Gdy pielęgniarki padają z nóg: etatowe i kontraktowe

Poniedziałek, 20 marca (06:00)

- Prawdę mówiąc - straciłam już serce, żeby kolejny raz udowadniać, że pielęgniarki powinny mieć prawo wyboru rodzaju zatrudnienia, że obie formy - umowa cywilnoprawna i etat - są równoprawne - zwierza się Elżbieta Wrona, przewodnicząca Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych Kontraktowych.

Gdy pielęgniarki padają z nóg. Etatowe i kontraktowe... /©123RF/PICSEL

Założone przez nią Stowarzyszenie (zrzesza 2,5 tys. pielęgniarek i położnych z całej Polski) powstało, kiedy w 2005 r. Sojusz Lewicy Demokratycznej starał się wykreślić zapis o tym, że pielęgniarki i położne mogą pracować na umowach cywilnoprawnych (lekarzom pozostawiono to prawo). Batalia skończyła się wyrokiem TK, który orzekł, że zapis ustawy zabraniający im pracy na umowach cywilnoprawnych jest niekonstytucyjny.

- Warto było walczyć, choć dobrze wiem, że możliwość pracy na kontraktach nie jest panaceum na problemy kadrowe w ochronie zdrowia. Była to jednak jedyna możliwość uzyskania lepszych zarobków - wspomina.

Teraz z niepokojem analizuje pojawiające się głosy, że pielęgniarki kontraktowe regularnie przekraczają dozwolone normy czasu pracy - 7 godz. 35 min na dobę i 37,5 godz. tygodniowo albo ok. tuzina dwunastogodzinnych dyżurów w miesiącu. Ma to zagrażać bezpieczeństwu pacjentów i samych pielęgniarek.

Obowiązuje nas kodeks etyczny

Rzeczpospolita ("Groźny outsourcing pielęgniarek kontraktowych", 04 stycznia 2017) informuje, że pielęgniarki na kontraktach potrafią pracować 300, a nawet 400 godzin i wyrabiać 2,5 etatu.

Sebastian Irzykowski, wiceprezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych, wyraża z kolei żal, że rządzący nigdy nie pochylili się nad problemem zatrudniania pielęgniarek na tzw. umowy śmieciowe i patologiami, jakie to rodzi. Twierdzi, że są przemęczone, co grozi popełnieniem błędu. Sytuację rozwiązałyby godziwe zarobki w podstawowym miejscu pracy.

- Kiedy pracowałam na etacie - a to połowa mojego życia zawodowego - dostawałam głodową pensję, na nic nie było mnie stać. To prawda, że pielęgniarki i położne na umowach cywilnoprawnych zarabiają lepiej niż etatowe. Wykorzystuje się jednak ten fakt do deprecjonowania naszych umów i nazywania ich śmieciowymi. To oburzające i niesprawiedliwe. Po prostu pielęgniarki są przedsiębiorcami i płacą wszystkie podatki - podkreśla Elżbieta Wrona.

Trudno się nie zgodzić z postulatem Irzykowskiego na temat godziwych zarobków. Problem w tym, że żeby je osiągnąć, pielęgniarki i położne - wszystkie, bez względu na formę zatrudnienia - muszą się solidnie napracować. Jeden etat nie wystarczy.

- Potrzeby są tak duże, że pielęgniarki przemieszczają się z jednej placówki do drugiej; wszystko kosztem domu. Dotyczy to zarówno pielęgniarek kontraktowych, jak i etatowych. Nie można twierdzić, że tylko pielęgniarki kontraktowe pracują więcej. Po prostu jest im łatwiej znaleźć pracę, bo podpisują kontrakty na dyżury czy godziny - tłumaczy Wrona.

Zapewnia: - Obowiązuje nas kodeks etyczny, więc nie wyobrażam sobie, żeby ktoś pracował ponad siły i stwarzał zagrożenie dla siebie, pacjenta i dla szpitala.

Zwraca uwagę, że pielęgniarki na umowie o pracę również świadczą pracę dla różnych podmiotów, że często muszą zatrudniać się na dwóch etatach. - Gdy ktoś porówna potrzeby kadrowe placówek z liczbą pielęgniarek i położnych, to musi dojść do wniosku, że w pielęgniarstwie nie pracuje się na jednym etacie. Mówienie o tym, że tylko kontraktowe są przepracowane to demonizowanie sprawy - wskazuje i na marginesie dodaje, że najbardziej przepracowani są anestezjolodzy.

Statystyki...

...zdają się potwierdzać pogląd o pracy pielęgniarek na więcej niż jednym etacie. Polska zajmuje ostatnie miejsce w rankingu OECD (2012) pod względem liczby pielęgniarek na 1000 mieszkańców. Dane OECD wskazują, że w Polsce wskaźnik liczby pielęgniarek zatrudnionych bezpośrednio przy opiece nad pacjentem wynosi 5,4 na 1000 mieszkańców. Tymczasem w Niemczech na 1000 mieszkańców przypada 11 pielęgniarek, w Wielkiej Brytanii - 9, w Norwegii - 14, w Szwecji - 11.

Prognozy dla Polski są jeszcze gorsze: w 2035 r. liczba pielęgniarek zmniejszy się do 4,1 na 1000 mieszkańców. - Odpływ z zawodu jest tak duży, że kiedy odbierze się prawo do pracy na umowach cywilnoprawnych, to nie będzie szpitali, bo nie będzie pielęgniarek. Pielęgniarstwo jest w agonii - twierdzi założycielka Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych Kontraktowych.

- Bezpieczeństwo zdrowotne jest zagrożone. Stawiam tezę, że szpitale będą padać nie z powodu kosztów, które generują, tylko z powodu braku pielęgniarek i położnych - przekonywała Lucyna Dargiewicz, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych (18 maja 2016 r. na sesji o zarządzaniu szpitalami podczas VIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach).

- Z powodu braku lekarzy również - dodała Dargiewicz. - Jeżeli nie będzie tych dwóch grup zawodowych, nie będzie placówek ochrony zdrowia - kontynuowała. - Dzisiaj w Polsce jednej pielęgniarce powierza się pod opiekę nawet 40 pacjentów. O jakim bezpieczeństwie mówimy? - pytała retorycznie przewodnicząca OZZPiP.

Pacjent zagrożenia nie dostrzega

Co zastanawiające, te niepojące fakty i alarmujące opinie nie przekładają się na poczucie bezpieczeństwa pacjentów w czasie pobytu w szpitalach. NIZP-PZH, wspólnie z Narodowym Centrum Nauki, zbadał satysfakcję ok. 1000 pacjentów z 800 szpitali.

- Uzyskaliśmy zaskakująco dobre wyniki. 80-90 proc. pacjentów pozytywnie wypowiadało się o pobycie w szpitalu, miało poczucie bezpieczeństwa - informował prof. Mirosław J. Wysocki, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny.

- Czym innym były natomiast kontakt z lekarzem, z izbą przyjęć, SOR-em czy uzyskiwanie wyjaśnień. Tu należy wiele poprawić - zaznaczył prof. Wysocki.

Jak to możliwe, że pacjenci czują się bezpiecznie? Tego nie wyjaśnił. Można się domyślać, że chodzi o zaangażowanie w pracę i wysokie kompetencje białego personelu.

Z badań ankietowych opubl ikowanych w raporcie OZZPiP pt. "Warunki pracy i zatrudnienia pielęgniarek i położnych w Polsce" (2015) jasno wynika, że braki kadrowe przekładają się na zbytnie obciążenie pracą, na co wskazywano w odpowiedziach na pytania otwarte.

Oto przykładowe wypowiedzi: "Ogromne braki kadrowe, braki w wyposażeniu szpitali. Jednoosobowe dyżury na zbyt dużą liczbę pacjentów"; "Nie jesteśmy w stanie wykonać wszystkich obowiązków w czasie pracy, pielęgniarki są coraz starsze!".

Prawie wszyscy ankietowani (95 proc.) przyznawali, że nie są w stanie wykonać swoich obowiązków w nominalnym czasie pracy, co wynika w dużej mierze z wykonywania dodatkowych czynności, niezwiązanych z głównymi obowiązkami.

OZZPiP podkreśla, że istotnym problemem powiązanym z brakami kadrowymi, a także z oszczędnościami/cięciami budżetowymi, są przypadki świadczenia pracy na jednoosobowych dyżurach. - Nie są one stosowane jedynie w wyjątkowych przypadkach, lecz stają się powszechną praktyką - dowodzi OZZPiP.

Prawo wyboru

Niestety, nie ma badań dotyczących obciążenia pracą w odniesieniu do poszczególnych kategorii - pielęgniarek kontraktowych i etatowych. Nie ma nawet wiarygodnych danych na temat liczby pielęgniarek świadczących pracę na umowach cywilnoprawnych i na umowach o pracę. Są jedynie spekulacje, opinie i stereotypy, na podstawie których buduje się teorie o wyższości jednej z form zatrudnienia nad drugą.

- Pielęgniarki, niezależnie od formy zatrudnienia, mają te same obowiązki, nie pracuje się inaczej. Nikt nie ma na czepku napisane, jaką ma umowę z pracodawcą. Nie ma konfliktu między pielęgniarkami, jest współpraca. Nie słyszałam o waśniach na tle różnych rodzajów zatrudnienia - zapewnia Elżbieta Wrona.

Opowiada, że w Szpitalu Klinicznym nr 1 w Szczecinie, dla którego świadczy usługi, około 40 proc. pielęgniarek jest na umowach cywilnoprawnych.

- W województwie zachodniopomorskim, gdzie średnia wieku pielęgniarki to 48 lat, zdecydowana większość ma kontrakty. W kraju jest różnie. W dużych miastach jest więcej pielęgniarek kontraktowych, we wschodniej Polsce - niewiele. Tam ludzie są przyzwyczajeni do etatów i chcą być chronieni kodeksem pracy. Ale mają prawo wyboru, każdy ma wybór - podkreśla.

Ryszard Rotaub

Więcej informacji w miesięczniku "Rynek Zdrowia"

rynekzdrowia.pl

Podziel się

~Mąż Lekarki -

PIELĘGNIAREK JEST CORAZ MNIE I/BO ZARABIAJĄ ZA MAŁO. A typowa scenka na oddziale w klinice: przychodzi rodzina do babci, babcia leży na korytarzu ((miejsc w salach 65, pacjentów średnio 70) rodzina ma pretensje, babcia popuściła w pampersa i leży już całą godzinę więc kolejna pretensja (na propozycję, aby rodzina pomogła w ,,temacie'' bo jest jedna pielęgniarka na oddziale, pada odpowiedź ,,brzydzę się''.......), babcia trafiła na oddział brudna, zawszona, z paznokciami nie obcinanymi od miesięcy ale ,,szpital jest od tego'' a pielęgniarki (już nieczęsto młode ładne dziewczyny, raczej panie przed emeryturą) dope muszą umyć, babcia podleczona ale rodzina nie odbiera seniorki bo nie ma warunków (rekord to babcia siedem miesięcy na oddziale choć powinna być odebrana ale rodzina nie może załatwić miejsca w państwowym domu opieki umieralni a prywatny kosztuje). Ale .,,płacę na służbę zdrowia i wszystko się należy''......czekam na odzew seryjnych narzekaczy.

~umpa umpa -

W tym samym czasie w Polsce. Sędzia i prokurator same przywileje. Dodatkowe urlopy, 13 pensja, wysługa lat, brak składki na ZUS. Nie wspominam o wysokości "emerytury" czy nagrodach jubileuszowych. Pielęgniarka ma w konstytucji zapisane, że ma żyć gorzej niż sędzia.

~agapit -

Narzekamy na pielegniarki tak samo jak na wszystko. Pomyslcie, jak stoimy w Lidlu i jast 5 kas a tylko 1 czynna to zaraz sie wkurzamy i klniemy. Teraz podobna sytuacja w szpitalu tylko tam jeszcze cierpimy czujemy bol a tu nikt nie przychodzi to juz nie jestesmy wkurzeni jestesmy w ,,szewskiej,, pasji. Tylko czemu w sklepie klniemy na koncern nie na kasjerke a w szpitalu na bogu ducha winna pielegniarke a nie np NFZ czy ,,rzad,,. Mit o kawkach, pogaduszkach i siedzeniu na de.. bierze sie wlasnie stad. Mam kolezanke 20 lat pracy na SOR. Po dyzurze nie ma sily dziecku ktore sama wychowuje zrobic kolacji. Gdyby nie to ze Jej mama jest na emeryturze to musialaby zrezygnowac z pracy bo z kim zostawilaby corke ? Zaplacila opiekunce ? Z tych groszy ktore zarabia ? A psychika ? Ciagle patrzenie na cierpienie ludzi, widok dziecka bez raczki przywiezionego z wypadku ? Stres ze w razie pomylki nie zabierze komus paru zlotych jak kasjerka tylko ZYCIE . Nie chcialbym nawet 8 tys. a co dopiero 2 . Podziwiam Ja ze jeszcze pracjue za te grosze.

~gamma -

Dziwię się, że jeszcze są chętne osoby do tej pracy przy ludzkich ekstrementach za tak niskie wynagrodzenia. Tyle samo albo i więcej płacą w marketach na kasie lub do rozkładania towaru i tam co najwyżej ma się kontakt ze zgniłą marchewką i nie ma tylu toksycznych substancji stosowanych w dezynfekcji i przy rozpuszczaniu leków podawanych w zastrzykach, i dodać jeszcze kontakt ze wszystkimi mega odpornymi na leki mikrobami - fu. Te pielęgniarki to chyba rozumu nie mają, żeby tak się narażać. Ile one pożyją?!

~antypielęgniarka -

Byłam w szpitalach kilka razy. O sama i z dziećmi. Ani razu żadna z obecnych pielęgniarek nie wykazała się chęcią jakiejkolwiek pomocy. Na ogół oglądały seriale w tv i broń boże by ktoś im przerwał na przykład jakiś durny pacjent czy matka dziecka prosząca o podanie leków dziecku bo kroplówka sie skończyła. Pielęgniarki w dzisiejszych czasach to niestety na ogół mega nieuprzejme lenie!

Piszesz jako Gość