W kogo uderza zakaz handlu w niedziele?

Poniedziałek, 16 kwietnia (06:00)

Intencją ustawodawcy było zapewnienie wolnych niedziel głównie pracownikom dyskontów i sklepów wielkopowierzchniowych, bez naruszania prawa do prowadzenia działalności rodzimym drobnym przedsiębiorcom. Duże sieci przystosowują się do ograniczeń handlu. Tracą ci, których ustawa miała chronić. Kwiecień będzie szczególnie trudny, bo aż cztery niedziele miesiąca są bez handlu.

Radosław Knap, dyrektor generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych /Newseria Biznes

W centrach handlowo-usługowych, obok sklepów, działają także lokale świadczące usługi gastronomiczne, rekreacyjne, kulturalne, oświatowe, turystyczne i wypoczynkowe, takie jak restauracje, bary, kina, muzea, boiska, place zabaw, siłownie, tory kartingowe, a nawet przychodnie lekarskie. W uzasadnieniu projektu ustawodawca zaznaczył: "Zamknięcie sklepów wielkopowierzchniowych i dyskontów nie oznacza zamknięcia galerii handlowych. Na dotychczasowych zasadach będą w nich działać sklepy prowadzone przez właścicieli, kina, restauracje, itp.". Większość lokali usługowo-handlowych w centrach może być otwarta również w niedziele objęte zakazem, dzięki 32 wyjątkom w ustawie.

Czy jednak prywatnym właścicielom punktów usługowo-handlowych będzie się opłacać prowadzenie działalności w niedziele bez handlu?

Zbiór wielu punktów handlowo-usługowych w jednym miejscu, jakim jest centrum handlowe, zapewnia ruch, który z kolei generuje sprzedaż. Sobota i niedziela to najlepsze pod względem obrotów dni w tygodniu. Niestety prywatni przedsiębiorcy, prowadzący punkty handlowo-usługowe, którzy mają możliwość pracy w niedziele bez handlu, już odnotowują znaczący spadek sprzedaży - nie do odrobienia w inne dni tygodnia. Duże sieci handlowe dostosowały się do nowego prawa, intensyfikując sprzedaż online oraz kierując ruch na inne dni. Natomiast sektory takie jak gastronomia czy punkty kierowane przez ich właścicieli, np. na tzw. wyspach, wyraźnie tracą na zamknięciu sąsiadujących z nimi punktów handlowych. - Centrum handlowo-usługowe to system naczyń połączonych. Przychodzimy kupić buty, a przy okazji zatrzymujemy się na lunch albo wstępujemy na kawę. Najczęściej robimy tak w weekendy, kiedy mamy trochę więcej czasu. Jeśli więc zamkniemy sklep z butami, jego klienci nie kupią też kawy. W ten sposób ustawa najsilniej uderza w przedsiębiorców, którzy mieli nie odczuć jej skutków - mówi Radosław Knap, dyrektor generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Teraz przedstawiciele branży obserwują skutki wprowadzenia zakazu i testują różne rozwiązania. Ważnym czynnikiem wpływającym na rentowność firm jest również konieczność pokrycia kosztów funkcjonowania centrów tylko przez część lokali, które nie są objęte zakazem, co może być dla nich ciężarem trudnym do udźwignięcia. Dopiero po kilku miesiącach od wprowadzenia nowego prawa dowiemy się, jakie będą jego następstwa oraz jak zmienią się zachowania konsumentów i najemców.

Odwołując się do przykładów zagranicznych, warto przywołać konsekwencje podobnego prawa np. na Węgrzech, gdzie po wprowadzeniu zakazu handlu w niedziele zbankrutowało aż 5 tys. rodzinnych sklepów małopowierzchniowych! Węgry zdecydowały się na liberalizację prawa. Pora, by również w Polsce tak się stało - nowelizacja ustawy wydaje się koniecznością.

- - - - -

Polska Rada Centrów Handlowych

Polska Rada Centrów Handlowych (PRCH) powstała w 2003 roku i jest największą organizacją w Polsce skupiającą firmy związane z branżą centrów handlowych. Stowarzyszenie funkcjonuje na zasadach not-for-profit. Głównym celem działalności jest rozwój branży nieruchomości komercyjnych w Polsce poprzez edukację, organizowanie prestiżowych wydarzeń branżowych (Targi ReDI, PRCH Retail Awards), networking, wydawanie i aktualizowanie raportów dotyczących branży. PRCH reprezentuje branżę handlową wobec polskich i europejskich instytucji, monitoruje i opiniuje regulacje w zakresie handlu i nieruchomości komercyjnych, posiada również afiliację przy International Council of Shopping Centres (ICSC) oraz jest członkiem European Property Fedeartion (EPF) w Brukseli.

Opr. KM

Pobierz za darmo program PIT 2017

INTERIA.PL

Podziel się

~polskawqlczy -

...trzeba było płacić ludzią godziwą pensję za niedzielne i świąteczne godziny ,to nie byłoby problemu ,bo każdy pracownik ,by szedł z checią do pracy za stawkę razy 2-3 . Ale poco płacić niewolnikowi prawda !?

~karlik -

Mam proste pytanie kiedy mam zrobić zakupy: - poniedziałek do piątku pracujemy z żoną tak, że praktycznie się nie widzimy. Konieczność opieki nad dziećmi wymusza pracę na różne zmiany, - sobota, jedyny dzień, który możemy poświęcić dla domu (pranie, sprzątanie, drobne remonty, ogród, lekcje na poniedziałek) - niedziela wolna od handlu. A do tego często przynajmniej jeden dzień z weekendu spędzam w pracy. Pytam dla kogo jest ten kraj? Dla nieudaczników, leserów, nierobów, pijusów, bo na pewno nie dla uczciwych, zabieganych, zatroskanych o rodzinę.

~cxv -

No patrzcie jakie larum , że mniej pieniędzy wypływa z Polski do izraela . Zmartwienie wielkie ze jakas zagraniczna kawiarnia ma mniej klientów . Gdzie byliscie peowcy - ormowcy jak polski handel bankrutował przez nieuczciwa zagraniczna konkurencje ?

~karim -

Małe sklepy to nie znaczy, że do ich obsługi wystarczy sam właściciel! Prowadzę takie sklepy. Do obsługi każdego z nich potrzeba minimum dwóch, trzech osób na zmianie. Sam właściciel nie ma szans na otwarcie... Nie da rady. Ci, którzy wprowadzili zakaz nie mają pojęcia o tym co robi się w sklepie! To nie jest tylko kasa... Kasa to 20%... Poza tym - jak się przez 6 dni pracuje codziennie - to nie sposób pracować intensywnie jeszcze w niedzielę i święta przez wiele godzin... No, i można otworzyć tylko jeden sklep...

Piszesz jako Gość