Używane Renault Vel Satis (2001-2009) - brawa za odwagę

Wtorek, 23 stycznia (23:00)

W "Motorze" nr 26 z 27 czerwca 2005 roku - prezentacja używanego Renault Vel Satisa.

Według Renault luksusowe auto nie musi być sedanem. Nietuzinkowy Vel Satis sprzedaje się średnio, ale pojawia się już na rynku wtórnym.

Wprowadzenie na rynek samochodu o tak niecodziennej sylwetce było bardzo odważnym krokiem ze strony szefów Renault.

Po latach rynek pokazał, iż chyba nazbyt śmiałym. Gdy mowa o limuzynach, wolimy auta bardziej konserwatywne, a najlepiej — niemieckie.

Kontrowersyjna sylwetka samochodu to oczywiście zabieg celowy i przemyślany. Niestety, tak zaprojektowane auto mało komu się podoba.

Inna rzecz, że jest bardziej praktyczne niż klasyczne sedany. W Vel Satisie pokrywa bagażnika unosi się wraz z tylną szybą, dając do niego znakomity dostęp. Na dodatek sam kufer jest naprawdę ogromny.

Nie da się też złego słowa powiedzieć o kabinie luksusowego Renault. Obicia foteli (a szczególnie skóra) są dobrej jakości, zaś same siedzenia — bardzo wygodne. Kierowca i pasażer jadący z przodu otrzymują niemal klubowe fotele, w których nachylenie dolnej i górnej części oparcia reguluje się niezależnie.

Poza tym w wysokim i długim Vel Satisie jest bardzo dużo miejsca.

Wyposażenie samochodu też nie budzi zastrzeżeń. Nawet w podstawowych wersjach znajdzie się tu wszystko, co potrzebne w limuzynie. Użyto jednak wiele nowoczesnej, ale nie do końca sprawdzonej elektroniki. Już do klasyki należą przypadki, gdy nagle otwierały się wszystkie szyby, zaś przyciski nimi sterujące były zablokowane. Kłopotliwy jest również elektroniczny hamulec postojowy. Zdarza się, że działa w sposób nieprzewidywalny.

Silniki użyte w Vel Satisie to same najmocniejsze jednostki z gamy Renault i... Nissana. Najmniej koni ma 2,2-litrowy turbodiesel (115 KM), który w ogóle nie powinien się znaleźć w tej limuzynie. Pozostałe silniki są już wystarczające: benzynowe 2.0 Turbo/163 KM i 3.5 V6/241 KM oraz Diesla: 2.2 dCi/150 KM i 3.0 dCi V6/177 KM. Wszystkie pozwalają jeździć szybko, a jednostki wysokoprężne na dodatek niewiele palą. Jeśli ktoś na tę ostatnią cechę nie zwraca uwagi, to przyjemną jednostką jest nissanowski, benzynowy V6. Cichy i nadaje Vel Satisowi godziwe osiągi.

Tekst i zdjęcia: Jarosław Horodecki; "Motor" 26/2005

RENAULT VEL SATIS: HISTORIA MODELU

2001: Prezentacja modelu podczas salonu samochodowego w Genewie, początek produkcji jesienią.

2002: Początek sprzedaży w marcu.

2003: Do sprzedaży wchodzi odmiana z mocnym, 3-litrowym turbodieslem.

2005: Face lifting.

2009: Zakończenie produkcji (przyp. red. magazynauto.pl).

RENAULT VEL SATIS: NAJCZĘŚCIEJ WYSTĘPUJĄCE USTERKI

Modele z pierwszych lat produkcji nie są bezawaryjne. Renault tak pokochało elektronikę, że w Vel Satisie jest ona niemal wszędzie.

Można się spodziewać kłopotów z czujnikami ciśnienia w oponach, usterek elektronicznie sterowanego hamulca postojowego i awarii podnośników szyb.

Od strony mechanicznej jest lepiej. Problemem są szybko zużywające się elementy zawieszenia, które nie daje sobie rady z naszymi drogami.




RENAULT VEL SATIS: OFERTA RYNKOWA

W Polsce Renault Vel Satis sprzedawany był w śladowych ilościach, zatem oferta rynkowa nie jest zbyt bogata. Najtańsze są auta z 2002 r., z 2,2-litrowym turbodieslem o mocy 115 KM — ok. 65 tys. zł. Wersje benzynowe są co najmniej o 15 tys. zł droższe. Za samochody z 2003 roku sprzedający żądają ponad 100 tys. zł, ale ceny te wydają się niemożliwe do uzyskania.

RENAULT VEL SATIS: NASZYM ZDANIEM

Plusy

Styl auta nie do pomylenia z żadnym innym samochodem. Bardzo bogate wyposażenie. Przestronne i funkcjonalne wnętrze.

Minusy

Niestety, elektroniczne gadżety często zawodzą. Bardzo mało ofert odsprzedaży. Dość kontrowersyjny wygląd zewnętrzny.

Renault Avantime - czas awangardy – PREZENTACJA

Używane Renault Safrane Biturbo (1994-1996) – OPINIE O SAMOCHODACH

Motor

Podziel się

~K1 -

Co tu dużo mówić. Chcąc sprzedać jakiś produkt (w tym wypadku auto) trzeba się dostosować (oprócz przepisów) do oczekiwań klientów, a nie na siłę lansować dziwne rozwiązania. W klasie wyższej potrzebne są eleganckie nadwozia (sedany, ostatnio liftbacki). Hatchbacki są dobre jako tanie auta co najwyżej kompaktowe.

Gość

Piszesz jako Gość