Porsche Cayenne S - test

Wtorek, 1 stycznia 2019 (23:40)

W nowym, trzecim już wcieleniu Cayenne zachowało swoje sportowe kompetencje, ale nieco „zmiękło” – i tylko na tym zyskało.

Porsche od lat umiejętnie balansuje pomiędzy popularnością a elitarnością.

Bez wątpienia inżynierowie niemieckiej marki najbardziej lubują się w projektowaniu kolejnych wariacji "911", ale to czterodrzwiowe modele pokrywają bieżące rachunki.

Liczby mówią same za siebie: w ub.r. producent dostarczył 250 tys. aut, z czego blisko 8 na 10 egzemplarzy miało dwie pary drzwi.

Bardziej fit

Odkąd jednak do sprzedaży wszedł Macan, presja napędzania wyników nie spoczywa już głównie na Cayenne. Może dlatego w pierwszej chwili najnowsze Cayenne zdaje się mocno różnić od mniejszego brata - zaskakuje swoim... stonowaniem.

Zaopatrzone w pneumatyczne zawieszenie, w bazowym trybie jazdy łagodnie i bezszelestnie połyka nierówności. Układ kierowniczy, choć bezpośredni, pracuje bez nadmiernego oporu, a do wnętrza dociera jedynie stłumiony, głęboki pomruk widlastej "szóstki". I nawet pedał hamulca - jak na Porsche - wciska się dość miękko.

Ale spokojnie, to tylko codzienna strona użytkowania Cayenne. Wystarczy przestawić pokrętło na kierownicy w pozycję S lub S+, by ujawniła się ta druga - sportowego samochodu.

Blisko 5-metrowy SUV zaskakuje zwartością przy zmianie kierunku jazdy. Ma spontaniczny - a przy tym bardzo naturalny, mechaniczny w swojej progresji - układ kierowniczy, zestrojone pod kątem maksymalnej trakcji ESP (można je wyłączyć) oraz wzorowo skuteczne, odporne na zmęczenie hamulce. Sam pedał - to nowość - usztywnia się wraz ze zmianą trybu jazdy. Kolejną nowością są rozwiązania z "911": skrętna tylna oś i opony w 2 rozmiarach.

Efekt jest zgodny z oczekiwaniami. Cayenne potrafi zaangażować kierowcę - prowadzi się jak samochód mniejszy i lżejszy, ale przede wszystkim o niżej położonym środku ciężkości, czym zdecydowanie góruje nad rywalami. Pomagają mu w tym nowa platforma MLB, znana już z Audi Q7, oraz elementy karoserii z aluminium (masa własna spadła o 65 kg).

Co ważne, nawet w sportowych trybach Porsche nie zapomina o komforcie - pomimo 21-calowych obręczy (standard: 19") i ograniczonych przechyłów nie uświadczy się tu dudnienia spod kół ani wstrząsów w kabinie.

Równocześnie nie strach zjechać z asfaltu. Kierowca ma do wyboru kilka trybów off-roadowych i możliwość zwiększenia prześwitu do 24 cm.

Bardziej cyfrowe

Do tego obrazu pasuje funkcjonalne nadwozie trzeciego Cayenne - optycznie wygładzone i poszerzone za sprawą przednich wlotów powietrza oraz tylnych lamp. Jest o 6 cm dłuższe od poprzednika (492 wobec 486 cm), o 1 cm niższe (170 cm) i tak samo szerokie (194 cm). Pod względem przestronności nie pozostawia nic do życzenia, a korekta wymiarów przekłada się głównie na większy bagażnik (przy odsuniętej w przód kanapie - 770 zamiast 670 l).

Kokpit Cayenne jest zdominowany przez dotykowe panele. Znane z Panamery multimedia wyróżniają się błyskawiczną reakcją na dotyk i logicznym menu, aczkolwiek ich obsługa wymaga przyzwyczajenia.

Plus za dopracowane sterowanie głosowe po polsku - rozpoznaje komendy w różnych formach.

Ergonomia jest co najmniej przyzwoita, poza paroma wyjątkami (na kierownicy brakuje przycisków do przełączania utworów i stacji). Przywyknąć trzeba też do odcisków palców, którymi regularnie pokrywają się dotykowe panele.

Pośrednia odmiana silnikowa S wydaje się optymalna, by w pełni cieszyć się ogromnymi rezerwami podwozia Porsche. 2,9-litrowa jednostka V6 biturbo, montowana m.in. w Panamerze oraz Audi RS 5, ma szlachetne brzmienie, 440 KM i wręcz ocieka momentem obrotowym - maksymalne 550 Nm osiąga w przedziale 1800-5500 obr./min.

Za imponujące osiągi w dużej mierze odpowiada jednak 8-biegowy automat, który błyskawicznie nadąża za intencjami kierowcy (z uwagi na charakter modelu zrezygnowano tu z przekładni PDK). Jednocześnie kiedy tylko może, wrzuca na "luz", dzięki czemu średnie zużycie paliwa wynosi ok. 12 l na 100 km, a w korkach rośnie maksymalnie do 16-17 l.

Bardziej wszechstronne

I to jest chyba największa zaleta nowego Cayenne - że w jednym samochodzie udało się osiągnąć taką rozpiętość charakteru. Rozpiętość, która w zasadzie sprowadza się do małego pokrętła trybów jazdy na kierownicy. Poprzednikowi nie można było odmówić ani komfortu, ani tym bardziej dynamiki, ale na tym tle wydaje się wręcz toporny.

PORSCHE CAYENNE S: PLUSY I MINUSY

+ przestronna kabina
+ duży bagażnik
+ wysoka jakość
+ fenomenalne prowadzenie i osiągi

- drobne braki w ergonomii kokpitu
- bardzo wysoka cena
- brak ekranu head-up w opcji

PORSCHE CAYENNE S: PODSUMOWANIE

Wygląda dynamiczniej, jeździ bardziej komfortowo, ale pozostaje najbardziej sportowym SUV-em w klasie.

Tekst: Marcin Sobolewski, zdjęcia: Krzysztof Paliński; "Motor" 4/2018

Porsche Macan wyraźnie zmodernizowany – WIADOMOŚCI

Porsche Cayenne Turbo S - test – TESTY I PORÓWNANIA

Używane BMW X5 E53 (2000-2006) – OPINIE O SAMOCHODACH

Motor

Podziel się