Tajemnica lekarska stała się "jawnicą"?

Poniedziałek, 17 lipca (06:00)

- Etyka lekarska należy do najważniejszych kwestii, bo jeśli normy moralne nie będą przestrzegane i promowane przez lekarzy oraz lekarzy dentystów, to rozmowa o innych sprawach traci sens - twierdzi dr Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Tajemnica lekarska stała się "jawnicą"? /©Glowimages

Zaznacza, że Kodeks etyki lekarskiej (KEL) stał się wzorcem dla kodeksów obowiązujących w innych zawodach, co dla środowiska lekarskiego jest powodem do dumy.

Przypomina również źródła KEL - przysięgę Hipokratesa i przyrzeczenie lekarskie, które nawiązuje treścią do Deklaracji genewskiej. W kontekście znaczenia etyki lekarskiej wyraził przekonanie, że powinno się mówić służba życiu, a nie służba zdrowia.

- Jednym z kanonów etyki lekarskiej jest tajemnica lekarska - podkreślił prezes dr Hamankiewicz w wystąpieniu "Przyrzeczenie lekarskie wczoraj i dzisiaj" w trakcie II Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach. Zaznaczył, że tajemnica lekarska nie jest tajemnicą lekarzy, jest tajemnicą pacjentów powierzaną lekarzom.

- Tak jest od czasów Hipokratesa, nawet śmierć pacjenta nie zwalnia z zachowania tajemnicy - powiedział, nawiązując do zmian w prawie z 2016 r., które zakładają, że wystarczy zgoda na ujawnienie tajemnicy przekazana lekarzowi przez osoby bliskie zmarłego. Przez wiele lat było natomiast tak, że z tajemnicy lekarskiej po śmierci pacjenta mógł zwolnić lekarza tylko sąd na wniosek prokuratora.

Trudne relacje z przemysłem i pacjentem

O relacjach lekarzy z przemysłem farmaceutycznym w kontekście etyki lekarskiej mówiła Zyta Kaźmierczak- -Zagórska, wiceprezes NRL. Przypomniała, że rozdział o związkach lekarzy z przemysłem do Kodeksu Etyki Lekarskiej dodano w 2003 roku. Natomiast niedawno stworzony Kodeks przejrzystości dotyczy transparentności związków z firmami farmaceutycznymi.

Podkreśliła, że lekarz, przystępując do współpracy z firmą farmaceutyczną, powinien sobie postawić kilka pytań: jaki jest cel współpracy; jaki będzie charakter zależności, która powstanie w wyniku współpracy; jaki będzie stosunek do tej współpracy ze strony pacjentów, środowiska lekarskiego i opinii publicznej.

Na marginesie przypomniała badania, z których wynika, że na konflikt interesów najbardziej narażeni są politycy, dziennikarze i prawnicy; lekarze również zajmują wysoką pozycję.

Grzegorz Wrona, Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej, poruszył kwestię łamania zasad etycznych i odpowiedzialności zawodowej lekarzy. Poinformował, że w latach 2009-2016 do rzeczników odpowiedzialności zawodowej wpłynęło 24 tys. informacji o możliwości popełnienia przewinienia zawodowego. Zwrócił uwagę, że wbrew krążącym opiniom, skargi związane z uzyskiwaniem korzyści materialnych przez lekarzy nie dominują w katalogu przewinień - należą do rzadkości.

Prawnik poradzi lekarzowi

Gabriela Morawska-Stanecka z Kancelarii Adwokatów GMS w Katowicach omówiła rolę prawnika w szpitalu, a także w rozwiązywaniu dylematów wynikających z deontologii lekarskiej. Powiedziała, że prawnik w szpitalu postrzegany jest przez lekarzy jako część administracji szpitala. Uważa się, że zajmuje się głównie parafowaniem umów, opiniowaniem dokumentów, ewentualnie dochodzeniem roszczeń wobec kontrahentów.

Jej zdaniem lekarze i personel medyczny nie uświadamiają sobie, że obecnie zasadniczym zadaniem prawnika jest pomoc w interpretowaniu pod względem prawnym trudnych decyzji, jakie niejednokrotnie przychodzi podejmować lekarzom. Problemem takim niewątpliwie są kwestie podejmowania decyzji o leczeniu pacjentów niemogących wyrazić swej woli w sposób świadomy czy też o interwencjach medycznych wobec dzieci, których rodzice manifestują konflikt między sobą odnośnie sposobu leczenia.

- Lekarze nie mają przekonania, że prawnik pomoże im w problemach natury deontologicznej - oceniła. Jednakże to podejście jest zupełnie inne, gdy lekarz przychodzi do kancelarii z konkretną sprawą. - Wtedy nabiera przekonania, że obowiązuje mnie tajemnica adwokacka - zauważyła mec. Morawska-Stanecka.

Wskazała, że po zmianie przepisów dotyczących tajemnicy lekarskiej, jaka nastąpiła w 2016 r., ogromny problem nastręczać będzie rozstrzyganie kwestii, kto uprawniony jest do uzyskania informacji o pacjencie po jego śmierci - czy żądający udzielenia takiej informacji należy faktycznie do kręgu osób bliskich, do tej informacji uprawnionych.

Jak mówić krytycznie

Prof. Jędrzej Skrzypczak, kierownik Zakładu Systemów Prasowych i Prawa Prasowego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, poświęcił swój kongresowy wykład konstytucyjnej zasadzie wolności wypowiedzi i prawa do krytyki w kontekście art. 52 Kodeksu etyki lekarskiej. Stanowi on, że lekarz powinien zachować szczególną ostrożność w formułowaniu opinii o działalności zawodowej innego lekarza, w szczególności nie powinien w jakikolwiek sposób dyskredytować go publicznie.

- Niektórzy mówili, że art. 52 knebluje usta i jest wyrazem źle pojmowanej solidarności zawodowej. Ale można też spojrzeć inaczej i powiedzieć, że ta regulacja porządkuje stosunki między lekarzami - zauważył prof. Skrzypczak.

- W innych zawodach zaufania publicznego te sprawy również są regulowane - stwierdził i wskazał na zapisy Kodeksu etyki adwokackiej, Kodeksu etyki notariuszy. - Z kolei Kodeks etyki pielęgniarek i położnych RP mówi, że wzajemna ocena powinna być sprawiedliwa, a krytykę należy formułować w sposób bezstronny, przekazując ją w pierwszej kolejności osobie zainteresowanej. Mowa jest też o tym, że nie wolno wypowiadać opinii dyskredytujących.

Przyznał, że jest konflikt między wolnością wypowiedzi i prawem do krytyki. - TK zwracał uwagę, że wolność słowa i prawo do krytyki nie są wartościami nieograniczonymi i w szczególnych sytuacjach mogą podlegać ograniczeniom. Granicami legalności krytyki są rzetelność i zgodność z prawem oraz zasadami współżycia społecznego.

Powołując się na orzecznictwo TK, prof. Skrzypczak stwierdzi ł, że ar t . 52 KEL piętnuje wyłącznie publiczne dyskredytowanie innego lekarza, a nie krytykowanie.

Lekarz między sprzecznymi normami

Prof. Jacek Sobczak, sędzia SN w stanie spoczynku, kierownik Katedry Prawa Ochrony Własności Intelektualnej SWPS - Uniwersytet Humanistycznospołeczny, skoncentrował się na najnowszych zmianach w prawie, które w efekcie prowadzą do ograniczenia tajemnicy lekarskiej. Wykład nosił intrygujący tytuł: Tajemnica lekarska - czy może "jawnica".

Określeniem "jawnica" rozumianym jako zaprzeczenie tajemnicy profesor nawiązał do zmiany art. 40 ustawy o zawodzie lekarza w zakresie tajemnicy lekarskiej. Nowa regulacja nakazuje lekarzowi, by po śmierci pacjenta ujawnił osobie bliskiej zastrzeżone przez zmarłego informacje medyczne.

- Osoby bliskie mogą zażądać takich informacji, a lekarz musi je ujawnić. Trudno dociec, co chciał ustawodawca przez to osiągnąć - przyznał profesor i dodał, że nowa regulacja wprowadziła także inny krąg osób bliskich niż w kodeksie rodzinnym, cywilnym, karnym. - Lekarz zamiast leczyć będzie teraz ustalał osoby bliskie, co jest nie do przyjęcia. Ja państwu współczuję - zwrócił się do słuchaczy.

- Doprowadzono do rozbieżności między Kodeksem etyki lekarskiej, czyli normami etycznymi a normami prawnymi, sprzeczności między prawem - ustawą o zawodzie lekarza i przyrzeczeniem - stwierdza prof. Sobczak.

- Jeśli ktoś oczekuje, że odpowiem, jak w tej sytuacji należy się zachować, to powiem, że nie wiem. Nie wiem, mimo że jako sędzia mam naturalną chęć, żeby powiedzieć, że prawo jest ponad normami etycznymi. Nie jest dobrze, jeżeli inna jest norma prawna i inna norma etyczna - podsumował.

Ryszard Rotaub

Rynek Zdrowia

Podziel się

~akacja -

tajemnica lekarska jest po to, aby nie informować pacjentów o błędach lekarskich popełnianych nagminnie przez konowałów, jak w moim przypadku, do dziś nie wiem kto mi uszkodził słuch

~Aga -

A co mają powiedzieć osoby okaleczone przez życie które starają się o rentę? Ktoś kto zachoruje na chorobę psychiczną i staje w ZUS na komisję ma na orzeczeniu dokładny , szczegółowy opis pobytów w szpitalu, i cały przebieg choroby a to jest w karcie choroby. Takie orzeczenie musi być pokazywane np. w Urzędzie Skarbowym w którym urzęduje sąsiad i co wtedy. Rencista ma zniszczone życie, mimo że nie jest zagrożeniem dla nikogo. To jest wstrętne tak niszczyć życie ludziom którzy i tak są skrzywdzeni. Kiedyś tego nie opisywan tak szczegółowo dlaczego teraz. Nie obowiązuje tajemnica lekarska?

Piszesz jako Gość