Używane Renault Espace 2.0 dCi (2008)

Czwartek, 21 listopada 2013 (14:00)

Espace nie cieszy się najlepszą opinią na rynku. Właściciel nie ma powodu się tym przejmować: wybrał optymalną wersję i od 50 tys. km jeździ autem bez awarii.

Raport z dystansu 50 tys. km

Start: 125 tys. km, meta: 175 tys. km, rok prod.: 2008, silnik: 2.0 dCi 150 KM

Trudno nazwać Espace pierwszym minivanem na świecie, ale na pewno jego pierwsza generacja mocno przyczyniła się do spopularyzowania samochodów tego typu na europejskim rynku.

Obecnie końca dobiega produkcja IV generacji modelu, dostępnej od 11 lat i odświeżanej kolejnymi liftingami. To długo? Nie w tym segmencie - konkurencyjnego VW Sharana produkowano przez 15 lat bez poważniejszych modernizacji.

Decyzja o zakupie Espace nie była przypadkowa: ojciec właściciela miał już wcześniej takie auto i był z niego zadowolony. Jednak w grę wchodziła tylko jedna wersja: 2.0 dCi z 6-biegowym "automatem". Samochody z tym silnikiem są najdroższe na rynku, ale jest to zarazem bez wątpienia najlepszy silnik do Espace, co potwierdzają również opinie na forum tego modelu. Za egzemplarz z 2008 r. trzeba było 2 lata temu zapłacić 37 tys. zł - pojazd sprowadzono z Belgii za pośrednictwem firmy trudniącej się importem indywidualnym. Na liczniku widniała wartość 125 tys. km: "nie wiem, czy jest prawdziwa, ale nie ma to dla mnie znaczenia. Najważniejsze, że oględziny w serwisie przed zakupem wykazały naprawdę małe zużycie ogólne" - opowiada właściciel. "Chciałem wersję po liftingu, bo jest bardziej dopracowana, jednak ma ona jedną wadę: jeśli ktoś chce dokupić do niej fotele 3. rzędu, są o wiele droższe niż do odmiany przed liftingiem, a mocowania nie pasują". Sprawdziliśmy, że to faktycznie towar deficytowy - za jeden fotel handlarze żądają od 700 do nawet 1200 zł.

Nie sposób się nachwalić

Lista zalet Espace jest długa jak telenowela: przede wszystkim ma niezwykle funkcjonalne wnętrze dla rodziny z dwójką lub nawet trójką dzieci. Fotele można kłaść, obracać i wyjmować. Nie chowają się w podłogę, ale dzięki temu bagażnik ma niżej poprowadzoną podłogę. Auto doskonale sprawdza się w trasie i przy 140 km/h nadal pozostaje ciche. Zużycie paliwa nie przekracza 9 l/100 km i to w ruchu miejskim z okazjonalnymi trasami po 150-200 km. Zawieszenie zapewnia wysoki poziom komfortu, choć przód jest trochę zbyt miękki. Żadnych problemów nie przysporzył póki co seryjny filtr cząstek stałych - jak widać, da się pogodzić ekologię i trwałość. Seryjny system otwierania bezkluczykowego (kartą Hands Free) również sprawuje się bez zarzutu. Najwyższą ocenę użytkownik wystawia także widoczności z wnętrza.

Na tle powyższych plusów, minusy są zupełnie drobne. Z tyłu wysokie osoby siedzą w dziwnej pozycji z kolanami pod brodą. Fatalnie rozwiązano sposób wyjmowania koła zapasowego: jest mocowane pod podłogą i opuszczane specjalną "windą" obracaną kluczem od góry, która prawie zawsze jest zatarta. Jeśli złapie się gumę w koleinie, koła w ogóle nie uda się wyjąć (za mały prześwit). Właściciel miał okazję się o tym przekonać.

Choć komputer pokładowy, tradycyjnie dla Renault, pokazuje że olej silnikowy należy wymieniać co 30 tys. km, właściciel zleca tę czynność trzykrotnie częściej. "Wszyscy już wiedzą, że wymiana oleju co 30 tys. km to prosta droga do zniszczenia silnika" - nie da się ukryć, że wiele awarii diesli Renault wynikało właśnie ze zbyt długiego (fabrycznego) okresu między wymianami oleju.

Stal pęka jak papier

W trakcie eksploatacji raz doszło do niebezpiecznej usterki. Pęknięcie tylnej opony spowodowało zjazd z pasa ruchu i tylko cudem kierowca uniknął uderzenia w wysoki murek. Okazało się, że samochód miał założone opony o złym indeksie nośności (91 zamiast 108) i stalowy oplot wewnątrz opony pękł, jakby był z papieru. "Po tym incydencie kupiłem dwa komplety nowych opon, letnie i zimowe. Na tym akurat lepiej nie oszczędzać".

Skomplikowana procedura wymiany przednich żarówek spowodowała konieczność skorzystania z serwisu (200 zł), ale już za drugim razem właściciel poradził sobie samodzielnie. Wymiany wymagał też akumulator. "Dobrze, że nie wziąłem się za to sam, okazało się bowiem, że przed odłączeniem akumulatora trzeba odczekać pół godziny po zgaszeniu auta, inaczej może dojść do uszkodzenia komputera". Czujniki ciśnienia w oponach raz wymagały skalibrowania, ale są bezproblemowe - trzeba tylko pamiętać o tym, by odpowiednio montować koła. Każde z nich ma kolor wentylka, oznaczający konkretną pozycję montażu.

Pomijając historię z oponą, na dystansie 50 tys. km nie przydarzyła się żadna awaria, która uniemożliwiłaby dalszą jazdę. Zła opinia rynkowa o Espace jest zatem nieuzasadniona, ale podkreślamy, że kluczem do bezawaryjnej jazdy jest wybór właściwej wersji - a 2.0 dCi po liftingu to bez wątpienia najlepszy wybór.

Renault Espace 2.0 dCi (2008) - podsumowanie

Wiedza i brak uprzedzeń: dzięki połączeniu tych dwóch cech, właściciel dokonał najlepszego wyboru z możliwych. Kupił niedocenianego vana w dobrej cenie i w najlepszej możliwej wersji - samochód mimo forsownej eksploatacji w mieście jest całkowicie bezawaryjny, co nie jest wszak równoznaczne z "tani w eksploatacji".

Francuski rywal nr 1: Citroen C8/Peugeot 807

Jako ciekawostkę przedstawiamy historię znanego nam egzemplarza Citroena C8. Samochód od trzech lat jest w rękach jednego właściciela, pokonał 40 tys. km i po początkowych wydatkach wynoszących ok. 4000 zł nie sprawia poważniejszych problemów. Silnik 2.0 HDi połączono w nim z automatyczną skrzynią biegów. Osiągi są zauważalnie gorsze niż w Espace w tej samej konfiguracji, jednak kabina ma jeszcze bardziej "rodzinny" charakter.

Renault Espace 2.0 dCi: wnętrze, przestronność i jakość wykończenia

"Nietypowa" to zbyt słabe określenie dla tablicy przyrządów Espace (i jego wnętrza jako całości). Jest po prostu szalona: nie ma tu żadnego analogowego wskaźnika, a wszystkie informacje wyświetlane są na ekranie pośrodku. Sterowanie klimatyzacją odbywa się za pomocą paneli umieszczonych w boczkach drzwiowych. Wszystko po to, żeby uzyskać jak najwięcej przestrzeni na schowki. Szkoda, że wybieraka "automatu" nie umieszczono na kolumnie kierownicy - wtedy kierowca i pasażer siedzieliby jeszcze wygodniej. Po 175 tys. km ślady zużycia są już wyraźnie widoczne na obiciach foteli i na elementach boczków drzwiowych. Kierownica wygląda natomiast jak nowa.

Renault Espace 2.0 dCi: silnik, dynamika i zużycie paliwa

Lista rozwiązań zastosowanych w 2.0 dCi brzmi przerażająco: piezoelektryczne wtryskiwacze common rail, filtr cząstek stałych, turbosprężarka ze zmienną geometrią łopatek... tyle że te elementy zostały po prostu bardzo dobrze dopracowane i do 200 tys. km nie sprawiają problemów. Zużycie paliwa na poziomie 9 l/100 km jest takie samo w mieście i na autostradzie. Podczas delikatnej jazdy w trasie spada zaledwie o 1 litr.

Renault Espace 2.0 dCi: przegląd w serwisie - ocena mechanika

Renault Espace 2.0 dCi: trwałość podzespołów, typowe usterki

Minivan klasy Espace powinien przejechać ok. 300 tys. km bez poważniejszych problemów. Jak na razie, rodzinne Renault jest na najlepszej drodze do tego wyniku. Wymieniano tylko części eksploatacyjne, co nie zawsze jest tanie, ponieważ Espace nie należy do samochodów szczególnie dobrze zaopatrzonych w zamienniki. Niedługo prawdopodobnie zużyje się DPF.

Renault Espace 2.0 dCi: plusy

  • Świetna widoczność z wnętrza pojazdu
  • Bardzo duże możliwości aranżacji kabiny pasażerskiej
  • Gigantyczny bagażnik


Renault Espace 2.0 dCi: minusy

  • Niewygodna pozycja z tyłu
  • Słaba jakość ekoskóry
  • Koło zapasowe trudne do wyjęcia w warunkach polowych

Renault Espace 2.0 dCi (2008) - zestawienie kosztów

Tekst: Tymon Grabowski, zdjęcia: Rafał Andrzejewski

Przeczytaj, zanim wybierzesz diesla - PORADY

Peugeot 2008, Renault Captur - PORÓWNANIE

Motor

Podziel się