Elektromobilność - czas pionierów

Niedziela, 21 października (06:00)

Najbliższe lata zdecydują, w jakim modelu rozwinie się w Polsce ogólnodostępna infrastruktura ładowania pojazdów elektrycznych. Eksperci oceniają, że zapewne będzie budowana i zarządzana przede wszystkim przez duże koncerny energetyczne, ale podkreślają też istotne znaczenie na tym rynku firm paliwowych.

Najbliższe lata zdecydują, w jakim modelu rozwinie się elektromobilność w Polsce /©123RF/PICSEL

Lata 2017-2018 to, jak podkreślał Michał Kurtyka, jeszcze jako wiceminister energii, czas, kiedy budujemy świadomość elektromobilności, ramy struktury legislacyjnej oraz instrumenty potrzebne, by pójść krok dalej i lata 2019-2020 poświęcić na rozbudowę niezbędnej infrastruktury.

- Idziemy do przodu z elektromobilnością - jak zapowiedzieliśmy w programie rozwoju elektromobilności, który przyjęliśmy na poziomie Rady Ministrów w zeszłym roku - podkreśla Kurtyka, który w lipcu 2018 został wiceministrem środowiska.

Na raczkującym polskim rynku elektromobilności inwestycje w ogólnodostępne stacje ładowania to obszar podwyższonego ryzyka. Samochodów elektrycznych jeszcze niewiele, więc siłą rzeczy popyt na usługi ładowania jest ograniczony; z drugiej strony - deficyt infrastruktury nie sprzyja rozwojowi rynku pojazdów elektrycznych.

Eksperci wskazują, że największe przeszkody w rozwoju elektromobilności to właśnie niedostateczna infrastruktura ładowania pojazdów elektrycznych (EV), ale przede wszystkim cena samochodów elektrycznych, w tym baterii, które - wskazano w tegorocznym raporcie EY i ING Banku Śląskiego - odpowiadają połowie kosztu wyprodukowania auta.

Regulacje i giganci

W Polsce problem ewentualnego niedostatku infrastruktury mają zlikwidować rozwiązania regulacyjne.

Dorota Zabłocka, prawnik w kancelarii EY Law, wskazuje, że - analizując przepisy ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych - można wyodrębnić dwa etapy rozwoju sektora usług e-mobility w Polsce.

- W pierwszym budowa ogólnodostępnych stacji ładowania będzie się rozwijała w modelu biznesowym o charakterze stricte komercyjnym, w drugim zaś - na zasadach określonych w ustawie. Model "komercyjny" potrwa do końca 2020 r. Do tego czasu wszystkie podmioty z rynku będą miały możliwość budowy infrastruktury ładowania i świadczenia usług tego rodzaju dla użytkowników pojazdów elektrycznych - jako pionierzy tego sektora.

Zważywszy na nieobligatoryjny charakter "komercyjnego" etapu budowy ogólnodostępnych punktów ładowania, oceniamy, że punkty te zaczną dynamiczniej powstawać dopiero w latach 2020-21, kiedy to obowiązek ich budowy spocznie na operatorach systemów dystrybucyjnych elektroenergetycznych (OSD) - zaznacza Zabłocka.

Prócz ogólnodostępnych stacji ładowania będą mogły też powstawać innego rodzaju stacje (nieuregulowane wprost w ustawie) - np. przy salonach sprzedaży samochodów, zarządzane przez dilerów.

Po 2020 r. sytuacja formalnoprawna ulegnie zmianie. Jeśli do tego czasu w "modelu komercyjnym" nie powstanie liczba punktów ładowania określona w ustawie o elektromobilności i paliwach alternatywnych, to za mnożenie ogólnodostępnych punktów ładowania (dla realizacji zadań zawartych w ustawie) odpowiedzialne staną się OSD, czyli spółki energetyczne świadczące usługi dystrybucji energii.

- Przy czym OSD mają też wyłaniać operatorów zbudowanych przez siebie ogólnodostępnych stacji ładowania. Do pierwszej weryfikacji postępów w realizacji planów budowy tych ogólnodostępnych punktów dojdzie w styczniu 2020 r. - precyzuje Dorota Zabłocka.

OSD mają najwyraźniej pełnić funkcję podmiotów "domykających" rynek - gwarantujących, że powstanie ogólnodostępna infrastruktura ładowania w zaplanowanej przez władze skali - ponad 6 tys. punktów ładowania do końca 2020. Zdaniem Rafała Czyżewskiego, prezesa firmy GreenWay Polska, która od 2016 r. rozwija w Polsce sieć stacji, jest już za mało czasu, aby w formule komercyjnej, bez angażowania operatorów systemów dystrybucyjnych (OSD), dało się wypełnić ustawowe cele ilościowe budowy stacji ładowania na 2020 rok.

- Ustawa mówi, że pierwsza analiza liczby stacji ładowania, które mają powstać w sposób całkowicie komercyjny, bez angażowania OSD, będzie wykonana w styczniu 2020 roku. Do pierwszej weryfikacji założeń zostało nam więc tylko półtora roku, a zważywszy m.in. brak precyzji niektórych przepisów, co hamowało inwestycje, nie ma już szans na wykonanie celów ustawowych do tego czasu.

W związku z tym mechanizmy zapisane w ustawie, oznaczająca zaangażowanie OSD w budowę stacji ładowania zostaną uruchomione - ocenia Rafał Czyżewski, który podkreśla, że obowiązki nałożone na OSD to mechanizm wspomagający rozwój rynku, ale nie zastępujący go.

Istotne jest, rzecz jasna, jak duży może być publiczny rynek usług ładowania, innymi słowy: w jakim stopniu popyt na energię, kreowany przez auta elektryczne, będzie zaspokajać ładowanie na stacjach publicznych.

Z ankietowych badań GreenWay Polska wynika, iż energię dla aut elektrycznych w ok. 70 proc. będzie "dostarczać" ładowanie z gniazdek domowych w nocy, kolejne 10 proc. popytu zaspokoi ładowanie na wolnych stacjach publicznych, a 20 proc. - płatne, w stacjach szybkiego ładowania, jakimi na przykład dysponuje GreenWay.

Czyżewski oceniał, że świadczenie tych usług w ogólnodostępnych stacjach stanie się opłacalne dopiero za kilka lat, gdy liczba aut elektrycznych wzrośnie do ok. 50 tys.

Horyzont wielkiego rynku

Przesłanek pozwalających twierdzić, że elektromobilność będzie się rozwijała także w Polsce jest sporo. Zdaniem Jarosława Wajera, partnera w dziale doradztwa biznesowego EY, dwa główne czynniki, wspierające rynek samochodów elektrycznych, to ochrona środowiska oraz poprawiająca się ekonomika ich użytkowania. Optymizm co do przyszłości elektromobilności przejawia się m.in. we wzroście inicjatyw związanych z budową ogólnodostępnych stacji ładowania.

Wyraźnie zainteresowane inwestycjami w infrastrukturę e-mobility są krajowe koncerny paliwowe i energetyczne. Na przykład PKN Orlen w maju 2018 r. podał, że do stworzenia punktów ładowania samochodów elektrycznych wytypował 150 swoich stacji paliw - i w miastach, i przy trasach tranzytowych. Koncern zapowiedział przy tym, że w I etapie pilotażu (do końca 2019 r.) ruszy ok. 50 szybkich punktów ładowania.

W 2017 roku PGE informowała, że w sumie rozpoczęte przez nią projekty pilotażowe - Łódź, Kraków, Rzeszów - dotyczą budowy blisko 40 stacji szybkiego ładowania.

- Ze względu na obecny zasięg samochodów elektrycznych widzimy potrzebę budowania punktów ładowania w centrach miast i na ich obrzeżach - wskazał Paweł Śliwa, wiceprezes zarządu ds. innowacji PGE Polska Grupa Energetyczna.

- Oceniamy, że najprawdopodobniej ogólnodostępna infrastruktura ładowania pojazdów elektrycznych w Polsce będzie budowana i zarządzana głównie przez duże koncerny energetyczne i że zacznie powstawać na większą skalę dopiero po 2020 r. - uważa Dorota Zabłocka.

Jej zdaniem koncerny energetyczne zdominują rynek usług ładowania pojazdów elektrycznych, gdyż inwestorzy prywatni nie będą w stanie konkurować z nimi kosztowo. Poza spółkami energetycznymi również firmy paliwowe będą zainteresowane inwestowaniem w ten sektor. Podmioty te do prowadzonej dotychczas przez siebie sprzedaży paliw dla tradycyjnych pojazdów na stacjach paliw mogą dodać infrastrukturę w postaci punktów ładowania pojazdów elektrycznych, a tym samym pozyskać nową grupę klientów.

Tsunami? Jeszcze nie teraz

- Myśląc o infrastrukturze, musimy mieć w głowie (nie wiem, czy to będzie rok 2023, czy 2025...), że wyrówna się cena samochodu tradycyjnego i elektrycznego bateryjnego. I że wtedy naprawdę ludzie po prostu będą kupować na potęgę samochody elektryczne. Musimy się do tego tsunami przygotować - uważa Marcin Korolec, prezes Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych.

Na razie jednak do tej fali jeszcze dość daleko... Eksperci EY i ING Banku Śląskiego pokusili się o ocenę ekonomiki użytkowania aut elektrycznych w Polsce.

- EV mają prostszą budowę od samochodów spalinowych (ICE). Sam system przeniesienia napędu w EV składa się z 320 komponentów w porównaniu z 4000 w ICE. To przekłada się na niższe koszty utrzymania auta. Na razie jednak próg rentowności, przy braku akcyzy, jest osiągany dopiero po przejechaniu 50 tys. km rocznie - mówił Kazimierz Rajczyk, dyrektor zarządzający sektorem energetycznym w ING Banku Śląskim.

Ireneusz Chojnacki

Więcej informacji w portalu "Wirtualny Nowy Przemysł"

Gdzie jest Polska?

W zakresie elektromobilności Polska jest nadal w ogonie Europy - oceniła w tym tygodniu "Rzeczpospolita". Dziennik zwraca uwagę na wciąż niewielką sprzedaż samochodów z napędem elektrycznym i słabo rozwiniętą sieć stacji ładowania.

Dziennik przywołuje statystyki ACEA, z których wynika, że w pierwszej półroczu 2018 roku w Polsce zarejestrowano tylko 279 samochodów elektrycznych. Jest to wynik ponad dwukrotnie lepszy niż rok wcześniej, kiedy to na nasze drogi wyjechało 125 szt. aut elektrycznych, ale bardzo daleko nam do liderów takich jak Francja i Niemcy, gdzie odpowiednio zarejestrowano 14,4 tys. i 17,3 tys. samochodów elektrycznych, czy europejskich średniaków pod tym względem, gdzie było po kilka tysięcy takich rejestracji.

W tej klasyfikacji Polska plasuje się blisko Rumuni (297 rejestracji), Słowenii (246) i Słowacji (224). Jak zwraca uwagę "Rz", przed nami są np. Czechy z 318 rejestracjami aut elektrycznych w pierwszym półroczy br. i Węgry gdzie zarejestrowano 609 takich pojazdów.

Jak zauważa dziennik jeśli chodzi o rozwój elektromobilności świadczy też liczba stacji ładowania, których według EAFO (European Alternative Fuels Observatory) jest w Polsce 582, a w krajach z najlepiej rozwiniętą tego typu infrastrukturą po kilkadziesiąt tysięcy (Holandia - 35,9 tys., Niemcy - 25,4 tys., Francja - 24, 3 tys.). W tym rankingu jesteśmy w ognie Europy.

Nowy Przemysł

Podziel się
Adzia

Adzia -

E tam zew od razu... przeciez na dniach greenway opublikował info ze dostal dofinansowanie od nowego inwestora w ramach czego w Polsce postawi 630 nowych ładowarek. To jest juz konkret no i duzy postep, wiec jak dla mnie elektromobilnosc w polsce ma ogromne szanse na rozwoj

Gość

Piszesz jako Gość