Mercedes C 320 - test

Wtorek, 27 marca 2018 (23:00)

W "Motorze" nr 9 z 3 marca 2001 r. - wrażenia z jazdy nowym Mercedesem C 320 (W203).

Mercedes od lat znany jest jako producent aut luksusowych, ale przede wszystkim niezwykle solidnych i stwarzających jak najmniej problemów ich właścicielom.

Aby jednak produkować auto luksusowe i solidne, nie można produkować go tanio. Tak więc ideologia Mercedesa sprawdza się tylko w przypadku dużych samochodów, których nabywcy nie oczekują niskiej ceny. Ale są wyjątki, przynajmniej gdy chodzi o wielkość auta...

Przez całe lata najmniejsze modele Mercedesa miały nieco powyżej 450 cm długości. Pamiętamy znane z polskiego rynku wręcz legendarne nazwy: "przejściówka", "beczka"... To były Mercedesy (!) - jak mówili taksówkarze. W roku 1982 pojawił się bardzo nowoczesny model 190, "mały Mercedes" swymi wymiarami nieznacznie tylko przewyższający Poloneza. W rzeczywistości prymitywną konstrukcyjnie "beczkę" zastąpił dwa lata później sporo większy model 200-300. Następcą "190" od roku 1993 została tak zwana C-klasa (wtedy firma ze Stuttgartu zaczęła oznaczać swe produkty literami), zaś 200-300 przerodził się w E-klasę.

Kolejna wersja modelu C pojawiła się na wiosnę 2000 roku. Konstrukcji auta pozornie nie zmieniono, wprowadzono jedynie interesujące zmiany stylizacyjne i mnóstwo drobnych ulepszeń. Nowa C-klasa została nominowana do tytułu Samochodu Roku 2001 i w gronie 10 kandydatów sromotnie przegrała. Dlaczego? Bo jurorzy uznali, że nie jest wystarczająco innowacyjna i nie zawiera gruntownych zmian. A że jest być może najlepszym samochodem w swojej klasie wielkościowo-cenowej? Widać, że akurat to jurorów nie obchodzi.

PUNKTY ZA WARTOŚĆ TECHNICZNĄ

Wszystkie prawdziwe Mercedesy wykorzystują tak zwaną klasyczną konstrukcję samochodu: silnik umieszczony podłużnie z przodu, napęd tylny, czterodrzwiowe nadwozie typu sedan. Wiadomo, że taka architektura ma swoje minusy, tym istotniejsze, im mniejsze auto oceniamy. Przede wszystkim układ przeniesienia napędu, choć przecież nie 4x4, zajmuje wiele miejsca i ogranicza przestrzeń zarówno w środku, jak i w bagażniku. Ponadto względnie niewielki nacisk na koła napędzane powoduje pewne trudności przy opanowaniu samochodu (szczególnie z dużym i mocnym silnikiem) na śliskich nawierzchniach. A mimo to tylny napęd Mercedesów (i konkurencyjnych BMW) jest ich poważnym elementem przetargowym, świadczy o szlachetności konstrukcji: "patrzcie, nie staramy się być tani, popularni i rozsądni, ale oferujemy styl!".

Rzeczywiście, w przypadku C-klasy, należącej według obowiązujących kryteriów do segmentu D, układ napędowy wydatnie ogranicza przestrzeń życiową kierowcy i pasażerów. Stąd taksówkarze i właściciele budek z warzywami wybierają raczej większe E-klasy. Jednak ci, którzy cenią precyzję prowadzenia, zwrotność samochodu, dobre reakcje na manewry kierowcy, powinni wybrać model C. Dlaczego?

Wiele lat doświadczeń pozwoliło niemal perfekcyjnie dopracować skomplikowane, niezależne zawieszenia tego samochodu. Z przodu wprowadzono tym razem innowacyjne "trójprzegubowe" rozwiązanie podobne do prostej kolumny McPherson, ale oferujące bardziej zaawansowaną kinematykę dolnych wahaczy. Z tyłu stosowany jest rozbudowany układ wielodrążkowy (po cztery drążki poprzeczne z każdej strony) - takie rozwiązania znajdujemy jedynie w autach sportowych lub pojazdach luksusowych o dwie kategorie wyżej.

C-klasa oferuje całą paletę silników, poczynając od ponad dwulitrowego diesla z bezpośrednim wtryskiem, a kończąc na jednostce benzynowej 3,2 dm3 V6/18V. Interesujące, że kilka lat temu Mercedes zrezygnował z silników z czterema zaworami w cylindrze, wprowadzając gamę trzyzaworowych jednostek V o całkowicie aluminiowej konstrukcji.

Efekt jest bardzo dobry, gdy chodzi o osiągi (218 KM i 320 Nm dla jednostki 3.2 V6 wydaje się być podane ze sporym niedomiarem), brak drgań, niewielką głośność i, zaskakująco, naprawdę niskie (w tym ciężkim samochodzie z automatyczną skrzynią) zużycie paliwa. Właśnie skrzynia przekładniowa zasługuje na szczególną uwagę: pięciobiegowy automat zawiera wszystkie najnowsze rozwiązania znane w tej dziedzinie, łącznie z samoczynną adaptacją strategii zmian biegów do stylu jazdy kierowcy i możliwością zmian "sekwencyjnych". Ten automat naprawdę nie przeszkadza jechać. Jeżeli więc już z automatem, to tylko w wydaniu Mercedesa, choć efekty byłyby jeszcze lepsze, gdyby silnik V6 można było skojarzyć ze skrzynią manualną (nawet niekoniecznie sześciobiegową, oferowaną z innymi silnikami). No i wreszcie elektronika: do C-klasy trafiły najnowsze rozwiązania ABD/EBD/ESP powodujące, że podczas gwałtownych manewrów samochód wykorzystuje samoistnie najdrobniejszy ułamek dostępnej przyczepności każdego z kół.

PUNKTY ZA WYKONANIE

Nikogo nie zaskoczymy mówiąc, że Mercedes C jest wyjątkowo starannie wykonany i dobrze wykończony. Ten samochód niczego nie udaje. On po prostu jest zrobiony bez zbędnych oszczędności. Trzeba sobie zdać sprawę, że choć wielkością należy on do dość popularnego segmentu D, swą istotą, a i niestety ceną, zbliża się do kategorii pojazdów luksusowych z bardzo wysokiej półki. Czy jest to luksusowa limuzyna, która się skurczyła, czy też średniej klasy auto rodzinne wykonane według zawyżonych standardów, pozostawiamy do decyzji naszych Czytelników.

Nasycenie C-klasy wszelkiego rodzaju ekstrawyposażeniem, jakość materiałów, dokładność montażu, budzić może tylko westchnienie: dlaczego tak nie może być w bardziej popularnym Fordzie, Oplu czy Toyocie? Nie może, bo musiałoby bardzo dużo kosztować. Co prawda poprzednia C-klasa została przez sześć lat wyprodukowana w 1,6 mln egzemplarzy, nie jest więc pojazdem elitarnym, ale do tego trzeba jeszcze być Mercedesem.

WRAŻENIE OGÓLNE

Właśnie ono jest jak najbardziej pozytywne. Gdy chodzi o osiągi wersji z silnikiem V6 3,2 dm3, trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. To oczywiste. Zaskakujące jest względnie niewielkie zużycie paliwa ponad dwustukonnego benzynowego automatu w jeździe szosowej - w naszym teście nie przekroczyło ono 12 l/100 km. Gorzej w mieście - trzeba będzie bardzo się starać, by zejść poniżej 15 l/100 km.

Najbardziej imponuje kombinacja komfortu jazdy nawet na nierównych nawierzchniach z prawie sportowym prowadzeniem tego auta.

Można uwierzyć, że badania drogowe zestawu sprężyn, stabilizatorów, amortyzatorów i elementów gumowych zawieszenia trwały długo i były prowadzone przez najlepszych kierowców. Jednocześnie działanie ABS i ESP jest takie, że C-klasą naprawdę da się jeździć dynamicznie. A w razie czego można ESP wyłączyć. Nawet przy dynamicznej jeździe jest to samochód cichy (dający rzeczywiście wykorzystać kosztowny system audio) i pozwalający poruszać się bardzo płynnie.

Czyżby więc ideał, który trudno będzie już poprawić? Do pewnego stopnia tak, gdyż nawet zewnętrznie C-klasa jest obecnie przyjemna dla oka i nie przypomina, jak dawniejsze Mercedesy, lekkiego czołgu. Niestety, jak już wspomnieliśmy, przednionapędowy hatchback o tej samej długości jest bardziej praktyczny, a i cena mówi, że mały Mercedes to nie auto dla każdej rodziny.

Tekst: Jerzy Dyszy, fot. autor; "Motor" 9/2001

Używany Mercedes C W203 (2000-2007) – OPINIE O SAMOCHODACH

Mercedes C Sportcoupe (2002-2008) – SAMOCHODY UŻYWANE

Używany Mercedes klasy C W204 (2007-2014) – OPINIE O SAMOCHODACH

Przewodnik po oznaczeniach kodowych modeli Mercedesa – PORADY

Motor

Podziel się