Podatkowy bigos z VAT-em od gotowych posiłków

Wtorek, 13 marca (12:44)

Firm, w tym tych najmniejszych, które sprzedają w Polsce gotowe posiłki są dziesiątki tysięcy. Znaczna ich część funkcjonuje w nieświadomości, iż ma w otoczeniu podatkowym "tykającą bombę", która z dnia na dzień może sprowadzić na nie kompletną katastrofę. Chodzi o stawkę VAT: 5 proc. czy 8 proc., którą powinny stosować do sprzedaży gotowych posiłków.

Stawki VAT od posiłków budzą wątpliwości interpretacyjne /©123RF/PICSEL

Wydawać by się mogło, że od ponad półtora roku wszystko jest jasne: 24 czerwca 2016 r. minister finansów wydał interpretację ogólną prawa podatkowego, w której jednoznacznie wskazał, że w odniesieniu do sprzedaży gotowych posiłków właściwa jest 8-proc. stawka VAT. Posiłki sprzedawane przez różnego rodzaju placówki gastronomiczne, które są przeznaczone do bezpośredniej konsumpcji, nie mogą korzystać z 5-proc. stawki VAT, uznał fiskus. Niezależnie czy oferowane są one osobno bądź w zestawach (np. kanapka mięsna, frytki razem z napojem).

Wcześniej, część przedsiębiorców, w tym Orlen uzyskała interpretację indywidualną potwierdzającą możliwość stosowania stawki VAT 5 proc. do dań sprzedawanych jako tzw. fast food. W ślad za nimi poszły inne firmy sprzedające tego typu posiłki.

Urzędy skarbowe przez lata prowadząc kontrole nie kwestionowały stosowanej stawki VAT i zwracały przedsiębiorcom nadpłacony VAT za wcześniejsze okresy. W efekcie wytworzyła się praktyka rynkowa, którą stosowała cala branża.

Dla Ministra Finansów nie ma znaczenia, czy w punkcie sprzedaży znajdują się stoliki, krzesła, sztućce, a produkty są spożywane na miejscu czy na wynos. Kluczowe znacznie ma bowiem prawidłowa klasyfikacja PKWiU. Chodzi o rozróżnienie między PKWiU 10.85 Gotowe posiłki i dania oraz PKWiU 56 Usługi związane z wyżywieniem. Pierwsze objęte są stawką VAT 8 proc., drugie niższą 5-proc. stawką, niezależnie od wszelkich innych okoliczności.

Tymczasem, według Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, kluczowe jest ustalenie stanu faktycznego na podstawie okoliczności towarzyszących sprzedaży. Trybunał Europejski podkreślił znaczenie dominującego świadczenia, mianowicie w przypadku braku obsługi kelnerskiej, zastawy stołowej wielokrotnego użytku oraz możliwości rezerwacji stolika nie może być mowy o usłudze restauracyjnej. Jeżeli w całym świadczeniu patrząc od strony konsumenta najistotniejsze jest dostarczenie posiłku do bezpośredniej konsumpcji to mamy do czynienia z dostawą towarów w świetle ustawy o podatku od towarów i usług. Do orzecznictwa ETS nawiązują Wojewódzkie Sądy Administracyjne, do których trafiają skargi na decyzje organów podatkowych. W znaczącej większości przychylają się do stanowiska podatników, którzy dotąd stosowali stawkę 5proc., opierając się na indywidualnych interpretacjach oraz wieloletniej praktyce rynkowej, akceptowanej przez aparat skarbowy do czasu opublikowania interpretacji ogólnej.

Abstrahując od wątpliwości, jakie nadal towarzyszą temu rozstrzygnięciu - w tym odwołujące się do ustawodawstwa europejskiego - ważne jest to, że od dnia wydania, interpretacja ogólna ma moc wiążącą. A jednak nadal wiele firm przy sprzedaży gotowych posiłków stosuje niższą 5-proc. stawkę VAT, a w przypadku sporu ze skarbówką wygrywa z nią nawet przed sądami administracyjnymi. Nawet po 24 czerwca 2016 r. stawkę 5 proc. VAT stosował jeden z koncernów w stosunku do gotowych posiłków sprzedawanych we własnych stacjach. Posługiwał się bowiem interpretacją indywidualną wydaną przez Dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie. W połowie stycznia interpretacja ta została wygaszona przez KIS i od początku lutego przy sprzedaży produktów gastronomicznych, w tym hot dogów, w miejsce 5-proc. stawki VAT stosuje stawkę 8 proc.

mg

INTERIA.PL

Podziel się

~fdsa -

W Polsce prowadzenie działalności gospodarczej to jak spacer po polu minowym. Po czasie okaże sie że jest coś nie tak i pójdziemy z torbami . Bo, przepisów mamy najwięcej i najgorzej stanowionych w całej UE

Na tym polega działanie pisowskiej skarbówki - nie szanują nawet własnych orzeczeń i interpretacji. Wszystko po to, żeby mieć więcej możliwości utrudnienia życia przedsiębiorstwom. I to ma być "stabilne prawo" podłej zmiany ?

~Józek Bonk -

z tego co się orientuje to Morawiecki jest ekonomistą po jakiś kompletach wieczorowych ministrem finansów jest w tej chwili osoba urodzona w Związku Radzieckim a ministrem przedsiębiorczości jest jakaś panienka która przedsiębiorcą nigdy nie była

Gość

Piszesz jako Gość