Chrysler Stratus - wrażenia z jazd

Środa, 20 kwietnia 2016 (09:00)

W "Motorze" nr 49 z 9 grudnia 1995 roku - wrażenia z jazdy Chryslerem Stratusem, który miał spopularyzować amerykańską markę w Europie.

Informowaliśmy już o planach związanych z ofensywą koncernów amerykańskich na nasz kontynent. Jednym z aut, które ma wziąć w niej udział, będzie Chrysler Stratus, mający konkurować z Oplem Omegą, Lancią Kappą i Fordem Scorpio.

Auto to odznacza się nowatorską, śmiałą sylwetką typu cab forward, a więc z kabiną pasażerską przesuniętą do przodu. Obrazuje to dobrze zdjęcie Stratusa na tle bardziej konserwatywnie uformowanego Mercedesa E. Na fotografii wyraźnie widać silne wysunięcie przedniej szyby amerykańskiego auta i zarys całości zmierzający w kierunku uzyskania jednej bryły. Na dodatek zdecydowanie pochylono także szybę tylną oraz boczne.

Śmiało więc można powiedzieć, że Chrysler pod względem sylwetki wyraźnie góruje nad swymi konkurentami. Nieźle też wypadło jego wnętrze z charakterystyczną, daleko zachodzącą deską rozdzielczą.

Można by się spodziewać, że przy silnym nachyleniu tylnej szyby będzie ona spoczywała na głowach pasażerów, tak jak się to dzieje w niejednym wozie typu coupe. O dziwo w Stratusie tak jednak nie jest. Z tyłu siedzi się nie mniej wygodnie niż z przodu i, co dość istotne, mieszczą się tam trzy osoby. Być może dlatego, że w rozkładanym oparciu zrezygnowano z podłokietnika. Z rozpędu chyba pominięto go nie wiedzieć czemu również z przodu.

Gorzej jest natomiast z zajmowaniem miejsc na tylnej kanapie, bowiem mimo szerokiego uchylenia tylnych drzwi nietrudno uderzyć o pokaźnie nachyloną krawędź obramowania szyby.

Wyjątkowo wysoko uchyla się pokrywa bagażnika. Szkoda tylko, że sprężyny wspomagające skrzypią jak w leciwym tapczanie. Ważniejsza jest oczywiście jego pojemność wynosząca 420 dm3. Jak przystało na wóz amerykański, w bagażniku rozpięto siatkę zapobiegającą przemieszczaniu się zakupów.

Zespół napędowy składa się z silnika V6, połączonego z przekładnią automatyczną. Jest to 2,5-litrowa jednostka z dwoma wałkami rozrządu w głowicach (DOHC) z 24 zaworami, rozwijająca moc 160 KM przy 5950 obr./min i moment obrotowy 214 Nm przy 4400 obr./min.

Przekładnia działa niemal sportowo. Przy dłuższym przytrzymaniu pedału gazu w jego najniższym położeniu biegi zmieniane są przy 6600 obr./min, a po ustabilizowaniu prędkości jazdy na poziomie 100 km/h silnik ledwie się "kręci" (2400 obr./min), pracując cicho i w miarę oszczędnie. W sumie przy spokojnej jeździe przekładnia działa bardzo łagodnie, zaś gdy próbujemy jechać agresywnie, zaczyna pracować cokolwiek za nerwowo.

Podróżując Stratusem w USA i w Danii, dostrzegłem zmiany w charakterystyce zawieszenia. Wersja europejska wydała mi się znacznie lepsza od oryginalnej, przeznaczonej na kontynent amerykański. Nieźle "połykała" nierówności nawierzchni, aczkolwiek zbyt szybko nie należy pokonywać pofalowanych odcinków drogi.

Hamulce wydały mi się skuteczne, ale potrafią one wydawać dziwne odgłosy. Zaskakująco dobry jest ręczny, niemniej jego dźwignia mogłaby mieć nieco krótszy skok. W sumie model Chryslera wybrany do walki o europejski rynek jest samochodem dobrym, nowoczesnym i choć brakowało centralnego zamykania, bogato wyposażonym. Gdyby oferowano go w tej samej cenie co w USA (16 tys. USD), mógłby się stać szlagierem w swojej klasie. Jednakże nasze realia wyglądają ponuro, bowiem w Polsce za Stratusa V6 trzeba zapłacić 33 tys. USD + VAT.

Wojciech Sierpowski, fot. autor; "Motor" 49/1995

Chrysler 300M (1999-2004) - SAMOCHODY UŻYWANE

Używany Chrysler Voyager II (1995-2001) - SAMOCHODY AMERYKAŃSKIE

Motor

Podziel się

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość