Internet barierą dla zakazu handlu

Poniedziałek, 13 listopada (16:00)

Sprzedaż za pośrednictwem sieci WWW może być kolejnym sposobem na obchodzenie planowanych ograniczeń. Alternatywą jest odłożenie zmian na co najmniej kilka miesięcy.

Sprzedaż za pośrednictwem sieci WWW może być kolejnym sposobem na obchodzenie planowanych ograniczeń /©123RF/PICSEL

Jeśli rząd zrezygnuje z ograniczania sprzedaży internetowej w niedziele, nie będzie musiał czekać co najmniej kilku miesięcy na notyfikację Komisji Europejskiej. Mógłby więc szybko wprowadzić zakaz handlu stacjonarnego w co drugą niedzielę. Ale tym samym umożliwiłby obchodzenie projektowanych ograniczeń tysiącom placówek. A to oznaczałoby kolejne rozszczelnienie i tak już bardzo luźnych obostrzeń (zgodnie z projektem co najmniej 25 rodzajów placówek handlowych nie będzie nimi objętych). Tym samym opinia Ministerstwa Spraw Zagranicznych, z której wynika konieczność notyfikacji Brukseli, stawia rząd przed trudnym wyborem.

Ja tylko dostarczam

- Jeśli rząd nie zdecyduje się na notyfikację przepisów i po prostu usunie z projektu ograniczenia dotyczące sprzedaży przez internet, to w praktyce sklepy w niedziele nadal będą prowadzić handel, tyle że w tej formule - podkreśla Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Pracodawcy sprzeciwiają się zakazowi handlu m.in. ze względu na - ich zdaniem - niejasne i nierówne zasady wprowadzanych obostrzeń. Problem ze sprzedażą przez internet dostrzega jednak także wnioskodawca obywatelskiego projektu w sprawie ograniczeń, czyli NSZZ "Solidarność".

- Jeśli ustawa nie ograniczy sprzedaży internetowej, to w niedziele pracownicy sklepów będą pakować paczki i rozwozić je klientom, którzy zrobili zakupy w sieci. W podobny sposób właściciele placówek chcieli obchodzić zakaz niedzielnego handlu w Austrii - wskazuje Alfred Bujara, szef handlowej Solidarności, przedstawiciel inicjatywy ustawodawczej w sprawie wolnych niedziel.

Dlatego wnioskodawcy nie wycofują się z ograniczeń sprzedaży internetowej (jeśli wymaga ona wykonywania pracy przez zatrudnionych). Jednocześnie podkreślają, że omawiane stanowisko MSZ jest odmienne od tego przedstawianego wcześniej przez Biuro Analiz Sejmowych.

- Resort spraw zagranicznych nie przesądza, że notyfikacja jest absolutnie konieczna, a jedynie, że może być wymagana. Dlatego moim zdaniem powinniśmy kontynuować prace nad uchwaleniem zmian i wprowadzać je w życie, a do KE wystąpić równolegle, aby mogła zabrać głos w tej sprawie. Przypomnę, że ograniczenia w sprzedaży internetowej obowiązują w innych krajach i nikt ich nie kwestionuje - wskazuje Alfred Bujara.

Takiego scenariusza nie aprobują pracodawcy. Konfederacja Lewiatan przypomina, że zastosowano go w przypadku ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej. Uchwalono ją pomimo zastrzeżeń MSZ i Komisja Europejska uznała, iż nowa danina narusza unijne przepisy o pomocy publicznej.

- Prace nad ustawą należy wstrzymać do momentu uzyskania informacji z KE - uważa Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP.

Przypomina, że projekt w sprawie niedziel trafił do Sejmu rok temu.

- Skoro do tej pory nie został uchwalony, to znaczy, że może poczekać na przyjęcie aż do momentu notyfikowania Komisji - dodaje.

Jest przerwa

Z tej perspektywy nietrudno zgadnąć, dlaczego rząd zdecydował się na wstrzymanie prac nad projektem (na ostatnim posiedzeniu Sejmu miało się odbyć jego drugie czytanie, ale je odwołano). Z nieoficjalnych informacji wynika, że skłania się on raczej ku usunięciu z projektu ograniczeń dotyczących sprzedaży internetowej. W przeciwnym razie prace nad ustawą mogłyby się znacznie wydłużyć i ewentualny zakaz wszedłby w życie w okresie kampanii wyborczej. A niekoniecznie musi on zostać przychylnie przyjęty przez konsumentów - początkowo mogą mieć oni problem np. z ustalaniem, która niedziela jest handlowa.

Lepszym dla rządu rozwiązaniem byłoby szybkie wprowadzenie ograniczeń, tak aby wszyscy zainteresowani przyzwyczaili się do nich do czasu wyborów. Ale w tym przypadku problemem może być stanowisko wnioskodawców projektu, którzy nie chcą rezygnować z ograniczeń co do sprzedaży w sieci.

Komitet inicjatywy ustawodawczej krytycznie ocenił już inne poprawki wniesione do ich propozycji przez posłów PiS. W wydanym oświadczeniu uznał, że rzeczywistym ich skutkiem będzie utrzymanie pełnej operacyjności wielu hipermarketów przez wszystkie niedziele (chodzi w szczególności o możliwość handlowania w placówkach na dworcach, stacjach paliw lub w hotelach).

- Podtrzymujemy też postulat objęcia ograniczeniami pracowników centrów logistycznych i dystrybucyjnych. W przeciwnym razie osoby te nadal będą pakować towary nawet przez 10 godz. w każdą niedzielę - tłumaczy Alfred Bujara.

Te wszystkie wątpliwości i rozbieżne opinie nie ułatwiają kontynuowania prac nad obywatelskim projektem.

- Założony termin wprowadzenia ograniczenia handlu, czyli 1 stycznia 2018 r. staje się mało realny - przyznał minister Henryk Kowalczyk, przewodniczący stałego komitetu Rady Ministrów.

Etap legislacyjny

Projekt po I czytaniu

Łukasz Guza

13.11.2017

Dziennik Gazeta Prawna

Podziel się

~Gość -

Mam inny pomysł,godzący wszystkie strony. Zapisać w kodeksie pracy, że każdy pracownik (handlu, usług itp., dosłownie każdy) musi mieć co najmniej 2 niedziele wolne w misiącu i sprawa jasna. Wilk syty i owca cała!

~karim -

A całe procedowanie jest bez sensu - z powodu niekonstytucyjności zakazu. Konstytucja wyraźnie mówi, że ograniczenia w działalności gospodarczej mogą być wprowadzone wyłącznie z ważnych przyczyn! Wola działaczy jednego związku zawodowego i grupki purpuratów, którzy i tak nigdy nie robią zakupów nie jest ważnym powodem!

~kaka -

A może by ktoś się pochylił na sklepami , które pracują od 10-18. Ich pracownicy co prawda niedziele mają wolne ale żeby cokolwiek załatwić muszą brać dzień wolny . przed 10 nie zdą zą a po 18 wszystko zamknięte. Może wreszczie urzędy, przychodnie zdrowia i banki zaczęłyby pracować na 2 zmiany a nie w godzinach pracy innych.

~biedota -

my-biedota kupujaca w/g prezesa w biedronce chcemy nadal oszczednie kupowac w taniej biedronce a nie jak jasnie wielmozny prezes w drogim osiedlowym (dlatego podczas debaty z tuskiem nie znał cen bo brał na zeszyt a mamusia póżniej płaciła)

Piszesz jako Gość