Kowalczyk: Ministrowie i wiceministrowie zarabiają za mało

Wtorek, 13 lutego (09:29) Aktualizacja: Wtorek, 13 lutego (09:36)

Ministrowie, a szczególnie podsekretarze stanu zarabiają za mało - ocenił minister środowiska Henryk Kowalczyk. Dodał, że pracownicy podlegli ministrom są wynagradzani lepiej od nich.

Minister Henryk Kowalczyk (na pierwszym planie) /PAP

Minister środowiska pytany w Radiu Zet, czy jest sens dawania premii ministrom zamiast dać im wyższe pensje, zaznaczył, że ministrowie nie dostają podwyżek wynagrodzenia od kilkunastu lat.

- Ministrowie zarabiają za mało, a szczególnie podsekretarze stanu. Nie ma zachowanych proporcji w wynagrodzeniach pracowników ministerstw. Dyrektorzy jednostki podległej zarabiają więcej - dodał. Podkreślił też, że odpowiedzialność ministrów i wiceministrów jest bardzo duża.

Kowalczyk zaznaczył, że w 2017 r. jako minister, członek rady ministrów, dostał łączną premię w wysokości ponad 60 tys. zł. Pytany, czy w jego opinii nagroda należała mu się, odpowiedział, że "zapracował na to". - To był dodatek comiesięczny. A jeśli pracownik zakładu za godziny nadliczbowe dostaje dodatkowe wynagrodzenie, to ja pracując średnio 14 godzin dziennie zapracowałem na to - ocenił.

W grudniu ubiegłego roku poseł PO Krzysztof Brejza zwrócił się z interpelacją ws. nagród przyznanych członkom Rady Ministrów. W odpowiedzi datowanej na środę wiceszef Kancelarii Premiera Paweł Szrot zamieścił tabelę z łącznymi kwotami nagród brutto dla poszczególnych ministrów w 2017 r. Wynika z niej, że nagrody otrzymało 21 konstytucyjnych ministrów (od 65 tys. 100 zł rocznie do 82 tys. 100 zł), 12 ministrów w KPRM (od 36 tys. 900 zł rocznie do 59 tys. 400 zł) oraz b. premier Beata Szydło (65 tys. 100 zł).

Premier Mateusz Morawiecki pytany w środę o wysokość premii przyznanych ministrom, odpowiedział, że w tej kwestii "nic nie dzieje się po cichu". - Sam fakt, że one (premie - PAP) są publiczne, informacja o nich jest dostępna dla wszystkich osób, świadczy o tym, że absolutnie niczego nie chcemy, nie możemy i nie będziemy ukrywać - powiedział.

Szef rządu podkreślił, że jakiekolwiek zmiany wynagrodzeń, zwłaszcza w administracji publicznej, powinny być procentowo niższe niż w całej gospodarce.

Z kolei posłowie PO - Jan Grabiec i Mariusz Witczak, odnosząc się do danych o nagrodach dla ministrów, zapowiedzieli w poniedziałek złożenie interpelacji, w której będą chcieli uzyskać informację, na podstawie jakich kryteriów i na podstawie jakiego uzasadnienia przyznane zostały nagrody dla członków rządu. Witczak zapowiedział, że Platforma w swojej interpelacji będzie chciała "kopii dokumentów, kopii uzasadnień".

Natomiast lider PO Grzegorz Schetyna podkreślił w poniedziałek, że za rządów jego ugrupowania cały budżet nagród przeznaczano "dla urzędników, nie dla ministrów, wiceministrów". - Za naszych rządów przez osiem lat nie było takich nagród, w ogóle nie było nagród - dodał.

Do zarzutów Platformy odniósł się wcześniej dla PAP szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk. - Nagrody w administracji państwowej przyznawane są zgodnie z obowiązującymi przepisami, a wszystko odbywa się w pełni transparentnie. Zawsze, kiedy pojawiają się szczegółowe pytania, informacje przekazywane są niezwłocznie przez wszystkie instytucje, które są do tego zobowiązane - powiedział.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2017

PAP

Podziel się

~wicek -

Panie Kowalczyk - może zauważy Pan że w Polsce wszyscy zarabiają za mało.. Różnica jest taka że Wy Panowie ministrowie przyznajecie sobie wielotysięczne premie ( jeżeli można to nazwać premią-nagrodą ), a obywatel może liczyć tylko na pracę i jej efekty - a co ma powiedzieć osoba na emeryturze...

~abc -

Jeśli pracuje pan 14 godzin, to nie nadaje się pan na to stanowisko, bo nie jest pan wydajny lub nie umie pan wykorzystać 8 godz. czasu pracy. Zgodnie z prawem pracy kierownicy nie maja prawa do godzin nadliczbowych, bo to właśnie oni muszą tak organizować pracę aby można ja było wykonać w 8 godzin.

~S -

PIS przez sondaże strzeliła woda sodowa do głowy - zaczyna się rabunek Państwa jak za czasów PO. W sumie wybory za 2 lata i wiedzą, że to ich ostatnia szansa aby się ustawić w życiu.

Piszesz jako Gość