NBP ostrzega przed kredytowaniem nieruchomości

Poniedziałek, 11 czerwca (16:34)

NBP rekomenduje, by banki prowadziły ostrożną politykę w zakresie kredytowania nieruchomości. Wyniki testów warunków skrajnych wskazują, że większość banków jest w stanie zaabsorbować skutki potencjalnych szoków dla systemu finansowego - podał bank centralny.

/©123RF/PICSEL

Ocenia, że wprowadzenie rozwiązań prawnych ułatwiających bankom pozyskanie finansowania dłużnego spełniającego wymogi MREL będzie sprzyjać utrzymaniu stabilności polskiego systemu finansowego - podał NBP w czerwcowym raporcie.

NBP ocenia, że instytucje finansowe dystrybuujące produkty inwestycyjne powinny zwracać szczególną uwagę na dopasowanie oferowanych produktów do profilu klienta oraz na pełne i jasne informowanie klienta o ryzyku związanym z inwestycją.

Bank wskazuje, że nieadekwatny proces sprzedaży tych produktów może być istotnym źródłem ryzyka reputacyjnego i prawnego dla oferujących je instytucji.

NBP rekomenduje, by banki prowadziły ostrożną politykę w zakresie kredytowania nieruchomości.

"Banki powinny szczególnie ostrożnie badać jakość zabezpieczenia kredytu oraz zdolność kredytobiorcy do obsługi zadłużenia. Ewentualny nadmierny wzrost kredytu na nieruchomości w dłuższej perspektywie mógłby doprowadzić do akumulacji nierównowag, których korekta negatywnie wpłynęłaby zarówno na gospodarkę realną jak i system finansowy" - napisano w raporcie.

NBP wskazuje, że z punktu widzenia stabilności polskiego systemu finansowego restrukturyzacja walutowych kredytów mieszkaniowych powinna przebiegać na drodze dobrowolnych porozumień między bankami a klientami.

"W związku z wejściem w życie na przełomie 2017 i 2018 r. nowych rozwiązań regulacyjnych i nadzorczych stanowiących realizację części rekomendacji Komitetu Stabilności Finansowej z dnia 13 stycznia 2017 r. banki powinny zintensyfikować przygotowania do procesu restrukturyzacji portfela kredytów mieszkaniowych w walutach obcych" - napisano w raporcie.

Według NBP, dobrowolny charakter tego procesu pozwoli na redukcję ryzyka związanego z portfelem kredytów walutowych, przy zachowaniu stabilności systemu finansowego.

"Inne postulowane wcześniej inwazyjne rozwiązania zakładające przymusowe przewalutowanie kredytów mogłyby stanowić istotne ryzyko dla stabilności finansowej, a ich dalsza obecność w debacie publicznej może ograniczać skłonność kredytobiorców do zawierania dobrowolnych porozumień oraz negatywnie wpływać na koszty finansowania działalności bankowej" - napisano w raporcie.

NBP ocenia, że banki powinny uwzględniać w swojej polityce kredytowej możliwość wzrostu stóp procentowych i wymagać, aby kredytobiorcy dysponowali odpowiednimi buforami dochodowymi, niezależnie od formuły oprocentowania kredytu.

"(...) Uzasadnione jest, zapowiadane przez KNF, ustalenie zasad dobrych praktyk związanych z oferowaniem klientom i zarządzaniem przez banki ekspozycjami kredytowymi zabezpieczonymi hipotecznie oprocentowanymi stopą stałą lub okresowo stałą" - napisano w komunikacie.

W opinii NBP, wskazane jest wprowadzenie rozwiązań prawnych ułatwiających bankom pozyskanie finansowania dłużnego spełniającego wymogi MREL.

"Dodatkowym korzystnym efektem wzrostu udziału długoterminowych instrumentów dłużnych w finansowaniu banków byłoby zmniejszenie niedopasowania zapadalności aktywów i pasywów" - napisano w raporcie.

W ocenie NBP, dla wzmocnienia sektora bankowości spółdzielczej pożądana jest jego dalsza integracja, w szczególności w ramach Systemów Ochrony Instytucjonalnej (IPS). Banki spółdzielcze, które dotychczas nie przystąpiły do tych systemów, powinny najpóźniej przed końcem roku zapewnić zgodność swojego działania z wymogami ustawowymi.

NBP rekomenduje kontynuację działań restrukturyzacyjnych w sektorze SKOK, zmierzające do wzrostu efektywności, obniżenia kosztów działania kas w tym z tytułu usług obcych, jak również zwiększenia kapitałów tych kas, których sanacja jest możliwa.

Wyniki testów warunków skrajnych wskazują, że większość banków jest w stanie zaabsorbować skutki potencjalnych szoków dla systemu finansowego - podał NBP w raporcie o stabilności systemu finansowego. Niedobór kapitału banków w scenariuszu referencyjnym wyniósłby 4,3 mld zł, a w scenariuszu szokowym 13,6 mld zł w okresie I kw. 2018 r. - IV kw. 2020 r.

"Wyniki testów warunków skrajnych i symulacji zdolności do absorbowania strat wskazują, że większość banków jest w stanie zaabsorbować skutki szoków w systemie finansowym i jego otoczeniu gospodarczym, przyjętych w scenariuszu testów.

Jednakże, realizacja restrykcyjnego scenariusza, zakładającego istotne spowolnienie wzrostu gospodarczego, doprowadziłaby do znacznego pogorszenia się zyskowności sektora, a także spadku współczynników kapitałowych. Ryzyko systemowe nie zmaterializowałoby się ze względu na relatywnie wysokie poziomy wyjściowe współczynników kapitałowych w bankach" - napisano w raporcie.

Z raportu wynika, że w przypadku realizacji scenariusza referencyjnego wszystkie banki spełniłyby normy współczynników kapitałowych I i II filara.

"Średni łączny współczynnik kapitałowy dla analizowanej grupy banków spadłby z 18,1 proc. do 17,1 proc., m.in. na skutek wzrostu akcji kredytowej i związanej z tym rosnącej ekspozycji na ryzyko. Zmniejszyłyby się współczynniki kapitałowe większości banków" - napisano.

"Większość banków spełniłoby wymóg połączonego bufora. Banki, które nie spełniłyby tego wymogu posiadają relatywnie niski udział w aktywach sektora bankowego. Szacowana wartość ich zapotrzebowania na kapitał wyniosłaby 4,3 mld zł, tj. 16,1 proc. funduszy własnych tych banków na koniec grudnia 2017 r." - dodano.

Autorzy raportu zwracają uwagę, że wspólną cechą banków niespełniających wymogu połączonego bufora jest ich relatywnie niski poziom nadwyżek kapitałowych oraz wskaźników zyskowności. Dodają, że ten ostatni czynnik obniża zdolność akumulacji kapitałów z zysków zatrzymanych.

"Zmaterializowanie się scenariusza szokowego doprowadziłoby do ogólnego spadku zyskowności sektora, a w części banków do powstania strat, które musiałyby zostać pokryte z dostępnych kapitałów. W rezultacie średni łączny współczynnik kapitałowy dla analizowanej grupy banków spadłby z 18,1 proc. do 15,4 proc. Spadek łącznego współczynnika kapitałowego dotyczyłby większości banków" - napisano.

"Dodatkowo zwiększyłoby się zróżnicowanie banków pod względem łącznego współczynnika kapitałowego - niektóre podmioty byłyby znacznie silniej dotknięte realizacją scenariusza szokowego" - dodano.

Analitycy NBP oceniają, że norm kapitałowych filara I i II nie spełniłyby cztery banki o łącznym udziale w aktywach sektora bankowego wynoszącym 5,2 proc. Banki te musiałyby podnieść fundusze własne na koniec okresu symulacji o 2,1 mld zł (tj. około 28,4 proc. funduszy własnych tych banków na koniec grudnia 2017 r.).

"W scenariuszu szokowym 20 banków, mających udział 27,7 proc. w aktywach sektora bankowego, nie spełniłoby wymogu połączonego bufora. Szacowana wartość ich zapotrzebowania na kapitał wyniosłaby 13,6 mld zł, tj. 25,3 proc. funduszy własnych tych banków na koniec grudnia 2017 r." - napisano.

"Należy jednak wskazać, że jednym z głównych celów buforów kapitałowych jest zwiększenie zdolności absorpcji strat przez banki w warunkach stresowych. Dlatego czasowe wykorzystanie buforów kapitałowych przez banki w okresach dekoniunktury nie powinno być postrzegane jako zjawisko negatywne" - dodano.

W raporcie podano, że w analizowanych scenariuszach w żadnym banku nie wystąpiłyby przesłanki do ogłoszenia upadłości, a tym samym nie zaszłaby konieczność szacowania strat z tytułu tzw. efektu domina.

"Symulacja ryzyka płynności wykazała nieznaczne polepszenie odporności sektora bankowego. W przypadku materializacji bardzo restrykcyjnego scenariusza szokowego grupa krajowych banków komercyjnych o udziale około 4 proc. w aktywach sektora nie miałyby odpowiednio wysokich nadwyżek płynnych aktywów do pokrycia zobowiązań związanych z odpływem kapitału zagranicznego, deprecjacją złotego i spadkiem zaufania klientów (...), a ich łączny niedobór aktywów płynnych wyniósłby około 17 mld zł. W symulacji przeprowadzonej w poprzedniej edycji Raportu było to odpowiednio 8 proc. i 17 mld zł" - napisano.

Z dokumentu wynika, że wyniki testów warunków skrajnych wskazują, że prawdopodobieństwo materializacji ryzyka systemowego, rozumianego jako ryzyko zakłócenia świadczenia usług pośrednictwa finansowego przez banki, jest bardzo niskie.

"Wyniki symulacji szoku płynności wykazały, że odporność sektora bankowego jest wysoka i nieznacznie się polepszyła w stosunku do oceny przedstawionej w poprzedniej edycji Raportu. Banki posiadają odpowiednie bufory płynnych aktywów aby sprostać sytuacji napięć na rynkach finansowania. Istnieje jednak grupa banków o podwyższonym profilu ryzyka płynności" - dodano.

Poniżej wyniki testów warunków skrajnych NBP:

Dane historyczne Wyniki symulacji za okres
I kw. 2017 - IV kw. 2017 I kw. 2018 - IV kw. 2020
scenariusz scenariusz
referencyjny szokowy
Wartości średnioroczne (jako % aktywów)
Odpisy z tytułu utraty wartości kredytów 0,52 0,52 1,04
Wynik odsetkowy 2,41 2,41 2,15
Wynik finansowy netto 0,85 0,85 0,14
Potrzeby kapitałowe
Niedobór kapitału względem wymogów filara I i II (w mld zł) 0,0 0,0 2,1
Niedobór kapitału względem wymogów filara I i II
powiększonych o wymóg połączonego bufora (w mld zł) 0,0 4,3 13,6
Banki nie spełniające wymogów filara I i II
liczba banków 0 8 20
udział w aktywach sektora bankowego (w %) 0,0 13,7 27,7
Poniżej podstawowe wskaźniki gospodarcze w rozważanych scenariuszach makroekonomicznych NBP:
2018 2019 2020
Tempo wzrostu PKB rdr
scenariusz referencyjny 4,2 3,8 3,6
scenariusz szokowy 2,6 1,0 1,4
Średnioroczna stopa bezrobocia według BAEL
scenariusz referencyjny 3,9 3,5 3,3
scenariusz szokowy 4,5 6,0 7,4
Inflacja CPI rdr
scenariusz referencyjny 2,1 2,7 3,0
scenariusz szokowy 2,2 3,0 2,0
WIBOR3M
scenariusz referencyjny 1,7 1,7 1,7
scenariusz szokowy 1,6 1,4 1,0

Z raportu wynika, że może wystąpić konieczność zawiązania dodatkowych rezerw na sprawy sporne w związku z przebiegiem postępowań sądowych w sprawie walutowych kredytów mieszkaniowych oraz na skutek znacznego wzrostu liczby takich postępowań.

"Należy jednak zauważyć, że orzeczenia sądów powszechnych i Sądu Najwyższego wydawane w sprawach związanych z takimi kredytami nie wskazują na występowanie jednolitej linii orzeczniczej, zarówno w zakresie oceny abuzywności samych klauzul umownych, jak i skutków stwierdzenia abuzywności klauzul dla dalszego obowiązywania umów kredytowych" - napisano.

Dodano, że złożone w parlamencie projekty ustaw dotyczących walutowych kredytów mieszkaniowych, w tym projekt ustawy o zasadach zwrotu niektórych należności wynikających z umów kredytu i pożyczki, w przypadku ich wejścia w życie spowodowałyby konieczność pomniejszenia wartości kredytów o tzw. zwrot spreadów walutowych lub o umorzenia z innego tytułu i w konsekwencji obniżenie wyników.

W horyzoncie około 5 lat koszty finansowania banków mogą ponadto się zwiększyć na skutek konieczności emisji instrumentów finansowych w celu spełnienia wymogu MREL.

PAP

Podziel się

~anna garszel -

Kredyt w 2008 roku - 220.000 zł (niby we frankach). Po 8 latach sumiennych spłat i nawet nadpłat do spłaty pozostaje około 320.000 zł. Tyle tytułem komentarza. To kredyt czy złodziejska, spekulacyjna lichwa niczym nie różniąca się od chwilówek w parabankach

~BANKOWIEC -

Wyłazi nieuctwo i brak wyobraźni. Dlaczego kupowaliście mieszkania na kredyt po 6000 dolarów/metr (12.000 PLN/metr i dolar po 2 PLN) skoro kilka lat wcześniej takie same chałupy były po około 900 dolców/metr (4000 PLN i dolar po 4,5 PLN). Czy ktoś Wam kazał? Jak braliście tzw. "tanie" kredyty jak SZALENI, to SAMI powodowaliście gigantyczny wzrost cen na rynku. Kupowaliście dziury w ziemi. Trzeba było wynająć jakieś lokum i przeczekać to szaleństwo (wariackich cen mieszkań i wyśrubowanego ponad wszelką miarę tj. bardzo mocnego złotego). Lub też jeszcze parę latek pomieszkać z Mamusią i Tatusiem. A teraz szukacie winnych. Ale prawdziwa tragedia może być dopiero przed Wami. Po okresie minimalnej inflacji, może nastąpić jej wybuch. I rata nie wzrośnie o głupie 500-1000 złotych, ale kilkakrotnie. Jak to się stanie (oby się nie stało), to większość z Was wyleci z wielkim hukiem z chałup, a ich ceny spadną na pysk. Poczytajcie co było np. w ukochanych przez Was Stanach. Ale to była dopiero przystawka do głównego dania, które zostanie Wam zaserwowane. W moim przekonaniu kredyt, to największe zło i jest do zaakceptowania jako jedynie niewielkie uzupełnienie kapitału niezbędnego do nabycia mieszkania lub domu. Zapamiętajcie sobie: DOBROBYT NA KREDYT NIE ISTNIEJE. To droga do piekła

~FRANK DOLAS -

DLACZEGO NIE MOGŁEM DOSTAĆ KREDYTU WE FRANKACH JAK PRZEZ CHWILĘ KOSZTOWAŁ 5.OO PLN.............?????????

~pogrzebacz -

W Warszawie przed 2008 roku kredytobiorcy brali wielką płytę po 9000 bo "mieszkania miały tylko drożeć" tak przynajmniej twierdzili "eksperci". Teraz jej za 5000 nie mogą sprzedać. Oj Bartosz Bartosz.... Nabazgrany wykresik, który nie oddaje spadków po kryzysie w 2008 roku. I wszystkich tych biednych ludzi, którzy obecna wartość kredytu do spłaty przewyższa obecną cenę mieszkania pomimo blisko 10 letniego spłacania. Zanim weźmiesz kredyt zastanów się 100 razy. Wzięcie kredytu to jedna z największych krzywd, jaką biedny człowiek może sobie zrobić samemu. Kredyty są dla ludzi bogatych, którzy dla kaprysu posiadania czegoś natychmiast są skłonni zapłacić za towar więcej niż kosztuje. Przekleństwem świata stał się fakt ze lichwiarzom udało się wmówić sporej części ludzkości, że kredyt jest dla ludzi biednych. Co jest fałszywe, bo jeśli nie stać cię na kupienie towaru za gotówkę, to tym bardziej nie stać cię na wzięcie go na kredyt, bo wtedy nie tylko zapłacisz za towar, ale jeszcze do tego oddasz często drugie tyle odsetek bankierowi i w sumie płacisz o wiele więcej niż towar jest wart. Jedyna szansa to oszczędzać i mieć zawsze w zanadrzu trochę grosza na nieprzewidziane wydatki. Biorąc kredyt stajesz się jeszcze biedniejszym, bo tym, co zarobisz musisz się dzielić z bogatym bankierem. Kredyt w perspektywie czasu nie sprawi, że stać cie na więcej tylko na mniej.

~Andrzej -

Spora część ludzi żyje ponad stan, inni znów ledwo wiążą koniec z końcem. Nasze społeczeństwo strasznie rozwarstwione. Za dużo spekulacji, za mało uczciwej pracy. Wszystko się rozjeżdża. Nasza rzeczywistość to jak nasze narodowe danie - bigos, wszystko wymieszane. Rodacy opamiętajmy się, nie dajmy się doić tym którzy spekulują, są bezwzględni i zedrą z Nas ostatnią koszulę. Wszystko przewartościowane.

Piszesz jako Gość