Lawinowo rośnie liczba upadłości w branży budowlanej

Poniedziałek, 6 sierpnia (06:00)

Lawinowo rośnie liczba upadłości w branży budowlanej. Sytuacja przedsiębiorstw szybko się pogarsza. W I półroczu tego roku liczba upadłości firm tego sektora wzrosła w ciągu roku o 18 proc., Problemem są rosnące koszty pracy i zadłużenie firm oraz szybki wzrost cen materiałów.

/Newseria Biznes

Inwestycji infrastrukturalnych w Polsce przybywa, ale branża budowlana na tym nie korzysta. Firmy borykają się z rosnącym zadłużeniem, które wynika zarówno z rosnących kosztów, jak i zatorów płatniczych.

Ceny produktów niezbędnych w produkcji budowlanej rosną nawet o 30 proc., a odczuwają to zwłaszcza te firmy, które zawierały kontrakty 2-3 lata temu i robiły znacznie niższe wyceny. Tym samym pogarsza się sytuacja finansowa przedsiębiorstw budowlanych - spada ich rentowność i lawinowo rośnie liczba upadłości.

- Istotnym problemem branży budowlanej jest generalny wzrost cen materiałów budowlanych. Dotyczy to zwłaszcza branży infrastrukturalnej, drogowej i kolejowej. Poniekąd problemem powiązanym z jednym i z drugim jest brak waloryzacji, czyli możliwości aktualizowania ceny kontraktowej o wskaźnik wzrostu cen materiałów budowlanych i kosztów robocizny - podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jan Styliński, prezes zarządu Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

W sektorze publicznym i prywatnym od kilku miesięcy panuje boom inwestycyjny. Rośnie produkcja budowlano-montażowa (w czerwcu wzrost o 24,7 proc. rdr.). Mimo to sytuacja polskich firm z branży budowlanej nie jest dobra.

- Firmy budowlane cały czas są tą częścią gospodarki, która w nikłym stopniu korzysta z koniunktury. Można nawet powiedzieć, że mimo koniunktury sytuacja jest gorsza niż była 2 lata temu, jeśli spojrzymy na wyniki finansowe firm - przekonuje Jan Styliński.

Wartość indeksu WIG-budownictwo jest już na poziomie ok. 2,1 tys. pkt. - najniższym od początku 2015 roku. Firmy borykają się przede wszystkim z rosnącymi kosztami. Brak rąk do pracy sprawia, że większa jest presja na wzrost wynagrodzeń. Wyższe są też ceny materiałów budowlanych - PSB podaje, że w I połowie 2018 roku były wyższe od obserwowanych w analogicznym okresie roku poprzedniego w 18 z 20 kategorii produktów. Największe podwyżki odnotowano w kategorii płyta OSB, drewno - o 35,6 proc.

- Największym problemem, o którym słychać od każdej firmy budowlanej, jest bieżąca płynność. Wzrost cen materiałów i robocizny przy stałych cenach kontraktowych powoduje, że instytucje finansujące, czyli banki czy zakłady ubezpieczeń, które tradycyjnie dostarczały dużo kapitału dla rynku budowlanego, zaczynają coraz ostrożniej patrzeć na branżę. Boją się, że nie będziemy w stanie podołać spłacie zaciągniętych kredytów. To z kolei wtórnie przyczynia się do dodatkowego pogorszenia płynności finansowej firm - ocenia Styliński.

Już na początku 2018 roku Polski Związek Pracodawców Budownictwa apelował o dostosowanie cen materiałów i podwykonawstwa w kontraktach infrastrukturalnych tak, by pasowały do obecnej inflacji w branży. PZPB szacuje, że koszty kontraktów na budowę infrastruktury od końca 2016 roku wzrosły nawet o 35 proc.

- Wiele kontraktów zawieranych w minionych latach jest dzisiaj realizowanych ze stratą, która musi być pokryta z innych przedsięwzięć, inwestycji czy ofert. Nie da się ukryć, że straty na ostatnich kontraktach są w jakiejś mierze kompensowane wyższymi wycenami w obecnie prowadzonych przetargach, gdzie dopiero teraz są składane oferty cenowe - zaznacza prezes PZPB.

Sytuacja przedsiębiorstw budowlanych szybko się pogarsza. W I półroczu tego roku liczba upadłości firm budowlanych wzrosła w ciągu roku o 18 proc., a upadłości w budownictwie miały 55-proc. udział w łącznej liczbie postępowań w tej branży - podaje Coface. Średnie opóźnienia płatności w budownictwie sięgają niemal 116 dni (wzrost o 32 dni w skali roku). Choć w wielu firmach rosną obroty, to mniejsza jest zyskowność.

- W pewnym segmentach budownictwa infrastrukturalnego w niektórych województwach, zwłaszcza wschodnich, firmy mają rentowność na poziomie 0,8 proc. Nawet te, które sobie dobrze radzą, mają dobrze zbudowany portfel zamówień w bardziej zyskownych segmentach, oscylują w granicach 2,5-2,8 proc. marży. To znacznie poniżej średniej marży w przedsiębiorstwach w Polsce, która jest powyżej 5 proc. - tłumaczy Jan Styliński.

Newseria Biznes

Podziel się

~obserwator -

Na budowach przepracowałem 38 lat, z tego 25 lat w Ojczyźnie. To co dzieje się teraz , kiedy niedoświadczeni projektanci i zainteresowani inspektorzy nadzoru wyczyniają z wykonawcami i podwykonawcami( a przez to i generalny wykonawca) zakrawa na kpinę. Dochodzi do paradoksów i doktoryzowania się na temat układania cegieł w ściankach działowych czy wylewania chudych betonów pod płytę fundamentową. Za to poważne sprawy czasami robione są z przymknięciem oka i nawet w poważnych firmach. Nadzorowałem wykonanie 71 obiektów, w tym kilkunastu sztandarowych,dyrektorowałem od 2002 roku w dużych organizacjach, a teraz na dwa lata do emerytury(przez oszustwo naszych rządów) zgodziłem się dla swojego szefa ,,pomajstrowac". Naród na budowach jak pił tak pije, projekty są żenująco niskiej jakości, a my krzyczymy, że możemy równać się z najlepszymi. Za 250 godzin na mrozie,śniegu z deszczem Ukrainiec zarabia 2500 złotych, Polak 3-3,5 tys na łapę, ale nie dostaje hotelu, dowozu do pracy. Ot i cały sukces lepszej zmiany. Żałuję, iż nie poszedłem do policji. Tam po dwudziestu latach pracy odpoczywałbym w Hiszpanii, czy Dominikanie z dwukrotnie większą emeryturą niż po studiach i czterdziestu latach pracy w budownictwie. Logika polskich móżgów tych z Wiejskiej !!!

~NOSTRADAMUS -

NADCHODZI TSUNAMI DEMOGRAFICZNE NAD POLSKĄ . ZA 10 LAT BĘDZIE O POŁOWĘ MNIEJ STUDENTÓW ORAZ DWUKROTNIE WIĘKSZY WYSYP MIESZAŃ DO WYNAJMU . JAKA BĘDZIE REAKCJA NA RYNKU ...........??????? INWESTUJESZ W NIERUCHOMOŚCI MUSISZ O TYM WIEDZIEC

~demograf -

na 20 osób, które umiera rodzi się ok.13. Te 20 osób zostawia statystycznie 4 mieszkania a te nowe osoby urodzone nie potrzebuje tych mieszkań na tu i teraz. Dodatkowo istnieje różnica 7 osób. Podaż mieszkań będzie olbrzymia, a deweloperzy szukają baranów co się kierują hasłem z 2008 roku - nie kupileś mieszkania to przegrałeś życie. Aż doszło do absurdu ze mieszkania były tansze w niemczech niż u nas

~mkolo -

Deweloperzy wymrą jak dinozaury. Kto mógł wziąć kredyt hipoteczny to już dawno wziął i przez minumum 20 kolejnych lat nie będzie istniał jaki klient. Nowych dobrze płatnych miejsc pracy niema, zza granicy jak już cudem się znajdzie robotę to zwozi się drobne za które rodziny w Polsce nie utrzymasz nie mówiąc o kupowaniu mieszkań. Deweloperzy wciąż żyją historią jak za boomu 2005-2008 bankrutujące firmy odbiły się od dna i dobrze zarobiły. Ale tego już nie będzie bo nie ma żadnych przesłanek. W moim mieście padł największy deweloper z długą tradycją , zostawił dostawców z niezapłaconymi milionowymi fakturam

~mihau -

ale wozy maja piekne ci wszyscy przedsiebiorcy budowlani.. nie wspomne o pieknych durzych domach i wynagrodzeniach typu 2000na reke dla murarza.. Z reszta temat dosc smieszny bo upadlosc to interes sam w sobie

Gość

Piszesz jako Gość