Na mieszkanie od gminy trzeba czekać nawet kilka lat

Poniedziałek, 10 września (06:00)

Deficyt mieszkań komunalnych to problem, który nadal jest dotkliwy dla wielu mniej zamożnych Polaków. Pod koniec 2016 roku na wynajem lokalu od gminy czekało 158 906 gospodarstw domowych. Wiele z tych rodzin oraz singli, jeszcze długo pozostanie w mieszkaniowej kolejce, bo poziom rotacji najemców lokali komunalnych jest niski. Sytuacji nie poprawia również niewielka aktywność gmin dotycząca budowy nowych mieszkań komunalnych.

Na mieszkanie od gminy trzeba czekać nawet kilka lat /©123RF/PICSEL

Informacje o aktualnej sytuacji dotyczącej gminnych mieszkań, można uzyskać dzięki corocznej publikacji GUS-u. Wspomniana publikacja niestety ukazuje się z dużym opóźnieniem i trzeba na nią poczekać dziesięć - jedenaście miesięcy od końca badanego roku.

Właśnie dlatego analitycy RynekPierwotny.pl wzięli pod uwagę dane z 2016 roku, które teraz są najbardziej aktualne. Te statystyki wskazują, że od stycznia do grudnia 2016 r. tylko w 19 237 mieszkaniach z zasobu gminy doszło do zmiany lokatora. To niski wynik zważywszy na fakt, że pod koniec 2016 r. krajowe gminy miały 868 517 mieszkań. Poziom rotacji dotyczącej najemców wydaje się niski również po porównaniu go z liczbą gospodarstw domowych oczekujących na wynajem. Przy zachowaniu poziomu rotacji najemców z 2016 roku, teoretycznie dopiero za 8,3 roku udałoby się przydzielić lokale ostatnim osobom czekających w mieszkaniowej kolejce (pod koniec 2016 r.). Analogiczne wyniki dotyczące poszczególnych województw są następujące:

* łódzkie - 10,8 roku

* mazowieckie - 4,7 roku

* małopolskie - 14,6 roku

* śląskie - 8,1 roku

* lubelskie - 7,0 roku

* podkarpackie - 12,9 roku

* podlaskie - 3,3 roku

* świętokrzyskie - 12,4 roku

* lubuskie - 11,0 roku

* wielkopolskie - 9,9 roku

* zachodniopomorskie - 9,6 roku

* dolnośląskie - 6,9 roku

* opolskie - 4,6 roku

* kujawsko - pomorskie - 9,9 roku

* pomorskie - 18,2 roku

* warmińsko - mazurskie - 7,9 roku

Powyższe czysto teoretyczne wyniki wskazują na duże zróżnicowanie, jeżeli chodzi o skalę niedoboru gminnych mieszkań w poszczególnych regionach Polski. Trzeba zwrócić uwagę, że nawet wyniki z takich najlepiej prezentujących się województw jak podlaskie, mazowieckie i opolskie, nie mogą być uznane za akceptowalne.

Andrzej Prajsnar

Chcesz kupić/sprzedać mieszkanie? Przejrzyj oferty w serwisie Nieruchomości INTERIA.PL

RynekPierwotny.pl

Podziel się

~future -

2018 rok, to może być rok dużych spadków, ale nie sądzę, aby to był ostateczny dołek. Optuje , że nie ujrzymy żadnych istotnych wzrostów cen mieszkań przed 2030 rokiem. mówię o średnich cenach. Argumenty przedstawionej poniżej, o których notabene nie mówi rząd, tylko jak mantrę powtarza o konieczności wprowadzania coraz to kolejnych programów zachęcających do inwestowania (czytaj: zadłużania się praktycznie na całe życie) w mieszkania i nieruchomości. Wszelki agencje rządowe wręcz zarzekają się że idą wzrosty na rynku nieruchomości i inwestycja w nieruchomości jest najlepsza formą lokowania kapitału . 1) wahania cen dość dobrze pokrywają się z liczebnością populacji 25-26-latków. W 2008 roku było ich najwięcej prawie 700 000. Żaden późniejszy rocznik nie jest tak liczny - co więcej, za 10 lat 25-latków będzie ok. 2x mniej niż w 2008 roku - to oznacza duuużo mniejszy popyt na "pierwsze mieszkanie" - i to nie tylko chodzi o kupno, ale również o najem. 2) wahania cen są odwrotnie proporcjonalne do liczebności populacji 75-latków, bo śmiertelność i związane z tym "zwalnianie mieszkań" wpływa na podaż. w tym wieku umiera najwięcej osób - a pokolenie obecnych 75-latków jest o 15% mniej liczne, niż być powinno (II wojna światowa) - dlatego to pokolenie dotychczas zostawiało po sobie nienaturalnie mało mieszkań, co nie było w stanie zaspokoić nawet połowy potrzeb rynku. Młodzi ludzie bez mieszkań w spadku "po pradziadkach" szli na rynek pierwotny... Tuż po zakończeniu IIWŚ nastąpił potężny wyż demograficzny, ze szczytem w 1955 roku. Obecni 60-latkowie, to bardzo liczna grupa, będąca właścicielami sporej części rynku nieruchomości. To są ludzie dla których mieszkania (2 miliony) budował Gierek, to są też właściciele setek tysięcy PRLowskich "klocków" i willi z początków transformacji ustrojowej. 1) 2) Co będzie za 15 lat? Co się stanie z milionami mieszkań i domów, gdy zacznie umierać 800 000 starszych osób rocznie, a równocześnie będzie tylko 300 000 25-latków wchodzących w danym roku w dorosłość? i tak będzie przez kilka lat, rok po roku - to musi wygenerować potężną nadpodaż, która będzie rosła i rosła - w najbardziej skrajnym scenariuszu, o 250 000 mieszkań rocznie. Czy w takich warunkach ceny będą rosły? Raczej będą spadać dalej... nie wiem, kto te mieszkania kupi - może samorządy, aby zasilić zasób lokali komunalnych, lub na preferecyjny wynajem? Możliwe hipotetyczne scenariusze, optymistyczne :) : Jeżeli przyjmiemy, że Polska jest naczyniem zamkniętym to powyższa sytuacja się po prostu sprawdzi. Pytanie czy Polska jest naczyniem zamkniętym. Faktem jest iż wraz ze starzeniem i bogaceniem się społeczeństwa wzrośnie zapotrzebowanie na pracowników niewykwalifikowanych, fizycznych i do opieki nad starszymi. Przybędą do polski imigranci, którzy będą musieli gdzieś mieszkać. Jaka ich będzie ilość i kiedy to nastąpi nikt nie wie. To należy traktować jako niewiadomą w szacunkach. Oczywiście - Polska nie jest odizolowana od reszty świata

~karolina -

Demografii sie nie da oszukac a to ona przede wszystkim powinna kształtowac potrzeby mieszkaniowe. Na rynek pracy zaczyna wchodzić niz demograficzny lat 2000, kiedy rodziło się około 350 tys dzieci, za 7 lat zacznie odchodzić wyz powojenny kiedy rodziło się 600-700 tys dzieci. Dodatkowo emigracja szacowana jest na - 100 tys rocznie. W skrajnych wypadkach w najbliższcyh kilku latach będzie ubywać 300-400 tys osób ... Zbiegną się w czasie wyż powojenny i niż lat 2000 ... Podstawowe pytanie na które nikt tak naprawdę nie zna odpowiedzi ile tych mieszkań w polsce potrzeba , padają liczy o braku 2- 8 mln mieszkań .. . Pod względem liczby pokoii na głowe jesteśmy blisko średnie europejskiej 1,4 vs 1,6 średnia. Ostatnie dane GUS jakie znalazłem są z końca 2016 , które mówią o 14,3 mln mieszkań, vs 14,08 mln gospodarstw domowych , tak więc już 2 lata temu było 220 tys mieszkań więcej niż gospodarstw domowych. Są oczywiście ejszce dane dotyczące liczby meiszkań na 1 tys mieszkańców i tu z 350 odstawjemy od średniej europejska .... , ale , też odstajemy pod względem liczby osób w gospodarstwie domowym bo w polsce 76 % gospodarstw domowych ma 2 i więcej osób , przy średniej dla europy 68 %,. Suche fakty raczej wskazuja na to aby potrzeby mieszkaniowe nie były jakoś dramatycznie niezespokojone, zaś prognozy demograficzne wskazują że nie budując nic obecnie za 10 lat i tak możemy mieć nawet i 1 mln pustych mieszkań. Obecnego wzrostu cen nie da się wytłumaczyc potzrebami mieszkaniowymi, a opowiadanie o braku 2 mln mieszkan jst raczej zaklinaniem rzeczywistości. Jesli 70 % mieszkan jest kupowanych za gotówkę to znaczy że kupowane są pod kątem inwestycj... ale ,co to za inwestycja jeśli w chwili obcnej maksymalna rentownośc wynosi 5% , więc trzeba 20 -25 lat aby inwestycja się zwróciła , zaś za 10 lat na pewno taka stopa zwrotu będzie nie do utrzymania ze wzgledu na demografie .... . Wszystko więc na to wskazuje że tak jak w 2008 r to nie inwestycja tylko spekulacja , pompowanie balonika w celu zarabianiu na obrocie kapitałem. Pytanie czy te dane o sprzedaży giełdowych deweloperów świadczą że balonika juz sięwięcej nie da pompować ? Giełda dołuje, złoty słabnie - kapitał zaczyna uciekać, kiedy zacznie uciekać z nieruchomości

~jacklux -

Pierwszy niesponsorowany artykuł. I tak delikatnie prognozuje podaż mieszkań na rynku wtórnym. Tylko w 2017r zmarło 403tys Polaków. Zostawili po sobie ok. 200tys mieszkań. Do tego budowane jest ok 200tys mieszkań nowych. W kolejnych latach wg prognoz Ministerstwa razem z programem MIESZKANIE będzie budowane ok. 220tys mieszkań. Natomiast liczba umierających Polaków będzie z każdym rokiem rosła. Za 3 lata będzie to 500tys, a za lat 10 w 2028 roku bedzie rocznie umierało 700-750tys Polaków. W ciągu najbliższych 10 lat umrze ok. 5,5mln Polaków pozostawiając ok 2mln mieszkań i domów, a równocześnie zostanie wybudowane ok 2mln nowych mieszkań i domów. Przybędzie na rynku 4mln mieszkań i domów, a liczba Polaków spadnie o ok. 3,5mln, bo rocznie w Polsce będzie rodziło sie 300tys dzieci. Do tego z Polski na stałe wyemigruje 0,7-1mln Polaków. Tym samym wystąpi ogromna nadpodaż mieszkań tak na rynku wtórnym, jak i również na rynku pierwotnym, a to doprowadzi do krachu na rynku mieszkaniowym i drastycznego spadku cen mieszkań i domów

~mu -

Osiedla z PRLu nie zginą, w przeciwieństwie do nowych "tworów". Nowe bloki to wydmuszki, każdy hałas niesie się po całym bloku, jeszcze bardziej niż w wielkiej płycie. Fuszery też nie brakuje lub jest jej więcej mimo, że niby mamy tu nowe technologie. Wszystko robione przez deweloperkę jak najtaniej, by sprzedać jak najdrożej /ceny za m2 w PL są absurdalne w proporcji do średnich zarobków/. Do tego wszystkiego, kiedyś osiedle to była cała infrastruktura, dzisiaj stawia się osiedle w polu, bez planów na zagospodarowanie lub na planach się kończy. Próżno szukać na wielu osiedlach pięknych spacerniaków, dużych placów zabaw. Każdy deweloper kupuje skrawek gdzie się da, i buduje kilka swoich "strupków" by zgarnąć za nie kas

Gość

Piszesz jako Gość