Range Rover Sport SVR - test

Poniedziałek, 24 sierpnia 2015 (13:00)

Nadciąga burza. Ciemne chmury niosące wyładowania atmosferyczne to prawdziwy pokaz możliwości natury. W świecie motoryzacji odpowiednikiem burzy jest Range Rover Sport w ekstremalnej odmianie SVR.

Usportowione SUV-y klasy wyższej mogą się wydawać pozbawione sensu - no bo na ile sportowy może być zazwyczaj ponad 2-tonowy pojazd o "wzroście" dorosłego człowieka? A jednak tego typu aut jest na rynku coraz więcej. Jedno z najnowszych to Range Rover Sport w najmocniejszej wersji SVR. Sprawdziliśmy, co ten kolos potrafi.

Cisza przed burzą

Jeśli chodzi o wygląd, Anglicy postawili na stonowane linie. Choć najmocniejsza odmiana Sporta otrzymała nowe zderzaki z wielkimi wlotami powietrza po bokach, dodatkowe wyloty na masce i błotnikach, a z tyłu duży spojler oraz dyfuzor i poczwórny wydech, auto wcale nie rzuca się w oczy.

Wymienione elementy w większości są czarne, przez co w niebieskim samochodzie na zdjęciach dają się zauważyć, ale w przypadku czarnego auta tylko znawcy rozpoznają na pierwszy rzut oka, że mają do czynienia z najmocniejszą wersją Range Rovera Sporta.

Uwagę wielu osób bardziej przyciągają opcjonalne koła o średnicy aż 22 cali z oponami Continental SportContact5 w monstrualnym rozmiarze 295/40 (na obu osiach). Seryjne są niewiele mniejsze - ich średnica to 21 cali.

Jak przystało na sporego SUV-a, Sport ma przestronną kabinę. Także z ograniczającym miejsce nad głowami szklanym dachem w obu rzędach siedzeń (wersja SVR jest jedyną, do której nie można dokupić trzeciego) wygodnie usiądą osoby o wzroście 190 cm. Z tyłu nawet trzy nie powinny narzekać na ciasnotę, choć jadący pośrodku nie usiądzie tu tak wygodnie jak ci po bokach.

Samochód ma wielki bagażnik (784-1761 l) z głębokim na 28 cm schowkiem pod podłogą. A gdy trzeba, pociągnie przyczepę o masie 3 ton.

Prawdziwe grzmoty

Wystarczy jednak uruchomić silnik i w miarę "grzeczny" wizerunek Sporta SVR znika. Pięciolitrowa, wzmocniona kompresorem "V-ósemka" budzi się do życia z bulgotem, który nie pozostawia wątpliwości co do natury auta. Do dyspozycji są dwa ustawienia układu wydechowego. W standardowym brzmienie jednostki napędowej jest przyjemne, ale nie głośne (dzięki czemu nie przeszkadza np. podczas dłuższej jazdy autostradą).

Po naciśnięciu odpowiedniego przycisku kierowca ma wrażenie, że wpadł w sam środek tropikalnej burzy. Dźwięk silnika robi się "chropowaty", a każde dodanie gazu zmienia go w przeraźliwy ryk (po odjęciu gazu zwykle następuje głośny wystrzał z wydechu). To żadna przesada - odgłosy SVR-a naprawdę potrafią przestraszyć przechodniów. Zwłaszcza w wąskiej uliczce albo w garażu podziemnym.

Jak błyskawica

Ale dźwięk to nie wszystko. Potężne serce testowanego auta zapewnia mu przede wszystkim świetne osiągi. W tak wielkim samochodzie przyspieszenie do 100 km/h w czasie poniżej 5 s nie wymaga komentarza. Warto za to wspomnieć, że 200 km/h SVR osiąga w 17,6 s - oba wyniki stawiają go w jednej linii z niedawno testowanym przez nas Porsche 911 Targa 4S.

Oczywiście zadbano także o skuteczne zatrzymanie tego kolosa. Najmocniejsza odmiana Sporta otrzymała przednie hamulce Brembo z tarczami o średnicy 38 cm, te z tyłu są o 2 cm mniejsze. Nasze pomiary wykazały, że przy prędkości 100 km/h auto potrzebuje do zatrzymania się 37 m, a po rozgrzaniu hamulców jeszcze mniej. Rywale bywają lepsi, ale to i tak niezły wynik.

Ciemne chmury?

Range Rover Sport rozmiarami niewiele odbiega od BMW X5. Jednak w topowej odmianie waży aż 2457 kg! To tyle, co konkurencyjne BMW X5 M z trzema osobami na pokładzie.

Taka "nadwaga" musi się odbijać na prowadzeniu. I rzeczywiście - podczas jazdy czuć poważną masę auta. Zawieszenie nie jest tak sztywne, jak np. w Jeepie Grand Cherokee SRT8, przez co Range wyraźnie przechyla się w szybko pokonywanych łukach, nurkuje przy hamowaniu i zadziera przód po mocnym wciśnięciu gazu.

Mimo to właściwie zawsze pozostaje w pełni przewidywalny i nie zaskakuje swoimi reakcjami. A jeśli zaskakuje, to innych uczestników ruchu - np. tym, że potrafi wyjść bokiem z zakrętu. Tak, nadsterowne poślizgi są tu możliwe i zadziwiająco łatwe do opanowania, podobnie jak "układanie" auta w zakręcie przy pomocy gazu.

Przy gwałtownych manewrach SVR podnosi wewnętrzne koło. To przypadłość wielu aut, jednak Sport różni się od nich tym, że unosi przednie, a nie tylne koło. Wygląda to efektownie, ale kierowca nie odczuwa żadnego negatywnego wpływu takiego zachowania.

Najbardziej jednak zaskakuje fakt, że mimo zestrojenia zawieszenia SVR-a pod kątem dobrego prowadzenia, auto zawsze pozostaje komfortowe. A właściwie bardzo komfortowe. Tego rywale nie potrafią. Nawet duże nierówności albo wyrwy w jezdni są tu skutecznie tłumione. W tym przypadku duża masa działa na korzyść Range Rovera - trzeba naprawdę dużych wybojów, żeby wstrząsnąć tym mastodontem. A i tak nie będzie to duży wstrząs.

Na każdą aurę

Jest jeszcze jedno, co wyróżnia SVR-a - to jego umiejętności terenowe. Sprawność tego auta poza asfaltem wręcz szokuje. Już same dane techniczne imponują - prześwit w najwyższym ustawieniu wynosi aż 28 cm, a kąty natarcia, rampowy i zjazdu (odpowiednio: 26º, 20,1º i 24,6º, a przy podniesionym zawieszeniu 34,7º, 28,3º i 29,6º) zawstydzają niejeden samochód uchodzący za terenowy. Mało tego - do dyspozycji kierowcy jest m.in. reduktor, a głębokość brodzenia wynosi aż 85 cm! Dzięki temu, dopóki nie trafi na grząski grunt, Sport SVR jest w terenie właściwie nie do zatrzymania.

Pogoda dla bogaczy

W cenniku Range Rovera Sport przy wersji SVR widnieje kwota 671 100 zł. Z jednej strony to astronomicznie dużo, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że Sporta z 510-konnym silnikiem (wolniejszego, ale i tak piekielnie szybkiego) można mieć "już" za 482 800 zl. Ale z drugiej strony - SVR to najbogatsza odmiana, której wyposażenie w dużej mierze usprawiedliwia taką cenę.

Tym bardziej że Porsche Cayenne Turbo S, które pokonało SVR-a na Nurburgringu, kosztuje aż 832 tys. zł.

Zużycie paliwa przy spokojnej jeździe waha się od 9,2 l/100 km w trasie do 17,8 l w mieście - to mniej niż twierdzi producent! Oczywiście agresywna jazda podwoi te wyniki, ale nie oszukujmy się - to nie jest auto dla kogoś, komu zadrży ręka przy płaceniu 500 zł za pełny bak paliwa. Tym bardziej że jeżdżąc tylko po mieście trzeba je tankować co kilka dni...

RANGE ROVER SVR: PODSUMOWANIE

NADWOZIE I WNĘTRZE

+ ogromne wnętrze - nawet ze szklanym dachem, wielki bagażnik, rewelacyjne fotele, świetne materiały wykończeniowe
- niezbyt intuicyjna obsługa systemu multimedialnego

UKŁAD NAPĘDOWY

+ monstrualna jednostka napędowa, imponujący dźwięk silnika i wydechu, bardzo szybki automat, świetna trakcja
- spore zużycie paliwa przy dynamicznej jeździe

WŁAŚCIWOŚCI JEZDNE

+ zaskakująco pewne zachowanie w łukach, możliwość driftowania, niesamowicie wysoki komfort jazdy, bardzo duże możliwości terenowe
- spore przechyły nadwozia

WYPOSAŻENIE I CENA

+ wybitnie bogate wyposażenie seryjne, bardzo długa lista zaawansowanych technicznie dodatków, duża liczba systemów wsparcia kierowcy dość rozsądna cena

Range Roverowi udało się stworzyć niesamowity samochód. Oczywiście na torze nie jest on w stanie dorównać współczesnym autom sportowym, ale tylko on potrafi zawieźć na tor pięć osób i ciężką przyczepę, pokonując po drodze wodę po pas i nie powodując bólu pleców nawet po przejechaniu kilkuset kilometrów. I jakkolwiek by to brzmiało - okazuje się całkiem rozsądnie wyceniony.

CZYM WYRÓŻNIA SIĘ RANGE ROVER SPORT NA TLE POZOSTAŁYCH, SŁABSZYCH ODMIAN TEGO MODELU?

Na pierwszy rzut oka największymi wyróżnikami wersji SVR są wielkie wloty powietrza (w zderzaku) i wyloty (na masce i przednich błotnikach). Samochód otrzymał też spory spojler zamontowany nad tylną szybą i nieco poszerzone nadkola, a w tylnym zderzaku pojawił się dyfuzor oraz cztery imponujących rozmiarów końcówki układu wydechowego. Najmocniejszego Range Rovera Sporta łatwo też rozpoznać po lakierowanych na niebiesko zaciskach hamulców Brembo.


NAJSZYBSZE SUV-Y NA NURBURGRINGU

Przez chwilę, dopóki nie zdeklasowało go nowe Cayenne Turbo S, Range Rover Sport SVR był najszybszym SUV-em na świecie (z wynikiem lepszym od Hondy NSX czy Lexusa IS-F). Najmocniejsza wersja poprzedniego Sporta była od niego aż o 41 s wolniejsza (8:55 min), a Jeep Grand Cherokee SRT8 wypadł tylko nieco lepiej (8:49 min).

Tekst: Marcin Laska, zdjęcia: Krzysztof Paliński; "Motor" 25/2015

Range Rover Sport (2005-2013) - SAMOCHODY UŻYWANE

Używany Range Rover II P38A (1994-2002) - OPINIE O SAMOCHODACH

Motor

Podziel się