Ponad połowa wszczepianych w USA zastawek serca ma pochodzenie biologiczne

Poniedziałek, 1 stycznia (09:00)

Według najnowszych badań, ponad połowa wszczepianych obecnie w USA zastawek serca, zarówno mitralnych, jak i aortalnych, ma pochodzenie biologiczne. Prawdopodobnie ten sam efekt zostanie osiągnięty za ok 2 lata w krajach „starej" Europy.

Zespół naukowców ze Stanford University School of Medicine, kierowany przez dr Josepha Woo, zbadał użycie zastawek biologicznych, składających się z tkanek zwierzęcych bądź ludzkich. Analiza 25,5 tys. przypadków wszczepienia zastawek serca, dokonanych w latach 1996-2013 tylko w stanie Kalifornia, pozwoliła określić, że o ile na początku tego okresu wszczepiono tylko 11,5 proc. zastawek aortalnych i 17 proc. zastawek mitralnych pochodzenia biologicznego, o tyle w 2013 roku samych biologicznych zastawek mitralnych było 54 proc.

Implanty mechaniczne wykonane np. ze stopu tytanu są bardziej trwałe - mają trwałość 3-50 lat, ale wymagają stałego zażywania leków zmniejszających krzepliwość krwi, o tyle zastawki biologiczne (ksenografty, zastawki zwierzęce lub homografty, zastawki ludzkie), co prawda wymagają czasem zmian nawet po 5 latach, ale nie wymagają zażywania żadnych leków regulujących krzepliwość krwi. Zastawki biologiczne, zgodnie z zaleceniami Amerykańskiego Kolegium Kardiologicznego (ACC) i Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego (AHA) są wszczepiane młodym ludziom poniżej 50 roku życia, aby nie trzeba było ich często zmieniać, zaś biologiczne - starszym, powyżej siedemdziesiątki. Ponieważ nie ma ustalonych standardów, jakie zastawki wszczepiać w przedziale 50-70, to właśnie w tym wieku wszczepia się dużo nowych zastawek biologicznych. Dr Joseph Woo zauważył w  swojej analizie iż bezpieczniejsze jest dla pacjentów młodszych wszczepianie biologicznych zastawek aortalnych, nie mitralnych. Wśród pacjentów operowanych w Kalifornii po wszczepieniu biologicznej zastawki mitralnej wykonanej z tkanek zwierzęcych, u osób w wieku 40-49 lat ryzyko zgonu w czasie do 15 lat po operacji wyniosło aż 44,1 proc., zaś w przypadku implantu mechanicznego - 27,1 proc. Zespół dr Woo uważa, ze ryzyka te wyrównują się wraz z wiekiem pacjentów poddawanych operacji.

MM

INTERIA.PL

Podziel się