Okazje mieszkaniowe - gdzie ich szukać?

Piątek, 9 lutego (06:00)

Rynek pierwotny i wtórny oferują nam całą masę różnorodnych mieszkań. W tym gąszczu ofert często łatwo się pogubić. Warto jednak poświęcić swój czas i dokładnie zgłębić rynek nieruchomości. Przeglądając różnorodne ogłoszenia możemy bowiem natrafić na prawdziwą perełkę.

Rynek pierwotny i wtórny oferują nam całą masę różnorodnych mieszkań /© Panthermedia

O okazję najłatwiej w przypadku, kiedy trafimy na sprzedającego, któremu z różnych powodów spieszy się ze sprzedażą mieszkania. Powody mogą być różnorodne: może to być małżeństwo, które się rozwodzi i któremu zależy na szybkim podziale majątku, może to być ktoś, kto musi nagle wyjechać i potrzebuje pieniędzy, aby się urządzić w nowym miejscu.

Osoby, którym zależy na szybkiej sprzedaży, gotowe są bardziej zejść z ceny. Warto jednak uważać. Zdarzają się przypadki, gdzie pod pozorem pilnej sprzedaży właściciele ukrywają wady mieszkania. Dlatego w miarę możliwości warto poznać motywację sprzedającego oraz dokładnie zapoznać się z nieruchomością.

Kolejną okazją mogą być mieszkania do remontu. Szczególnie, jeśli zależy nam na mieszkaniu w dobrej lokalizacji, np. blisko centrum miasta, gdzie nowe inwestycje albo nie powstają, albo są bardzo drogie. Właściciele mieszkań np. w kamienicach często nie są w stanie samodzielnie sfinansować generalnego remontu i dopiero wtedy wystawić nieruchomość na sprzedaż.

Oczywiście przed takim zakupem warto skalkulować, ile będzie kosztować nas potencjalny remont i zastanowić się, czy ten wysiłek się nam opłaci. Należy także zapoznać się ze stanem technicznym budynku. Zapytać o odbyte i planowane remonty. Nowo wyremontowane mieszkanie w budynku z przeciekającym dachem lub wadliwą instalacją nie będzie bowiem atrakcyjnym miejscem do zamieszkania.

Możemy również przeglądnąć oferty mieszkań na poddaszu. Jeśli nie stać nas na większe mieszkanie, gratisowy metraż pod skosami może okazać się błogosławieństwem. Takie mieszkania nie odpowiadają każdemu, co sprawia, że możemy trafić na atrakcyjne oferty. Trzeba jednak pamiętać, że takie mieszkanie należy dobierać indywidualnie. Bowiem to co dla jednych będzie zaletą, dla innych będzie stanowić wadę.

Warto również spojrzeć na to, co oferuje nam rynek pierwotny. Oczywiście trudniej o okazję wśród ludzi, których praca polega na budowie i sprzedaży mieszkań. Często jednak brakuje chętnych na mieszkania o większej powierzchni lub znajdujących się w najmniej atrakcyjnych częściach budynku. Sprzedaż takiego lokalu potrafi trwać czasami nawet kilka lat - mówi Agata Polińska z serwisu Otodom.pl. Deweloper, chcąc zakończyć sprzedaż w danej inwestycji, może zaproponować nam wtedy bardzo korzystne promocje.

Aleksandra Kubicka, serwis Otodom.pl

Jarosław Mikołaj Skoczeń

Pobierz za darmo program PIT 2017

Jarosław Mikołaj Skoczeń

Emmerson

Podziel się

~Future 2050 r -

2018 rok, to może być rok dużych spadków, ale nie sądzę, aby to był ostateczny dołek. Optuje , że nie ujrzymy żadnych istotnych wzrostów cen mieszkań przed 2030 rokiem. mówię o średnich cenach. Argumenty przedstawionej poniżej, o których notabene nie mówi rząd, tylko jak mantrę powtarza o konieczności wprowadzania coraz to kolejnych programów zachęcających do inwestowania (czytaj: zadłużania się praktycznie na całe życie) w mieszkania i nieruchomości. Wszelki agencje rządowe wręcz zarzekają się że idą wzrosty na rynku nieruchomości i inwestycja w nieruchomości jest najlepsza formą lokowania kapitału . 1) wahania cen dość dobrze pokrywają się z liczebnością populacji 25-26-latków. W 2008 roku było ich najwięcej prawie 700 000. Żaden późniejszy rocznik nie jest tak liczny - co więcej, za 10 lat 25-latków będzie ok. 2x mniej niż w 2008 roku - to oznacza duuużo mniejszy popyt na "pierwsze mieszkanie" - i to nie tylko chodzi o kupno, ale również o najem. 2) wahania cen są odwrotnie proporcjonalne do liczebności populacji 75-latków, bo śmiertelność i związane z tym "zwalnianie mieszkań" wpływa na podaż. w tym wieku umiera najwięcej osób - a pokolenie obecnych 75-latków jest o 15% mniej liczne, niż być powinno (II wojna światowa) - dlatego to pokolenie dotychczas zostawiało po sobie nienaturalnie mało mieszkań, co nie było w stanie zaspokoić nawet połowy potrzeb rynku. Młodzi ludzie bez mieszkań w spadku "po pradziadkach" szli na rynek pierwotny... Tuż po zakończeniu IIWŚ nastąpił potężny wyż demograficzny, ze szczytem w 1955 roku. Obecni 60-latkowie, to bardzo liczna grupa, będąca właścicielami sporej części rynku nieruchomości. To są ludzie dla których mieszkania (2 miliony) budował Gierek, to są też właściciele setek tysięcy PRLowskich "klocków" i willi z początków transformacji ustrojowej. 1) 2) Co będzie za 15 lat? Co się stanie z milionami mieszkań i domów, gdy zacznie umierać 800 000 starszych osób rocznie, a równocześnie będzie tylko 300 000 25-latków wchodzących w danym roku w dorosłość? i tak będzie przez kilka lat, rok po roku - to musi wygenerować potężną nadpodaż, która będzie rosła i rosła - w najbardziej skrajnym scenariuszu, o 250 000 mieszkań rocznie. Czy w takich warunkach ceny będą rosły? Raczej będą spadać dalej... nie wiem, kto te mieszkania kupi - może samorządy, aby zasilić zasób lokali komunalnych, lub na preferecyjny wynajem? Możliwe hipotetyczne scenariusze, optymistyczne :) : Jeżeli przyjmiemy, że Polska jest naczyniem zamkniętym to powyższa sytuacja się po prostu sprawdzi. Pytanie czy Polska jest naczyniem zamkniętym. Faktem jest iż wraz ze starzeniem i bogaceniem się społeczeństwa wzrośnie zapotrzebowanie na pracowników niewykwalifikowanych, fizycznych i do opieki nad starszymi.

~Nie deweloper -

TYLKO JESZCZE ŁÓDŹ !!! Pomimo że od tamtego roku od lata mieszkania podrożały o jakies 30-40% to kto teraz jeszcze zainwestuje w nieruchomości w tym mieście to za parę lat będzie sobie brawo bił i liczył kaskę. Bo Łódź teraz jest na fali wznoszącej zaczyna świetnie się rozwijać, dużo fajnych inwestycji miejskich i poza miejskich a ceny mieszkań jeszcze i tak co najmniej o połowę za małe jak na takie duże miasto z perspektywami.

~Gutek z Bródna -

3-4 lata i mieszkania pójdą o 30-40% w dół i piszcie sobie te sponsorowane artykuły tylko już coraz mniej ludzi w to wierzy. Zastanówcie się 7 tys z metra na końcu tarchomina gdzie to jest koniec warszawy i zaraz jabłonna. 600tys za mieszaknie dwu pokojowe na ursynowie. Nawet jak zarabiasz 6 tys i 2.5 co miesiac odkładasz to 3 miesiące pracy na metr kwadratowy. 13 lat odkładania na jakies mieszkanko dwu pokojowe albo kredyt i zamiast 400tys mieszkanie wychodzi 800tys

~baton -

Kupiłem rok temu w Warszawie za 511tys, dzisiaj nikt mi nie chce dać 280. Ceny w dół. W Warszawie jest już dużo mieszkań poniżej 6000 za metr, a jak ktoś ma gotówkę to za 5. Sami starzy, którzy niebawem umra, młodzi masowo wyjeżdzaja. Deweloperzy buduja za 1800 za metr a chca 8-9, powinni sprzedawać za 3000. Za rok kawalerki będa po 3000 za metr, zobaczycie. Lawina ruszyła.

Piszesz jako Gość