Nadpłata kredytu frankowego? Spodziewaj się dodatkowych opłat!

Wtorek, 12 września (10:07)

Bankom powinno zależeć na jak najszybszym zmniejszaniu portfeli kredytów walutowych, ale praktyka tego nie potwierdza. Z jednej strony boją się one regulacyjnych rozwiązań problemu frankowego jak diabeł święconej wody, ale jednocześnie nie ułatwiają klientom wcześniejszej spłaty rat. Tylko nieliczne mają zachęty finansowe do nadpłacenia kredytu, co gorsza w niektórych klient musi zapłacić za aneks lub zmianę harmonogramu.

Tylko nieliczne banki mają zachęty finansowe do nadpłacenia kredytu /©123RF/PICSEL

Przykładowo, w Getin Banku opłata za aneks skracający okres kredytowania wynosi 200 zł. Nawet jeśli klient po nadpłacie nie wnioskuje o skrócenie okresu kredytowania, to bank "skasuje" 100 zł za zmianę harmonogramu spłat.

- W wyniku nadpłaty raty kapitałowo-odsetkowe ulegają zmniejszeniu. W takich przypadkach nie jest wymagana procedura podpisania aneksu, generowany jest nowy harmonogram spłat, który jest przesyłany do klienta. Jeśli klient po nadpłacie wnioskuje o skrócenie okresu kredytowania, wtedy wymagany jest jednak aneks zmieniający warunki kredytowania - tłumaczy biuro prasowe Getin Banku.

Na opłaty natkną się też posiadacze kredytów frankowych w Banku BPH (od listopada 2016 roku, obsługuje wyłącznie klientów indywidualnych spłacających kredyty hipoteczne), a ich wysokość jest zróżnicowana w zależności od zapisów w umowie. Nawet przy nadpłacie kilku rat bank pobierze 57 CHF za aneks, a jeśli według danej umowy aneks nie będzie wymagany, to za zmianę harmonogramu bank naliczy 37 CHF. W PKO BP do samej nadpłaty rat nie jest wymagany aneks, ale jeśli klient będzie chciał w wyniku zrealizowanej nadpłaty skrócić okres kredytowania, to za tę czynność zostanie naliczona prowizja w wysokości 0,5 proc. kwoty aktualnego zadłużenia, minimum 300 zł.

Są banki, które aktywniej zachęcają do wcześniejszej spłaty czy nadpłaty kredytów walutowych. Specjalną ofertę ma DNB Polska (bank już nie prowadzi działalności skierowanej do klientów indywidualnych, ale w przeszłości udzielał kredytów walutowych w euro). Bank obniża klientom marżę (składnik oprocentowania), jeśli spłacą oni min. 5 proc. kwoty aktualnego zadłużenia. Obniżka zależy od skali nadpłaty i wynosi od 0,1 do 1 punktu procentowego, a spłata następuje po średnim kursie NBP. Szczegółowa tabela pokazująca, na jaki upust w marży można liczyć, jest zamieszczona na głównej stronie, więc można sobie wstępnie skalkulować.

Podobny mechanizm dla kredytów frankowych stosuje Millennium Bank - w przypadku wcześniejszych częściowych spłat obniży marżę dla reszty kredytu.

- Zasada jest taka, że obniżka uzależniona jest od relacji kwoty wcześniejszej spłaty do aktualnego salda kredytu - im więcej kwoty kredytu kredytobiorca zadeklaruje do jednorazowej spłaty, tym większą obniżkę marży może uzyskać dla pozostałej po spłacie kwoty kredytu - tłumaczy biuro prasowe Millennium, ale niestety nie podaje przykładów skali obniżki. W takim przypadku konieczne jest wykonanie odpowiedniej symulacji wcześniejszej spłaty w oddziale lub przez infolinię obsługującą produkty hipoteczne. Symulacja będzie jednocześnie wnioskiem o zmianę warunków umowy. - Konieczne jest również podpisanie aneksu do umowy, za sporządzenie którego bank nie pobiera opłaty - zaznacza biuro prasowe banku. Podobnie jak w DnB Polska, spłata będzie przeliczona po średnim kursie NBP, bez spreadów.

W Raiffeisen Polbank większość klientów posiadających kredyty indeksowane do franka szwajcarskiego może skorzystać z mechanizmu elastycznej raty, pozwalającej na podwyższenie płaconych miesięcznych rat do 200 proc. przez okres 6 miesięcy (można je też czasowo zmniejszyć). Taka opcja jest bezpłatna po złożeniu dyspozycji, bez konieczności podpisywania aneksu do umowy kredytowej. Klient może też nadpłacić kredyt w dowolnej wysokości, nie korzystając z tego mechanizmu (bez dodatkowych kosztów).

W ramach tzw. sześciopaku banki obniżyły spready kursowe, ale tylko niektóre stosują średni kurs NBP przy nadpłacie kredytu - tak jest w BGŻ BNP Paribas, a przykładowo w mBanku, jeśli klient chce nadpłacić kredyt z konta złotowego, wówczas bank przewalutowuje tę kwotę po kursie sprzedaży mBanku, natomiast w przypadku, gdy klient chce spłacić kredyt w całości, wtedy stosowany jest średni kurs NBP.

Spłaty rat można też realizować bezpośrednio w walucie kredytu. Na koniec lipca kwota walutowych kredytów mieszkaniowych sięgała 145 mld zł, w tym 116 mld zł to kredyty frankowe.

Monika Krześniak-Sajewicz

INTERIA.PL

Podziel się

~Ffff -

Nie ma redaktorku kredytów frankowych!!! Walutowe są -jakby przelewali nam na konta Franki!!!! Ale wszystkim umoczonym w te pseudo hybrydy walutowe przelewali złotówki!!!!!!!!!!!!!!!!!!! '''''!!!!!!!!!!!!!!!!!banksterzy łamiąc prawo ( wg UOKiK i rzecznika finansowego) strzygą Polaków na grube miliardy!!!!!! Lichwiarze!!!!!!

~Zybi -

Przy kredycie hipotecznym w złotych w Banku PEKAO S.A też piszą 1 % ale nie mniej niż 200 zł za raty wpłacane na hipcia przed terminem. Zarabiają na pożyczkach i dodatkowo chcą od dłużników kasę. To się nazwa - dojenie max. każdym sposobem obywatela RP.

~ron4 -

kto przy zdrowych zmysłach w ogóle przy tym kursie próbuje spłacić w całości lub nadpłacać taki kredyt, posiadając wolną gotówkę lepiej to sensownie zainwestować i czekać na kurs w okolicach 2-2,5pln, do tego złodziejski spread, którego też nie chcą oddać, a ustawy w tak prostej sprawi nawet nie ma

Piszesz jako Gość