Coraz więcej obszarów zagrożonych suszą rolniczą

Poniedziałek, 17 lipca (15:56)

Na większości obszaru Polski ostatnio odnotowano niedobór wody. Najbardziej zagrożone suszą są uprawy rzepaku oraz zbóż uprawianych na glebach piaszczystych i gliniastych - poinformował Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa.

Najbardziej zagrożone suszą są uprawy rzepaku /©123RF/PICSEL

"W szóstym okresie raportowania, tj. od 11 maja do 10 lipca 2017 roku, stwierdzamy wystąpienie suszy rolniczej na obszarze Polski. Wartości Klimatycznego Bilansu Wodnego (KBW), na podstawie których dokonywana jest ocena stanu zagrożenia suszą, są na większości obszarów Polski ujemne" - czytamy w komunikacie IUNG opublikowanym w poniedziałek.

Do obszarów szczególnie narażonych na duże niedobory należy cała Lubelszczyzna, północna Małopolska, Dolny Śląsk.

Zagrożenie suszą występuje obecnie dla rzepaku i rzepiku, zbóż jarych i ozimych, roślin strączkowych, krzewów owocowych, truskawek, tytoniu, warzyw gruntowych, kukurydzy na ziarno oraz na kiszonkę.

Susza w uprawach rzepaku i rzepiku występuje w dziewięciu województwach, w 548 gminach (tj. w ponad 22 proc. gmin Polski), obejmuje ok. 4 proc. krajowych gruntów ornych.

Suszę dla zbóż jarych odnotowano w dziewięciu województwach, w 442 gminach (wzrost o 235 gmin względem poprzedniego okresu sześciodekadowego). Susza notowana jest w 17,84 proc. gmin Polski i obejmuje ponad 4 proc. krajowych gruntów ornych.

Susza w uprawach zbóż ozimych występuje w sześciu województwach na glebach lekkich. Odnotowano jej wystąpienie w 232 gminach, tj. w ponad 9 proc. gmin Polski.

IUNG w swoim raporcie zwraca uwagę na duże zróżnicowanie zasobów wody w glebie. W jednych obszarach notowany jest bardzo duży deficyt wody dla roślin, a w innych sytuacja jest dobra lub nawet bardzo dobra, np. na Pojezierzu Pomorskim.

W dalszym ciągu do obszarów szczególnie narażonych na duże niedobory należy cała Lubelszczyzna, północna Małopolska, Dolny Śląsk. Na tych terenach deficyt wody wzrósł (od 20 do 30 mm), co spowodowało zwiększenie obszarów z suszą oraz wzrost liczby upraw, których plony będą niższe.

Wystąpienie suszy rolniczej oznacza zmniejszenie plonów na tym terenie o co najmniej 20 proc. w stosunku do plonów uzyskanych przy średnich warunkach pogodowych.

PAP

Podziel się

~suszananiby -

Mój ogródek na Dolnym Śląsku ma się tak dobrze jak nigdy. Praktycznie deszcz co drugi dzień, najczęściej w nocy, przelotny. Wszystko rośnie jak na drożdżach, a borówki pięknie obrodziły. Owszem, nie ma śliwek ale to sprawka przymrozków wiosennych. Gdzie ma niby być ta susza w tym województwie? Może autor artykułu pisał go dwa, trzy lata temu, kiedy rzeczywiście był skwar i deszczu na receptę-praktycznie zero. Wtedy codziennie 50-70 konewek wody z ręcznej pompy. Działo się ale kto był pracowity, ten miał zbiory. Reszta olała temat i ogródki mieli suche jak pieprz.

~MArcin84 -

Tak korzystnych warunków pogodowych w kujawsko pomorskim nie pamiętają najstarsi "górale". Region gdzie potrafi nie padać od maja do żniw, pada regularnie i nie ma upałów.

~tak to jest. -

Podnosi się larum o globalnym ocieplaniu się klimatu, że na kuli ziemskiej temperatura wzrasta, że powstaje coraz więcej terenów pustynnych, itd. To jak to jest, może ktoś wytłumaczyć? Wody na kuli ziemskiej jest mnóstwo (jeziora, morza, oceany) Jeżeli temperatura wzrasta, to i wzrasta temperatura wody, a jeżeli wodę mocniej się podgrzewa tym bardziej woda szybciej paruje, a jeżeli woda szybciej paruje to jest więcej pary wodnej, para wodna przenoszona jest przez prądy powietrza (wiatr) na inne tereny, następuje kondensacja pary wodnej (skraplanie pary wodnej) i opada w postaci deszczu, zimą śniegu. Czyli logika nakazywałaby że, im wyższa temperatura na kuli ziemskiej (woda szybciej paruje) tym powinno być więcej opadów w postaci deszczu, śniegu. Moim zdaniem to globalne ocieplenie to ściema.

Piszesz jako Gość