Sankcje wobec Korei Północnej

Wtorek, 12 września (11:07)

Rada Bezpieczeństwa ONZ zaostrzyła sankcje wobec Pjongjangu .To odpowiedź na niedawny test koreańskiej bomby wodorowej. Nowe sankcje są znacznie łagodniejsze od tych, jakie jeszcze niedawno proponowały Stany Zjednoczone. Dodatkowe sankcje przewidują m.in. wprowadzenie limitu na dostawy ropy. Nowe restrykcje wprowadzają także całkowite embargo na dostawy gazu ziemnego do Korei Płn. i zakaz eksportu północnokoreańskich wyrobów tekstylnych.

Sankcje ONZ nie tak surowe /AFP

Nowe sankcje wobec Korei Północnej poparło 15 krajów czyli wszyscy członkowie Rady Bezpieczeństwa. Ceną za jedność było jednak ich znaczne złagodzenie, co postulowały Chiny oraz Rosja.

Zamiast proponowanego przez Waszyngton całkowitego zakazu eksportu paliwa do Korei Północnej, Rada wprowadziła limit dostaw tego surowca do 2 milionów baryłek dziennie.

Całkowitemu zakazowi sprzeciwiali się nawet Brytyjczycy argumentując, że może on spowodować klęską humanitarną, szczególnie podczas zimy.

Rezolucja zobowiązuje wszystkie kraje do inspekcji statków wypływających i wpływających do koreańskich portów.

Nie upoważnia jednak do użycia siły gdy koreański statek nie zechce się podporządkować. W rezolucji nie ma też zapisów o zamrożeniu kont i zakazie podróży członków władz w Pjongjangu . Udało się jednak utrzymać proponowany przez Amerykanów zakaz importu w Korei Północnej wyrobów tekstylnych.

Ambasador USA przy ONZ Nikki Haley oświadczyła po głosowaniu, że świat pokazał jedność wobec reżimu w Pjongjangu .

Chiny uznają za konieczne działania Rady Bezpieczeństwa ONZ wobec Korei Północnej. W opinii chińskich władz kolejne sankcje to jedynie półśrodek. Stany Zjednoczone zwróciły się z wnioskiem do ONZ o objęcie Korei Północnej embargiem na dostawy paliwa.

Rosyjskie władze poinformowały ostatnio, że dostawy paliw do Korei Północnej zmalały w ostatnim czasie "nieomal do zera". Władimir Putin sprzeciwia się jednak objęciu komunistycznej Korei całkowitym embargiem na dostawy paliw. Większość importu tego surowca trafia do Korei Północnej z Chin. Społeczność międzynarodowa szuka sposobu wywarcia presji na władze w Pjongjangu po przeprowadzeniu szóstej próby nuklearnej. Dotychczasowe sankcje nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.

Reżim poinformował w niedzielę o udanej próbie podziemnej z bombą wodorową, która może być montowana na międzykontynentalnych pociskach balistycznych. W odpowiedzi USA wezwały do całkowitej blokady handlowej Korei Północnej.

Nowy pakiet sankcji jest przygotowywany przez Sekretarza Skarbu Steve Mnuchina i zostanie przedstawiony prezydentowi, z kolei Sekretarz Stanu Rex Tillerson przeprowadził w niedzielę rozmowy z szefami dyplomacji krajów azjatyckich. Prezydent Donald Trump ostrzegł z kolei, że USA zerwą wymianę handlową z tymi krajami, które będą handlować z koreańskim reżimem.

Skrytykował również Chiny za nieskuteczną do tej pory politykę wobec KRLD, przyznając, że kraj ten "stał się wielkim zagrożeniem źródłem zakłopotania dla Chin". Dał do zrozumienia, że wszystkie opcje są na stole, łącznie z rozwiązaniem militarnym. O tym, że takie wchodzi też w grę poinformował później szef Pentagonu James Mattis, który nie wykluczył możliwości wykorzystania potencjału nuklearnego USA.

Wcześniej agencje opublikowały wspólne oświadczenie prezydentów Chin i Rosji, którzy spotkali się na otwarciu szczytu ekonomicznego państw grupy BRICS. Putin i Xi Jinpin oświadczyli, że "odpowiednio potraktują" Koreę Północną, dając jednak do zrozumienia, że nadal będą poszukiwać rozwiązań dyplomatycznych mających doprowadzić do denukleryzacji Półwyspu Koreańskiego i nie pozwolą, aby w tym rejonie świata zapanował chaos. Do wprowadzenia kolejnych sankcji przeciwko KRLD wezwali też politycy europejscy (Angela Merkel, Emmanuel Macron, Donald Tusk, Theresa May).

Opinia analityków DM BOŚ:

Temat Korei Północnej powrócił na rynki jak bumerang. Rynki zelektryzowała informacja o rakiecie, jaka wystrzelona przez reżim przeleciała nad japońską wyspą Hokkaido i wpadła do oceanu, z kolei w niedzielę okazało się, że na rakietach mogą być montowane pociski jądrowe o ogromnej sile - komunikat o udanej podziemnej próbie z bombą wodorową sugeruje, że KRLD "radzi" sobie w tej kwestii coraz lepiej.

Reakcja międzynarodowa nie jest zaskoczeniem, trudno o to, aby dyplomacja była tu bezczynna. Nie można jednak powiedzieć, że Kim Dzong Un szokuje - jeszcze we wtorek agencja KCNA informowała, że prób militarnych będzie coraz więcej i być może zakończą się one atakiem na amerykańską wyspę Guam.

Tymczasem wojny nikt nie chce, zwłaszcza USA (chociaż z wypowiedzi Trumpa na Twitterze, oraz ze słów szefa Pentagonu może wynikać coś innego). Interwencja militarna nie dostałaby raczej zielonego światła od Rady Bezpieczeństwa ONZ (veto Rosji i Chin, które nadal utrzymują, że należy próbować kanałów dyplomatycznych) i bardziej prawdopodobny wydaje się być konsensus odnośnie "pełnej" blokady ekonomicznej KRLD, po tym jak Rosja i Chiny zgodnie oświadczyły, że "odpowiednio potraktują" reżim.

Oczywiście rozwiązanie w postaci nałożenia kolejnych sankcji może zostać lepiej przyjęte przez rynki finansowe, aniżeli jakakolwiek opcja militarna (inna sprawa, że takowa nie zostałaby i tak szybko zastosowana).

Warto jednak zwrócić uwagę, że RB ONZ już na początku sierpnia nałożyła na KRLD wyraźne sankcje, które reżim zignorował (podobnie jak gospodarcze "naciski" ze strony Chin). Może to sugerować, że Kim Dzong Un obawiając się osłabienia własnej pozycji wewnątrz kraju, próbuje grać już "va-banque". Wnioski? Reżim staje się coraz mniej obliczalny, sankcje nie odciągną go od dalszych, niebezpiecznych prowokacji. Informacje z Korei Północnej będą coraz bardziej "przeszkadzać" rynkom finansowym, gdyż cechuje je ogromna niepewność odnośnie dalszego rozwoju wypadków.

Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska

IAR/INTERIA.PL

Podziel się

Piszesz jako Gość