Wyraźne pogorszenie koniunktury w sektorze budowlanym

Środa, 7 listopada (17:13)

W IV kwartale 2018 r. nastąpiło wyraźne pogorszenie trendu koniunktury w sektorze budowlanym - wynika z badania Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH. Ogólny wskaźnik koniunktury w budownictwie (IRGCON) wyniósł -2 pkt., niżej o 26 pkt. kdk i niżej o 10 pkt. w ujęciu rdr.

Zakłady budowlane oceniają sytuację w branży gorzej /© Panthermedia

"(...) Obserwujemy (...) wyraźne pogorszenie koniunktury w budownictwie. (...) Szczególnie duży spadek wskaźnika koniunktury w stosunku do IV kwartału 2017 występuje w grupie zakładów wykonujących prace związane ze wznoszeniem budynków (PKD 41).

W obecnym kwartale wskaźnik jest ujemny i wynosi -4,4 wobec wysokiej, dodatniej wartości 20,7 sprzed roku" - napisano.

"Zakłady budowlane oceniają sytuację we własnej branży gorzej niż sytuację w całej gospodarce. Trend ocen budownictwa maleje w znacznie szybszym tempie niż trend ocen gospodarki. (...) Trend produkcji maleje od początku bieżącego roku. (...) Obecnie znaczne podwyżki cen mają miejsce zarówno w dużych, jak i mniejszych zakładach, zarówno w sektorze publicznym, jak prywatnym" - dodano.

Z badania SGH wynika, że trudności z zatrudnieniem pracowników o odpowiednich kwalifikacjach nie ustępują, a obecnie 63 proc. zakładów często lub bardzo często boryka się z problemem znalezienia pracowników o wysokich kwalifikacjach, przy czym częste lub bardzo częste trudności ze znalezieniem pracowników o niskich kwalifikacjach występują w 59 proc. zakładów.

"Wysokie ceny surowców i materiałów nadal są główną barierą, wskazaną przez 50,8 proc. zakładów budowlanych (w poprzednim kwartale 49,7 proc.). Drugą barierą ponownie są nadmierne obciążenia podatkowe, jednak obecnie wskazane przez 41,1 proc. zakładów, czyli o 6,5 punktów procentowych mniej niż w poprzednim kwartale.

Obie bariery są bardziej dotkliwe dla firm prywatnych niż dla przedsiębiorstw publicznych - w przypadku cen surowców i materiałów różnica wynosi aż 16 punktów, w przypadku podatków 2 punkty. Popyt nie jest już problemem ograniczającym aktywność zakładów budowlanych - na barierę popytu wskazuje tylko 10 proc. zakładów" - napisano.

PAP

Podziel się

~oswald -

Jaka fałszywa analiza. Głównym problemem są śmieciowe zarobki Polaków w stosunku do cen mieszkań. A spowodowane to jest importem ponad 2,5 mln Ukraińców do pracy którzy zaniżają pensję. Firmy budowlana to jest jakaś upośledzona masa... Chcieliby mieć pracowników za 500-700 euro miesięcznie i jednocześnie sprzedawać mieszkania w polskich miastach w cenach jak w Niemczech. Niech teraz sprzedają Ukraińcom. Tym których zatrudniają . Mają w Polsce ponad 2 mln nowych klientów. Niech kupują. W czy problem?

~tkt -

A to dopiero początek. Ten rząd wam nie mówi że oprócz budownictwa siada produkcja i sprzedaż opon na świat, siada eksport mebli, siada przemysł, siada ilość inwestycji. Mateuszek plecie banialuki dla biednych a jak się siedzi w biznesie to już to widać. Za parę miesięcy będzie to ewidentne i wtedy zobaczymy kto wygra wybory do parlamentu oj zobaczymy

~BudowlaniecHaha -

Budownictwo- najwięcej patologii w gospodarce wywodzi się z tej branży. Niech ktoś ne chłopski rozum wyjaśni mi kilka spraw : W tym momencie zapotrzebowanie na wszelakie roboty budowlane jest OGROMNE , dlatego ten czas powinien być dla firm zajmujących się tego typu zajęciami czasem żniw, a dla pracowników tychże firm okresem z wyższymi zarobkami . Jest dokładnie na odwrót. Stawki pieniężne, które oferują te pseudo firmy są czasami wręcz śmieszne np. 13 zł na rękę na CZARNO , za tyranie z menelami ,oraz ukraincami na budowach , częste opóźnienia w opłatach, ogólne zeszmacenie pracownika, sprowadzenie go do roli pomagiera. Nie oszukujmy się, wiele ludzi w budowlance to osoby z wykształceniem podstawowym , albo równie śmieciowym. Czy takie osoby mogą mieć jakiekolwiek pojęcie o prowadzeniu przedsiębiorstwa ? Nie wydaję mi się. Mam tylko nadzieję, że ta fala upadłości zmiecie z rynku te patologiczne firmy, oby jak najwięcej z nich upadło i to z głośnym hukiem. Tak będzie lepiej dla wszystkich.

~smok w. -

Chodzę co kilka dni od 2 lat do marketów budowlanych. Gadkę o rosnących cenach można sobie w 4 litery włożyć. Podobnie jak o smogu (już bardziej można uwierzyć w smoka). Ceny marketu są od 2 lat (moje obserwacje) identyczne na wszystkie produkty, od cementu po santariaty, dachy, okna, drzwi. Konkurencja jest tak duża, że zabija każdy ruch w górę. Raczej jest tak, że deweloperka za dużo buduje, może i nie ma frajerów, żeby za tą stawkę robić i w wielu miejscach to próbują podwyższyć ceny opowiadjąc, że to logiczne.

Gość

Piszesz jako Gość