Dodatkowe argumenty dla frankowiczów

Czwartek, 12 lipca (06:00)

W sprawach kredytów walutowych sądy do tej pory skupiały się w większości na kwestiach abuzywności postanowień odsyłających do tabel kursowych banków.

Drożejący frank martwi nie tylko tylko zadłużonych /© Panthermedia

Nowością w tych sprawach jest to, że coraz częściej mówi się o nierównomiernym rozłożeniu ryzyka walutowego pomiędzy kredytobiorcę a bank, zaś sądy dopuszczają dowody z opinii biegłych w tym zakresie.

Konsekwencją uznania, że umowa nierównomiernie rozkłada ryzyko walutowe przerzucając je w całości na kredytobiorcę, przy braku rzetelnej informacji o tym ryzyku, może być stwierdzenie nieważności umowy kredytu jako sprzecznej z zasadami współżycia społecznego i to niezależnie od stosowania przez bank własnych tabel kursowych.

A jak było naprawdę? Czy banki wystawiły kredytobiorców na jednostronne ryzyko zmian kursowych?

"Po uruchomieniu kredytów powiązanych z walutą, banki sprzedawały na rynku międzybankowym walutę szwajcarską w ilości odpowiadającej mniej więcej wartości uruchomionych kredytów. W ten sposób pozbywały się ryzyka walutowego z własnych ksiąg rachunkowych i zamykały swoją pozycję walutową.

Z drugiej strony banki zapisywały w sowich księgach rachunkowych, że kredytobiorca ma im oddać kredyt w walucie frank szwajcarski, czyli to ryzyko niejako przenosiły na kredytobiorcę. Otwierały mu ogromną pozycję w walucie szwajcarskiej - czyli wystawiały na ryzyko, którego jednocześnie same się pozbywały" - komentuje mec. Barbara Garlacz prowadząca tego typu sprawy, w ramach których sądy zarządziły już odpowiednie dowody z opinii biegłych.

Banki w przeważającej mierze informowały przy tym kredytobiorców, że frank jest walutą stabilną, a jednocześnie nie informowały, że mimo tej stabilności bank nie bierze na siebie ryzyka, które sprzedaje kredytobiorcy w ramach kredytu powiązanego z walutą. W większości też przypadków banki ograniczały się do wskazania możliwego wpływu wahań kursu na ratę kredytu ale nie na jego saldo - czyli ekonomicznie rzecz ujmując na otwartą pozycję walutową kredytobiorcy.

"Takiej wybrakowanej informacji o ryzyku nie sposób oczywiście uznać za rzetelną. Gdyby bowiem kredytobiorca wiedział, że kupuje ryzyko, którego profesjonalna instytucja nigdy by na siebie nie przyjęła - to z pewnością takiego kredytu też by nie wziął. Wymóg rzetelnej informacji o ryzyku wynika chociażby z orzeczenia TSUE w sprawie C-186/16" - dodaje mec. Barbara Garlacz.

Brak równowagi kontraktowej podstawą nieważności

Fakt, że po zamknięciu pozycji walutowej bank jest neutralny na ryzyko walutowe - czyli ani nie traci ani nie zyskuje na wzroście kursu, a klient w razie wzrostu kursu ponosi stratę, gdyż nie jest zabezpieczony przed tym wzrostem - świadczy o nierównomiernym rozłożeniu ryzyka walutowego w umowie kredytu i zabezpieczeniu przez nią wyłącznie interesów banków.

W podobnej sprawie dotyczącej transakcji na instrumencie pochodnym Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 15 marca 2018 roku (AGa 758/18) uznał, że taki nierównomierny rozkład ryzyka walutowego w umowie z domknięciem pozycji walutowej po stronie banku i bez zabezpieczenia drugiej strony kontraktu prowadzi do nieważności umowy. Ten sam argument mogą wykorzystać tzw. frankowicze walczący w sądach.

Barbara Garlacz - radca prawny, radca prawny prowadzący spory dot. umów kredytów powiązanych z walutą oraz instrumentów pochodnych

INTERIA.PL

Podziel się

~jakinick -

Człowieku, co Ty gadasz? 95% sądów w Polsce stoi po stronie złodziejskiej mafii bankowej. Tylko garstka sędziów miała odwagę przeciwstawić się złodziejom. Jak to jest, że kraj ten sam, kredyty takie same, a wyroki wg "widzimisię" sędziów? Zależne od pogody, humoru, fazy księżyca, koligacji rodzinnych i znajomości z królikami itd. To ma być sprawiedliwy system? Jeden sędzia udaje, że złodziej jest kryształowo uczciwy, a drugi piętnuje przestępstwo i chroni ofiarę. Panie Prezydencie i Panie Kaczyński. Tym razem Wam nie pójdzie tak łatwo. Policzymy się przy urnie.

~SZATAN -

czy ktoś jeszcze pamięta , że Kandydat DUDA obiecał przewalutowanie po kursie z dnia zaciągnięcia Kredytu ? ... aha , nie mógł tego zrobić ? ... ale OBIECAŁ !!! a wiecie , że on uważa swoje słowo za ŚWIĘTOŚĆ ;))

~Grzegorz -

gdzie była KNF? gdzie był NBP? gdzie był rząd? dopuszczając na rynek bankowy (to nie są jakieś para banki tylko instytucje finansowe mające państwowe licencje)... w takiej sytuacji państwo, rząd jest współodpowiedzialny za przekręty finansowe stosowane przez banki

~były bankier -

Przekręt zasadniczy polegał na tym , że banki wcale żadnych franków nie kupowały, żeby udzielić kredytu, ani wcale nie musiały ich mieć na stanie. To była zwykła papierowa przeliczanka, z perspektywą,że jak kurs wzrośnie to będzie czysty dodatkowy zarobek dla nich przy spłacie !!! Pytanie zasadnicze brzmi: a skąd banki wiedziały, że z biegiem lat kursy wzrosną, bo bez tej wiedzy przecież nie podjęły by takiego ryzyka w ciemno ???? Trzeba by zapytać o to mafie bankową z określonych krajów, ale wątpię w uczciwą odpowiedź .......

~wrr -

a teraz jeszcze wystawiono na premiera Polski byłego bankowca z duuuuużym pakietem akcji banku....jak myslicie....czy ktos taki może zadbać o interes i uczciwość wobec kredytobiorców ???????? eeeeeeeeeeeee.....

Gość

Piszesz jako Gość