Czy rośnie bańka cenowa na rynku mieszkań?

Środa, 10 października (05:58)

Kiedy zaczną spadać ceny mieszkań? Spór o to nie dotyczy tego, czy tak się stanie, pozostaje pytanie: kiedy to się stanie.

Kiedy ceny mieszkań zaczną spadać? /©123RF/PICSEL

- Nie ma wątpliwości, że rynek mieszkaniowy podlega cyklowi koniunkturalnemu, a w tej chwili jest rozgrzany - mówi w rozmowie z MarketNews24 Jacek Zengteler, członek zarządu Yareal Polska sp. z o.o., dyrektor Działu Projektów Mieszkaniowych. - Ale czy jesteśmy na szczycie cyklu czy ciągle poniżej, to trudno określić. Na pewno rynek nie jest przegrzany.

Koszty, a więc i ceny mieszkań mógłby obniżyć zwiększony dostęp do gruntów pod zabudowę. Na ten koszt mają też wpływ procedury administracyjne. Jak więc ocenić ryzyko?

- Fundamenty popytu są bardzo solidne, dlatego rynek nie jest przegrzany - dodaje Jacek Zengteler.

marketnews24.pl

Podziel się

~no i co -

Kurcze a ja czekam na te obniżki już z 15 lat i kurde zawsze za drogo, niby demografia, niby kryzys, niby miasta pustoszeją w Warszawie jak drożeja to drożeją. Ile jeszcze według Was trzeba czekać? Mam już 42 lata i chciałbym coś kupic i założyć rodzinę a tu tylko czekaj i czekaj bo będą obniżki. Więc się pytam kiedy one będa według Was, tylko konkretnie bo też nie wiem czy jak będę miał 55 lat to będę chciał jeszcze mieć dzieci.

~4444 -

Demografii sie nie da oszukac a to ona przede wszystkim powinna kształtowac potrzeby mieszkaniowe. Na rynek pracy zaczyna wchodzić niz demograficzny lat 2000, kiedy rodziło się około 350 tys dzieci, za 7 lat zacznie odchodzić wyz powojenny kiedy rodziło się 600-700 tys dzieci. Dodatkowo emigracja szacowana jest na - 100 tys rocznie. W skrajnych wypadkach w najbliższcyh kilku latach będzie ubywać 300-400 tys osób ... Zbiegną się w czasie wyż powojenny i niż lat 2000 ... Podstawowe pytanie na które nikt tak naprawdę nie zna odpowiedzi ile tych mieszkań w polsce potrzeba , padają liczy o braku 2- 8 mln mieszkań .. . Pod względem liczby pokoii na głowe jesteśmy blisko średnie europejskiej 1,4 vs 1,6 średnia. Ostatnie dane GUS jakie znalazłem są z końca 2016 , które mówią o 14,3 mln mieszkań, vs 14,08 mln gospodarstw domowych , tak więc już 2 lata temu było 220 tys mieszkań więcej niż gospodarstw domowych. Są oczywiście ejszce dane dotyczące liczby meiszkań na 1 tys mieszkańców i tu z 350 odstawjemy od średniej europejska .... , ale , też odstajemy pod względem liczby osób w gospodarstwie domowym bo w polsce 76 % gospodarstw domowych ma 2 i więcej osób , przy średniej dla europy 68 %,. Suche fakty raczej wskazuja na to aby potrzeby mieszkaniowe nie były jakoś dramatycznie niezespokojone, zaś prognozy demograficzne wskazują że nie budując nic obecnie za 10 lat i tak możemy mieć nawet i 1 mln pustych mieszkań. Obecnego wzrostu cen nie da się wytłumaczyc potzrebami mieszkaniowymi, a opowiadanie o braku 2 mln mieszkan jst raczej zaklinaniem rzeczywistości. Jesli 70 % mieszkan jest kupowanych za gotówkę to znaczy że kupowane są pod kątem inwestycj... ale ,co to za inwestycja jeśli w chwili obcnej maksymalna rentownośc wynosi 5% , więc trzeba 20 -25 lat aby inwestycja się zwróciła , zaś za 10 lat na pewno taka stopa zwrotu będzie nie do utrzymania ze wzgledu na demografie .... . Wszystko więc na to wskazuje że tak jak w 2008 r to nie inwestycja tylko spekulacja , pompowanie balonika w celu zarabianiu na obrocie kapitałem. Pytanie czy te dane o sprzedaży giełdowych deweloperów świadczą że balonika juz sięwięcej nie da pompować ? Giełda dołuje, złoty słabnie - kapitał zaczyna uciekać, kiedy zacznie uciekać z nieruchomości

~Jack Zux -

Pierwszy niesponsorowany artykuł. I tak delikatnie prognozuje podaż mieszkań na rynku wtórnym. Tylko w 2017r zmarło 403tys Polaków. Zostawili po sobie ok. 200tys mieszkań. Do tego budowane jest ok 200tys mieszkań nowych. W kolejnych latach wg prognoz Ministerstwa razem z programem MIESZKANIE będzie budowane ok. 220tys mieszkań. Natomiast liczba umierających Polaków będzie z każdym rokiem rosła. Za 3 lata będzie to 500tys, a za lat 10 w 2028 roku bedzie rocznie umierało 700-750tys Polaków. W ciągu najbliższych 10 lat umrze ok. 5,5mln Polaków pozostawiając ok 2mln mieszkań i domów, a równocześnie zostanie wybudowane ok 2mln nowych mieszkań i domów. Przybędzie na rynku 4mln mieszkań i domów, a liczba Polaków spadnie o ok. 3,5mln, bo rocznie w Polsce będzie rodziło sie 300tys dzieci. Do tego z Polski na stałe wyemigruje 0,7-1mln Polaków. Tym samym wystąpi ogromna nadpodaż mieszkań tak na rynku wtórnym, jak i również na rynku pierwotnym, a to doprowadzi do krachu na rynku mieszkaniowym i drastycznego spadku cen mieszkań i domów

~future 2050r -

2018 rok, to może być rok dużych spadków, ale nie sądzę, aby to był ostateczny dołek. Optuje , że nie ujrzymy żadnych istotnych wzrostów cen mieszkań przed 2030 rokiem. mówię o średnich cenach. Argumenty przedstawionej poniżej, o których notabene nie mówi rząd, tylko jak mantrę powtarza o konieczności wprowadzania coraz to kolejnych programów zachęcających do inwestowania (czytaj: zadłużania się praktycznie na całe życie) w mieszkania i nieruchomości. Wszelki agencje rządowe wręcz zarzekają się że idą wzrosty na rynku nieruchomości i inwestycja w nieruchomości jest najlepsza formą lokowania kapitału . 1) wahania cen dość dobrze pokrywają się z liczebnością populacji 25-26-latków. W 2008 roku było ich najwięcej prawie 700 000. Żaden późniejszy rocznik nie jest tak liczny - co więcej, za 10 lat 25-latków będzie ok. 2x mniej niż w 2008 roku - to oznacza duuużo mniejszy popyt na "pierwsze mieszkanie" - i to nie tylko chodzi o kupno, ale również o najem. 2) wahania cen są odwrotnie proporcjonalne do liczebności populacji 75-latków, bo śmiertelność i związane z tym "zwalnianie mieszkań" wpływa na podaż. w tym wieku umiera najwięcej osób - a pokolenie obecnych 75-latków jest o 15% mniej liczne, niż być powinno (II wojna światowa) - dlatego to pokolenie dotychczas zostawiało po sobie nienaturalnie mało mieszkań, co nie było w stanie zaspokoić nawet połowy potrzeb rynku. Młodzi ludzie bez mieszkań w spadku "po pradziadkach" szli na rynek pierwotny... Tuż po zakończeniu IIWŚ nastąpił potężny wyż demograficzny, ze szczytem w 1955 roku. Obecni 60-latkowie, to bardzo liczna grupa, będąca właścicielami sporej części rynku nieruchomości. To są ludzie dla których mieszkania (2 miliony) budował Gierek, to są też właściciele setek tysięcy PRLowskich "klocków" i willi z początków transformacji ustrojowej. 1) 2) Co będzie za 15 lat? Co się stanie z milionami mieszkań i domów, gdy zacznie umierać 800 000 starszych osób rocznie, a równocześnie będzie tylko 300 000 25-latków wchodzących w danym roku w dorosłość? i tak będzie przez kilka lat, rok po roku - to musi wygenerować potężną nadpodaż, która będzie rosła i rosła - w najbardziej skrajnym scenariuszu, o 250 000 mieszkań rocznie. Czy w takich warunkach ceny będą rosły? Raczej będą spadać dalej... nie wiem, kto te mieszkania kupi - może samorządy, aby zasilić zasób lokali komunalnych, lub na preferecyjny wynajem? Możliwe hipotetyczne scenariusze, optymistyczne :) : Jeżeli przyjmiemy, że Polska jest naczyniem zamkniętym to powyższa sytuacja się po prostu sprawdzi. Pytanie czy Polska jest naczyniem zamkniętym. Faktem jest iż wraz ze starzeniem i bogaceniem się społeczeństwa wzrośnie zapotrzebowanie na pracowników niewykwalifikowanych, fizycznych i do opieki nad starszymi. Przybędą do polski imigranci, którzy będą musieli gdzieś mieszkać. Jaka ich będzie ilość i kiedy to nastąpi nikt nie wie. To należy traktować jako niewiadomą w szacunkach. Oczywiście - Polska nie jest odizolowana od reszty świata

Gość

Piszesz jako Gość