Rover 75 Tourer - very British

Wtorek, 14 marca (19:00)

W "Motorze" nr 22 z 31 maja 2003 roku - test nieco zapomnianego modelu nieco zapomnianej marki, czyli Rovera 75.

Niewiele jest samochodów z wyższej półki, które mogą być rejestrowane jako ciężarowe. Jednym z nielicznych i stosunkowo nowym jest egzotyczny u nas Rover 75 kombi.

"Very British" - to chyba najtrafniejsze określenie stylu, w jakim zaprojektowano największą limuzynę marki Rover. I bez znaczenia było to, że prace nad tym projektem prowadzono wówczas, gdy firma należała do mało wyspiarskiego koncernu BMW. Efekt, zaprezentowany po raz pierwszy w roku 1998, jest bowiem bardzo stylowy i właśnie na wskroś brytyjski. Jego pochodzenie, a zarazem luksusowy charakter, podkreślają przede wszystkim umiejętnie dawkowane chromowane ozdoby nadwozia.

Nie może dziwić, że 3/4 sprzedaży brytyjskiej marki stanowią właśnie modele serii 75. Tym bardziej że obok klasycznego sedana do walki o klienta w roku 2001 stanęło także nie mniej urodziwe kombi Tourer. Ponieważ nie przystoi, by taki samochód kojarzono z typowo roboczym pojazdem, styliści zadbali o równie szlachetny, jak w przypadku sedana, wygląd. Tylna ściana nadwozia została wyraźnie pochylona, co słusznie sugeruje, że przeznaczeniem auta nie jest wożenie dużych gabarytowo ładunków.

I tak jest w rzeczywistości. Długi i szeroki, ale stosunkowo płytki, bagażnik tego kombi mieści bowiem zaledwie 400 dm3 bagażu. Nawet po złożeniu tylnej kanapy powierzchnia ta wzrasta do raptem 1222 dm3. Takim wynikiem pochwalić się może wiele hatchbacków segmentu C. Na dodatek w wersji z homologacją auta ciężarowego odpada możliwość powiększenia bagażnika przez złożenie kanapy... Na dodatek pełne wykorzystanie pozostającej do dyspozycji przestrzeni utrudniają wnikające w nią nadkola.

Za to nawet wnętrze bagażnika wykończone jest znakomitymi materiałami - aż żal położyć tu cokolwiek, co mogłoby pobrudzić jasną, dywanową wykładzinę.

Część pasażerska także nie przypomina kabiny ciężarówki - skórzana tapicerka, drewniane wstawki na tablicy rozdzielczej, owalne zegary z kremowym tłem i chromowanymi obwódkami. A wszystko ułożone w niepowtarzalną, efektowną i pasującą do stylu nadwozia całość. W samochodzie o długości 4,79 m i rozstawie osi 274,5 cm żaden z czworga pasażerów nie będzie narzekał na brak miejsca, ani komfortu.

A propos komfortu - zawieszenie auta, identyczne jak w sedanie (z przodu kolumny MacPherson, z tyłu wielowahaczowe), tyle że odpowiednio wzmocnione m.in. przez zastosowanie innych sprężyn, dostrojono raczej komfortowo. Mimo to samochód w każdych warunkach prowadzi się pewnie, a kierowca nie musi się obawiać szybszego wjechania w zakręt.

Do charakteru luksusowego auta (choć przecież oficjalnie ciężarówki) pasuje większość proponowanych jednostek napędowych. Najsłabsza z nich, o pojemności 1,8 dm3, osiąga moc 120 KM. To wystarcza, by auto rozpędzało się do 100 km/h w 12,2 s i osiągało prędkość maksymalną 188 km/h. Komu to nie wystarcza, może wybrać mocniejszą turbodoładowaną wersję tego silnika (150 KM) lub jednostkę V6 2,5 dm3 (177 KM). Gamę uzupełniają dwulitrowe turbodiesle CDT (116 KM) i CDTi (131 KM). Każdą wersję auta, oprócz tej z najsłabszą jednostką napędową, zamówić można z automatyczną pięciostopniową skrzynią biegów.

Jak przystało na luksusowy samochód, Rover 75 Tourer jest odpowiednio wyposażony. Nawet podstawowa odmiana tego auta ma cztery poduszki gazowe, ABS i EBD, automatyczną klimatyzację, elektrycznie regulowane wszystkie boczne szyby, podgrzewane lusterka zewnętrzne, radioodtwarzacz z sześcioma głośnikami itp.

W opcji zamówić można skórzaną tapicerkę, nawigację satelitarną, czujnik deszczu automatycznie włączający wycieraczki, reflektory ksenonowe, samopoziomujące zawieszenie itp.

Wszystko to czyni z luksusowego i stylowego "brytyjczyka" nie tyle użyteczny pojazd dostawczy, co reprezentacyjne auto, od ceny którego można odliczyć niebagatelną kwotę podatku VAT.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Penkalla; "Motor" 22/2003

Używany Rover 75 (1998-2005) – OPINIE O SAMOCHODACH

Rover 25 (1999-2005) – SAMOCHODY UŻYWANE

Motor

Podziel się

~obojetny -

To była nie doceniana marka. Miałem przez 10 lat model 620 di. Silnik Leylanda, 5 litrów na 100 km. Rakieta moze z niego nie byla ale wspaniale sie prowadzil.Nigdy nie zawiódł. Tylko standardowo klocki,tarcze,filtry i olej.

~Griv -

Szkoda że Rover nie potrafił zrobić porządnej uszczelki pod głowicą bo człowiek nie nadążał z wymianami i regeneracją głowic.Żadna angielska marka nigdy nie zbudowała w latach gdzie w motoryzacji liczył się inżynier a nie księgowy samochodu dość trwałego wszystkie szybciej się psuły niż choćby niemiecka czy japońska konkurencja.Do dziś dzięki reklame Landrover stał się marką premium a ich silniki i skrzynie padają jak muchy tyle że ta marka nie jest dla zwykłych ludzi tylko dla tych z grubym portfelem czy kontem z kilka zerami więc takich ludzi nie obchodzi że landrovery czy rangerovery się sypią przed 100tys km przebiegu.

~HANYS -

Mam MG ZS z 2002 i jestem z niego bardzo zadowolony. Przez 3 lata posiadania wymieniłem tylko końcówki drążków kierowniczych. Zero problemu z samochodem. Polecam!

~Marek -

Ja mam też angielskie auto opel Corsa i jestem bardzo zadowolony silnik 1.0 bezawaryjny (za to cenie anglikow)

Piszesz jako Gość