Druzgocący raport NIK o kredytach walutowych

Czwartek, 16 sierpnia (08:56)

- Instytucje odpowiedzialne za ochronę konsumentów w latach 2005-2013 nie zapewniły właściwego egzekwowania praw kredytobiorców oraz zbyt późno przeciwdziałały nieuczciwym praktykom banków - stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli w raporcie opublikowanym w czwartek.

Raport NIK to nie orzeczenie sądowe, ale ocena efektywności działań /©123RF/PICSEL

Z raportu wynika, że skontrolowane podmioty administracji publicznej nie zapewniły właściwego egzekwowania praw kredytobiorców oraz zbyt późno lub w nieodpowiednim stopniu przeciwdziałały zagrożeniom, wynikającym z charakteru kredytów walutowych oraz z nieuczciwych praktyk banków.

Zdaniem Najwyższej Izby Kontroli negatywny wpływ na skuteczność ochrony konsumentów miały niedookreślone kompetencje Komisji Nadzoru Finansowego w dziedzinie ochrony interesów uczestników rynku finansowego.

Jak informuje NIK, mimo że Urząd KNF najszybciej zidentyfikował zagrożenia wynikające z kredytów objętych ryzykiem walutowym, to działania tej instytucji były ostrożne i ograniczone.

Miały w szczególności charakter niewiążących wytycznych, stopniowo zaostrzanych, i nie odnosiły się do umów już zawartych. W efekcie były niewystarczające, żeby na wczesnym etapie wyeliminować nieprawidłowości w działaniach banków, szczególnie w okresie najintensywniejszego udzielania tych kredytów w 2008 roku.

Jakie wnioski przynosi postępowanie Najwyższej Izby Kontroli? NIK postuluje ustawowe wyeliminowanie skutków pobierania przez banki od konsumentów korzystających z mieszkaniowych kredytów objętych ryzykiem walutowym nienależnych świadczeń z tytułu stosowania w umowach niedozwolonych klauzul.

Rządzący powinni także ograniczyć bądź wyeliminować ryzyko walutowe przy podziale tego ryzyka między banki i kredytobiorców. Kontrolerzy postulują też między innymi o doprecyzowanie zadań i uprawnień KNF czy wprowadzenie osobistej odpowiedzialności zarządzających instytucjami finansowymi za naruszenie przepisów z zakresu ochrony konsumentów.

NIK zbadała system ochrony kredytobiorców walutowych między 2005 a 2017 rokiem. Banki masowo udzielały kredytów denominowanych i indeksowanych do walut obcych kredytów głównie między 2005 a 2010 rokiem. Cieszyły się one popularnością między innymi ze względu na niższe oprocentowanie. Klienci zawarli blisko milion takich umów kredytów. Ich wartość w szczytowym okresie, w 2011 roku, sięgnęła niemal 200 mld zł.

CO STWIERDZIŁ NIK?

"Skontrolowane podmioty administracji publicznej nie zapewniły właściwego egzekwowania praw kredytobiorców oraz zbyt późno lub w nieodpowiednim stopniu przeciwdziałały zagrożeniom, wynikającym z charakteru tych kredytów oraz z nieuczciwych praktyk banków" - stwierdzili kontrolerzy NIK.

Według nich słabość systemu ochrony konsumentów m.in. umożliwiła wzrost wolumenu kredytów do skali, przy której obecnie wyeliminowanie ryzyk z nimi związanych wiązałoby się z poniesieniem znaczących kosztów przez banki lub zadłużonych obywateli.

Przy udzielaniu kredytów, jak oceniono, miały miejsce niewłaściwe praktyki banków, w tym zawieranie w umowach kredytowych niedozwolonych postanowień umownych, pozwalających na jednostronne kształtowanie przez banki, na niejasnych zasadach, wysokości oprocentowania lub kursów, po jakich przeliczane były udzielane kredyty lub spłacane raty. "Klauzulami abuzywnymi były także postanowienia przewidujące obowiązkowe ubezpieczenie niskiego wkładu własnego kredytobiorcy, na warunkach które nie były znane kredytobiorcy w momencie zawierania umowy kredytu" - napisano.

Jak przypomniano, w latach 2005-2010 banki masowo udzielały kredytów mieszkaniowych indeksowanych do obcych walut i w nich denominowanych. W efekcie, jak napisano, zawarto blisko milion umów kredytowych objętych ryzykiem walutowym. "Ich wartość w szczytowym okresie (w 2011 r.) sięgnęła niemal 200 mld zł. Od tego czasu poziom zadłużenia wyrażony w walutach, z którymi te kredyty są powiązane systematycznie spadał" - czytamy.

Zdaniem NIK przyczyną nieskuteczności systemu był brak lub niska aktywność "organów administracji publicznej zobowiązanych do ochrony konsumentów, niewyposażenie ich w skuteczne narzędzia działania oraz konstrukcja modelu ochrony, wymagająca wchodzenia na długotrwałą ścieżkę sądową w celu stwierdzenia występowania klauzul niedozwolonych". W efekcie, nawet jeśli zostały zidentyfikowane niewłaściwe praktyki banków, jak napisano, to ich eliminowanie było procesem długotrwałym.

Jak wskazała NIK, negatywny wpływ na skuteczność ochrony konsumentów miały "niedookreślone kompetencje Komisji Nadzoru Finansowego w dziedzinie ochrony interesów uczestników rynku finansowego". Ustawa o nadzorze finansowym nałożyła na Komisję zadania w tym zakresie, ale nie wyposażyła w skuteczne narzędzia do realizacji tych zadań - stwierdzono. "Przeciwnie, zgodnie z art. 138 ust. 7 ustawy Prawo bankowe, środki podejmowane w ramach nadzoru bankowego nie mogły naruszać umów zawartych przez banki. Z tego względu, mimo że UKNF najszybciej zidentyfikował zagrożenia wynikające z kredytów objętych ryzykiem walutowym, to działania KNF były ostrożne i ograniczone. Miały w szczególności charakter niewiążących wytycznych, stopniowo zaostrzanych, i nie odnosiły się do umów już zawartych" - czytamy. Dodano, że w efekcie było to niewystarczające, żeby na wczesnym etapie wyeliminować nieprawidłowości w działaniach banków, szczególnie w okresie najintensywniejszego udzielania tych kredytów w 2008 r.

NIK podkreśla, że banki uzyskały korzyści wynikające ze stosowania niedozwolonych postanowień umownych. "Jednocześnie, z nielicznymi wyjątkami, nie poniosły kar pieniężnych z tego tytułu, a ciężar i ryzyka związane z odzyskaniem tych kwot został przeniesiony na kredytobiorców" - oceniono.

Według NIK państwo nadal nie wspiera dostatecznie kredytobiorców w dochodzeniu ich praw. "Problem ten powinien zostać rozwiązany w drodze ustawowej" - podkreślono.

W czwartkowym raporcie NIK wnioskuje m.in. o doprecyzowanie zadań i uprawnień Komisji Nadzoru Finansowego w zakresie ochrony uczestników rynku finansowego, wprowadzenie osobistej odpowiedzialności zarządzających instytucjami finansowymi za naruszenie przepisów z zakresu ochrony konsumentów czy "ukształtowanie zasad postępowania cywilnego i mechanizmów ułatwiających konsumentom dochodzenie roszczeń".

...............................

Raport NIK potwierdza słuszność argumentów i stanowisko zajmowane przez Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu.

Wnioski z kontroli przedstawione w raporcie Najwyższej Izby Kontroli [1] są zbieżne ze stanowiskami oraz dokumentami zebranymi przez Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu. Ocena SBB jest tożsama z wnioskiem NIK " Skontrolowane podmioty administracji publicznej nie zapewniły właściwego egzekwowania praw kredytobiorców oraz zbyt późno lub w nieodpowiednim stopniu przeciwdziałały zagrożeniom".

Szczególnie podkreślamy, iż głównym problemem jest stosowanie przez banki tzw. klauzul niedozwolonych. Mimo prawomocnych wyroków Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów banki w dalszym ciągu wykonują umowy w oparciu o zapisy uznane przez Sąd za nieuczciwie i nie obowiązujące klienta. Raport NIK opisuje w sposób rzetelny przyczyny takiej sytuacji.

Podzielamy stanowisko NIK o konieczności rozwiązania tego problemu w drodze ustawowej. Jednak nie widzimy w tym zakresie roli Sądu Najwyższego, gdyż po zawiadomieniu Stowarzyszenia Komisja Europejska wszczęła postępowanie w sprawie wyroków sprzecznych z Dyrektywą 93/13, w tym wyroku Sądu Najwyższego[2]. Niestety, polski wymiar sprawiedliwości wydaje wyroki odmienne od SN Niemiec, Słowenii, Hiszpanii czy Chorwacji[3]. Tamtejsze Sądy stosują w sposób właściwy przepisy chroniące konsumentów, wynikające z Dyrektyw Unijnych, w przeciwieństwie do wielu wyroków polskiego wymiaru sprawiedliwości.

W ocenie Stowarzyszenia ocena uprawnień Komisji Nadzoru Finansowego jaką przygotował NIK jest niepełna. KNF podejmowała w przeszłości skutecznie działania eliminujące stosowanie klauzul niedozwolonych przez firmy działające na rynku finansowym. Zaniechała ich jednak wobec banków stosujących nieuczciwe zapisy w blisko 700 tys. umów hipotecznych kredytów "walutowych". Wobec tych zaniechań złożyliśmy zawiadomienie o niedopełnienie obowiązków przez władze KNF i w tej sprawie prokuratura wszczęła śledztwo[4].

17 sierpnia ma się odbyć kolejne posiedzenie Komisji Finansów Publicznych w tej sprawie[5].

Rząd ma przedstawić podjęte działania w celu rozwiązania tego problemu. Organizacje społeczne, w tym Stowarzyszenie SBB, na posiedzeniu Komisji przedstawi podsumowanie zaniechań obecnego Rządu w tej sprawie. Podjęte zobowiązania w kampanii wyborczej do chwili obecnej nie doczekały się realizacji, a Rząd RP nie przedstawił stanowiska do wszystkich projektów rozpatrywanych przez Komisję.

1- https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/kredyty-frankowe-panstwo-pozwolilo-bankom-na-zbyt-wiele.html

2 - http://serwisy.gazetaprawna.pl/finanse-osobiste/artykuly/1138132,skarga-do-komisji-europejskiej-ws-kredytow-frankowych.html

3 -https://www.bankowebezprawie.pl/apel-do-sedziow/

4 - https://www.bankowebezprawie.pl/sbb-zlozylo-zawiadomienie-prokuratury-wobec-knf/

5 - http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/calendar.xsp#date=2018-08-17

IAR/PAP

Podziel się

~marek -

super i co z tego wynika dla obywatela złodziejskiego Państwa, takie same zarzuty można podnieś w stosunku do operatorów komórkowych, towarzystw ubezpieczeniowych itp. Każdy z tych podmiot jest w sposób nadmierny uprzywilejowany w stosunku do obywatela, wykorzystuje to i bezczelnie okrada. Instytucje państwa w postaci rzeczników typu rynku elektronicznego, czy finansowego itp kuriozalny jest rzecznik praw obywatelskich nic nie robią z wyjatkiem pobierania kasy, złodziejskie Państwo

~Toldek -

Nadzór finansowy to dno ostatnie. Biorą ciężkie pieniądze na wypłatę i nic nie robią. Po co to my mamy płacić podatki na takich nierobów-won na Białoruś.

Gość

Piszesz jako Gość