Czy za mieszkanie z ogródkiem zapłacimy więcej?

Wtorek, 11 września (06:00)

Własny ogródek jest marzeniem wielu Polaków. Część z nich, by zrealizować swój cel, kupuje dom z dużą działką. Są jednak tacy, którym do szczęścia potrzeba zaledwie kilkudziesięciu metrów kwadratowych zieleni.

/Emmerson

Mieszkania z ogródkami cieszą się rosnącą popularnością. Nie ma ich dużo, więc zawsze znajdą grono zainteresowanych. Często są to osoby, które posiadają małe dzieci i chcą mieć możliwość przebywania z nimi na świeżym powietrzu bez wychodzenia z budynku. Przydomowe ogródki interesują także właścicieli psów, które zbyt długo nie mogą przebywać w mieszkaniach.

Jeszcze kilkanaście lat temu mieszkania z ogródkami cieszyły się mniejszym zainteresowaniem, a właściciele i deweloperzy musieli obniżać ceny nieruchomości, aby zachęcić kupujących. Głównym powodem była niechęć do mieszkania na parterze, między innymi ze względów bezpieczeństwa. Obecnie ten problem jest rzadko poruszany, ponieważ na nowszych osiedlach bezpieczeństwa broni monitoring, alarm lub ochrona budynku. Coraz częściej także mieszkania na parterze są wyposażone w rolety antywłamaniowe.

Zmiana nastawienia Polaków spowodowała też wzrost cen tego typu mieszkań, jednak nie wszystkich. Najwięcej zapłacimy za lokale wyposażone w duże ogródki o powierzchni przekraczającej nawet 100 m kw. Takie lokale szybko znajdują nowych właścicieli mimo wyższej ceny.

Jak zauważa Agata Polińska z serwisu Otodom, ceny mieszkań z ogródkami są zależne także od ilości kondygnacji w bloku. - W kameralnych budynkach tego rodzaju lokale są chętniej kupowane, przez co ich cena jest wyższa. Powodem jest zachowanie większej prywatności, im mniej osób widzi nasz ogródek z góry, tym lepiej - wyjaśnia ekspert serwisu Otodom.

Regułą jest jednak, że mieszkania z małymi ogródkami na dużych osiedlach trzymają podobne ceny lub są nieco tańsze. Prędzej czy później znajdują jednak nowych nabywców, którzy zadowolą się nawet kilkunastoma metrami zieleni po okazyjnej cenie.

Dorota Dwornik, serwis Otodom

Jarosław Skoczeń, Emmerson

Jarosław Mikołaj Skoczeń

Emmerson

Podziel się

~porażka -

miałem takie mieszkanie na parterze z ogródkiem a z ogródkiem sąsiadował plac zabaw dla całego osiedla, jeden wielki wrzask i jazgot czasem okna nie dało się otworzyć bo hałas przekraczał decybele.

~future 2050r -

2018 rok, to może być rok dużych spadków, ale nie sądzę, aby to był ostateczny dołek. Optuje , że nie ujrzymy żadnych istotnych wzrostów cen mieszkań przed 2030 rokiem. mówię o średnich cenach. Argumenty przedstawionej poniżej, o których notabene nie mówi rząd, tylko jak mantrę powtarza o konieczności wprowadzania coraz to kolejnych programów zachęcających do inwestowania (czytaj: zadłużania się praktycznie na całe życie) w mieszkania i nieruchomości. Wszelki agencje rządowe wręcz zarzekają się że idą wzrosty na rynku nieruchomości i inwestycja w nieruchomości jest najlepsza formą lokowania kapitału . 1) wahania cen dość dobrze pokrywają się z liczebnością populacji 25-26-latków. W 2008 roku było ich najwięcej prawie 700 000. Żaden późniejszy rocznik nie jest tak liczny - co więcej, za 10 lat 25-latków będzie ok. 2x mniej niż w 2008 roku - to oznacza duuużo mniejszy popyt na "pierwsze mieszkanie" - i to nie tylko chodzi o kupno, ale również o najem. 2) wahania cen są odwrotnie proporcjonalne do liczebności populacji 75-latków, bo śmiertelność i związane z tym "zwalnianie mieszkań" wpływa na podaż. w tym wieku umiera najwięcej osób - a pokolenie obecnych 75-latków jest o 15% mniej liczne, niż być powinno (II wojna światowa) - dlatego to pokolenie dotychczas zostawiało po sobie nienaturalnie mało mieszkań, co nie było w stanie zaspokoić nawet połowy potrzeb rynku. Młodzi ludzie bez mieszkań w spadku "po pradziadkach" szli na rynek pierwotny... Tuż po zakończeniu IIWŚ nastąpił potężny wyż demograficzny, ze szczytem w 1955 roku. Obecni 60-latkowie, to bardzo liczna grupa, będąca właścicielami sporej części rynku nieruchomości. To są ludzie dla których mieszkania (2 miliony) budował Gierek, to są też właściciele setek tysięcy PRLowskich "klocków" i willi z początków transformacji ustrojowej. 1) 2) Co będzie za 15 lat? Co się stanie z milionami mieszkań i domów, gdy zacznie umierać 800 000 starszych osób rocznie, a równocześnie będzie tylko 300 000 25-latków wchodzących w danym roku w dorosłość? i tak będzie przez kilka lat, rok po roku - to musi wygenerować potężną nadpodaż, która będzie rosła i rosła - w najbardziej skrajnym scenariuszu, o 250 000 mieszkań rocznie. Czy w takich warunkach ceny będą rosły? Raczej będą spadać dalej... nie wiem, kto te mieszkania kupi - może samorządy, aby zasilić zasób lokali komunalnych, lub na preferecyjny wynajem? Możliwe hipotetyczne scenariusze, optymistyczne :) : Jeżeli przyjmiemy, że Polska jest naczyniem zamkniętym to powyższa sytuacja się po prostu sprawdzi. Pytanie czy Polska jest naczyniem zamkniętym. Faktem jest iż wraz ze starzeniem i bogaceniem się społeczeństwa wzrośnie zapotrzebowanie na pracowników niewykwalifikowanych, fizycznych i do opieki nad starszymi. Przybędą do polski imigranci, którzy będą musieli gdzieś mieszkać. Jaka ich będzie ilość i kiedy to nastąpi nikt nie wie. To należy traktować jako niewiadomą w szacunkach. Oczywiście - Polska nie jest odizolowana od reszty świata

~Jack Zux -

Pierwszy niesponsorowany artykuł. I tak delikatnie prognozuje podaż mieszkań na rynku wtórnym. Tylko w 2017r zmarło 403tys Polaków. Zostawili po sobie ok. 200tys mieszkań. Do tego budowane jest ok 200tys mieszkań nowych. W kolejnych latach wg prognoz Ministerstwa razem z programem MIESZKANIE będzie budowane ok. 220tys mieszkań. Natomiast liczba umierających Polaków będzie z każdym rokiem rosła. Za 3 lata będzie to 500tys, a za lat 10 w 2028 roku bedzie rocznie umierało 700-750tys Polaków. W ciągu najbliższych 10 lat umrze ok. 5,5mln Polaków pozostawiając ok 2mln mieszkań i domów, a równocześnie zostanie wybudowane ok 2mln nowych mieszkań i domów. Przybędzie na rynku 4mln mieszkań i domów, a liczba Polaków spadnie o ok. 3,5mln, bo rocznie w Polsce będzie rodziło sie 300tys dzieci. Do tego z Polski na stałe wyemigruje 0,7-1mln Polaków. Tym samym wystąpi ogromna nadpodaż mieszkań tak na rynku wtórnym, jak i również na rynku pierwotnym, a to doprowadzi do krachu na rynku mieszkaniowym i drastycznego spadku cen mieszkań i domów

~Obywatel -

"Mieszkania z ogródkiem cieszą się rosnącą popularnością." Co to oznacza? Mniej więcej to, że nikt ich nie chce i co do zasady są zawsze tańsze niż te na wyższych piętrach i zawsze sprzedają się jako ostatnie.

Gość

Piszesz jako Gość