", którym obciążane będą firmy zatrudniające pracowników spoza państw Unii Europejskiej. Zacznie obowiązywać od kwietnia.

W myśl obowiązujących przepisów opartych na swobodzie przepływu osób - jednej z podstawowych zasad jednolitego unijnego rynku - w Wielkiej Brytanii mogą bez przeszkód mieszkać i podejmować pracę obywatele pochodzący z 27 pozostałych krajów UE. Po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii ma się to jednak zmienić.

Minister Goodwill zapowiedział też możliwość uruchomienia programu, zgodnie z którym do Wielkiej Brytanii mogliby przyjeżdżać na krótkoterminowe kontrakty pracownicy rolni.

- - - - -

- Przyszłe porozumienie z Wielką Brytanią w sprawie warunków wystąpienia tego kraju z UE musi być mniej korzystne niż warunki członkostwa w Unii - ocenił w środę premier Malty pełniącej przewodnictwo w UE Joseph Muscat.

- Chcemy uczciwego porozumienia dla Wielkiej Brytanii. Ale to porozumienie musi być gorsze niż członkostwo w Unii. Nie chcemy sytuacji, w której to, co wynegocjujemy, postawi Wielką Brytanię w lepszym położeniu, niż to, w jakim kraj ten jest obecnie - powiedział Muscat na konferencji prasowej inaugurującej maltańską prezydencję w Unii.

Jego zdaniem, żadne z pozostałych 27 państw UE nie powinno prowadzić dwustronnych negocjacji z Londynem. - Najpierw musimy mieć porozumienie europejskiej, a jeśli to okaże się potrzebne, to kraje mogą dyskutować o innych problemach (z Wielką Brytanią)" - ocenił. - Myślę, że będzie jednolity front w tej sprawie - dodał Muscat.

Rząd w Londynie zapowiedział, że do końca marca 2017 roku formalnie poinformuje UE o zamiarze wystąpienia ze Wspólnoty. Dopiero po złożeniu tego wniosku będą mogły rozpocząć się negocjacje na temat warunków Brexitu. Ze strony 27 państw UE rozmowy te będzie prowadzić Komisja Europejska.

Muscat powiedział, że także Parlament Europejski "musi być na pokładzie", bo eurodeputowani będą głosować nad wynegocjowanym porozumieniem. - Niepokojące jest to, że parlament tuż przed następnymi wyborami może być w nastroju do obalenia całego porozumienia - ocenił.

Najważniejszym tematem w programie przewodnictwa Malty w UE będzie problem migracji. Malta, jedno z państw najbardziej dotkniętych kryzysem migracyjnym, opowiada się za sprawiedliwym podziałem związanych z imigracją ciężarów i przyjmowaniem uchodźców przez wszystkie kraje UE.

- To bardzo twardy orzech do zgryzienia. Nie mamy jednego cudownego rozwiązania, ale będziemy starać się o postępy - oświadczył Muscat. Jego zdaniem, najłatwiej o te postępy będzie w sprawie wzmocnienia ochrony zewnętrznych granic UE, w tym granic morskich.

- Wierzymy, że większa zgodność między państwami UE w sprawie podziału ciężarów (związanych z imigracją) będzie możliwa, gdy każdy zyska przekonanie, że nasze granice są chronione i mamy nad nimi rzeczywista kontrolę - ocenił premier Malty. Przyjmowaniu uchodźców w ramach unijnego systemu relokacji sprzeciwiają się przede wszystkim wschodnioeuropejskie państwa UE, w tym Polska.

Liczy się każda złotówka! Wesprzyj Orkiestrę na pomagam.interia.pl

PAP

Podziel się

~teżmicoś -

Dobry pomysł....u nas przydałoby się też nałożyć na tych pseudo pracodawców, którzy tak chętnie sięgają po Ukraińców. Szybko by się okazało, że mamy dosyć własnej siły roboczej i zamiast płacić taki podatek - zaczęliby podnosić zarobki Polakom...do wysokości - godnych za pracę,....nie za harówkę. Przy okazji pozbylibyśmy się handlarzy z agencji.

MisioPysio

MisioPysio -

Czyli nie chcą wolnego przepływu pracowników, a chcą dostępu do unijnego rynku??? Nawet p. Merkel nie jest taka głupia... Ale zawsze jakieś pocieszenie, że nawet w takim kraju jak GB mają większych idiotów u władzy niż w Polsce...

~m -

w Polsce od lat lub dekad jest tak że Polak robi na obcych zyda niemca ruska ukrainca itd,,, Polakowi nic się nie należy obcy mają opiekę za darmo przywileje dopłaty i o tym w mediach się nie mówi

Piszesz jako Gość