Amerykańskie cła ponownie tematem tygodnia?

Czwartek, 17 maja (06:00)

W tym tygodniu rynki mogą uzyskać najnowsze informacje na temat wojny handlowej ze względu na intensywną debatę w Stanach Zjednoczonych w sprawie proponowanych przez prezydenta Trumpa taryf celnych. - Żyjemy w niebezpiecznym świecie, zimna wojna wróciła, ale bez mechanizmów bezpieczeństwa - zapowiedział wczoraj w Brukseli sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres. Szef KE Jean-Claude Juncker wskazywał na konieczność utrzymania porozumienia z Iranem.

/saxobank

"Pierwszy raz od wielu dekad kwestionowane są zasady nierozprzestrzeniania broni masowego rażenia - zarówno nuklearnej, jak i chemicznej" - oświadczył Guterres na konferencji prasowej po rozmowach z przewodniczącym KE.

"Ta nowa zimna wojna, z którą mamy do czynienia, jest o tyle bardziej niebezpieczna od poprzedniej, że obecnie nie ma mechanizmów dialogu, wzajemnych kontaktów i nadzoru, zabezpieczających przed sytuacją, w której jakiś incydent spowodowałby wymknięcie się sytuacji spod kontroli" - wskazywał.

Spotkanie sekretarza generalnego ONZ oraz przewodniczącego Komisji Europejskiej w belgijskiej stolicy odbyło się w momencie, gdy UE stara się zachować porozumienie nuklearne z Iranem, które stanęło pod znakiem zapytania po wycofaniu się z niego Stanów Zjednoczonych. "Zakończenie tego porozumienia byłoby poważnym zagrożeniem dla tego obszaru świata (Bliskiego Wschodu)" - ostrzegał Juncker.

Guterres podkreślił, że obecnie na świecie wybucha coraz więcej konfliktów, powiązanych zarówno ze sobą, jak i z globalnym terroryzmem, który "może zaatakować w każdym miejscu". Jego zdaniem rosnącym zagrożeniem są także "szybsze niż się zdaje" zmiany klimatyczne czy globalizacja, która przynosząc wiele dobrego, powoduje jednocześnie "dramatyczne powiększanie się nierówności" ze "straszliwymi konsekwencjami" dla dobrobytu ludzi i bezpieczeństwa całego świata.

Jako czynniki, które mogą zdestabilizować światowy system bezpieczeństwa, sekretarz generalny ONZ wymienił też elementy trwającej rewolucji technologicznej, takie jak inżynieria genetyczna czy sztuczna inteligencja. "Wszystko to będzie miało ogromny wpływ na gospodarkę, społeczeństwa i rynki pracy" - wskazał.

Guterres podkreślił, że zważywszy na pogarszającą się sytuację bezpieczeństwa na świecie, "sprawą najwyższej wagi" jest utrzymanie dwóch czynników: międzynarodowych organizacji kontroli i nadzoru oraz rządów prawa w stosunkach międzynarodowych.

Jego zdaniem są to powody, dla których Unia Europejska powinna odgrywać znaczącą rolę na arenie międzynarodowej, być "bardziej zjednoczona, silniej obecna i skuteczniejsza".

Sprawa porozumienia z Iranem ma być dyskutowana podczas środowej kolacji szefów państw i rządów UE w Sofii. Juncker podkreślał, że UE wykorzysta wszelkie sposoby, by utrzymać przy życiu umowę.

Źródło z KE, z którym rozmawiała PAP, powiedziało, że Komisja rozważa możliwość sięgnięcia do tzw. statusu blokującego. To przygotowane jeszcze w latach 90. rozwiązanie, które przewiduje, że unijne firmy nie powinny brać pod uwagę decyzji wydanych przez inne jurysdykcje. UE nigdy nie skorzystała z tego narzędzia, ale - jak przyznał rozmówca PAP - "jest ono teraz brane pod uwagę".

Problem polega jednak na tym, że niektóre firmy w obawie przed amerykańskimi restrykcjami będą wolały się wycofać z Iranu, nawet jeśli przyjęte przez UE rozwiązania będą mówiły o tym, że mają nie zważać na sankcje wprowadzone przez USA. "Nasze opcje nie są nieograniczone" - przyznał Juncker. Nie chciał jednak potwierdzić, czy KE faktycznie sięgnie po status blokujący.

UE jest drugim największym partnerem handlowym Iranu, ustępując jedynie Zjednoczonym Emiratom Arabskim (przed wprowadzeniem sankcji była numerem 1). W 2017 r. wartość unijnego eksportu do Iranu sięgnęła 10,8 mld euro. Import był nieco mniejszy, ale również powyżej 10 mld euro. Za zdecydowaną większość z tego odpowiadała ropa i gaz.

USA nałożyły w tym tygodniu sankcje na szefa banku centralnego Iranu Waliollaha Seifa, uznając go za terrorystę, a także na trzy inne osoby oraz bank z centralą w Iraku. Agencja AP pisze, że celem jest dalsze odizolowanie Iranu od globalnego systemu finansowego.

Ministerstwo finansów USA zarzucił Seifowi pomoc w transferze milionów dolarów do wspieranego przez Iran libańskiego Hezbollahu. Nazwano go "globalnym terrorystą". Podkreślono, że Seif jest w zmowie z irańską Gwardią Rewolucyjną, by przesyłać miliony dolarów przez międzynarodowy system finansowy w różnych walutach obcych, co ma umożliwiać Gwardii Rewolucyjnej finansowanie jej działań za granicą.

Amerykański minister finansów Steven Mnuchin oświadczył, że Seif "potajemnie transferował" pieniądze irańskiej Gwardii Rewolucyjnej do Hezbollahu za pośrednictwem al-Bilad Islamic Bank w Iraku. Ogłoszone we wtorek sankcje objęły ten bank i jego szefa.

Resort finansów USA podkreślił, że sankcje nałożone na Seifa oznaczają, iż każdy, kto będzie z nim robił interesy, może zostać odcięty od amerykańskiego systemu finansowego.

Prezydent Donald Trump ogłosił 8 maja, że wycofuje USA z międzynarodowego porozumienia nuklearnego z Iranem, i zapowiedział, że "potężne sankcje" wobec Teheranu wchodzą natychmiast w życie.

Doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton poinformował wtedy, że Trump podpisał memorandum wprowadzające w życie wszystkie zawieszone na mocy porozumienia z 2015 roku sankcje wobec Iranu.

Resort finansów USA ogłosił wkrótce potem, że w ciągu 90 dni wycofa licencje na eksport do Iranu dóbr i usług związanych z lotnictwem, motoryzacją, sprzedażą metali, aluminium, stali i węgla; po upływie 180 dni nałoży ponownie sankcje na transakcje związane z handlem ropą. Po upływie 90 dni wejdzie w życie zakaz nabywania przez Iran amerykańskich dolarów.

Bolton zapowiedział, że zagraniczne przedsiębiorstwa będą miały kilka miesięcy "na wyjście z Iranu". W niedzielę Bolton oświadczył w wywiadzie dla CNN, że USA mogą nałożyć sankcje na kraje prowadzące interesy z Iranem.

Europejscy przywódcy zabiegali w Waszyngtonie o zachowanie w mocy układu nuklearnego, a gdy Trump zapowiedział wycofanie USA, podjęli starania o to, by porozumienie obowiązywało Iran oraz inne kraje, poza Stanami Zjednoczonymi.

Zawarta w lipcu 2015 roku umowa między sześcioma mocarstwami (USA, Francja, Wielka Brytania, Chiny, Rosja i Niemcy) a Iranem miała na celu ograniczenie programu nuklearnego tego kraju w zamian za stopniowe znoszenie sankcji.

..................................

Kanclerz Niemiec Angela Merkel zapowiedziała, że więzi Europy z USA zostały nadwerężone w związku z wycofaniem się Stanów Zjednoczonych z międzynarodowego porozumienia nuklearnego z Iranem. Dodała, że zachowanie tej umowy to nadal dobre rozwiązanie.

Merkel oświadczyła, że Europejczycy nie są nieświadomi kontrowersyjnych działań Iranu, ale nie zmienia to faktu, że pozostanie przy tym porozumieniu "jest najlepszym wyjściem".

Szef niemieckiego resortu finansów Olaf Scholz zapowiedział deputowanym w Bundestagu, że wspólne stanowisko krajów UE wobec USA w sprawie umowy z Iranem oraz amerykańskich ceł importowych jest dobrym sygnałem, dowodzi bowiem jedności Europy.

"Chodzi tu o suwerenność Europy, która pozwala nam istnieć i bronić się" - dodał Scholz i podkreślił, że cieszy go również stanowisko, jakie w tych sprawach zajął prezydent Francji Emmanuel Macron.

Merkel już w czwartek zapowiedziała, odnosząc się m.in. do wyjścia USA z porozumienia w sprawie irańskiego programu nuklearnego, że Europa nie może już dłużej polegać na tym, iż Stany Zjednoczone będą ją chronić w każdych okolicznościach.

Relacje między Europą a Stanami Zjednoczonymi muszą wytrzymać różnice, takie jak spór o porozumienie w sprawie programu nuklearnego Iranu - powiedziała wczoraj kanclerz Niemiec Angela Merkel, podkreślając znaczenie partnerstwa transatlantyckiego.

"Mimo tych wszystkich trudności, z jakimi mamy obecnie do czynienia, partnerstwo transatlantyckie jest i pozostaje najważniejsze" - podkreśliła Merkel w Bundestagu. "Ale to partnerstwo musi też być w stanie radzić sobie z różnicami zdań" - zaznaczyła kanclerz, wskazując na wycofanie się USA z porozumienia w sprawie irańskiego programu nuklearnego.

Merkel przyznała, że to porozumienie "w żadnym razie nie jest idealne".

Podkreśliła jednak, że Iran dotrzymuje postanowień umowy. Podzieliła w zasadzie - jak relacjonuje agencja dpa - opinię prezydenta USA Donalda Trumpa, że jest potrzeba działania w związku z programem rakietowym Teheranu i działaniami Iranu w konflikcie bliskowschodnim. Jej zdaniem należy się tym jednak zająć, biorąc za punkt wyjścia obecne porozumienie. "Wierzymy, że można lepiej rozmawiać, jeśli pozostanie się przy tym porozumieniu" - powiedziała kanclerz.

Trump ogłosił 8 maja, że wycofuje USA z międzynarodowego porozumienia nuklearnego z Iranem, i zapowiedział, że "potężne sankcje" wobec Teheranu wchodzą natychmiast w życie.

Europejscy przywódcy zabiegali w Waszyngtonie o zachowanie w mocy układu nuklearnego, a gdy Trump zapowiedział wycofanie USA, podjęli starania o to, by porozumienie obowiązywało Iran oraz inne kraje, poza Stanami Zjednoczonymi.

Zawarta w lipcu 2015 roku umowa między sześcioma mocarstwami (USA, Francja, Wielka Brytania, Chiny, Rosja i Niemcy) a Iranem miała na celu ograniczenie programu nuklearnego tego kraju w zamian za stopniowe znoszenie sankcji.

Dramaty geopolityczne jak zwykle zostały zignorowane przez inwestorów, w tym coraz bardziej zaogniający się konflikt pomiędzy Izraelem a Iranem na terytorium Syrii po odstąpieniu przez Stany Zjednoczone od porozumienia nuklearnego z Teheranem.

We Włoszech dwie populistyczne partie najwyraźniej zdołają utworzyć koalicję rządzącą, co rynek postrzega jako zerowy ciężar egzystencjalny dla wspólnej waluty. Różnica rentowności włoskich i niemieckich dziesięcioletnich obligacji jest znacznie większa, niż w przypadku obligacji hiszpańskich i niemieckich (odpowiednio około 132 punktów bazowych i 72 punktów bazowych).

Optymiści uważają najwyraźniej, że koalicja nie zdoła przeprowadzić żadnych dramatycznych zmian ze względu na brak synergii lub na realia polityczne, jednak w dłuższej perspektywie takie założenie jest bardzo niebezpieczne. Trajektoria włoskiego długu jest niemożliwa do utrzymania, a najciekawszym pomysłem partii rządzących jest sugerowana przez partię Lega analiza możliwości emisji nowych obligacji (tzw. "mini-BOT") opartych na wpływach podatkowych, które funkcjonowałyby jako swoista waluta równoległa - rozwiązanie, które w pełni wykracza poza ramy prawne UE.

Bez względu na konkretny impuls, kolejna recesja we Włoszech to gwarancja swego rodzaju rozstrzygającego starcia z UE, biorąc pod uwagę charakter obydwu koalicjantów.

W tym tygodniu uwaga inwestorów może być nieco rozproszona - w kalendarzu ekonomicznym przewidziano wiele wydarzeń, jednak niewiele z nich wiąże się z istotnym ryzykiem. Takim wydarzeniem jest na pewno trzydniowe (od wtorku do czwartku) przesłuchanie w amerykańskim Biurze Przedstawiciela Handlowego dotyczące planowanych taryf. Już niedługo dowiemy się, czy zostaną nałożone cła, co może spowodować powrót tematu "wojny handlowej".

John J. Hardy, dyrektor ds. strategii rynków walutowych w Saxo Banku

PAP/INTERIA.PL

Podziel się

~Cała prawda -

Kanclerz Merkel ma rację ,tylko co z tego jak mleko się rozlało widzimy dokładnie że jakiekolwiek układy z państwem USA które straszy cłami Europę ,grozi przede wszystkim Polsce ale innym również zamrożeniem np.aktywów na roszczenia żydowskie dodajmy też zapłacone wbrew pozorom co się mówi na co są dokumenty i umowy to jakaś farsa ,obawiam że roszczeniami wobec Polski też będą grali za jakiś czas ,dodajmy nawet Polacy nie bardzo wierzą że cokolwiek będą mieli a przejmą je wprost Żydzi,to prawda od takiego państwa trzeba się izolować bo puści Europę w skarpetach,niestety z Sorosem też trzeba kończyć

Gość

Piszesz jako Gość