Czy deweloperzy podniosą ceny mieszkań?

Czwartek, 9 sierpnia (15:08)

O ile zdrożały mieszkania na rynku deweloperskim? Jakich podwyżek możemy spodziewać się w najbliższym czasie? Jakie czynniki będą miały decydujący wpływ na wzrost cen ofertowych? Sondę prezentuje serwis nieruchomości Dompress.pl

Sektor budowlany - czy jest się czego bać? /©123RF/PICSEL

Dariusz Niedośpiał, prezes zarządu LC Corp S.A.

O ile w latach 2013-2016 można było mówić o umiarkowanym wzroście cen, o tyle rok 2017 i 2018 jest pod tym względem zupełnie inny. Tylko w ciągu ostatnich 12 miesięcy ceny mieszkań wzrosły średnio o 10 proc., a w Trójmieście, czy Wrocławiu nawet o 17-18 proc. Zakładamy, że w tym roku będzie podobnie, chodź trudno prognozować, czy podwyżki wyniosą 5, 10, czy 20 proc.

Ceny mieszkań w Krakowie czy Warszawie są wciąż o 20 proc. niższe niż 10 lat temu. Przy czym, nastąpił wzrost średniego wynagrodzenia o 70 proc., a inflacja wyniosła około 20 proc.

Bez wątpienia sytuacja na rynku nie sprzyja utrzymaniu aktualnych cen mieszkań. Przy dużym popycie, mieszkań na rynku brakuje. Patrząc na obecne tempo sprzedaży i zakres dostępnej oferty, wystarczą dwa kwartały na upłynnienie oferty rynkowej, a w roku 2012 potrzeba było na to średnio 8 kwartałów. Deweloperzy mają trudności z rozpoczęciem nowych projektów, co jest pokłosiem ograniczonej podaży gruntów, jak i przeciągających się procedur administracyjnych. Dodatkowo mamy silny wzrost kosztów budowy, będący efektem wzrostu płac, kosztów materiałów, ale i trudności związanych ze nalezieniem wykonawcy.

W tym miejscu warto zaznaczyć, iż wykonawcy kontraktujący budowę trwającą 15-20 miesięcy uwzględniają dalszy wzrost kosztów, co dodatkowo podraża koszt inwestycji. Sytuacji nie poprawi nowelizacja ustawy deweloperskiej, wprowadzająca wymóg zamkniętego rachunku powierniczego lub też ubezpieczenia. To dodatkowo podniesie koszty realizacji nowych projektów, utrudni działalność mniejszym firmom, a tym samym wpłynie na ograniczenie podaży.

Michał Melaniuk, dyrektor zarządzający Cordia Polska

Podwyżki cen mieszkań są wypadkową wielu czynników. Deweloperzy doznają turbulencji z uwagi na wzrost kosztów wykonawstwa oraz materiałów budowlanych. W ostatnich latach inwestorzy byli przyzwyczajeni do tego, że koszty były stabilne, z uwagi na to, że wynagrodzenia podwykonawców i ceny materiałów były łatwe do skalkulowania.

W ostatnich miesiącach nastąpił dynamiczny wzrost kosztów budowy, co może się przełożyć na opóźnienia, a tym samym wzrost cen samych mieszkań. Przyczynią się do tego również wysokie ceny gruntów, których w wielu miastach brakuje.

Dodatkowo, likwidacja otwartych rachunków powierniczych zmusi deweloperów do finansowania inwestycji ze środków własnych bądź z kredytu. Firmy nie będą mogły korzystać ze środków wpłaconych przez klientów w trakcie realizacji budowy. Wpłynie to drastycznie na ceny nowych mieszkań, które wzrosną ze względu na wyższe koszty ponoszone przez deweloperów przy realizacji inwestycji. Szacujemy, że wzrost cen mieszkań będzie oscylował na poziomie 5 proc. kwartalnie.

Dariusz Krawczyk, prezes zarządu Polnord S.A.

Na rynku mieszkaniowym obserwowany jest wzrost cen mieszkań, napędzany głównie przez rosnące koszty generalnego wykonawstwa. Grupa Polnord dwa lata temu wprowadziła tryb przetargowy na wybór generalnych wykonawców swoich inwestycji i dzięki temu ma pełne rozeznanie w zmieniającej się wartości ofert składanych przez firmy budowlane.

Zabezpieczeniem przed nadmiernym wzrostem kosztów wykonawstwa była aktywizacja przez Grupę własnej spółki budowlanej - Polnord Construction, która będzie realizowała projekty, dla których nie będzie możliwe pozyskanie z rynku podmiotu na satysfakcjonujących warunkach finansowych.

Tomasz Sujak, członek zarządu Archicom S.A.

Głównym czynnikiem wpływającym na cenę mieszkań na rynku pierwotnym są dziś koszty wykonawstwa, a te stale rosną. Rosną również ceny gruntów, a znalezienie ciekawych działek w atrakcyjnych lokalizacjach i w dobrej cenie stanowi coraz większe wyzwanie. Wszystko to będzie miało oczywiście przełożenie na cenę metra kwadratowego mieszkań nabywanych przez klientów.

Marek Szmolke, prezes Grupy Deweloperskiej Start

Spodziewamy się podwyżek cen mieszkań, jednak trudno powiedzieć, o ile wzrosną stawki ofertowe. Do głównych czynników wzrostu cen należą rosnące koszty budowy, a więc materiałów budowlanych oraz wynagrodzenia dla podwykonawców, o których jest obecnie bardzo ciężko. Oprócz tego drożeją działki budowlane, a ich liczba zmniejsza się systematycznie.

Nasza firma tuż przed wprowadzeniem danej inwestycji przeprowadza analizę cen konkurencji i dopiero wtedy ustala ostateczne ceny mieszkań. Staramy się utrzymywać ceny rynkowe, które nie odbiegają od stawek obowiązujących w danym rejonie.

Andrzej Swoboda, wiceprezes zarządu Grupy CTE

Wzrost kosztów wykonawczych oraz słaby dostęp do terenów inwestycyjnych z pewnością znajdą odzwierciedlenie w cennikach nowych mieszkań. Należy tu dodać, że w przyszłym roku planowane są nowe regulacje prawne ze strony UOKIK, które mogą bardzo negatywnie wpłynąć na aktywność małych, rodzinnych przedsiębiorstw deweloperskich. To z kolei ograniczy konkurencję oraz liczbę oferowanych mieszkań, co oznaczać może podwyżki.

Katarzyna Brożek, dyrektor zarządzająca w Duda Development

Ceny mieszkań zmieniają się dynamicznie. W ostatnim czasie notowane są ich wzrosty, a nie spadki. Trudno jednak oszacować szybkość i skalę podwyżek. Bez trudu można zaś podać przyczynę. To stale rosnące koszty budowy wywołane z kolei między innymi wzrostem kosztów zakupu materiałów budowlanych.

Małgorzata Ostrowska, członek zarządu i dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Wzrost cen mieszkań obserwujemy już od zeszłego roku - w niektórych regionach Polski, np. w Trójmieście, stawki wzrosły nawet o 16 proc. w porównaniu z danymi z 2017 roku. Kluczowy wpływ na ceny mieszkań mają rosnące koszty zakupu gruntów, materiałów budowlanych i wykonawstwa.

Staramy się, aby w inwestycjach realizowanych przez naszą firmę ceny były stałe. Posiadamy duży bank ziemi, którą spółka zakupiła po bardzo atrakcyjnych cenach. Mamy też w Grupie własnego generalnego wykonawcę, co powoduje, że nasza oferta jest konkurencyjna na rynku.

Magdalena Szulc, PR Manager w Ataner

Rosnące ceny materiałów budowlanych oraz robocizny z pewnością będą mieć wpływ na wzrost cen nieruchomości w najbliższych latach. Nie przewidujemy gwałtownego wzrostu, ponieważ cena wciąż musi być atrakcyjna dla klienta. W najlepszych lokalizacjach jednak stawki są często nieco wyższe, bo w takich miejscach klienci kupują mieszkania najchętniej.

Zuzanna Kordzi, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Najważniejszym czynnikiem cenotwórczym jest wzrost kosztów budowy. Kilkunasto, a w niektórych przypadkach kilkudziesięcioprocentowy wzrost kosztów budowy nie może pozostać baz wpływu na ceny mieszkań.

Eryk Nalberczyński, dyrektor ds. Sprzedaży Lokum Deweloper

Głównymi czynnikami generującymi wzrost cen mieszkań na rynku deweloperskim są rosnące stawki u wykonawców i rosnące ceny materiałów budowlanych oraz deficyt rąk do pracy. Staramy się minimalizować te efekty i podnosić ceny tylko w zakresie pokrycia dodatkowych kosztów, nie zwiększając marży.

Mirosław Bednarek, prezes zarządu Matexi Polska

Przez rynek przetoczyła się już fala podwyżek. W perspektywie najbliższego półrocza głównymi czynnikami decydującymi o poziomie stawek będą jak zwykle popyt i podaż, ale także poziom stóp procentowych, który wpływa na atrakcyjność rynku dla klientów gotówkowych.

Sądzę jednak, że rynek będzie funkcjonował stabilnie i nie spodziewałbym się żadnych drastycznych wahnięć cen w perspektywie najbliższych miesięcy.

Grzegorz Woźniak ze spółki Quelle Locum

Zdecydowanie można spodziewać się podwyżek cen mieszkań. Każdy nowy projekt obarczony jest już znaczącym wzrostem kosztów budowy. Dodatkowo nabycie ziemi staje się też coraz trudniejsze i coraz droższe. Spodziewamy się wzrostu cen między 500zł a 1000 zł za mkw. mieszkania.

Agnieszka Jałoszyńska, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w firmie Sky Investments

Mieszkań na rynku pierwotnym powstaje coraz więcej, a eksperci są zgodni, że ich ceny nie będą spadać. Powodów jest kilka, jednak najważniejszy to coraz wyższy koszt zakupu materiałów budowlanych. Dlatego ceny naszych domów będziemy dostosowywać do realiów rynkowych, biorąc pod uwagę ceny wykonawstwa i materiałów. Ceny oferowanych przez nas domów z ogrodem i miejscem parkingowym będą jednak, tak jak obecnie, zaczynać się od 299 tys. zł.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Podwyżka cen mieszkań wydaje się być nieunikniona. Z taką sytuacją już można się spotkać przy wprowadzaniu przez deweloperów nowych inwestycji do sprzedaży. Stawki na przestrzeni najbliższego roku mogą wzrosnąć jeszcze o kilka, a nawet kilkanaście punktów procentowych. Jednym z głównych czynników wpływających na taki stan rzeczy jest przede wszystkim znaczący wzrost kosztów generalnego wykonawstwa.

Adrian Potoczek, dyrektor ds. sprzedaży w Wawel Service

Mieszkania drożeją i jest to nieuniknione, pomimo że sprzedaż utrzymuje się na wysokim poziomie. Podwyżki cen mieszkań mają kilka składowych, przede wszystkim drożeją materiały budowlane oraz zwiększają się koszty zatrudnienia pracowników budowlanych. Ograniczony dostęp do siły roboczej sprawia, że usługi drożeją. Kolejnym czynnikiem, który wpływa na podwyżki stawek ofertowych na rynku mieszkaniowym są rosnące ceny gruntów pod inwestycje.

Piotr Zagórski , Marketing Manager w Nexity Polska

Popyt na mieszkania ciągle wzrasta. Ceny od zeszłego roku poszybowały w górę o kilka procent i nadal jest tendencja wzrostowa. Głównym czynnikiem, który ma wpływ na stawki to koszt generalnego wykonawstwa. Mając to na uwadze, zdecydowaliśmy o przejściu w niedługim czasie na samorealizację, która pozwoli ustabilizować ceny budowy inwestycji oraz zapewni klientom gwarancję wykonanych prac.

Autor: Dompress.pl

...............................................

W chwili obecnej deweloperzy z reguły finansują budowę mieszkań kredytem. Jednak w miarę postępującej sprzedaży i dokonywanych przedpłat przez klientów z tych właśnie środków także finansowana jest dalsza budowa.

Dzięki temu deweloperzy nie muszą wykorzystywać całego limitu kredytu budowlanego. Ze względu na dobrą koniunkturę mieszkania sprzedają się obecnie już na bardzo wczesnym etapie budowy i dlatego udział przedpłat w finansowaniu jest istotny.

Patrząc na bilanse notowanych deweloperów można zauważyć, że wartość przedpłat u większości z nich przekracza wartość zadłużenia netto (uwzględniając w tym nie tylko kredyty budowlane, ale też obligacje emitowane na zakup gruntów). U tych najmniej zadłużonych wartość ta przekroczona jest nawet kilkukrotnie. Zakładając, że po wprowadzeniu nowej ustawy w życie całość przedpłat musiałaby zostać zastąpiona nowym kredytem, koszty finansowe deweloperów wzrosną przeciętnie dwukrotnie, co przełoży się na wzrost kosztu wybudowania mieszkania szacunkowo o ok. 5 proc.. Wyliczenia te korespondują z szacunkami urzędu.

UOKiK dopuszcza również korzystanie z otwartych mieszkaniowych rachunków powierniczych z gwarancją ubezpieczeniową lub bankową i szerokie wykorzystanie tego rozwiązania wydaje się być bardziej prawdopodobne.

Pod względem kosztowym rozwiązanie będzie prawdopodobnie kształtować się na podobnym poziomie co w przypadku zastąpienia kredytem budowlanym, ma natomiast jedną zasadniczą przewagę nad rachunkami zamkniętymi. Gwarancje są zobowiązaniem pozabilansowym, więc nie spowodują gwałtownego wzrostu zadłużenia deweloperów.

Mogłoby to doprowadzić do naruszenia kowenantów na ich zobowiązaniach.

Z perspektywy banku zmieni się profil ryzyka w ekspozycji pozabilansowej (gwarancja, zamiast niewykorzystanego limitu kredytu) co nie powinno ograniczyć dostępu deweloperów do finansowania bankowego, a jedynie zwiększy jego koszt.

Michał Mordel, Starszy Analityk, Michael/Ström Dom Maklerski

INTERIA.PL

Podziel się

~nie nowoczesny -

Wielu moich znajomi szarpnęli się na kupno apartamentów, mieszkań . Ich obecny cel zycia to spłata kredytu a ten przy kwocie 500,000 na 40 lat wyniesie 1,2 MILIONA. . Wielu z nich mieszkało w domach jednorodzinnych z rodzicami lecz woleli mieszkać w bloku . Ponoć to luksus i wygoda. Jak chciał tak ma. Ja byłem postrzegany jako mamisynek , gamoń który nie potrafi oderwać się od domu rodzinnego. Nikt z nich nie brał pod uwagę tego co mówiłem. Wspólna kasa mniejsze koszty. Dzisiaj mieszkam w domu wielopokoleniowym z dziadkami i wnukami mam w miarę dosatatnie zycie bez problemów i myślenia co to będzie jak mnie wykopia z roboty i nie będie na kredyt. Dlatego przez takie coś człowiek stał się dla człowieka wilkiem

~jacjlux -

Pierwszy niesponsorowany artykuł. I tak delikatnie prognozuje podaż mieszkań na rynku wtórnym. Tylko w 2017r zmarło 403tys Polaków. Zostawili po sobie ok. 200tys mieszkań. Do tego budowane jest ok 200tys mieszkań nowych. W kolejnych latach wg prognoz Ministerstwa razem z programem MIESZKANIE będzie budowane ok. 220tys mieszkań. Natomiast liczba umierających Polaków będzie z każdym rokiem rosła. Za 3 lata będzie to 500tys, a za lat 10 w 2028 roku bedzie rocznie umierało 700-750tys Polaków. W ciągu najbliższych 10 lat umrze ok. 5,5mln Polaków pozostawiając ok 2mln mieszkań i domów, a równocześnie zostanie wybudowane ok 2mln nowych mieszkań i domów. Przybędzie na rynku 4mln mieszkań i domów, a liczba Polaków spadnie o ok. 3,5mln, bo rocznie w Polsce będzie rodziło sie 300tys dzieci. Do tego z Polski na stałe wyemigruje 0,7-1mln Polaków. Tym samym wystąpi ogromna nadpodaż mieszkań tak na rynku wtórnym, jak i również na rynku pierwotnym, a to doprowadzi do krachu na rynku mieszkaniowym i drastycznego spadku cen mieszkań i domów.

~expander -

Przestańcie trzeci rok drukować te sponsorowane bzdury Expandera. Jak dobrze poszukać w necie to znajdą się tabele z artykułów Expandera z poprzednich lat (też sponsorowanych) , gdzie Warszawa 10 lat temu 9700 1 tok temu 5500. Ha ha ha. Kto miał kupić to kupił i nikt nie chce się zadłużać, a ludzi do wynajęcia coraz mniej, bo i polaków coraz mniej - demografia i emigracja

~future 29050r -

2018 rok, to może być rok dużych spadków, ale nie sądzę, aby to był ostateczny dołek. Optuje , że nie ujrzymy żadnych istotnych wzrostów cen mieszkań przed 2030 rokiem. mówię o średnich cenach. Argumenty przedstawionej poniżej, o których notabene nie mówi rząd, tylko jak mantrę powtarza o konieczności wprowadzania coraz to kolejnych programów zachęcających do inwestowania (czytaj: zadłużania się praktycznie na całe życie) w mieszkania i nieruchomości. Wszelki agencje rządowe wręcz zarzekają się że idą wzrosty na rynku nieruchomości i inwestycja w nieruchomości jest najlepsza formą lokowania kapitału . 1) wahania cen dość dobrze pokrywają się z liczebnością populacji 25-26-latków. W 2008 roku było ich najwięcej prawie 700 000. Żaden późniejszy rocznik nie jest tak liczny - co więcej, za 10 lat 25-latków będzie ok. 2x mniej niż w 2008 roku - to oznacza duuużo mniejszy popyt na "pierwsze mieszkanie" - i to nie tylko chodzi o kupno, ale również o najem. 2) wahania cen są odwrotnie proporcjonalne do liczebności populacji 75-latków, bo śmiertelność i związane z tym "zwalnianie mieszkań" wpływa na podaż. w tym wieku umiera najwięcej osób - a pokolenie obecnych 75-latków jest o 15% mniej liczne, niż być powinno (II wojna światowa) - dlatego to pokolenie dotychczas zostawiało po sobie nienaturalnie mało mieszkań, co nie było w stanie zaspokoić nawet połowy potrzeb rynku. Młodzi ludzie bez mieszkań w spadku "po pradziadkach" szli na rynek pierwotny... Tuż po zakończeniu IIWŚ nastąpił potężny wyż demograficzny, ze szczytem w 1955 roku. Obecni 60-latkowie, to bardzo liczna grupa, będąca właścicielami sporej części rynku nieruchomości. To są ludzie dla których mieszkania (2 miliony) budował Gierek, to są też właściciele setek tysięcy PRLowskich "klocków" i willi z początków transformacji ustrojowej. 1) 2) Co będzie za 15 lat? Co się stanie z milionami mieszkań i domów, gdy zacznie umierać 800 000 starszych osób rocznie, a równocześnie będzie tylko 300 000 25-latków wchodzących w danym roku w dorosłość? i tak będzie przez kilka lat, rok po roku - to musi wygenerować potężną nadpodaż, która będzie rosła i rosła - w najbardziej skrajnym scenariuszu, o 250 000 mieszkań rocznie. Czy w takich warunkach ceny będą rosły? Raczej będą spadać dalej... nie wiem, kto te mieszkania kupi - może samorządy, aby zasilić zasób lokali komunalnych, lub na preferecyjny wynajem? Możliwe hipotetyczne scenariusze, optymistyczne :)

~analityk bud. -

Demografii sie nie da oszukac a to ona przede wszystkim powinna kształtowac potrzeby mieszkaniowe. Na rynek pracy zaczyna wchodzić niz demograficzny lat 2000, kiedy rodziło się około 350 tys dzieci, za 7 lat zacznie odchodzić wyz powojenny kiedy rodziło się 600-700 tys dzieci. Dodatkowo emigracja szacowana jest na - 100 tys rocznie. W skrajnych wypadkach w najbliższcyh kilku latach będzie ubywać 300-400 tys osób ... Zbiegną się w czasie wyż powojenny i niż lat 2000 ... Podstawowe pytanie na które nikt tak naprawdę nie zna odpowiedzi ile tych mieszkań w polsce potrzeba , padają liczy o braku 2- 8 mln mieszkań .. . Pod względem liczby pokoii na głowe jesteśmy blisko średnie europejskiej 1,4 vs 1,6 średnia. Ostatnie dane GUS jakie znalazłem są z końca 2016 , które mówią o 14,3 mln mieszkań, vs 14,08 mln gospodarstw domowych , tak więc już 2 lata temu było 220 tys mieszkań więcej niż gospodarstw domowych. Są oczywiście ejszce dane dotyczące liczby meiszkań na 1 tys mieszkańców i tu z 350 odstawjemy od średniej europejska .... , ale , też odstajemy pod względem liczby osób w gospodarstwie domowym bo w polsce 76 % gospodarstw domowych ma 2 i więcej osób , przy średniej dla europy 68 %,. Suche fakty raczej wskazuja na to aby potrzeby mieszkaniowe nie były jakoś dramatycznie niezespokojone, zaś prognozy demograficzne wskazują że nie budując nic obecnie za 10 lat i tak możemy mieć nawet i 1 mln pustych mieszkań. Obecnego wzrostu cen nie da się wytłumaczyc potzrebami mieszkaniowymi, a opowiadanie o braku 2 mln mieszkan jst raczej zaklinaniem rzeczywistości. Jesli 70 % mieszkan jest kupowanych za gotówkę to znaczy że kupowane są pod kątem inwestycj... ale ,co to za inwestycja jeśli w chwili obcnej maksymalna rentownośc wynosi 5% , więc trzeba 20 -25 lat aby inwestycja się zwróciła , zaś za 10 lat na pewno taka stopa zwrotu będzie nie do utrzymania ze wzgledu na demografie .... . Wszystko więc na to wskazuje że tak jak w 2008 r to nie inwestycja tylko spekulacja , pompowanie balonika w celu zarabianiu na obrocie kapitałem. Pytanie czy te dane o sprzedaży giełdowych deweloperów świadczą że balonika juz sięwięcej nie da pompować ? Giełda dołuje, złoty słabnie - kapitał zaczyna uciekać, kiedy zacznie uciekać z nieruchomości

Gość

Piszesz jako Gość