Porównanie: Kia Sportage, Nissan Qashqai

Poniedziałek, 7 lipca 2014 (09:00)

W zeszłym roku najchętniej kupowanymi SUV-ami w Polsce były Kia Sportage i Nissan Qashqai. Pojedynek rozgorzał z jeszcze większą siłą wraz z wprowadzeniem drugiej generacji japońskiego auta.

Kia Sportage i Nissan Qashqai zdobyły w Polsce ogromną popularność. W zeszłym roku były nie tylko najczęściej rejestrowanymi autami w swojej klasie (Sportage: 6000 szt., Qashqai poprzedniej generacji 5395 szt.; dane PZPM), ale także zajęły odpowiednio 9. i 10. miejsce wśród wszystkich sprzedawanych u nas samochodów.

Można zatem śmiało uznać, że porównanie kompaktowych SUV-ów Kii i Nissana to rzeczywiście pojedynek na szczycie. Szczególnie w wersjach z przednim napędem i podstawowymi, najchętniej wybieranymi silnikami benzynowymi.

Całkiem przestronnie

Kia wydaje się znacznie masywniejszym pojazdem od Nissana. Różnice w rozmiarach nie są jednak bardzo duże. Sportage jest dłuższy od Qashqaia o 6 cm, szerszy o 5 cm i o tyle samo wyższy. Nissan ma za to większy rozstaw osi, ale o zaledwie 1 cm. Przy tak niewielkich różnicach trudno oczekiwać, by Kia była znacząco przestronniejsza. I rzeczywiście, dokładne pomiary ujawniają zaledwie o 1 cm więcej miejsca na nogi z tyłu i o 2 cm nad głowami z przodu. Tak czy inaczej, w obu autach jest na tyle dużo przestrzeni, by cztery dorosłe (i rosłe) osoby mogły wygodnie odbyć długą podróż. Plus dla Kii za płaską podłogę z tyłu, dzięki której trzeci pasażer - jeśli już będzie musiał tam usiąść - zajmie wygodniejszą pozycję.

Na pochwałę zasługują siedzenia. Są obszerne i mają wystarczający zakres regulacji (dla kierowcy także lędźwiową). Wyższy komfort zapewniają jednak nieco bardziej miękkie fotele w Qashqaiu. Z tyłu także lepiej się w nim siedzi, bo oparcie kanapy jest pochylone pod większym kątem.

Choć Kia jest na rynku już od 2010 r., jej wnętrze prezentuje się równie atrakcyjnie, jak w dniu debiutu. Właściwie, poza przyciskiem do sterowania komputerem umieszczonym na obudowie wskaźników zamiast w kierownicy, trudno mieć zastrzeżenia do obsługi. Schowków i półek jest pod dostatkiem, a w drzwiach jest nawet miejsce na butelkę 1,5 l.

Wnętrze nowego Qashqaia jest o wiele atrakcyjniejsze niż w poprzednim modelu. Materiały są lepszej jakości (także niż w Kii), a ergonomia właściwie perfekcyjna. No może poza utrudnieniem wynikającym z braku języka polskiego w menu rozbudowanego, wielofunkcyjnego komputera pokładowego. Co ciekawe, system audio i nawigacji go "zna".

Zaskakujące, ale podstawowe pojemności bagażników wynoszą dokładnie tyle samo: 401 l. Kia została seryjnie wyposażona w pełnowymiarowe koło zapasowe, a Nissan w dojazdowe. Qashqai ma podłogę, która dzieli bagażnik na dwie części. Pod nią mieści się 32 l, a nad nią - 369 l. Podłogę można wyjąć lub jej połowę umieścić w pionie, by mniejsze przedmioty nie przesuwały się po bagażniku. Z praktycznych udogodnień w Kii znajdziemy natomiast zamykany schowek i podłogę, którą można przypiąć taśmą do dachu, gdy np. chcemy wyjąć koło zapasowe albo apteczkę. Ponieważ bagażniki o pojemności 401 l trudno uznać za duże, bardzo przydałyby się w obu autach siatki, którymi można je oddzielić od wnętrza i bezpiecznie pakować bagaże pod dach. Niestety, w Kii i Nissanie ich nie ma.

Odmienna koncepcja

Najbardziej różnią się od siebie silniki porównywanych aut. Kia ma pod maską wolnossącą jednostkę o pojemności 1,6 litra i słusznej mocy 135 KM. Nissan dysponuje silnikiem o pojemności zaledwie 1,2 l, ale za to wyposażonym w turbodoładowanie. Dzięki temu, choć moc jest niższa o 20 KM, maksymalny moment obrotowy wynosi 190 Nm, czyli jest większy niż w silniku koreańskiego auta o 25 Nm (i osiągany przy niemal 2,5 raza niższych obrotach). W efekcie Nissanem jeździ się znacznie przyjemniej (szczególnie w ruchu miejskim w zakresie prędkości 20-80 km/h), bo jego silnik bardziej zdecydowanie reaguje na dodanie gazu i płynniej rozpędza się od ok. 1500 obr./min.

W Kii, by poczuć wzrost dynamiki wskazówka obrotomierza musi znaleźć się po prawej stronie cyfry 3. Gdy wykorzystaliśmy maksimum potencjału jednostek, czyli w testach dynamicznych, Nissan wyraźnie pokonał Kię w próbie elastyczności na 4. biegu od 60 do 100 km/h, a przegrał w wyższym zakresie prędkości (80-120 km/h) na 6. biegu.

1,2-litrowy doładowany silnik Nissana zadowala się mniejszymi ilościami paliwa. W mieście jest to mniej o 1,3 l, w trasie o 0,6 l, a średnio o 1 litr na 100 km. Jeśli dodamy do tego o 10 l większy bak, nic dziwnego, że zasięg Qashqaia jest dużo większy niż Sportage'a.

Na pochwałę zasługuje dobre wyciszenie obu aut. Podczas jazdy autostradowej, z prędkością 130 km/h na najwyższym przełożeniu silnik Nissana pracuje z prędkością 2750 obr./min, a Kii o ok. 500 obr. wyższą, co przekłada się jednak na większy o decybel poziom hałasu (70,5 do 69,5 dB).

Tylko na przód

Podstawowe wersje Kii oraz Nissana mają napęd przedni. W eksploatacji w normalnych warunkach drogowych nie jest to oczywiście najmniejszym problemem, szczególnie że przyczepność kół nawet podczas ostrego startu z miejsca jest dobra, a elektroniczne systemy kontroli trakcji działają sprawnie.

W wysokim samochodzie ze sporym prześwitem i oponami o dość dużym profilu wcale nie jest łatwo tak zestroić zawieszenie, by z jednej strony zapewnić dobre właściwości jezdne, a z drugiej - komfort. Ta sztuka szczególnie dobrze udała się inżynierom Nissana. Auto zaskakująco szybko i pewnie reaguje na ruchy kierownicą, a nawet na dynamicznie pokonywanych zakrętach zachowuje stoicki spokój. Qashqai ma system Chassis Control, który za pomocą układu ESP reaguje na zachowanie auta na zakrętach oraz nierównościach i przyhamowując delikatnie koła poprawia jego stabilność.

Trzeba uczciwie powiedzieć, że także Kia dobrze się prowadzi i dopiero podczas agresywniejszej jazdy po ciaśniejszych zakrętach odczuwa się większe przechyły i wyraźniejszą niż w Nissanie tendencję do podsterowności. Sportage sprawnie tłumi większość wybojów, ale także na tym polu nieco ustępuje nowszemu japońskiemu rywalowi. Jego zawieszenie pracuje jeszcze ciszej i szybciej wybiera nierówności.

Oba samochody mają układy kierownicze, w których wspomaganie może pracować w różnych trybach, ze zmienną siłą. Kia ma trzy tryby, a Nissan - dwa. Ale i tak najlepiej w obu przypadkach wybrać na stałe ustawienie Sport. Precyzja jest wtedy najlepsza także podczas szybkiej jazdy, a siła wspomagania wystarczająco duża nawet podczas manewrów na parkingu.

Kia Sportage, Nissan Qashqai - podsumowanie

Nowe wcielenie Nissana Qashqaia jest zdecydowanie lepsze od pierwszego. Na tyle, by wygrać ze Sportage'em. Najważniejsza różnica między tymi samochodami tkwi w układzie napędowym. Silnik Nissana mimo że mniejszy, dzięki turbodoładowaniu zapewnia dużo lepsze wrażenia z jazdy.

Kia Sportage, Nissan Qashqai - prześwity

Kia i Nissan nie mogą się pochwalić szczególnie dużymi prześwitami. Są w tej klasie auta (np. Mazda CX-5), w których wynosi on nawet 21 cm. Za to krawędź zderzaka w obu jest na tyle wysoko, by żaden krawężnik nie był przeszkodą.

Kia Sportage

Nissan Qashqai

Kia Sportage, Nissan Qashqai - dane techniczne

Wyższą o 1190 zł cenę Kia rekompensuje seryjnym wyposażeniem bogatszym o kamerę i czujniki cofania. Po zrównaniu wyposażenia (oba auta z nawigacją, kamerą cofania i czujnikami z przodu i z tyłu) Sportage będzie kosztować 88 490 zł, a Qashqai - 90 200 zł, czyli stanie się droższy o 1710 zł.

Punktacja - segment: SUV-y i crossovery

Dwa bardzo udane auta, ale to jazda nowszym Nissanem jest przyjemniejsza.


Tekst: Adam Szczepaniak, zdjęcia: Krzysztof Paliński

Kia Sportage po liftingu - PIERWSZA JAZDA

Nissan Qashqai 1.6 dCi 130 4x4 Tekna - TEST

Motor

Podziel się