Polacy mają słabo zabezpieczone hasła do banków

Wtorek, 12 czerwca (12:42)

Ponad 70 proc. Polaków korzystających z bankowości internetowej w ciągu ostatniego roku nie zmieniło hasła do swojego konta - wynika z badań Komisji Europejskiej.

Zdjęcie ilustracyjne /©123RF/PICSEL

Jednocześnie, jedynie 13 proc. Polaków podjęło konkretne działania, by zwiększyć poziom bezpieczeństwa przy korzystaniu z sieci. A gros w ogóle nie widzi takiej potrzeby.

Według raportu Związku Banków Polskich "Cyberbezpieczny portfel", ponad 90 proc. Polaków twierdzi, że przy korzystaniu z bankowości internetowej czuje się bezpiecznie lub bardzo bezpiecznie. Według ekspertów takie opinie są zaskakujące i "na wyrost", zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę, że większość mieszkańców naszego kraju otwarcie deklaruje, iż w żaden sposób nie rozwija swojej wiedzy na temat cyberzagrożeń i nie widzi także takiej potrzeby w najbliższej przyszłości.

Tymczasem według badań Komisji Europejskiej, ponad 70 proc. Polaków "na własnej skórze" doświadczyło (i rozpoznało) przynajmniej jednej próby wyłudzenia wrażliwych danych autoryzacyjnych do swojej bankowości elektronicznej (hasła, PIN-y, loginy etc.).

Z kolei badanie TNS na zlecenie ZBP pokazuje jeszcze inne niepokojące dane, 21 proc. Polaków nie posiada zainstalowanego i aktualnego programu antywirusowego, tyle samo otwiera załączniki i klika w linki w mailach od nieznanych nadawców. Co czarty nie zwraca uwagi na symbol kłódki i https:// na początku adresu strony internetowej.

Z wyników sondaży jasno wynika, że czujność użytkowników bankowości elektronicznej jest uśpiona, bo zakładają, że o bezpieczeństwo powinien dbać głównie bank. Wskazują sektor bankowy jako jeden z najbardziej cyberbezpiecznych. Taka ocena może cieszyć, ale eksperci podkreślają, że nawet najbardziej zaawansowane systemy bezpieczeństwa nie będą efektywne, jeśli podstawowe zasady nie będą przestrzegane przez użytkowników bankowości elektronicznej.

Do takich czynności należą między innymi częsta zmiana haseł do serwisu transakcyjnego konta, nie używanie prostych skojarzeń w ich tworzeniu, czy nie zapisywanie ich na papierze. Według badania przeprowadzonego przez KE nawyki użytkowników internetu zmieniają się na lepsze, jednak w wielu krajach Unii Europejskiej pozostaje w tym zakresie jeszcze wiele do zrobienia. Jedną z podstawowych i prostych czynności, jaką jest zmiana hasła do konta bankowego minimum raz w roku wykonuje w Polsce tylko ok. 30 procent osób korzystających z bankowości elektronicznej.

Tymczasem z usług finansowych zdalnie czyli przy użyciu komputerów i smartfonów korzysta coraz większa grupa. W ciągu ostatnich 7 lat liczba użytkowników bankowości internetowej w Polsce wzrosło prawie dwukrotnie. W 2010 roku było to niewiele ponad 9 milionów, a w 2017 roku prawie 16 milionów Polaków.

W tym kontekście, porównując do pozostałych państw Unii Europejskiej plasujemy się w środku stawki. Według badania przeprowadzonego przez KE, w Polsce 60 proc. respondentów odpowiedziało, że korzysta z bankowości internetowej, czyli o 2 pkt proc. więcej niż średnia dla państw UE. Nowoczesne formy bankowości najbardziej popularne są w krajach skandynawskich, a najmniej w Rumunii i Bułgarii, bo w tych krajach korzysta z niej zaledwie kilkanaście procent ludności.

W opublikowanym przez Komisję Europejską raporcie dotyczącym stopnia digitalizacji państw członkowskich (DESI) Polska zajęła 24. miejsce wśród 28 krajów, wyprzedzając Włochy, Grecję, Bułgarię i Rumunię. Indeks bierze pod uwagę pięć czynników, takich jak: infrastruktura sieciowa, wykorzystanie internetu, cyfrowe usługi publiczne, kompetencje internetowe oraz integracja technologii cyfrowych. Liderem rankingu od trzech lat jest Dania, przed Szwecją, Finlandią i Holandią. Państwa te, podobnie jak np. Belgia, wdrażają długoterminowe strategie cyfryzacji gospodarki i administracji. W ostatnich latach także Norwegia podejmuje działania m.in. w celu przyspieszenia transferu danych w sieciach komórkowych i zwiększenia prędkości mobilnego internetu.

Monika Krześniak-Sajewicz

INTERIA.PL

Podziel się

~jyd -

Problem jest nie w hasłach, ale w bezsensie istnienia samych banków. "Stara ekonomia czy nowa? Chińczycy to zrozumieli, dlatego rozwijają się w tempie dwucyfrowym i dolarów mają pewnie więcej od Amerykanów. A ci, którzy nie zrozumieli bankrutują albo są zadłużeni po uszy, biedni, głodni, zacofani i umierają młodo - bo na wszystko brakuje kasy: "Kredyty we frankach i opcje walutowe pozwoliły ludziom poznać prawdę o bankach i bankierach. Banki nie są uczciwymi instytucjami, nawet jeśli mają koncesje państwowe. Nie uznają równości stron partnerskich. Banki prywatne są zalegalizowanymi złodziejami. Żeby było śmiesznie - zbędnymi w dobie waluty wirtualnej. Wzięcie kredytu nie oznacza otrzymania z banku złota, ale oznacza dopisanie długu osobie potrzebującej pieniędzy, a następnie "wpuszczenie" tego długu przez łącza komputerowe na rynek ekonomiczny, żeby funkcjonował jako realne pieniądze. Dopiero spłata tego dopisanego długu daje wartość walucie. Inaczej mówiąc, kredyt oznacza najdroższą na świecie usługę. Jest to usługa dopisania długu w komputerze. A to znaczy że każde państwo na świecie może zrezygnować z banków. Każde państwo na świecie może samo dopisywać dług swoim obywatelom stosownie do ich potrzeb finansowych. Na takich samych zasadach. A zysk z tego byłby taki, że pieniądze, zamiast do kieszeni bankierów na jakichś kajmanach, trafiałyby powtórnie na rynek państwa, które wykreowało dług. To że tak się nie dzieje, wynika tylko i wyłącznie z tego, że wciąż funkcjonują stare prawa ekonomiczne z czasów obrotu złotem, nie uwzględniające tego, że obecnie ekwiwalentem złota stały się bity. Każde państwo świata może stworzyć własną kryptowalutę i dopisywać dług, dając obywatelom możliwość rozwoju. Bez udziału banków i bankierów. Każde państwo może wręcz funkcjonować na zasadzie samodzielnej planety. Oczywiście w ramach współpracy międzynarodowej można stworzyć przepisy wspólne wymiany walutowej. Oparte o zdrowe zasady. Bez udziału złodzieja bankowego. Kredyt w banku oznacza tyle, że spłacający zobowiązuje się wybudować "dziesiąty" basen bankierowi gdzieś na "kajmanach", który sfinansuje, bez względu na to czy wybuduje sobie dom, czy nie. Kredyt oznacza zobowiązanie dla kredytobiorcy, a nie dla kredytodawcy. Kredytodawca siada tylko do komputera i dopisuje dług kredytobiorcy. Po dopisaniu długu, zaczyna obowiązywać zobowiązanie w jedną stronę. To przypomina sytuację, w której jedna osoba do drugiej mówi, że potrzebuje pieniędzy, a ta druga pisze e-maila "Ta informacja to są pieniądze. Masz u mnie dług do zwrotu wraz z odsetkami". Co ubywa kredytodawcy w zasobach gdy dopisuje dług kredytobiorcy??? Nic! Totalnie nic!!! Ponieważ kredytodawcy nic nie ubywa w czasie udzielania kredytu, to równie dobrze takim kredytodawcą może być wyłącznie państwo. Przecież ani jedno ani drugie złota nie pożycza. Tylko bity!!! Państwo może stworzyć instytucję państwową, z komputerami i oprogramowaniem, które będą obsługiwać konta wszystkich firm i wszystkich obywateli w państwie - bez istnienia banków. Jeśli z NIP, PESEL, KRS, prawo jazdy, ubezpieczenia itp. można, to ze spersonalizowanymi numerami kont też można. A czym jest pieniądz jako taki? Pieniądz jest informacją o wartości towarów i usług. Bez towarów i usług nie ma żadnej wartości!!! Nie jest żadną wiedzą tajemną, którą mogą i muszą rozumieć tylko ludzie "wybrani". Ta prosta w przekazie informacja celowo została skomplikowana tak, aby ludzie nie widzieli prostych mechanizmów związanych z obiegiem pieniędzy i nie widzieli miejsc przekrętów."

~SJR -

A jakie ja stosuję "własne" zabezpieczenia?! 1. Pierwsze podstawowe to nie zapisuję nigdzie (kartka, plik) haseł. 2. Nigdy nie wpisuję ani całego loginu ani całego hasła bankowego jednym ciągiem! Czyli jeśli miałbym login numeryczny 5476411 to wpisuję go znakami 1144567 wstawiając w odpowiednie miejsce kursor. I podobnie hasło. Nie wiem, czy jest to znaczące utrudnienie (to drugie) dla postronnych osób czy niewielkie może ktoś siedzący w temacie się wypowie.

flz

flz -

Co bym nie wymyślił hasło zawsze będzie hasłem czy to stare czy nowe. Osobiście nie ujawniam hasła chyba, że pracownik banku ale to już poza moim wpływem. Zresztą te kwoty co posiadam na koncie chyba nie zachęciłyby do kradzieży pieniędzy. Chociaż z drugiej strony nawet dla 20 zł potrafią człowieka zabić.

Gość

Piszesz jako Gość