Land Rover Discovery Sport po liftingu

Piątek, 14 czerwca 2019 (08:42)

Modernizacja nie zmieniła znacząco Discovery Sporta, ale miłośnicy modelu nie powinni mieć problemów z rozróżnieniem wersji sprzed i po liftingu.

Najbardziej charakterystyczna różnica to reflektory. Poprzednio Discovery Sport miał okrągły LEDowy wzór wokół głównej soczewki z przodu, który to motyw powtórzony był w tylnych światłach. Teraz reflektory są w pełni diodowe i mają zupełnie inny wzór. Przy okazji zmieniono także przedni zderzak, a spod tylnego nie wystają już rury wydechowe. Nowe są także alufelgi w rozmiarach od 18 do 21 cali.

Sporo na liftingu zyskało wnętrze Land Rovera Discovery Sport. Auto otrzymało nowy system multimedialny z 10-calowym ekranem, a także cyfrowy zestaw wskaźników. Zmienił się także panel klimatyzacji, który co prawda zachował dwa klasyczne pokrętła do regulacji temperatury, ale pozostałymi funkcjami sterujemy dotykowo. Same pokrętła mogą obsługiwać różne funkcje - na przykład ogrzewanie i wentylację foteli oraz tryby jazdy terenowej.

Pozostałe nowości we wnętrzu to kierownica z przyciskami wyglądającymi jak dotykowe (widoczne tylko po uruchomieniu auta) oraz zastąpienie pokrętła "automatu" klasycznym wybierakiem, spotykanym już w niektórych modelach koncernu Jaguar Land Rover. Producent podkreśla też, że poprawie uległa jakość materiałów we wnętrzu, a na liście dodatków pojawiła się kamera, która umożliwia obserwację drogi nie tylko przed, ale i pod maską auta.

Tak jak poprzednio, Discovery Sport kupimy z dwulitrowymi, doładowanymi jednostkami. Diesle generują 150, 180 oraz 240 KM, natomiast "benzyniaki" 200 oraz 250 KM. Poza najsłabszą wersją wysokoprężną, wszystkie zestawione są z napędem na wszystkie koła i 9-biegową skrzynią automatyczną. Nowością jest wyposażenie wszystkich odmian w układ mikrohybrydowy. Wykorzystuje on rozrusznik zintegrowany z alternatorem, niewielką baterię oraz 48-voltowa instalację. Jej zastosowanie ma zmniejszać zużycie paliwa o 6% (między innymi za sprawą układu start/stop aktywowanego już przy 17 km/h) i zapewniać chwilowy zastrzyk dodatkowych 140 Nm, redukując dziurę turbinową podczas gwałtownego przyspieszania.

magazynauto.pl

Podziel się