Mały ZUS pod ostrzałem krytyki

Środa, 16 maja (09:07)

Związkowcy ostrzegają, że obniżenie podstawy opłacania składek spowoduje spadek wpływów do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Pracodawcy uważają, że proponowana zmiana nikomu w niczym nie pomoże.

Mały ZUS pod ostrzałem krytyki (zdj. ilustracyjne). Fot. Arkadiusz Ziołek /Agencja SE/East News

Dobiegają końca konsultacje społeczne projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu obniżenia składek na ubezpieczenie społeczne osób fizycznych wykonujących działalność gospodarczą na mniejszą skalę. Dokument został przygotowany przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii. Zgodnie z nim od stycznia przyszłego roku przedsiębiorcy przez 36 miesięcy będą mogli opłacać składki liczone od przychodu. Najniższa danina wpłacana do ZUS będzie wówczas wynosić 520 zł miesięcznie (łącznie ze składką zdrowotną). Prawo do takiej stawki będą miały tylko te małe firmy, których przychód w poprzednim roku nie przekroczył 30-krotności minimalnego wynagrodzenia. Projekt, który miał pomóc mikrofirmom mającym teraz problemy z zapłaceniem pełnych składek na ubezpieczenie społeczne (obecnie 1236,16 zł miesięcznie), spotkał się jednak z powszechną krytyką.

Mniej pieniędzy do ZUS

OPPZ stawia sprawę jasno. - Zdecydowanie negatywnie oceniamy wprowadzenie małego ZUS. Najważniejszym argumentem jest planowana wysokość deficytu Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. I to nie tylko w tym roku, ale także w kolejnych latach - wyjaśnia Bogdan Grzybowski, dyrektor wydziału polityki społecznej OPZZ i członek Rady Nadzorczej ZUS. - I dlatego stoimy na stanowisku, żeby oskładować wszystkie dochody, a nie wprowadzać kolejne zwolnienia dla przedsiębiorców - dodaje.

Na uszczuplenie wpływów ZUS zwraca także uwagę Waldemar Lutkowski, wiceprzewodniczący Forum Związków Zawodowych. Szczególnie że sami autorzy projektu wskazują, że w ciągu 10 lat na konto zakładu wpłynie mniej o blisko 6 mld zł.

- Z tego powodu trudno pozytywnie oceniać zaproponowane rozwiązanie - zauważa. - Ale to nie koniec problemów. Właściciele małych i średnich firm zwracają uwagę, że rząd niemal jednocześnie chce wprowadzić dwie wykluczające się zmiany. Z jednej strony proponuje obniżkę składek na ubezpieczenie społeczne, a z drugiej - chce zwiększyć koszty prowadzenia działalności przez wprowadzenie pracowniczych planów kapitałowych - dodaje Lutkowski.

Konieczny monitoring

Organizacje pracodawców od dawna domagają się obniżenia kosztów prowadzenia działalności, jednak nie w ten sposób. - Sama idea obniżenia składek dla prowadzących działalność na niewielką skalę jest słuszna. Pozwala bowiem utrzymać firmę w okresie problemów finansowych bez konieczności likwidacji. Stwarza także możliwość zmiany profilu działalności - podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Pracodawców RP. - Problem polega jednak na tym, że strona rządowa jako podstawę oskładkowania przyjmuje przychód, a nie dochód. Co w praktyce wyklucza z grona przyszłych beneficjentów tej ustawy małe sklepy mające obrót kilkanastu tysięcy złotych. I nie będzie mieć znaczenia, że po odliczeniu kosztów właściciel firmy będzie mieć na rękę tysiąc złotych - dodaje.

Ale to nie koniec zarzutów

- W naszej opinii składek na własne ubezpieczenia społeczne nie można traktować jak podatku, są to składki na przyszłe świadczenia emerytalno-rentowe i nie powinno się ich zasadniczo różnicować, uzależniając np. od dochodów czy tym bardziej od przychodów - zauważa Elżbieta Lutow, dyrektor Zespołu Rozwoju Przedsiębiorczości Związek Rzemiosła Polskiego. I właśnie z tego powodu ZRP w oficjalnym stanowisku postuluje rezygnację z wprowadzania projektowanych rozwiązań. A bardziej właściwym wsparciem dla przedsiębiorców o niskich dochodach byłoby zwiększenie kwoty wolnej od podatku dochodowego.

Jaki jest więc cel zmian? Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, nie ma wątpliwości, że przygotowany projekt ma na celu wyłącznie poprawę wizerunku partii rządzącej, która realizuje to, co obiecała wyborcom.

- A tak naprawdę taka obniżka ZUS nie wpłynie na rozwój firm. Krawcowa z małego miasteczka po trzech latach nie będzie rekinem biznesu. Raczej w ogóle nie będzie płacić żadnych składek, będzie bowiem korzystać z działalności nieewidencjonowanej - dodaje Kaźmierczak.

Co należy więc zrobić? Jeremi Mordasewicz, ekspert ubezpieczeniowy z Konfederacji Lewiatan, nie ma wątpliwości, że do projektu ustawy powinien zostać wprowadzony zapis o obowiązkowym monitorowaniu jej wpływu nie tylko na finanse publiczne, ale także na powstanie i likwidację nowych firm.

- Dzisiaj nie wiemy, jak się zachowa rynek. I dlatego co kwartał ZUS powinien sprawdzać nie tylko wpływy z tytułu składek, lecz także liczbę nowopowstałych firm oraz kwotę deklarowanej podstawy wymiaru składek. A po dwóch latach od wejścia w życie nowych przepisów będzie się trzeba zastanowić, czy je dalej utrzymać, czy zlikwidować - dodaje Jeremi Mordasewicz.

Etap legislacyjny

Projekt ustawy w trakcie konsultacji społecznych

Bożena Wiktorowska

16 maja 2018

Dziennik Gazeta Prawna

Dziennik Gazeta Prawna

Podziel się

~MikMich -

To nie sprawiedliwe ledwo daje radę na niskim ZUS-ie bywa tak ze dwa trzy tyg nie miałem zleceń a ZUS trzeba płacić a gdzie czynsz za mieszkanie i życie . To jak zarobię 4000tys na miesiąc i 1200 ZUS księgowa koszty . Nie dam rady się utrzymać to chore...

~Tak jest -

Kobieta na targu dojezdzajaca rowerem mieszkająca na pokoju sprzedająca warzywa płaci ponad 1200 Zus co miesiac A milioner rolnik miliony z Uni dotacji po kilka domow maszyny za miliony groszowy KRUS To jest chore

~Przedsiębiorca -

Tych wszystkich związkowców i mąciwody to tylko postawić przy ścianie i zwołać pluton. Szkodniki.

Gość

Piszesz jako Gość