Romaszewska: Jest wola polityczna, by utrzymać Biełsat

Wtorek, 14 listopada (12:29)

- Jest wola polityczna, by utrzymać i rozwijać Biełsat - poinformowała szefowa stacji Agnieszka Romaszewska-Guzy. Według niej, pozostaje kwestia formuły finansowania, na ten temat toczą się rozmowy z Ministerstwem Finansów.

Agnieszka Romaszewska-Guzy, szefowa Biełsatu. Fot. Stefan Maszewski /REPORTER

MSZ zmniejszył budżet telewizji na 2017 r. z 17 mln zł do 5,6 mln zł; następnie wypowiedział umowę, na podstawie której przyznawano każdego roku środki. Romaszewska-Guzy alarmowała wówczas, że stacji grozi likwidacja.

Biełsat finansowany był głównie ze środków polskiego resortu spraw zagranicznych, a także przez TVP oraz ze źródeł międzynarodowych.

We wtorek Romaszewska-Guzy poinformowała, że "zagrożenia już nie ma". - Wiem, że jest wola polityczna, by utrzymać i rozwijać tę naszą inicjatywę - podkreśliła szefowa stacji. - Jest to decyzja racjonalna po 10 latach funkcjonowania tej telewizji. Jest to jedno z największych mediów niezależnych, o ile nie największe, na Białorusi - dodała.

Według Romaszewskiej-Guzy, teraz pozostaje kwestia formuły finansowania, na ten temat toczą się rozmowy z Ministerstwem Finansów.

Dyrektor Biełsatu przypomniała, że dotychczasowe finansowanie z MSZ wynosiło od 16 do 21 mln zł rocznie. - Mam nadzieję, że budżet na przyszły rok będzie podobny - zaznaczyła.

Według nieoficjalnych informacji, za dalszym finansowaniem Biełsatu opowiada się prezes PiS Jarosław Kaczyński, który przekazał swoje stanowisko wicepremierowi oraz ministrowi rozwoju i finansów Mateuszowi Morawieckiemu.

O zapewnieniu finansowania Biełsatu na przyszły rok jako pierwszy poinformował tygodnik "Wprost".

Biełsat nadawany jest w języku białoruskim od 10 grudnia 2007 r. Znany jest 1/3 Białorusinów; ogląda go co dziesiąty Białorusin - wynika z badań badań przeprowadzonych dla telewizji.

PAP

Podziel się

~jasiek ciekawski -

Jak zareagowałby polski rząd gdyby Niemcy, Rosjanie lub inny kraj zaczął nadawać program tv w języku polskim o wyraźnym antypisowskim charakterze i nawołującym do obalenia obecnego rządu?

~Ewa -

A ja się nie godzę na utrzymanie Biełsatu,niech Agnieszka Romaszewska weźmie się do roboty w polskich mediach i stanie do dziennikarskiej konkurencji nie podpierając się najpierw tatusiem a terza mamusią, która jest w zarządzie Biełsatu. NIE GODZĘ SIE na traktowanie Romaszewskich na specjalnych zasadach. I tak wyciągnęli ze wspólnej kasy niemało pieniędzy. Nie godzę się na finansowanie Biełsatu z naszych podatków i pouczania z polskiej ziemi jak Białoruś ma sobie budować demokrację. To jest draństwo !

~guest -

Ciekawostka, oto co na swojej oficjalnej stronie poseł Jerzy Borowczak pisał kilka lat temu o Romaszewskim - "Zbigniew Romaszewski wystawił Rzeczpospolitej rachunek. Pewnie za karę, że przegrał wybory. Panu Romaszewskiemu wydawało się widocznie, że miejsce w parlamencie powinno być mu zagwarantowane konstytucyjnie. W końcu w Sejmie i Senacie zasiadał od 89 roku, aż do minionych wyborów. Swój honor wycenił na 240 tysięcy złotych. Nieźle – 10 tysięcy za każdy miesiąc odsiadki za komuny. Nie mam słów, aby oddać bezmiar wstydu i zażenowania, który mi towarzyszy pisząc te słowa. Co teraz o mnie i moich kolegach walczących z komuną pomyślą sobie zwyczajni ludzie? Chyba nikt z nas nie narażał swojego życia, zdrowia, czy karier dla ewentualnych zysków. Każdy z nas walczył z całych sił o wolną i demokratyczną Polskę. Jest mi po prostu wstyd za pana Romaszewskiego, który wyciągnął rękę po coś, co mu się nigdy nie należało. Przez 23 lata wolnej Polski, nasza ojczyzna z nawiązką wynagrodziła mu wszystkie cierpienia czasu komuny. Na swoim „cierpieniu” zrobił ogromną karierę i to już powinno mu w zupełności wystarczyć. Romaszewski przez 23 lata był utrzymywany przez podatników. Z niesmakiem przypominam sobie, jak walczył o fotel wicemarszałka Senatu. Walczył jak lew! Walczył, jak kiedyś o wolną Polskę! Zaciekle i wściekle. O co? O samochód i sekretarkę, bo uważał, że te przywileje mu się należą… W czasach komuny również nie pozostawał bez środków do życia. W końcu strajkujący otrzymywali środki od zachodnich związków zawodowych. Hojna była także Barbara Piasecka-Johnson, o czym Romaszewski wie najlepiej. Gdy nasza bogata rodaczka z Ameryki ufundowała stypendia dla uczniów z Polski, pan „patriota” jako pierwszą posłał za ocean swoją córkę… Panie Romaszewski, ma Pan 4 tysiące złotych emerytury, a Pana żona niewiele mniej, co w naszych warunkach jest wysoką kwotą. Nie przymiera Pan głodem, przez lata żył Pan jak król. Jest Pan kawalerem najwyższych polskich odznaczeń za swoje zasługi. Pańska córka została dyrektorem TV Polonia i TV Biełsat. My, politycy dawnej opozycji przegłosowaliśmy dla Pana miejsce w Trybunale Stanu, z czym również wiążą się wysokie apanaże. Polska doceniła Pana walkę i cierpienia. Hojnie Pana i Pańską rodzinę nagrodziła. Niech Pan ma honor i nie wyciąga ręki po więcej! Wstydzę się za Pana i nie potrafię sobie wyobrazić, że ja mógłbym upaść tak nisko… Teraz ludzie ze swoich podatków muszą zapłacić Romaszewskiemu za jego „patriotyzm”. Prawdziwi bohaterowie i patrioci nie domagają się od kraju honorów i odszkodowań za swoje cierpienia. Nawet ci, którzy nie żyją w takim dostatku, jak on. Znam wielu anonimowych bohaterów, szykanowanych i prześladowanych w czasach komuny. Wielu z nich utraciło zdrowie walcząc o wolny kraj. Żaden nie domaga się odszkodowania za swój patriotyzm, choć przyznam, że są i tacy, którzy dzisiaj znajdują się w trudnej sytuacji, nie mają pracy i nie stać ich na leki. W ich wypadku takie postępowanie bym zrozumiał. W przypadku Romaszewskiego, cisną mi się na usta słowa WSTYD i HAŃBA! Choć nigdy nie kwestionowałem zasług Romaszewskiego, dzisiaj cieszę się, że przegrał wybory i został wystawiony przez Marka Borowskiego poza nawias polityki. Mieszkańcy Warszawy, jak widać docenili jego przedsiębiorczość i uczciwość. Docenili także osobiste wstawiennictwo za bandziorem „Staruchem”, za którego Romaszewski osobiście poręczył. Cóż, może za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat także i „Staruch” wystąpi o odszkodowanie za cierpienia i odsiadkę w czasach Polski Tuska. Kto wie?"

Piszesz jako Gość