Sąd Najwyższy w sprawie opieszałości ubezpieczycieli

Środa, 13 czerwca (16:34)

Sąd Najwyższy tym razem nie podzielił prokonsumenckiego podejścia zaprezentowanego w istotnym poglądzie Rzecznika Finansowego, w sprawie skutków przekroczenia terminu odpowiedzi na reklamację - podał Rzecznik Finansowy na profilu FB.

Sąd Najwyższy uznał, że owszem klient może w takiej sytuacji domagać się uznania jego reklamacji za rozpatrzoną pozytywnie, ale z drugiej strony podmiot rynku finansowego zachowuje możliwość kwestionowania zasadności dochodzonego roszczenia tak co do zasady, jak i co do wysokości.

Jednocześnie podkreślił, że to na podmiot rynku finansowego przesuwa się ciężar dowodu i będzie on musiał udowodnić, że roszczenie klienta jest niezasadne, albo przysługuje mu w niższej wysokości.

- Stanowisko SN oznacza, że tego typu spory wciąż będą rozstrzygane w sądach, o ile podmiot rynku finansowego nie zdecyduje się na polubowne załatwienie sporu z klientem. Jednocześnie należy podkreślić, że przeniesienie ciężaru dowodu i domniemanie zasadności roszczeń podniesionych przez klienta w reklamacji, na którą nie dostał terminowej odpowiedzi, poprawia sytuację procesową klientów w stosunku do stanu sprzed wejścia w życie ustawy reklamacyjnej. Dodatkowo, Rzecznik Finansowy może wspierać klientów występujących na drogę sądową tzw. istotnym poglądem w sprawie. Z pogłębioną analizą skutków tej uchwały warto poczekać do publikacji uzasadnienia. Warto zwrócić uwagę, że sąd rozpatrywał sprawę, w której strony sporu nie wiązała umowa ubezpieczenia - reklamację złożyła poszkodowana w wypadku komunikacyjnym, chcąca podwyższenia zadośćuczynienia przyznanego przez ubezpieczyciela z polisy OC sprawcy - komentuje Tomasz Młynarski, radca prawny w biurze Rzecznika Finansowego.

Sąd Najwyższy zajmował się zapytaniem Sądu Okręgowego w Lublinie dotyczącym interpretacji art. 8 ustawy o rozpatrywaniu reklamacji. Przepis ten przewiduje, że w przypadku niedotrzymania przez podmiot rynku finansowego ustawowych terminów odpowiedzi na reklamację, uważa się ją za rozpatrzoną zgodnie z wolą klienta.

W tej sprawie Rzecznik Finansowy przedstawił tzw. istotny pogląd.

- Niestety dostrzegam, że dziś niektóre firmy w tego typu sprawach odsyłają klientów do sądu. Moje zdanie jest jasne. W takiej sytuacji bank czy ubezpieczyciel powinien zrealizować to, czego klient domagał się w reklamacji - uzasadniała Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy.

Jej zdaniem podmiot rynku finansowego powinien zrobić to dobrowolnie, nie zmuszając klienta do wytaczania powództwa w sądzie. Jak uzasadniała, na racjonalność takiego działania, wskazuje dotychczasowe orzecznictwo w tego typu sprawach. W części sporów sąd odstępował szczegółowego postępowania dowodowego dotyczącego wysokości szkody, ograniczając się do zbadania zarzutu nieudzielenia odpowiedzi na reklamację. Sąd może też decydować, czy w danym przypadku konieczne jest analizowanie rozmiarów roszczeń, czy może być zastosowane tzw. postępowanie uproszczone.

Rzecznik podkreślał, że w uzasadnieniu ustawy jasno wskazano, że dla jej prawidłowego funkcjonowania konieczne jest zastrzeżenie sankcji za niedochowanie ustawowego terminu udzielenia odpowiedzi na reklamację. Wcześniej takiego rozwiązania nie było i - jak wynika z doświadczeń Rzecznika - instytucje finansowe często kazały czekać wiele miesięcy na odpowiedź, a nawet ignorowały reklamacje klientów.

Sąd Najwyższy nie podzielił tak jednoznacznego stanowiska Rzecznika Finansowego.

Monika Krześniak-Sajewicz

INTERIA.PL

Podziel się

~Alan -

klęska Rzecznika Finansowego i konsumenta z instytucjami finansowymi i wbrew dyrektywie unijnej o szczególnej ochronie konsumenta. To czarny dzień dla SN w oczach nie tylko Polski ale i Swiata!

~:/ -

Jednym słowem PZU musi zawsze wygrać i nie wypłacić przynajmniej części ubezpieczenia, bo musi finansować pomysły dojnej zmiany.

~Jerzy z Legnicy -

SN się tu ośmieszył. Potwierdza, że prawo nie może być realizowane??? Skoro prawnie wyznacza się termin reklamacji, to winien być zrealizowany lub "z urzędu" reklamacja uznana za zasadną. Te same sądy odrzucą wnioski, pozwy jeżeli nie spełniają przesłanek formalnych, w tym wyznaczonych terminów. Niedotrzymanie terminów bez konsekwencji czyni takie prawo bezużytecznym. Ja mam wówczas uzasadnioną wątpliwość co do bezstronności sądów. Coś mi tu "cuchnie korupcją", bo orzeczenie wyraźnie faworyzuje ubezpieczycieli.

~koliberek -

Czy w tym kraju skończy się w końcu niesprawiedliwość w sądach ?! Dlaczego w tym kraju w dalszym ciągu zderzenie się szarego obywatela z korporacjami finansowymi ( czyt. ubezpieczalniami i bankami) zawsze musi kończyć się przegraną ?! Dlaczego w dalszym ciągu pazerni złodzieje są uprzywilejowani ?!

~Patriotka -

Obywatel, konsument powinnien mieć większe prawa w starciu z korporacjami, koncernami, którzy mają ogromną kasę na prawników i mogą przeciągać takie spory w nieskończoność. Nawet gdy ewidentnie nie mają racji. Jednak prawo jest na tyle źle skonstruowane, że daje duże pole do interpretacji. POTRZEBA wyrównania szans w polskich sądach.

Piszesz jako Gość