Ogłosiłeś upadłość konsumencką? Twoje dane trafią do sieci

Wtorek, 12 września (06:00)

Imię, nazwisko, PESEL, a także miejsce zamieszkania. Takie informacje o osobach, które ogłosiły lub ogłoszą upadłość konsumencką, znajdą się w internecie już w 2018 r.

Osoby które ogłosiły lub ogłoszą upadłość konsumencką, znajdą się w internecie już w 2018 r. /©123RF/PICSEL

Ministerstwo Sprawiedliwości po wielu miesiącach prac opublikowało wreszcie projekt ustawy o Krajowym Rejestrze Zadłużonych. O tym, że są takie plany, DGP informował jako pierwszy już w czerwcu ("Dłużnicy wpadną do sieci", DGP nr 112/2017). Mimo że ogólne założenia są więc już znane od kilku miesięcy, kontrowersji po publikacji konkretnych propozycji legislacyjnych nie brakuje. Kluczowa z nich to: czy naprawdę trzeba stygmatyzować osoby, które ogłaszają upadłość konsumencką? Skoro mówi się o niej od lat jako o "życiu po życiu", dlaczego dane o tych, którzy się na nią zdecydowali, umieszczać w sieci?

Ogrom informacji

Krajowy Rejestr Zadłużonych (KRZ) ma być superbazą wiedzy o dłużnikach. Resort sprawiedliwości tego nie ukrywa. Ustawodawca do czerwca 2018 r. musiałby i tak stworzyć Centralny Rejestr Restrukturyzacji i Upadłości. Postanowiono więc upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: robiąc to, do czego obliguje nas unijny prawodawca, stworzyć za jednym zamachem o wiele dalej idące rozwiązanie.

W efekcie do KRZ trafią informacje o osobach niewypłacalnych (w tym alimenciarzach), zagrożonych niewypłacalnością oraz tych, wobec których umorzono egzekucję wskutek braku majątku po stronie dłużników. W rejestrze znajdą się informacje i o największych spółkach kapitałowych w restrukturyzacji, i o obywatelach, którzy ogłoszą upadłość konsumencką wskutek nieradzenia sobie z kilkutysięcznym zadłużeniem.

Skala upadania

- Tak jak rozumiem przewidywane zasady dostępu do danych i katalog tych wpisywanych do rejestru w odniesieniu do osób prawnych, tak w stosunku do osób fizycznych mam bardzo poważne zastrzeżenia - mówi adwokat dr Paweł Litwiński, partner w kancelarii Barta Litwiński.

Rejestr - zgodnie z projektowanym art. 4 - będzie jawny. Każdy będzie miał prawo zapoznać się z opublikowanymi w nim danymi.

W przypadku osób ogłaszających upadłość konsumencką (lub tych, które już ją ogłosiły) do KRZ zostaną wpisane m.in. informacje o imieniu i nazwisku upadłego, jego numer PESEL oraz miejsce zamieszkania.

Ogólna zasada przewiduje, że zgromadzone dane będą usuwane z superbazy po 10 latach od zakończenia postępowania upadłościowego.

Eksperci uważają jednak, że to żadne zabezpieczenie praw upadłych konsumentów.

- Informacje nie będą tylko sobie "wisieć". Znajdą się podmioty niezależne od państwa, które będą te dane kopiować i przechowywać - podobnie jak dziś różne podmioty kopiują dane z CEIDG czy KRS. W praktyce może dojść do elektronicznego napiętnowania osób, które choć raz do tego rejestru trafią - uważa Marcin Maj z Bezprawnik.pl.

Możliwa jest więc sytuacja, w której osoba, która pełna dobrych intencji ogłosi upadłość konsumencką, raz na zawsze pozbawi się możliwości zaciągnięcia dużego zobowiązania w banku. Pytanie też, czy jako społeczeństwo chcemy, aby banki i zakłady ubezpieczeń mogły w prosty sposób wejść w posiadanie wrażliwych danych o obywatelach, którzy nie są klientami korporacji.

Bez stygmatyzacji

Nie wszyscy prawnicy dostrzegają zagrożenie.

- Nie widzę go w ministerialnej propozycji - twierdzi adwokat Bartosz Groele, partner w kancelarii Tomasik, Pakosiewicz, Groele i wiceprezes Instytutu Allerhanda. I przypomina, że już teraz przecież informacje o ogłoszonych upadłościach konsumenckich trafiają do lokalnej prasy. Trudno więc mówić o dodatkowej stygmatyzacji.

- Nie sądzę więc, by mogło to wpłynąć na zmniejszenie liczby osób, które będą chciały ogłosić upadłość. A z punktu widzenia uczestników obrotu gospodarczego to bez wątpienia zmiana na plus. Mają prawo wiedzieć, kto chce ogłosić upadłość, kto ją już ogłosił. Po uruchomieniu rejestru będą mogli w prosty sposób pozyskać te informacje - przekonuje mec. Groele.

Doktor Litwiński jednak przekonany się nie czuje. Podkreśla, że tendencja w UE zmierza w kierunku szerszej ochrony danych osobowych, o czym najlepiej świadczy unijne rozporządzenie o ochronie danych osobowych (RODO).

Ministerstwo Sprawiedliwości w uzasadnieniu projektu bardzo lakonicznie tłumaczy potrzebę umieszczania aż tak wielu wrażliwych danych o obywatelach w rejestrze. Wskazuje, że wymóg podania adresu pocztowego dłużnika wynika wprost z art. 24 ust. 2 lit. f unijnego rozporządzenia nr 2015/848 w sprawie postępowania upadłościowego.

Chodzi o to, że w tym samym rozporządzeniu, konkretnie w art. 27 ust. 4, znajduje się zastrzeżenie, że państwa członkowskie mogą wymagać, by dostęp do informacji o zadłużonych osobach fizycznych wymagał złożenia przez zainteresowaną osobę wniosku.

"Państwa członkowskie mogą uzależnić dostęp od weryfikacji, czy istnieje uzasadniona potrzeba dostępu do tych informacji" - stanowi fragment tego przepisu.

- Mam nadzieję, że Ministerstwo Sprawiedliwości po prostu tego nie przemyślało i w toku konsultacji projekt zostanie poprawiony i np. dostęp do tej części rejestru będzie ograniczony - konkluduje Marcin Maj.

Etap legislacyjny

Gdzie są bezpieczniki

Jan Tokarski, dyrektor w firmie doradczej PwC, mówi, że co do zasady pomysł nie jest zły. Jego zdaniem to, że bez problemu można znaleźć w internecie ogłoszenia typu "sprzedam koszty" czy "dostarczę koszty", jest patologią systemu podatkowego.

- Uderzenie w proceder sprzedaży pustych faktur to bardzo dobry kierunek. Na tego typu działalność fiskus wcześniej przymykał oko, a sami podatnicy nie widzieli nic zdrożnego w tym, że można - w razie czego - wygenerować sobie koszt w ten sposób. To nie jest normalne - mówi.

Skuteczność nowego narzędzia może być spora, bo, jak ocenia ekspert, dziś skarbówka ma już instrumenty, by ujawniać sieci powiązań wystawców faktur i ich nabywców na podstawie dostępu do różnych danych. - Jednolity plik kontrolny i analityka na nim oparta już to umożliwia. Dzięki temu kontrole będą nie rutynowe, jak wcześniej, ale precyzyjnie wycelowane, a dzięki temu bardziej efektywne - mówi Tokarski. - Może też zmieni się nastawienie podatników. Niektórzy, wiedząc, jakim narzędziem może się posłużyć fiskus, mogą sami dokonać korekt - dodaje.

W skuteczność nowej metody wierzy też Jacek Matarewicz, adwokat z Kancelarii Ożóg Tomczykowski. - Gdyby ten instrument został starannie opracowany i obwarowany bezpiecznikami, mógłby odegrać niebagatelną rolę w zwalczaniu bezczelnych oszustów oferujących tzw. sprzedaż kosztów - ocenia. Ale ma też listę zastrzeżeń. Według niego służby skarbowe nie powinny nadużywać formuły zakupu kontrolowanego, a nowe narzędzie, nad którym pracuje resort, nieco ją przypomina.

- Warunki stosowania zakupu kontrolowanego są ściśle opisane w ustawie o KAS. Stworzenie czegoś, co będzie go imitować, może być ryzykowne, jeśli w ślad za tym nie zostaną ustalone zasady kontroli korzystania z tej nowej metody. Bez tego quasi-prowokacja stosowana byłaby przy każdej błahej sprawie, a to chyba o krok za daleko w przyznaniu uprawnień służbom skarbowym - mówi Jacek Matarewicz.

Autor: Patryk Słowik

11.09,2017

Dziennik Gazeta Prawna

Podziel się

~Puszka Pandory -

Niewypłacalny dłużnik, czy osoba,która ogłosiła upadłość nie zawsze jest osobą samotną! Pod wskazanym adresem mieszka rodzina, przyjaciel, znajomy! To jest stygmatyzacja i ostracyzm całych rodzin!!! Jeżeli dłużnikiem jest któryś z rodziców to już widzę szykany w szkole wobec dzieci, aż strach pomyśleć, w jaki sposób te dane mogą być wykorzystane przez międzynarodowe gangi... Publikowanie takich danych w sieci (gdzie nic nie ginie) jako ogólnodostępne jest KARYGODNE!!!

~alekY -

No i macie swój PIS, czyli myślenie po ziobrowsku mieszczące sie nie w kategoriach prawa tylko zemsty. Tych którzy chcieli coś zrobić, ale im sie nie udało ( przez 30 lat namawiali do aktywności politycy), Ci których oszukali cwaniacy, Ci którzy stracili majatki po zwolnieniach z pracy, Wszystkich w nagrodę za ich nieudane wysiłki "dobra zmiana" (czyli Ziobro i pierwszy bankster Matek ) wpisze do wieczystego rejestru dłużników. I co lepsze" Emigracja czy Stygmatyzacja ?

Piszesz jako Gość