Europejska branża budowlana zmaga się z brakiem pracowników i rosnącymi kosztami

Wtorek, 9 października (06:00)

Problemy branży budowlanej można rozwiązać tylko na drodze dialogu pomiędzy stroną publiczną a prywatną - zarówno wykonawców, jak i inwestorów. Należy zdać sobie sprawę z sytuacji, w jakiej obecnie jesteśmy. Chodzi o brak zasobów, kumulację projektów czy inflację kosztów. Jeżeli nie zostaną znalezione rozwiązania legislacyjne odnośnie prawa zamówień publicznych, dobrych praktyk, a także dotyczące już istniejących umów i możliwości ich waloryzacji cen - dojdzie do sytuacji, z którą mieliśmy już kiedyś do czynienia.

Będzie dochodzić do bankructw, braku płynności i porzucania nieukończonych inwestycji? /©123RF/PICSEL

- Będzie dochodziło do bankructw, braku płynności i porzucania nieukończonych inwestycji. Potrzebne jest zrozumienie obu stron i świadomość, że realizacja kontraktów oraz doprowadzanie inwestycji do końca to wspólny interes - powiedział serwisowi eNewsroom Wojciech Trojanowski, wiceprezydent Pracodawców RP, członek zarządu Strabag.

- Branża jest gotowa do rozmów - dotychczas przedstawiała różne propozycje. Działania wymagają większego skoordynowania i skonkretyzowania w zakresie rozwiązań dotyczących klauzul waloryzacyjnych oraz umów zawieranych w przyszłości. Sektor apeluje do inwestorów o otwartość i zrozumienie sytuacji. Obecnie problem podaży pracowników, koniunktury gospodarczej, inflacji i wzrostu kosztów produkcji dotyka przedsiębiorców w całej Europie. Należy się z nimi zmierzyć. Już w tej chwili widać, że brakuje zasobów na realizacje wszystkich projektów w ramach oczekiwań społecznych. Konieczne jest zrewidowanie projektów oraz planów inwestycyjnych z uwzględnieniem ich realizacji w określonych ramach czasowych i zaktualizowanych budżetach - wskazał Trojanowski.

eNewsroom

Podziel się

~murarz -

Najwyższy czas,żeby zbankrutowały wszystkie pseudofirmy,które oczekują od pracowników wieloletniego doświadczenia i wydajności porównywalnej z maszynami,a w zamian oferują stawkę sprzątaczki i śmieciówkę zamiast umowy.

~Pisrwdnik -

FIRMY BUDOWLANE BĘDĄ BANKRUTOWAĆ GŁÓWNIE ZE WZGLĘDU NADPODAŻY TOWARU NA RYNKU . NADCHODZI TAUNAMI DEMOGRAFICZNE . TYLKO POPYT I PIDAZ DECYDUJE O CENIE TOWARU NA RYNKU

~jkk-54 -

Opodatkować pustostany i puste działki budowlane 2% rocznym podatkiem katastralnym !!!! Obniżyć podatki od pracy i produkcji!!! Wtedy zarobki wzrosną a ceny mieszkań spadną. Trzeba odejść od głównej zasady neoliberalizmu realnego: Wysokiego opodatkowania (pracy) ubogich i dotowania (nieruchomości) bogatych. W Niemczech jest progresywny podatek katastralny, rezultat: Zarobki 4 razy wyższe niż w Polsce, a ceny mieszkań podobne jak w Polsce.

Inkwizytor

Inkwizytor -

Ta już to widzę z tymi aneksami. Firma startuje w przetargu i daje cenę grubo poniżej kosztów, bo wie że jak coś to aneks. Bzdura, po prostu ceny w ofertach firm są źle skalkulowane i nie biorą pod uwagę czynników zmiennych. Zależnie od długości inwestycji można przewidzieć pewien margines na zmienne czynniki. Tylko że jest jeszcze jedna sprawa, np. w Polsce większość przetargów to fikcja.

Gość

Piszesz jako Gość