Citroen C6 2.7 HDi - test - odważne posunięcie

Wtorek, 26 grudnia 2017 (17:00)

W "Motorze" nr 22 z 29 maja 2006 roku - test Citroena C6 2.7 HDi.

Firma Citroen doskonale wie, że aby konkurować w klasie wyższej, musi zaskakiwać śmiałymi rozwiązaniami. Model C6 jest dowodem takiej strategii.

Czy motoryzacja może nas jeszcze czymś zaskoczyć? Skoro już w kompaktowym Citroenie C4 elektronika sama strofuje kierowcę za zjeżdżanie z pasa ruchu, a malutki C3 w specjalnej wersji sam parkuje, wykonując tzw. kopertę niemal bez ingerencji kierowcy, to chyba niewiele można jeszcze wymyślić. Przynajmniej do czasu, gdy auta będą się jeszcze poruszać po jezdni, a nie latać.

Mimo to Citroen wciąż próbuje zaskakiwać. Już sam wygląd modelu C6 wzbudza zainteresowanie.

To nie hatchback

Wbrew temu, co można by sądzić po pierwszym spojrzeniu na sylwetkę C6 — to nie jest 5-drzwiowy hatchback, lecz sedan z wydzieloną bryłą bagażnika. Wzorem takich modeli, jak chociażby legendarny protoplasta — CX, tylna szyba modelu C6 jest wklęsła. Ma to między innymi powodować jej samooczyszczenie się podczas deszczu.

Ogromne drzwi, zarówno przednie, jak i tylne, zapewniają wygodny dostęp do samochodu, choć konieczność dość mocnego trzaskania przy zamykaniu to poważna rysa na wizerunku modelu klasy wyższej. W drzwiach znajdują się obszerne, zamykane schowki, ale tu znowu pewien zgrzyt — operowanie przesuwną klapką broniącą dostępu do nich wymaga użycia sporej siły.

Stylizacji nadwozia awangardą dorównuje projekt tablicy przyrządów. Jest ona oryginalna i ciekawa, ale czy ekskluzywna — to już kwestia indywidualnych upodobań. Materiał wykończeniowy zbytnio przypomina tanie tworzywa znane z modelu C4. Przełączniki kierunkowskazów rodem z dostawczego Berlingo również nie dodają C6 ekskluzywności.

Wnętrze auta zdecydowanie lepiej prezentuje się w beżowej tonacji. Czarna tapicerka jest zbyt monotonna i smutna. Za to w połączeniu z jasną skórą prezentuje się już wybornie.

C6 to V6

Właściwie ten model równie dobrze mógłby się nazywać V6. Oba stosowane w tym aucie silniki to właśnie sześciocylindrowe jednostki widlaste. Pomimo iż benzynowa ma o 0,3 l większą pojemność, to i tak wysokoprężna ustępuje jej mocą zaledwie o 7 KM. A momentem obrotowym turbodiesel góruje już o 150 Nm. I chociażby z tego powodu jest on wart większego zainteresowania.

Jednostka 2.7 HDi, identyczna jak ta stosowana w Peugeocie 607, to prawdziwy majstersztyk. Aksamitne brzmienie i ogromny potencjał łączą się tu tak harmonijnie, że tylko wyskalowanie obrotomierza zdradza wysokoprężny charakter tej jednostki napędowej.

Automat 6-stopniowy działa płynnie i — jak na nowoczesne auto przystało — zapewnia możliwość ręcznej zmiany biegów.

Hamulce C6 są ostre i działają dość gwałtownie — jak w każdym samochodzie francuskim. Ich skuteczność nie budzi jednak zastrzeżeń. Zauważalnym mankamentem jest mało precyzyjne działanie układu kierowniczego w jego środkowym położeniu. Auto dość leniwie poddaje się małym ruchom kierownicy, chociaż nie można mu zarzucić, że źle trzyma się zakrętów. Szybka jazda po krętych odcinkach dróg staje się szczególnie przyjemna, gdy zostanie przełączony tryb pracy amortyzatorów z domyślnego — komfortowego — na "sport". Utwardzenie nastawów zawieszenia powoduje, że model C6 bardzo pewnie pokonuje łuki, choć widać wyraźnie, że odbywa się to kosztem komfortu podróżowania.

Jak na prawdziwego Citroena przystało, model C6 ma w pełni aktywne zawieszenie serii Hydractive 3. Umożliwia ono nie tylko zmianę prześwitu, ale także na bieżąco, podczas jazdy dostosowuje tłumienie poszczególnych amortyzatorów, aby zmniejszyć przechyły auta na zakrętach i zminimalizować efekt "nurkowania" przodu podczas ostrego hamowania.

Mnóstwo bajerów

Jednym z bardziej przydatnych rozwiązań zastosowanych w C6 jest tzw. head-up display. Prędkość auta wyświetlana cyfrowo na przedniej szybie powoduje, że nie trzeba odrywać wzroku od jezdni podczas prowadzenia samochodu. Tak jak w mniejszym modelu C4 — zastosowano tu też system AFIL, ostrzegający przy prędkościach powyżej 80 km/h o przekroczeniu linii wyznaczających pas ruchu poprzez drgania boczków siedziska kierowcy. Na szczęście osoby niemające problemów z koncentracją mogą urządzenie wyłączyć.

Elektronika dba także o inne aspekty komfortu — w centralnej części tablicy przyrządów znajduje się wyświetlacz ciekłokrystaliczny komputera pokładowego oraz systemu audio, którego pochylenie jest regulowane elektrycznie. Dzięki temu można uniknąć nieprzyjemnego odbijania promieni słonecznych przez ekran.

Jak na samochód luksusowy przystało, w C6 nie brakuje nawigacji satelitarnej. Jednak citroenowski system Navi-Drive łączy aż trzy funkcje: nawigacji satelitarnej, telefonu z zestawem głośnomówiącym oraz wysokiej klasy systemu nagłośnieniowego. Ciekawostką jest możliwość odczytywania otrzymanych SMS-ów przez syntezator mowy. Współpracujący z nawigacją system Emergency z kolei umożliwia lokalizację samochodu w razie wypadku na podstawie sygnałów nawigacji GPS.

Z elektronicznych udogodnień zastosowanych we flagowym modelu Citroena należy jeszcze wymienić elektryczną regulację dwóch niezależnych tylnych foteli. Opcja ta jest dostępna w najwyższej wersji wyposażenia, oznaczanej jako Exclusive w ramach pakietu Lounge (dopłata 6000 zł).

Jednak nawet podstawowa wersja C6 ma bardzo przyzwoite wyposażenie. Poza elementami oczywistymi, typu ESP, wielostrefowa klimatyzacja czy elektrycznie sterowane fotele są też między innymi reflektory biksenonowe z aktywnym doświetlaniem zakrętów oraz aż 9 poduszek powietrznych. Model C6 ma fabrycznie montowany system "aktywnej maski", która unosi się przy zderzeniu z pieszym, minimalizując ryzyko odniesienia poważnych kontuzji.

Czy to wystarczy?

Pod względem technicznego zaawansowania nowy Citroen prezentuje się wyśmienicie. Trafia jednak na bardzo mocną konkurencję w swoim segmencie. Z takimi limuzynami, jak Audi A6, BMW serii 5, Lexus GS300 czy Jaguar S-Type będzie mu rywalizować niezwykle trudno — głównie z powodu różnicy prestiżu tych aut. Pewnym atutem mogłaby być atrakcyjna cena, ale ponad 200 tys. zł za podstawowy model V6 HDi i aż 250 tys. zł za topową wersję wyposażeniową Exclusive to chyba zbyt wiele. Przecież w cenie 205 tys. zł można kupić Audi A6 2.7 TDI quattro z napędem na cztery koła, a za 222 tys. zł — BMW 530d. Nawet naturalny konkurent, jakim wydaje się Peugeot 607 2.7 HDi, kosztuje o 10 tys. zł mniej. Wprawdzie nie jest on aż tak awangardowy jak C6, ale jednak cena liczy się na naszym rynku szczególnie. Nawet w tej klasie.

Tekst: Marcin Klonowski, zdjęcia: Robert Brykała; "Motor" 22/2006

Używany Citroen C6 (2005-2012) – OPINIE O SAMOCHODACH

Citroen C5 II (2007-) – SAMOCHODY UŻYWANE

Motor

Podziel się

~Xyz -

2.7 HDI to akurat kiepskie silniki , 6 biegowy automat japoński ASSIN to rowniez badziewie. Auto warte 20 tys...nie wiecej

Piszesz jako Gość