Wiceprezes UKE: Wysyłamy coraz mniej listów, rozwija się natomiast rynek usług kurierskich

Czwartek, 12 października (18:23)

W 2016 roku można było zaobserwować spadek przychodów z listów, wzrosły natomiast przychody z przesyłek kurierskich - wynika z raportu o stanie rynku pocztowego w 2016 roku, przedstawionego w czwartek na posiedzeniu sejmowej komisji infrastruktury przez wiceprezesa UKE.

Tradycyjne listy odchodzą do lamusa /©Glowimages

Wiceprezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. rynku pocztowego Karol Krzywicki zaprezentował posłom z Komisji Infrastruktury dwa raporty - raport o stanie rynku pocztowego w 2016 r., a także raport z badania zapotrzebowania na usługi pocztowe.

Mówiąc o stanie rynku pocztowego w 2016 roku, zwracał m.in. uwagę na to, że o ile wartość tego rynku jako całości w ubiegłym roku się nie zmieniła i wynosi prawie 7,7 mld zł, to zmieniły się proporcje poszczególnych usług.

Wartość rynku listów, dodał, spadła o 200 mln zł, wartość rynku paczek się nie zmieniła, natomiast wzrosła wartość rynku przesyłek kurierskich - relacjonował.

Wiceprezes Krzywicki zwracał uwagę na występujący we wszystkich krajach europejskich trend spadkowy, jeśli chodzi o przesyłki listowe. - On jest stały, pomiędzy 5 a 10 proc. rok do roku i będzie się utrzymywał - powiedział. - Przesyłki listowe będą stanowić wymierający segment rynku - dodał.

Przeciwna tendencja, dodał, dotyczy przesyłek kurierskich, których jest coraz więcej.

Efekt tych zjawisk można zaobserwować na przykładzie przychodów. I tak np., mówił wiceprezes UKE, przychody z listów spadły w 2016 roku w stosunku do 2015 roku o 8 proc., natomiast o 11 proc. wzrosły przychody z usług kurierskich.

- Jakby przyszedł dziś do mnie przedsiębiorca i spytał, gdzie ma inwestować, to bym powiedział, że na rynku usług kurierskich, który rośnie średnio o 20 proc. rocznie, jeśli chodzi o wolumen, a o 11-12 proc., jeśli chodzi o przychody - mówił Krzywicki.

Zaprezentował też posłom z Komisji Infrastruktury drugi raport - z badania zapotrzebowania na usługi pocztowe.

W ramach tego badania, mówił Krzywicki, przebadanych zostało 400 instytucji i 1200 dorosłych Polaków. Zadano im pytania o stopień korzystania z usług pocztowych w czasach coraz większej dominacji urządzeń elektronicznych.

Badanie wykazało m.in., informował, że zarówno osoby fizyczne, jak i instytucje wykorzystują usługi pocztowe do załatwiania spraw urzędowych. W przypadku osób fizycznych "na dalszym miejscu było przesyłanie życzeń i prezentów".

Stosunkowo wysoko w badaniu było wykorzystywanie oferowanych w ramach usług pocztowych zakupów internetowych, a także przesyłek kurierskich.

Krzywicki mówił też, że 94 proc. indywidualnych użytkowników usług pocztowych oraz ponad 92 proc. instytucjonalnych wśród kluczowych kryteriów korzystania z tych usług wymieniło cenę.

Dodał, że choć koszty listów zwykłych wzrosły w ostatnim czasie o 30 proc., badani nadal traktowali ich cenę jako przystępną, podobnie było z listami poleconymi. Krzywicki pół żartem zwracał uwagę, że teoretycznie można by więc jeszcze podnieść cenę listów.

W przypadku przesyłek kurierskich, dodał, ich cena traktowana była jako wysoka, ale na razie nie przekraczała jeszcze bariery popytu. Z kolei paczki i listy zagraniczne, dodał, zostały uznane przez badanych za zdecydowanie za drogie.

Wiceprezes UKE mówił też, że w 98 procentach badani wskazywali Pocztę Polską, jako znanego im dostawcę usług pocztowych, dużo dalej były inne firmy.

PAP

Podziel się

~OTR -

Owszem, rynek kurierski rozwija się bardzo szybko. Będzie jeszcze lepiej po wprowadzeniu zakazu handlu w niedzielę. Zyskają e-sklepy, no i operatorzy na rynku przesyłek.

~zyga -

Jesli jakosc usług kurierskich będzie taka jak teraz to paczkomaty zlikwidują tą usługę w ciagu 3 lat zwłaszcza w dużych miastach. Czekanie na kuriera ktory łaskawie przywiezie przsyłkę najpozniej do 16 to jakaś zmora. W paczkomacie to ja decyduje kiedy mam czas na jej odebranie a nie kurier.

~youp -

Sądzę że przyszłość mają centra odbiorcze, gdzie zamówione w internecie przedmioty będzie można odebrać w jednym centralnym punkcie dla całego miasta, po minimalnych kosztach transportu, a to z powodu centralizacji

Piszesz jako Gość