"Danina solidarnościowa" - to kolejny wzrost podatków?

Czwartek, 17 maja (06:00) Aktualizacja: Czwartek, 17 maja (07:23)

Proponowana tzw. "danina solidarnościowa" jest kolejną podwyżką podatków wprowadzoną przez rząd PiS. Z opublikowanych wyliczeń resortu finansów wynika, że 4-proc. podatek od dochodów powyżej 1 mln zł rocznie zapłaci ok. 25 tys. osób, a kolejne 650 mln zł zostanie potrącone od wpływów na Fundusz Pracy który płaci od pensji przeszło 12 mln Polaków.

Danina solidarnościowa będzie obowiązywała od 1 stycznia 2019 r. /INTERIA.PL

Przyczyną podwyższania podatków przez PiS jest zwiększenie przez tę partię wydatków budżetu o sumę, która w 2018 roku wyniesie prawie 35 mld zł i będzie rosła w czasie: program Rodzina 500+ (24,5 mld zł rocznie) oraz obniżenie wieku emerytalnego (10 mld zł w bieżącym roku).

Programy te jednocześnie będą osłabiać wzrost gospodarczy, zmniejszając zatrudnienie w Polsce. Wiązanie kolejnej proponowanej podwyżki podatków z osobami niepełnosprawnymi zafałszowuje faktyczne przyczyny rosnących podatków.

Poza wprowadzeniem nowego podatku od kredytów rząd efektywnie zwiększa opodatkowanie zamrażając stawki PIT, utrzymując podwyższoną stawkę VAT, znosząc 30-krotność limitu składek ZUS oraz zmieniając zasady rozliczania podatku CIT. Pomimo że działaniom tym towarzyszą obniżki podatków dla wybranych grup (osoby o najniższych dochodach, twórcy, inwestujący przedsiębiorcy), to łącznym efektem jest postępujący wzrost obciążeń podatkowych.

Zdaniem ekspertów FOR "Solidarnościowy" Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych będzie kolejną instytucją publiczną po ZUS i PFRON zajmującą się tym problemem. Mnożenie instytucji oraz składek je finansujących niepotrzebnie zwiększa koszty administracyjne, ponoszone ostatecznie przez podatników. Pogłębia to już wcześniej istniejący problem niepotrzebnego skomplikowania i czasochłonności przepisów podatkowych i ZUS.

Wysokie koszty programów socjalnych

Kosztowne programy socjalne nowego rządu, przede wszystkim program Rodzina 500+ oraz obniżenie wieku emerytalnego ograniczają pole manewru rządu i skłaniają do szukania pieniędzy w kieszeni podatników. Programy te jednocześnie będą osłabiać wzrost gospodarczy, zmniejszając zatrudnienie w Polsce. Wiązanie kolejnej proponowanej podwyżki podatków z osobami niepełnosprawnymi zafałszowuje faktyczne przyczyny rosnących podatków.

Rosnące podatki

Proponowana tzw. "danina solidarnościowa" stanowi kontynuację polityki podnoszenia podatków prowadzonej przez obecny rząd. Wzrost obciążeń podatkowych wynika nie tylko z wprowadzania nowych podatków, ale także mniej widocznego podnoszenia już istniejących.

Wśród najważniejszych działań rządu prowadzących do wzrostu obciążeń podatkowych należy wymienić:

- Podatek od kredytów wynoszący 4 zł 40 groszy od każdego 1000 zł kredytu; choć formalnie podatek został nałożony na instytucje finansowe, to koszt ponoszą ich klienci w postaci niższego oprocentowania depozytów i wyższego opodatkowania kredytów.

- Zamrożenie progów PIT w sytuacji inflacji i wzrostu płac oznacza realny spadek wartości kwoty wolnej oraz rosnącą liczbę podatników w drugim progu podatkowym. Można szacować, że w okresie 2016-2018 zamrożenie progów oznaczało realny wzrost obciążenia podatkowego o ponad 3 mld zł.

- Zniesienie limitu 30-krotności składek ZUS oznacza wzrost obciążeń najlepiej zarabiających osób pracujących na etacie. Z każdych 100 zł wypłacanych przez pracodawcę ponad 50 zł pójdzie na składki i podatki.

Według szacunków rządu po zmianach podatnicy zapłacą rocznie o ponad 5 mld zł składek więcej, jednak w praktyce może to jeszcze bardziej przyczynić się do wypychania pracowników na samozatrudnienie. Ustawa obecnie jest w Trybunale Konstytucyjnym i według planów rządowych nie jest jasne, czy wejdzie w życie (aktualizacja planu konwergencji jej nie uwzględniała).

- Dalsze utrzymywanie podwyższonych stawek VAT

kosztuje podatników ponad 6 mld zł rocznie. - Wyodrębnienie operacji finansowych jako niezależnego źródła dochodów w CIT zmienia logikę tego podatku i de facto stanowi podwyżkę podatku, bez zmiany stawek. Według szacunków rządu podatnicy po zmianach zapłacą rocznie prawie 2 mld zł więcej.

Lista nowych podatków wciąż jest otwarta - rząd nadal testuje nowe pomysły. I choć w przeszłości rząd wycofywał się z wprowadzania niepopularnych zmian (np. podniesienia opłaty paliwowej czy zmian w abonamencie RTV), to obecnie trwają prace nad opłatą emisyjną i wracają pomysły opodatkowania supermarketów.

Rząd wprowadził też szereg obniżek podatków, jednak ich skala była mniejsza od skali podwyżek i dotyczyła wybranych grup podatników. Podniesieniu kwoty wolnej dla osób o najniższych dochodach towarzyszyła jej likwidacja dla osób o wyższych dochodach. Sam pomysł zmniejszenia opodatkowania osób o najniższych dochodach jest właściwy, ale sposób jego wprowadzenia - z bardzo szybkim tempem wycofywania kwoty wolnej wraz ze wzrostem dochodu - ogranicza potencjalny pozytywny wpływ na aktywność zawodową.

Działalność nierejestrowana (zwolniona z ZUS) może wyciągnąć część osób z szarej strefy, ale za wcześnie jeszcze na realną ocenę jej skutków. Obniżony CIT dotyczy niewielu przedsiębiorstw i ma ograniczone skutki fiskalne, jednak wprowadzenie sztucznego podziału na firmy poniżej i powyżej progu uprawniającego do niższej stawki może sztucznie hamować rozwój niektórych firm. Pozytywnie natomiast należy ocenić przepisy umożliwiające jednorazową amortyzację wybranych inwestycji w maszyny oraz uproszczenie małych zaliczek. Podniesienie limitu kosztów uzyskania przychodu dla twórców, dzięki czemu zapłacą niższy podatek, należy uznać jako uleganie przez rząd zorganizowanej grupie interesu.

Uzasadniając wprowadzenie "daniny solidarnościowej" przedstawiciele Ministerstwa Finansów zwracali uwagę, że wpływy z PIT w relacji do PKB należą do najniższych w UE, jednak takie stwierdzenie jest półprawdą. Choć same wpływy z PIT należą do relatywnie niskich, to należy pamiętać, że dochody osób fizycznych są także obciążone składkami na ubezpieczenie społeczne. Wpływy ze składek w Polsce są już powyżej unijnej średniej, natomiast łączne opodatkowanie i oskładkowanie dochodów osób fizycznych plasuje Polskę mniej więcej w połowie unijnej stawki, między Estonią i Szwecją.

Wysokość podatków PIT i składek społecznych negatywnie wpływa na perspektywy rozwojowe Polski. Porównania międzynarodowe wskazują, że z punktu widzenia wpływu na wzrost gospodarczy istotna jest nie tylko wysokość podatków, ale także ich struktura.

Wysokie podatki dochodowe i składki na ubezpieczenie społeczne szczególnie negatywnie wpływają na tempo wzrostu gospodarczego, ponieważ PIT i składki zniechęcają do pracy, a CIT do inwestowania. Z punktu widzenia wzrostu gospodarczego znacznie mniej szkodliwe jest opodatkowanie konsumpcji (VAT, akcyza) i nieruchomości, ponieważ takie podatki w znacznie mniejszym stopniu wpływają na zachowanie obywateli oraz ich decyzje o pracy i inwestowaniu.

Polska wciąż jest krajem relatywnie biednym na tle państw UE, dlatego celem polityki gospodarczej powinno być wspieranie wzrostu gospodarczego.

W momencie, gdy jesteśmy siódmym najbiedniejszym państwem UE powinniśmy dążyć do jak najniższego opodatkowania pracy, a nie zadowalać się poziomem zbliżonym do unijnej średniej.

Chaotyczne i sprzeczne działania rządu

Proponowane przez rząd zmiany wpisują się w szerszy problem braku koordynacji polityki publicznej. Prowadzi to do cząstkowych, wzajemnie sprzecznych działań i niepotrzebnego marnowania czasu i pieniędzy podatników. Powołanie "Solidarnościowego" Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych (SFWON) oraz wprowadzenie "daniny solidarnościowej" jest niepotrzebną komplikacją. SFON będzie kolejną instytucją publiczną po ZUS i PFRON zajmującą się tym problemem.

Jeżeli uznamy, że dodatkowe środki na ten cel są potrzebne, to lepiej wydać je poprzez istniejące instytucje zamiast tworzyć nowe. "Danina solidarnościowa" będzie natomiast kolejnym obciążeniem obok PIT i składek ZUS, która ma finansować pomoc dla osób niepełnosprawnych.

Pogłębi to już wcześniej istniejący problem niepotrzebnego skomplikowania i czasochłonności przepisów podatkowych i ZUS, co niepotrzebnie zwiększa koszty administracyjne, zarówno po stronie państwa, jak i podatników. Brak koordynacji w polityce publicznej widać też w rządowych deklaracjach wspierania krajowego kapitału, stojącej w sprzeczności z jego rosnącym opodatkowaniem. Z jednej strony rząd obniża CIT dla mniejszych przedsiębiorstw, zachęcając je do wzrostu, ale z drugiej opodatkowuje kredyty im udzielane, a właścicieli obciąża "daniną solidarnościową".

Nazwa nowego podatku ("danina solidarnościowa") odwołuje się do częstych zapewnień rządzących o wspieraniu najsłabszych, jednak w praktyce polityka społeczna rządu jest nieprzemyślana i nieskoordynowana. Środki z takich programów, jak np. Rodzina 500+ czy zapowiedziane wyprawki dla uczniów trafiają również do rodzin ich niepotrzebujących. Niepotrzebnie zwiększa koszty programów oraz rodzi presję na wzrost podatków.

Oznacza to, że z jednej strony rząd przyznaje zamożniejszym obywatelom świadczenia, których oni nie potrzebują, a z drugiej coraz głębiej sięga do ich kieszeni. Pogłębia to już wcześniej istniejący problem braku koordynacji między polityką podatkową i wsparciem socjalnym, co najbardziej widać w przypadku obniżonych stawek VAT.

Choć są one najczęściej przedstawiane jako wsparcie dla najuboższych, to 10% najbogatszych gospodarstw domowych dzięki nim oszczędza ponad 10 mld zł, podczas gdy 10% najbiedniejszych - tylko ok. 4 mld zł. Polityka rządu pogłębia te wcześniej istniejące problemy, co tworzy liczne pułapki socjalne zniechęcające do pracy, na czym traci nie tylko polska gospodarka, ale także osoby które rząd wypycha z rynku pracy i uzależnia od świadczeń socjalnych.

Forum Obywatelskiego Rozwoju

Na obiecaną pomoc dla niepełnosprawnych złożą się nie tylko osoby z dochodami powyżej 1 mln zł rocznie, ale także wszyscy zatrudnieni płacący składki na Fundusz Pracy.

Z opublikowanych wyliczeń Ministerstwa Finansów wynika, że 4-proc. podatek od dochodów powyżej 1 mln zł rocznie zapłaci około 25 tys. osób, co da około 1,15 mld zł dodatkowych środków. Kolejne 650 mln zł zostanie potrącone od wpływów na Fundusz Pracy.

Jak podaje "Rzeczpospolita ", na ten fundusz płacą wszyscy przedsiębiorcy, od pensji przeszło 12 mln Polaków. Jak tłumaczy tłumaczy Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan. - pieniądze te zgromadzone w Funduszu Pracy mają służyć aktywizacji osób biernych zawodowo.

INTERIA.PL

Podziel się

~Edzio Ełk -

Patologi, która za nic otrzymuje 500 plus pis nie zabierze. Przecież to ich elektorat. Klerowi pis nie zabierze, przecież to ich mocodawcy. Zabierze się Polakom. To już kolejny podatek wprowadzony przez pis. Wcześniej były tzw. denny, od sklepów wielkopowierzchniowych, bankowy. W kolejce czeka opłata paliwowa - czyli kolejny podatek. Tylko ciemne durnie wierzą, że nie płacą tych podatków. A hasło wyborcze pis było Wystarczy nie kraść. Zapomnieli o "nie". Pamiętam też jak się zarzekali, że nie podniosą podatków. Dlatego teraz wymyślają śmieszne nazwy, żeby ciemnotai ich elektorat jak zawsze we wszystko uwierzyła.

~alpaga -

To jest tak proste do przewidzenia że nie trzeba się znać na ekonomii wystarczy pomyśleć .Jeżeli po czterech miesiącach tego roku jest kasa pusta to co robimy ? Podnosimy podatki a winnym tego jest jak zwykle suweren tym razem wskazujemy na niepełnosprawnych i ich opiekunów ,za miesiąc będzie kto inny ale nigdy ci którzy są przy korycie teraz .Nawet PRL potrafił budować Polską potęgę gospodarczą o czym Dobra Zmiana zdaje się zapominać

Gość

Piszesz jako Gość