USA i Chiny wprowadzają kolejne cła, zaostrzając wojnę handlową

Poniedziałek, 24 września (07:08) Aktualizacja: Poniedziałek, 24 września (09:16)

Władze USA wprowadziły w poniedziałek cła na kolejne chińskie towary warte 200 mld dolarów rocznie, na co Chiny odpowiedziały odwetowymi taryfami na amerykański eksport za 60 mld dolarów rocznie. Jest to kolejna eskalacja wojny celnej pomiędzy tymi krajami.

10-procentowe cła na chińskie towary za 200 mld dolarów, które zapowiadał wcześniej prezydent USA Donald Trump, mają być dla Pekinu karą za nieuczciwe praktyki handlowe, w tym kradzież amerykańskiej technologii i brak wzajemności w znoszeniu barier rynkowych. Taryfy - obejmujące m.in. sprzęt AGD - mają stopniowo rosnąć, by do końca roku osiągnąć 25 proc.

W odwecie Chiny nałożyły cła w wysokości 5-10 proc. na amerykańskie produkty o wartości 60 mld dolarów rocznie, w tym na skroplony gaz ziemny (LNG) i niektóre rodzaje samolotów. Eksperci zwracają uwagę, że Chiny nie importują z USA wystarczająco dużo, by móc odpowiedzieć proporcjonalnie, jak to robiły w przypadku ceł wprowadzanych przez Waszyngton do tej pory.

Nowe cła z obu stron weszły w życie w poniedziałek o godzinie 6.01 czasu polskiego.

Minister handlu USA Wilbur Ross ocenił niedawno w rozmowie ze stacją CNBC, że Chiny "nie mają amunicji", by kontratakować, gdyż "ich eksport do USA jest prawie czterokrotnie większy niż eksport USA do Chin". Chiński resort handlu zapowiadał użycie "narzędzi jakościowych i ilościowych" w przypadku eskalacji konfliktu, co wzbudziło obawy, że Pekin może dodatkowo uderzyć w działające w Chinach amerykańskie firmy.

W lipcu oba kraje ocliły wzajemny eksport wart po 50 mld dolarów rocznie. Obecnie karne taryfy Waszyngtonu obejmują więc chińskie towary warte 250 mld dolarów, a chińskie cła odwetowe - produkty z USA za 110 mld dolarów. Prezydent Trump grozi ocleniem nawet całego chińskiego eksportu do USA, jeśli Pekin nie zmieni swojej strategii handlowej.

Chiński rząd zapowiedział w poniedziałek publikację "białej księgi faktów i stanowiska Chin na temat chińsko-amerykańskiego konfliktu handlowego". Wcześniej chińskie ministerstwo handlu nazywało go największą wojną celną w historii gospodarki.

Obie strony przeprowadziły w tym roku kilka rund negocjacji wysokiego szczebla, ale nie przyniosły one porozumienia. Minister finansów USA Steven Mnuchin zaoferował niedawno wicepremierowi ChRL Liu He wznowienie rozmów, ale strona chińska odwołała wizytę swojej delegacji w Waszyngtonie, gdy Biały Dom ogłosił zamiar wprowadzenia nowych ceł - informował dziennik "Wall Street Journal". Obecnie brak oficjalnych informacji na temat planów wznowienia rokowań.

Trump obwinia nieuczciwe jego zdaniem praktyki handlowe Pekinu za deficyt handlowy USA w dwustronnej wymianie. W ubiegłym roku wyniósł on - według danych amerykańskich - 375 mld dolarów. Władze ChRL odrzucają te oskarżenia i zapowiadają stanowczą walkę w obronie swoich interesów.

- - - - - -

Władze Chin zarzuciły USA "nękanie w sferze handlu" i zastraszanie za pomocą ceł - podała agencja Xinhua, cytując białą księgę w sprawie wojny celnej z USA, wydaną przez rząd ChRL w poniedziałek, godzinę po wejściu w życie kolejnej partii karnych taryf.

10-procentowe cła na chiński eksport do USA wart 200 mld dolarów rocznie weszły w życie o godz. 6.01 w Polsce, zgodnie z zapowiedziami prezydenta USA Donalda Trumpa, który chce w ten sposób ukarać Chiny za nieuczciwe jego zdaniem praktyki handlowe.

O tej samej porze zaczęły obowiązywać także chińskie cła odwetowe w wysokości 5-10 proc. na towary z USA warte 60 mld dolarów rocznie. Wcześniej w tym roku obie strony ocliły już wzajemny eksport wart po 50 mld dolarów rocznie.

Licząca ponad 36 tys. chińskich znaków biała księga opisuje - według Xinhua - "fakty i stanowisko Chin w sprawie chińsko-amerykańskiego konfliktu handlowego" oraz "praktyki protekcjonistyczne", "nękanie w sferze handlu" i "niewłaściwe działania administracji USA" wobec gospodarki światowej.

Obecna administracja amerykańska "porzuciła fundamentalne zasady wzajemnego szacunku", głosi "unilateralizm, protekcjonizm i hegemonię ekonomiczną" oraz "zastrasza inne kraje środkami ekonomicznymi, takimi jak wprowadzanie taryf", jak również próbuje "narzucać Chinom swoje własne interesy przy pomocy ekstremalnej presji" - przekazała Xinhua, cytując dokument.

Chińskie władze oceniły, że one same prezentują stanowisko ugodowe i "poszukują płaszczyzny porozumienia", podczas gdy Waszyngton - zdaniem Pekinu - "zaprzecza sam sobie i wciąż mierzy się z Chinami".

Trump zarzuca ChRL m.in. kradzież amerykańskiej technologii, brak wzajemności w kwestii barier handlowych i inwestycyjnych oraz dotowanie w nieuczciwy sposób rozwoju rodzimego sektora technologicznego. Prezydent Trump grozi ocleniem nawet całego chińskiego eksportu do USA, jeśli Pekin nie zmieni swojej strategii handlowej.

Trump obwinia nieuczciwe praktyki Pekinu za deficyt handlowy USA w dwustronnej wymianie z Chinami. W ubiegłym roku wyniósł on - według danych amerykańskich - 375 mld dolarów. Wcześniej w tym roku obie strony przeprowadziły szereg negocjacji, ale nie przyniosły one porozumienia.

Inflacja, bezrobocie, PKB - zobacz dane z Polski i ze świata w Biznes INTERIA.PL

PAP

Podziel się

~qas -

Kupiłem kilka narzędzi ułatwiających życie w Chinach za przysłowiowe grosze. Te same artykuły na aledrogo są kilkakrotnie droższe. W sklepach kilkanaście razy. Ludzie kupują sprzęt AGD, RTV laptopy i telefony markowych producentów, które są wytwarzane w Chinach. Ostatnio znajomy, zagorzały przeciwnik "chińszczyzny" przeżył szok, jak mu pokazałem, że jego ukochany Iphone jest produkowany w łasnie w Chinach.

~Wit -

Od lat Chiny zalewają świat swoimi towarami, często wątpliwej jakości. Faktem tez jest ,że olbrzymia część tych produktów to podróbki. Towary są tez konkurencyjne choćby ze względu na tania siłę roboczą. Jednym słowem chińszczyzna zalewa świat i chyba nie ma państwa ,które na handlu z Chinami miałoby dodatni wynik we wzajemnej wymianie. Trudno więc się dziwić , ze Amerykanie próbują to zmienić .

~Dzikus -

Taka jest kolei rzeczy.Co nieuniknione,to nieuniknione.System światowy jest felerny....idzie do wojny totalnej.

~b22 -

Czyli jak ktoś produkuje tanio i ludzie chcą to kupowac to trzeba go karac , a najlepiej wysłać tam marines US. Ale to już nie te czasy. Niech u siebie tanio produkują to nie bedą mieli problemów. No ale miliardy dolców przeszły by rodzimym rekinom finansowym kolo nosa , a na to zgody nie ma.

Gość

Piszesz jako Gość