ASF: Cel programu bioasekuracji nie został osiągnięty

Czwartek, 7 grudnia (09:04)

NIK przeprowadziła kontrolę dotyczącą realizacji programu bioasekuracji. Wynika z niej, że 3/4 gospodarstw nie miało pełnego zabezpieczenia przed wirusem ASF.

Polska pojdzie śladem Białorusi wybije stada dzików? /©123RF/PICSEL

Minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel uważa, że jego resort podejmuje wszystkie możliwe działania, by zatrzymać chorobę.

Raportowi Najwyższej Izby Kontroli pt. "Realizacja programu bioasekuracji jako element zwalczania afrykańskiego pomoru świń" była poświęcona środowa sejmowa Komisja Rolnictwa.

Wiceprezes NIK Wojciech Kutyła poinformował, że kontrola została podjęta z inicjatywy NIK. Objęto nią 23 gminy w pięciu powiatach województwa podlaskiego (augustowskim, białostockim, hajnowskim, sejneńskim i sokólskim) w okresie od 28 kwietnia 2015 r. do 30 czerwca 2017 r. i jak zaznaczył - wnioski z kontroli nie zostały jeszcze ostatecznie ustalone.

Celem kontroli było ustalenie, czy cel programu bioasekuracji ASF został osiągnięty i czy prawidłowo dokonano wydatków ze środków publicznych na jego realizację.

Wyniki kontroli wykazały, że główny cel programu nie został osiągnięty. Nie doprowadzono bowiem do sytuacji, by na obszarze kontrolnym świnie były utrzymywane wyłączenie w gospodarstwach o najwyższym stopniu bioasekuracji" - mówił na posiedzeniu komisji wiceprezes Kutyła. Dodał, że program nie mógł być skutecznie realizowany, bo nie uwzględniono faktu rozdrobnienia struktury stad, a więc zastosowanie w małych gospodarstwach stosownych zabezpieczeń było ekonomicznie nieuzasadnione i w praktyce nie realizowane.

NIK zarzucił także brak właściwego nadzoru nad realizacją programu przez Ministerstwo Rolnictwa i Głównego Lekarza Weterynarii, a jedynie ograniczenie się przyjmowania raportów od lekarzy powiatowych. Ponadto Izba zwróciła uwagę na braki kadrowe w służbach weterynaryjnych.

Izba sformułowała 19 wniosków pokontrolnych. Do ministra rolnictwa wystąpiła o rozważenie wprowadzenia zmian w programie bioasekuracji umożliwiających likwidację stad świń w przypadku niespełnienia wymagań sanitarnych, a do Głównego Lekarza Weterynarii o wzmocnienie nadzoru nad działaniami podległych mu służb - zapowiedział Kutyła.

Poinformował, że pod koniec listopada w NIK odbył się panel nt. bioasekuracji gospodarstw w związku z rozszerzaniem się ASF. Udział w nim wzięli eksperci, przedstawiciele branży mięsnej, rolnicy, przedstawiciele resortu rolnictwa i służb weterynaryjnych.

Z dyskusji tej wynika, że problem ASF dotyczy nie tylko sfery ekonomicznej, ale także sfery społecznej i wpływa na wizerunek Polski na arenie międzynarodowej. Zaznaczył, że dotychczas w Polsce stwierdzono 104 ogniska ASF u świń i ok. 700 przypadków tej choroby u dzików. Dodatkowo nastąpił przeskok choroby o 100 km, wirus przekroczył linię Wisły i znalazł się w okolicach Warszawy.

Jak mówił Kutyła, wzrosło zagrożenie ASF. Rozprzestrzenianie się choroby w zachodniej części kraju grozi likwidacją hodowli i zamknięciem rynków eksportowych, także unijnych. "Potencjalne straty są trudne do oszacowanie, ale bardzo wysokie". W opinii NIK, gdyby zakażenia wystąpiły w całym kraju, to wydatki jedynie na likwidację stad mogą sięgnąć ok 10 mld zł.

Należy przyjąć, że ze względu na brak możliwości całkowitej eliminacji dzików wirus ASF w środowisku będzie utrzymywał się przez dziesięciolecia, niezbędna jest zatem pełna bioasekuracja wszystkich stad świń w Polsce i maksymalne ograniczenia wirusa poprzez radykalne zmniejszenie populacji dzików" - podkreślił wiceprezes NIK. Dodał, że tam, gdzie rolnicy nie chcę lub nie mogą zabezpieczyć chowu świń, należało by takie świnie likwidować.

Według Kurtyki, z dyskusji panelowej zorganizowanej w NIK wynika, że do zminimalizowania skutków ASF niezbędne jest: scentralizowanie zarządzania w zwalczaniu tej choroby; zdecydowana i szybka redukacja dzików w całym kraju; bezwzględne egzekwowanie zasad bioasekuracji w stadach świń na obszarze całego kraju; kadrowe i finansowe wzmocnienie Inspekcji Weterynaryjnej; wystąpienie do KE z wnioskiem o zmniejszenie restrykcji przepisów sanitarnych w strefach zapowietrzonych i zagrożonych, w związku z możliwością szybkiej i skutecznej diagnostyki zwierząt.

Kutyła zaznaczył, że Izba działa w sposób całkowicie "apolityczny" i już w 2015 r. była także kontrola dotycząca ASF. "Nasza apolityczność jest porównywalna z apolitycznością wirusa ASF. Bez względu kto Polską będzie rządził wirus stwarza zagrożenie dla naszej gospodarki" - zauważył.

Minister Jurgiel odnosząc się do informacji NIK powiedział, że nie zgadza się z przedstawionymi wnioskami. - Wnioski, które pan formułuje nie mają odzwierciedlenia w faktach - powiedział(...) Prześlemy dokumenty, żeby "pan formułował prawdziwe wnioski, a nie polityczne" - dodał minister. Jak mówił, za czasów koalicji PO-PSL NIK nie przedstawiał wniosków, jeżeli kontrola nie została całkowicie zakończona. "Jeżeli pan tylko swoje myśli przestawia, to co to jest - apolityczność?" - pytał Jurgiel.

Minister Jurgiel oraz wiceminister Rafał Romanowski, wiceminister Jacek Bogucki oraz wiceminister Ewa Lech bardzo szczegółowo przedstawili wszelkie działania podejmowane w ostatnich dwóch latach przez resort rolnictwa i służby weterynaryjne.

Działania te miały na celu zwalczanie ASF, a także zapobieganie rozprzestrzenianiu się wirusa. Mówiono o pracy w specjalnie powołanych grupach i zespołach, omówiono regulacje prawne, rekompensaty dla rolników z powodu wystąpienia taj choroby, jak również działania międzynarodowe, m.in. spotkania z unijnym komisarzem ds. zdrowia.

Informcja ministrów zdecydowanie zdominowała obrady komisji, trwała ponad dwie godziny i tylko nieliczni posłowie zabrali głos. Przewodniczący komisji Jarosław Sachajko (Kukiz-15) zapowiedział, że na ten temat odbędzie się kolejna komisja rolnictwa.

PAP

Podziel się

~fox -

Nie dajcie się ogłupić. Chodzi o likwidację małych i średnich hodowli świń, a w szczególności wykluczenie przydomowego chowu dla siebie jednego czy kilku tuczników dla siebie, rodziny i znajomych. Dopóki tego nie zrobią, nie będą kontrolowali źródeł żywności, w szczególności będącej podstawą wyżywienia w Polsce (obok drobiu) wieprzowiny. No i oczywiście będzie można podnieść ceny. Za drób też już się dobrali, chociaż tu jest z oczywistych względów dużo trudniej. Podsumujmy: - choroba wściekłych krów, - ptasia grypa (absolutnie nie zagrażająca ludziom), - świńska grypa (nie zagrażająca), - afrykański pomór (nie zagrażający ludziom), jako ostatni hit.

~toniepic -

Nieudolny program,usunięcie fachowców z własnym zdaniem z inspekcji weterynaryjnej oraz wydawanie dużych pieniędzy na pseudo szkolenia łącznie z upolitycznieniem stanowisk musiało dać dobrą zmianę.

Piszesz jako Gość