Raport: Prognozy dla rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce

Piątek, 12 października (06:00)

W pierwszym półroczu 2018 odnotowano utrzymujący się wysoki wskaźnik PKB - ok.5 proc., co potwierdza dużą dynamikę inwestycji w poszczególnych segmentach rynku. W tym czasie zanotowano rekordową w historii polskiego rynku wartość zawartych transakcji, która wyniosła ponad 3 mld euro, przy czym największy udział przypadł na segment nieruchomości handlowych - ok 60 proc. wszystkich transakcji na rynku inwestycyjnym.

Trwa ożywienie na rynku nieruchomości /©123RF/PICSEL

Dużą dynamikę wzrostu obserwujemy na rynkach magazynowych, gdzie całkowite zasoby powierzchni magazynowych osiągnęły pułap 14,32 mln m2, przy rekordowo niskim wskaźniku pustostanów, który aktualnie wynosi średnio ok. 4 proc. Taka sytuacja wzmaga dużą aktywność deweloperów i skłania do podejmowania nowych projektów inwestycyjnych, jak również, co oczywiste, zwiększa ich zainteresowanie nowymi terenami inwestycyjnymi.

W skali całego kraju notuje się stały wzrost wynajętej powierzchni oraz wzrost ilości podmiotów, które podpisują umowy najmu, choć np. rynek powierzchni biurowych w krótkim okresie zanotował spadek wolumenu transakcji o ok. 5 proc. w porównaniu do analogicznego okresu z roku 2017, natomiast rynek magazynowy powiększył wolumen zawartych transakcji o 16 proc. w porównaniu do analogicznego okresu z roku ubiegłego.

Prognozuje się, że obroty na rynku inwestycyjnym na koniec 2018 roku będą zbliżone do wysokich obrotów osiągniętych w roku 2017. Warto w tym miejscu odnotować pojawienie się na polskim rynku wielu nowych inwestorów, w tym przede wszystkim funduszy inwestycyjnych i podmiotów zagranicznych.

Stały przyrost całkowitej powierzchni przeznaczonej do wynajmu w segmencie biurowym, mieszkaniowym, magazynowym, czy handlowym, przy utrzymującym się na niskim poziomie wskaźników pustostanów, potwierdzają duże zainteresowanie umowami najmu.

Prognozy - dalszy rozwój rynku inwestycji komercyjnych z elementami dostosowania tych inwestycji do występujących uwarunkowań :

Rynek biurowy- aktualny poziom pustostanów to ok. 10-11 proc., co sprzyja najemcom w negocjacjach, deweloperzy muszą wykazać się większą elastycznością i otwarciem na nowe podmioty /mniejsze firmy/. Poszukiwanie nowych lokalizacji, w tym w miastach powyżej 100 tys mieszkańców.

Rynek magazynowy - przewidywane inwestycje w nowych lokalizacjach /poza dużymi aglomeracjami- rejon Polski zachodniej, tereny wschodnie/, magazyny SBU w miastach z dostosowaniem dla małych przedsiębiorców, firm kurierskich, firm handlowych itp. Dalszy rozwój magazynów w formule BTS. Ogólny wzrost cen materiałów budowlanych i kosztów robocizny będą miały przełożenie na wzrost stawek czynszu /w pierwszym okresie może to dotyczyć przede wszystkim czynszu efektywnego, poprzez zmniejszenie zachęt lub skrócenie okresu zwolnienia od czynszu.

Henryk Wiewiórski

WGN Nieruchomości

Podziel się

~bankier -

Wyłazi nieuctwo i brak wyobraźni. Dlaczego kupowaliście mieszkania na kredyt po 6000 dolarów/metr (12.000 PLN/metr i dolar po 2 PLN) skoro kilka lat wcześniej takie same chałupy były po około 900 dolców/metr (4000 PLN i dolar po 4,5 PLN). Czy ktoś Wam kazał? Jak braliście tzw. "tanie" kredyty jak SZALENI, to SAMI powodowaliście gigantyczny wzrost cen na rynku. Kupowaliście dziury w ziemi. Trzeba było wynająć jakieś lokum i przeczekać to szaleństwo (wariackich cen mieszkań i wyśrubowanego ponad wszelką miarę tj. bardzo mocnego złotego). Lub też jeszcze parę latek pomieszkać z Mamusią i Tatusiem. A teraz szukacie winnych. Ale prawdziwa tragedia może być dopiero przed Wami. Po okresie minimalnej inflacji, może nastąpić jej wybuch. I rata nie wzrośnie o głupie 500-1000 złotych, ale kilkakrotnie. Jak to się stanie (oby się nie stało), to większość z Was wyleci z wielkim hukiem z chałup, a ich ceny spadną na pysk. Poczytajcie co było np. w ukochanych przez Was Stanach. Ale to była dopiero przystawka do głównego dania, które zostanie Wam zaserwowane. W moim przekonaniu kredyt, to największe zło i jest do zaakceptowania jako je

~budowlanic -

Ceny w Polsce będą spadać na łeb na szyję, w ciągu najbliższych kilkunastu lat umrze w Polsce kilka milionów ludzi w wieku powyżej 70 lat którzy przeważnie mieszkają w dobrych lokalizacjach dużych miast od dziesięcioleci, ich dorosłe dzieci mają gdzie mieszkać więc lwia część tych mieszkań wejdzie (już wchodzi) na rynek nieruchomości. Popatrzcie na elewacje bloków i kamienic w waszych miastach, na niemal każdym budynku widać baner z napisem "SPRZEDAM" a to zjawisko się tylko nasili. Ten artykuł to brzytwa a deweloper jest tonący

~warszawianka -

powiem tak szukam mieszkania w warszawie od roku i nie żałują że nie kupiłem bo wyraźnie widać że tam pustostanów przybywa głownie po ludziach starszych, demografia jest okrutna i naprawdę spadki cen mieszkań będą bardzo znaczące bo mieszkanie nie może stać puste bo trzeba płacić czynsz ,prąd itd.a teraz jeszcze dojdzie konieczność wykupu gruntu pod blokiem bo koniec z wieczystą dzierżawą

~DEMOGRAF -

Demografii sie nie da oszukac a to ona przede wszystkim powinna kształtowac potrzeby mieszkaniowe. Na rynek pracy zaczyna wchodzić niz demograficzny lat 2000, kiedy rodziło się około 350 tys dzieci, za 7 lat zacznie odchodzić wyz powojenny kiedy rodziło się 600-700 tys dzieci. Dodatkowo emigracja szacowana jest na - 100 tys rocznie. W skrajnych wypadkach w najbliższcyh kilku latach będzie ubywać 300-400 tys osób ... Zbiegną się w czasie wyż powojenny i niż lat 2000 ... Podstawowe pytanie na które nikt tak naprawdę nie zna odpowiedzi ile tych mieszkań w polsce potrzeba , padają liczy o braku 2- 8 mln mieszkań .. . Pod względem liczby pokoii na głowe jesteśmy blisko średnie europejskiej 1,4 vs 1,6 średnia. Ostatnie dane GUS jakie znalazłem są z końca 2016 , które mówią o 14,3 mln mieszkań, vs 14,08 mln gospodarstw domowych , tak więc już 2 lata temu było 220 tys mieszkań więcej niż gospodarstw domowych. Są oczywiście ejszce dane dotyczące liczby meiszkań na 1 tys mieszkańców i tu z 350 odstawjemy od średniej europejska .... , ale , też odstajemy pod względem liczby osób w gospodarstwie domowym bo w polsce 76 % gospodarstw domowych ma 2 i więcej osób , przy średniej dla europy 68 %,. Suche fakty raczej wskazuja na to aby potrzeby mieszkaniowe nie były jakoś dramatycznie niezespokojone, zaś prognozy demograficzne wskazują że nie budując nic obecnie za 10 lat i tak możemy mieć nawet i 1 mln pustych mieszkań. Obecnego wzrostu cen nie da się wytłumaczyc potzrebami mieszkaniowymi, a opowiadanie o braku 2 mln mieszkan jst raczej zaklinaniem rzeczywistości. Jesli 70 % mieszkan jest kupowanych za gotówkę to znaczy że kupowane są pod kątem inwestycj... ale ,co to za inwestycja jeśli w chwili obcnej maksymalna rentownośc wynosi 5% , więc trzeba 20 -25 lat aby inwestycja się zwróciła , zaś za 10 lat na pewno taka stopa zwrotu będzie nie do utrzymania ze wzgledu na demografie .... . Wszystko więc na to wskazuje że tak jak w 2008 r to nie inwestycja tylko spekulacja , pompowanie balonika w celu zarabianiu na obrocie kapitałem. Pytanie czy te dane o sprzedaży giełdowych deweloperów świadczą że balonika juz sięwięcej nie da pompować ? Giełda dołuje, złoty słabnie - kapitał zaczyna uciekać, kiedy zacznie uciekać z nieruchomości

~otodom.pl -

Ludzie trzymają mieszkania bo myślą że jeszcze przyjdzie na nie koniunktura ale ona już nigdy nie przyjdzie bo Polska się wyludnia. Niedługo nastąpi masowe pozbywanie się mieszkań żeby jak najmniej na nich stracić bo ceny spadają z roku na rok .Oczywiście mieszkania będą drogie w paru atrakcyjnych punktach w Polsce . Ale gdzie indziej dojdzie do tego że będą je niebawem wyburzać

Gość

Piszesz jako Gość