Volkswagen Passat 2.0 TDI Biturbo DSG 4Motion - test

Czwartek, 5 marca 2015 (23:00)

Ósme pokolenie Passata ma wielkie ambicje – chce odbudować pozycję modelu w gamie Volkswagena, a w topowych wersjach zamierza rywalizować nawet z autami marek premium. I jest do tej rywalizacji dobrze przygotowane.

Ofensywa w segmencie crossoverów i SUV-ów oraz aut premium trwa w najlepsze, ale nie obywa się bez ofiar. W ubiegłym roku popyt na samochody klasy średniej w Europie stopniał o 22% r/r, a spadki dotknęły wszystkie modele poza Mazdą 6. Nie ominęły nawet lidera - Passata, który znalazł 156 tys. nabywców (-20% r/r), podczas gdy jeszcze kilka lat temu wybierało go 300 tys. klientów rocznie. Innymi słowy, był wtedy co piątym VW sprzedawanym na Starym Kontynencie. Dziś - co dziesiątym.

Mniejszy, ale większy

Jak Niemcy zamierzają ten trend odwrócić? W dwojaki sposób: po pierwsze, zbudować samochód nowocześniejszy i bardziej dopracowany. Po drugie, zbudować samochód, który w droższych wersjach mógłby stanowić alternatywę dla aut bardziej ekskluzywnych marek.

Aspiracje Passata widać już na pierwszy rzut oka. Nowa generacja ma elegancką, oszczędną w formie stylizację, a jej udane proporcje dodatkowo podkreślają poziome przetłoczenia i listwy ozdobne.

Smuklejsza sylwetka to nie tylko złudzenie - ósmy Passat, choć minimalnie krótszy od poprzednika, jest od niego niższy i szerszy. Ma przy tym znacznie większy rozstaw osi. Wyłącznie kosztem zwisów wydłużono go o prawie 8 cm, do 279,1 cm. W przeciwieństwie do "siódemki", która stanowiła jedynie głęboką modernizację "szóstki", auto zbudowano na nowej, modułowej platformie, przy szerszym wykorzystaniu wysokowytrzymałej stali. Rezultat? Wyższa sztywność (i stabilność na drodze) oraz niższa masa (i zużycie paliwa).

Dzięki zepchnięciu kół do narożników karoserii, pod względem przestronności Passat wraca do klasowej czołówki. Szerokość wnętrza z przodu wzrosła o 2 cm, a ilość miejsca na kolana z tyłu - o 5 cm. Więcej oferuje tylko Skoda Superb. Kombi ma nad sedanem przewagę w tylnej części kabiny - poziomo poprowadzona linia dachu sprawia, że nawet w wersji z oknem dachowym wygodnie będzie tu osobom o wzroście około 185 cm.

Bagażnik imponuje pojemnością (650 l) i ustawnością, a przewóz naprawdę długich przedmiotów ułatwia składane oparcie przedniego prawego siedzenia - ale tylko w wersjach bez skórzanej tapicerki. Przydatny drobiazg: w odmianach z elektrycznie sterowaną tylną klapą roleta może sama odjeżdżać do połowy po uniesieniu pokrywy.

Biznesklasa

Miejsce kierowcy ma wzorową ergonomię - zakres regulacji siedzenia i kolumny kierownicy jest ponadprzeciętnie szeroki, podobnie jak centralnego podłokietnika. Niżej niż w poprzedniku zamocowane siedzisko ucieszy tych, którzy lubią prowadzić w bardziej sportowej pozycji, z wyciągniętymi nogami. Sam fotel ma dobre podparcie, a jego wyraźną twardość docenia się na dalekich trasach. Niestety, skórzanej tapicerki nie można łączyć z wysuwanym podparciem ud - siedzisko ma przeciętną długość 51 cm.

Jeszcze przed uruchomieniem silnika wnętrze Passata zwraca uwagę starannym wykonaniem oraz przemyślaną koncepcją obsługi. Kieszenie otrzymały tapicerowane wykończenie, skóra wygląda i pachnie jak skóra, a okładziny są odporne na zarysowania. Nagłośnienie Dynaudio (3740 zł) gra wyjątkowo naturalnie, bez dudnienia, i nawet brzęczyki mają nienachalne brzmienie. Cieszy wreszcie, że wentylacja pracuje zdecydowanie ciszej niż w poprzedniku.

Poza elektrycznym podgrzewaniem przedniej szyby, którego włącznik ukryto w menu wentylacji, wszelkie podstawowe funkcje obsługuje się tradycyjnymi przyciskami. Do sterowania pozostałymi ustawieniami służy dotykowy ekran multimediów z matową, odporną na odciski powierzchnią. A ustawiać można niemal wszystko: od intensywności podświetlenia lampek asystenta martwego pola w lusterkach czy liczby drzwi otwieranych bezkluczykowo po głośność i wysokość (!) dźwięku czujników parkowania - osobno przednich oraz tylnych.

Witamy w epoce cyfrowej

Opcjonalny system multimedialny ma intuicyjny, pozbawiony językowych wpadek interfejs i pozwala niemal w pełni korzystać z dobrodziejstw podłączanego smartfona. Dzięki funkcji Mirror Link na ekranie można wyświetlać nawet zawartość urządzenia; obecnie jest ona jednak zarezerwowana wyłącznie dla wybranych aparatów z Androidem. Obsługa iPhone’ów ma być dostępna w przyszłym roku. Pochwalić należy bardzo udane sterowanie głosowe (po polsku) oraz rozbudowane usługi internetowe (bezpłatne przez pierwszy rok po zakupie auta; później abonament wynosi 199 zł za rok lub 340 zł za dwa lata).

Za dopłatą 2040 zł standardowe wskaźniki można zamienić na 12,3-calowy panel Active Info Display. To propozycja dla kierowców, którzy dużo czasu spędzają w podróży - mogą wtedy śledzić na nim mapę nawigacji, podczas gdy centralny ekran służyć będzie np. jako odtwarzacz DVD. Szkoda, że projektanci zrezygnowali z pokrętła do regulacji podświetlenia - żeby je zmienić, trzeba "grzebać" w menu.

Downsizing premium

Pod względem parametrów silnika i osiągów 240-konny Passat konkuruje raczej z A4 3.0 V6 TDI niż z którymś z aut klasy średniej (sprint do "setki" trwa 6,4 s, czyli o włos krócej niż w Golfie GTI). Do uzyskania takiej mocy wystarczą mu jednak "zaledwie" 4 cylindry i 2 litry pojemności, wspomagane dwiema turbosprężarkami. Jednostka ma żwawy charakter - ciągnie już od okolic 1300 obr./min i chętnie kręci się aż do czerwonego  ola, a skuteczne wyciszenie maskuje mało basowe brzmienie "rzędówki". Zużywa przy tym rozsądne ilości paliwa - od 6 l/100 km poza miastem, przez 9 l na autostradzie, do około 10 l w korkach.

W wykorzystaniu potencjału turbodiesla pomaga seryjny napęd na obie osie (Haldex piątej generacji, z elektryczną pompą) oraz 7-stopniowa skrzynia DSG. Zmiana biegów odbywa się szybko i sprawnie, zaś tryb sportowy nie utrzymuje bez sensu niższego przełożenia. Przekładnia ma też program eko z funkcją "żeglowania" - po odpuszczeniu gazu wrzuca "luz", co pomaga oszczędzać paliwo na zjazdach.

Dyskretne wsparcie

Sztuki oszczędności - a raczej gospodarności - kierowca może się zresztą od Passata nauczyć. Gdy tylko popełnia jakieś występki przeciwko zrównoważonemu stylowi jazdy, na zegarach pojawiają się ekorady, np. żeby nie jeździć z otwartym dachem z uwagi na zwiększony opór powietrza lub nie wciskać bez potrzeby pedału gazu na postoju (komunikaty można wyłączyć). Nowy Passat wspiera kierowcę i na innych polach - lista opcji obejmuje m.in. asystenta toru jazdy, system rozpoznawania przechodniów oraz rozbudowane reflektory LED-owe z automatycznymi lampami drogowymi. Te ostatnie maskują inne pojazdy w strumieniu światła i przełączają się w obszarze zabudowanym, dzięki czemu nocą można ich nie wyłączać. W 2015 r. w ofercie pojawi się też znany z Mercedesów system półautonomicznej jazdy w korku (śledzi tor jady poprzedzającego auta).

Pomijając funkcjonalność, największą zaletą całego tego parasola bezpieczeństwa jest harmonijne działanie - kierowca nie jest atakowany irytującymi dźwiękami, wibracjami czy nadmiarem komunikatów.

W stronę wygody

Do tego obrazu pasuje zawieszenie Passata - bardziej stonowane niż w poprzedniku. Uzbrojone w aktywne amortyzatory, z wyczuciem filtruje nierówności i nawet w trybie Sport pozwala sobie na łagodne przechyły i lekkie nurkowanie. Komfort na długich trasach poprawia również znakomite wyciszenie - poziom natężęnia dźwięku przy prędkościach trzycyfrowych należy do najniższych w segmencie, na równi z tym w klasie C.

W zakrętach objawia się jeszcze jedna zaleta niewielkiego silnika - Passat jest przyjemnie podsterowny, ale nie płuży przodem. Nowe tylne  zawieszenie zapewnia mu wysoką przyczepność na poprzecznych uskokach, a napęd 4Motion bez pomocy ESP dba o dobrą trakcję i eliminuje oznaki nadmiaru momentu na przednich kołach. Progresywny układ kierowniczy jest precyzyjny, choć brak mu nieco wyczucia. Hamulce - bez zarzutu.

Kompetencje czy image?

240-konny Passat praktycznie nie ma bezpośredniej konkurencji. Na rywali natrafia dopiero w segmencie premium i okazuje się od nich znacznie tańszy. Testowany egzemplarz kosztował około 220 tys. zł, a porównywalne A4 lub klasa C - ponad 300.

VW jest wystarczająco kompetentny, by konkurować z nimi nie tylko ceną, a do tego nieprzeciętnie przestronny. Audi, Mercedes czy BMW oferują jednak znacznie bogatszą listę opcji oraz możliwości personalizacji. No i rzecz dla niektórych bezcenną - szlachetny wizerunek.

Volkswagen Passat 2.0 TDI Biturbo DSG 4Motion - podsumowanie

Nadwozie/wnętrze
+ przestronna kabina i pojemny bagażnik
+ czytelny, intuicyjny w obsłudze kokpit
+ rozbudowany system multimedialny z dopracowanym interfejsem
+ wysoka jakość montażu i dbałość o detale
- regulacja podświetlenia deski ukryta w menu
- niezbyt wysoko unoszona tylna klapa

Komfort/jazda
+ dobrze wyprofilowane fotele z dużym zakresem regulacji
+ wysoki komfort tłumienia długich i krótkich nierówności
+ dobry rozkład mas
+ bezpieczne prowadzenie, duże zapasy trakcji
+ świetne wyciszenie
- ograniczona komunikatywność układu kierowniczego

Silnik/osiągi
+ satysfakcjonujące osiągi
+ szeroki jak na diesla zakres użytecznych obr. (od ok. 1300/min)
+ sprawna, gładka zmiana przełożeń, funkcja "żeglowania"
+ płynnie działający napęd na obie osie
+ umiarkowane zużycie paliwa
- mniej szlachetne od silników V6 brzmienie

Eksploatacja/koszty
+ bogate wyposażenie seryjne i atrakcyjne pakiety dodatków
+ rozsądna cena na tle porównywalnych modeli premium
+ rozległa sieć serwisów
- tylko 2 lata gwarancji mechanicznej
- konieczność uzupełniania płynu AdBlue i opłacania abonamentu usług internetowych

Dopracowany niemal w każdym calu - nowy Passat ma zadatki na klasowego prymusa. Jeśli przymknąć oko na ludowy rodowód, topowe odmiany mogą być tańszą alternatywą dla aut premium. Bez względu na wersję, cieszy wyższy niż w poprzedniku komfort oraz przydatne multimedia i systemy wspomagające.

Tekst: Marcin Sobolewski, zdjęcia: Krzysztof Paliński, "Auto Moto" nr 1/2015

Używany Volkswagen Passat B6 (2005-2010) - OPINIE O SAMOCHODACH

Używany Volkswagen Passat B5 (1996-2005) - OPINIE O SAMOCHODACH

Auto Moto

Podziel się