Prof. Modzelewski: przystąpienie do strefy euro to decyzja charakterze ustrojowym i politycznym (wideo)

Sobota, 13 stycznia (06:00)

Przystąpienie państwa członkowskiego do strefy euro jest zawsze decyzją o charakterze ustrojowym i politycznym - zapowiedział PAP prof. Witold Modzelewski. "Nie ma takich metod pomiaru, które by wskazały wyższość bądź niższość stanu, w którym jesteśmy obecnie" - dodał.

Kiedy Polska przyjmie euro? /©123RF/PICSEL

"Przystąpienie państwa członkowskiego do strefy euro jest zawsze decyzją o charakterze ustrojowym i politycznym" - powiedział profesor. "Przede wszystkim z tego powodu, że ustrój pieniężny danego kraju stanowi podstawową wartość konstytucyjną, a uprawnienia Banku Centralnego w dziedzinie emisji są uregulowane ustawą zasadniczą" - tłumaczył.

Jednocześnie zaznaczył, że "jeżeli chcielibyśmy zmienić pozycję prawną Banku Centralnego i przenieść uprawnienia emisyjne na podmiot ponadnarodowy, jakim jest Europejski Bank Centralny musielibyśmy zacząć od zmiany konstytucji".

Tymczasem - jak mówił ekspert - "wiemy, że jesteśmy w dość niełatwym sporze co do tego aktu; część opozycji broni konstytucji, z drugiej strony podjęliśmy debatę o zmianie ustawy zasadniczej; być może w tym trybie również powinniśmy zdecydować o tym, czy należy zrezygnować z suwerenności w dziedzinie emisyjnej i zgodzić się na rozpoczęcie procesu wchodzenia do strefy euro".

Zdaniem Modzelewskiego: "problem jest taki, że nie bardzo wiemy, który model pieniężny Unii Europejskiej jest korzystniejszy". Podkreślił także, że "nie ma takich metod pomiaru, które by wskazały wyższość bądź niższość stanu, w którym jesteśmy obecnie".

Przypomniał, że dla państw starej Unii model jednej waluty był stworzony z przyczyn ustrojowo-politycznych.

"Geneza była dość prosta: bardzo silna, dokonująca swojej aprecjacji marka zjednoczonych Niemiec zagrażała stabilności walut państw starej Europy. I nawet dokonano pewnego historycznego kompromisu polegającego na tym, że zgoda Niemiec na ich zjednoczenie wiązała się z tym, że jednocześnie Niemcy rezygnują z suwerenności pieniężnej, czyli poddają się w jakimś sensie +szantażowi+ mniejszych państw" - tłumaczył. Jak dodał: "kiedy mamy do czynienia z jedną walutą w systemach wielopaństwowych (...), to zawsze te duże państwa są pewnymi zakładnikami małych, ponieważ ta sama waluta i te same warunki obowiązują zarówno w silnym, jak i słabym ekonomicznie państwie".

W ocenie Modzelewskiego, to oznacza, że osłabiono tym samym pozycję ekonomiczną Niemiec w strukturach europejskich, przy czym - jak podkreślił: "to są stare, ważne, ale dla nas już całkowicie nieaktualne problemy".

"Do innej strefy euro mieliśmy wchodzić wtedy, kiedy podpisywaliśmy traktat akcesyjny, inna strefa euro jest dzisiaj i jeszcze inna będzie wtedy, kiedy ewentualnie rozpoczniemy proces przystępowania do tej strefy" - powiedział prof. Witold Modzelewski.

Jego zdaniem, demagogią jest mówienie, że jeżeli nie będziemy w strefie euro, to znajdziemy w sferze wpływów rosyjskich.

"Nie ma tak pojętej alternatywy, zwłaszcza w państwach Unii Europejskiej, które budują tzw. drugą alternatywę".

Jak tłumaczył: "my to np. nazywamy Trójmorzem, inne państwa innego regionu nazywają to Związkiem Nordyckim, czy np. związkiem państw Beneluksu, które w dalszym ciągu zachowują wiele starych historycznych związków w ramach tej samej organizacji". Modzelewski zaznaczył, że "to są te prawdziwe alternatywy, które są przed nami".

PAP

Podziel się

~Darth -

Zobaczcie- Szwajcaria, Szwecja, Wielka Brytania to kraje niezależne. Czym różnią się od krajów zależnych od waluty regulowanej dla zysku tylko jednego kraju?

~MAK -

Jarosław Kaczyński stawia sprawę euro w Polsce bardzo jasno , jeden warunek. Przekonuje, że wstąpienie do unii walutowej Polsce na razie się po prostu nie opłaca.Poważne rozmowy o euro mogą zacząć się tylko wtedy, gdy osiągniemy 85 proc. niemieckiego PKB per capita (PKB na mieszkańca).W tej chwili nasze PKB na mieszkańca to zaledwie 29,7 proc. PKB Niemiec na mieszkańca. Kiedy więc jesteśmy w stanie dogonić naszych zachodnich sąsiadów? Najwcześniej za 43 lata, czyli w roku 2060.Inaczej przelicznik 4:1 spowodowałby wyprzedaż Polski.

~ster -

Szanowny p. profesorze takie wywody to obraza Polaków . Jeżeli zabieram głos w jakiejś sprawie , albo ten głos zabiera ceniony ekonomista to chciałbym usłyszec wywody merytoryczne . Bo teraz to tak jakbym słyszał górala przepowiadamiającego pogodę .

Piszesz jako Gość